Hangar na łodzie

 :: Jezioro

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Sob 3 Kwi - 16:10

- Niewątpliwie - westchnęła, po czym na chwilę zamilkła, zaciągając się dymem. To oczywiste, że w Czarownicy było co poczytać o Amelii: śmiałaby nie wspomnieć nawet słowem o Królowej Szkoły! Jak mówią, jedyne co jest gorsze od złej reklamy, to brak reklamy. A nikt chyba nie uwierzył w to, że panna Golightly straciła dziewictwo w łazience prefektów. Chociaż miało to w sobie ziarnko prawdy, ale na szczęście jej cnota pozostała nietknięta.
- Twoja matka każe ci czytać mugolskie utwory? - Mało brakowało, by Amy parsknęła śmiechem. Jej własna rodzicielka prędzej wydziedziczyła by ją, niż choćby pozwoliła sięgnąć po coś takiego. Nie wspomniawszy o kolekcji płyt winylowych, które spoczywały bezpieczne na strychu: ale to była tajemnica Meli i nawet Roselyn o nich nie wiedziała - Nie, nie sądzę. Ale po związku Rose z Joelem, wolę zapytać - odparła słodko, aby Agnet nie poczuła się urażona. Zwłaszcza, że nie jest Rosie i jej taki mezalians nie uszedłby płazem.
- Wszyscy o tym wiedzą - zaśmiała się, odrzucając głowę w tył - Ale zupełnie nie wiem, dlaczego o tym teraz mówisz - Kiedy tylko uczniowie przestali rzucać jej podejrzliwe spojrzenia, ów artykuł wyparował z jej ślicznej główki, więc w chwili obecnej naprawdę nie miała pojęcia o co może jej chodzić.
A jakie były ich relacje? Jestem naprawdę ciekawa, jak to wygląda w oczach postronnych, którzy nie wiedzą, jak zachowują się gdy są sami, a razem widują ich chyba tylko podczas lekcji, kiedy to siedzą w jednej ławce, czasami na korytarzu, ucinających sobie pogawędkę, ewentualnie w Pokoju Wspólnym, gdzie pozwala mu na więcej, ale nie aż tak więcej.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Sob 3 Kwi - 17:06

 -Moja matka chce rozbudzić we mnie współczucie. – powiedziała i zaczela się śmiać. Jej rodzicielka była bardzo dobrą i przyjazną postacią. Marzyła by Agnet poszła w jej ślady. 
Tak… Agnet śmieszyło to, że przyjaciółka Amelii Golightly związała się z Joelem, ale siedziała cicho. To nie była jej sprawa, a Amy na pewno nie spodobało by się to że jej świta nabija się z jej przyjaciółki.
Czemu Agnet o tym mówiła? Po prostu chciała zobaczyć co na ten temat powie Amelia. Mnie też bardzo interesuje jak ta cała sytuacja wygląda w oczach postronnego widza. Pewne jest to, że po artykule plotkarskie sępy wytężyły zmysły, by tylko zauważyć cień prawdy w owej pogłosce. 
-Mówię o tym, bo skoro jakoś tak rozmawiałyśmy o facetach, potem też o związkach, przypomniał mi się artykuł Rity. I wspomniałam o tym tak mimochodem. –„ mimochodem”. Dobre! Tak naprawdę chciała zobaczyć na jak wiele Amelia pozwoliła Victorowi. Jak się okazało dużo tego niebyło, a szkoda. „Może gdyby…” zaczęła marzyć Agnet. Nie, to niemożliwe. Amelia sama mówiła, ze nie ma tak głupiej dziewczyny, która wyszłaby za Victora z własnej woli. Amelia była bardzo inteligentna i taki błąd jej nie groził. Zresztą królowej Hogwartu życzyła wszystkiego co najlepsze. 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Sob 3 Kwi - 17:25

- I podsuwa ci Romeo i Julia? To chyba nie jest najlepszy sposób na rozbudzenie współczucia - zaśmiała się z nieukrywaną wyższością i znowu zaciągnęła się papierosem. Dobroć swoją drogą, ale czytanie mugolskich powieści? Toż to faux pas!
Owszem, Amelia nikomu nie pozwoli naśmiewać się z przyjaciółki, zwłaszcza, że istnieje tylko jedna osoba, której wolno mówić otwarcie o tym, jaki nietakt popełnia Roselyn. Sama Melka, oczywiście. Inni śmiałkowie zostaną od razu boleśnie usadzeni na właściwym miejscu i całe szczęście, że tylu głupich nie ma.
Gwoli ścisłości, nie zauważyły. A przykładowym postronnym obserwatorem była właśnie Agnet, bo niby skąd miała wiedzieć o relacji między nimi? Amelia nie mówiła o tym nawet Roselyn, a Victor nie rozpowiadał swoim kumplom, bo właściwie nie miał o czym. Mogła jedynie przypuszczać, a i to próżne zadanie.
- Biedactwo, nadal nie możesz się pogodzić z tym, że tylko wspomniano o twojej obecności pod lustrem? - spojrzała na nią troskliwie. I choć już doskonale wiedziała, do czego Agnet zmierza, nie zamierzała pokazywać tego po sobie. Tak to już z nią była - nie przyparta do muru, nie będzie prać swoich brudów publicznie.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Sob 3 Kwi - 17:48

-Sądzi, że to najlepszy sposób na zrozumienie zachowań podgatunków. – powiedziała uśmiechając się ze skruchą. Taki faux pas przy Amelii! Tak naprawdę mało to obchodziło Agnet… 
Odpowiedź Amelii zirytowała pannę Paladin, ale to musiała pozostać niezauważone bo Agnet nie dała po sobie poznać co sądzi o prztyku Amy. 
-Tak, uważam że to niewybaczalne. – powiedziała uśmiechając się smutno. Cóż, aktorstwa Agnet uczyła się przez lata. Panna Paladin doszła do wniosku, że nie odczuwa już chęci palenia, co więcej na myśl o tym co zrobiła przed chwilą aż się wzdrygnęła. 
-Nie mogę cię Amelio dłużej zatrzymywać, masz zapewne wiele ważnych spraw na głowie. Dlatego już ci nie przeszkadzam.- Powiedziała Anget z przepraszającym uśmiechem. Po chwili stała już na podłodze i z gracją podążała do wyjścia.
-Do zobaczenia Amelio. – Agnet zmierzała do zamku. Pierwsze co chciała zrobić, to umyć zęby. Była doprawdy zła na siebie, że pozwoliła sobie w tym momencie słabości zapalić. 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Sob 3 Kwi - 18:25

Westchnęła cicho, zupełnie nie zwracając uwagi na zachowanie Agnet. Jako najbardziej fałszywa osoba w Hogwarcie naprawdę nie lubiła, gdy ktoś przy niej grał, ale dopóki nie podpadał, nie wyciągała z tego żadnych konsekwencji.
- Owszem - odparła, gasząc papierosa - Do zobaczenia.
Bynajmniej nie miała zamiary stąd wychodzić. A przynajmniej na razie. Gdy Ślizgonka opuściła hangar, wyciągnęła kolejną cygaretkę, odpaliła ją różdżką i zupełnie nieśpiesznie poczęła się nią raczyć. Gdy już skończyła, uznała, że świat wystarczająco się nacierpiał, gdy ona rozkoszowała się samotnością. Z tego właśnie powodu, obrała swoje szykowne szpilki i zeszła z górnej kondygnacji. Ziewając przeciągle, opuściła hangar i udała się... rządzić.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 17 Maj - 13:01

Gdzie indziej, jeśli nie w hangarze na łodzie mogłaby być Amelia gdy było jej źle i wreszcie chciała uwolnić się od tych okropnych pytań? Które wbrew pozorom nie słabły, a z każdym dniem się nasilały. Jakby tego było mało, zaczynała odszukiwać wszystkie wady u swoich potencjalnych kandydatów na męża: w chwili obecnej jej lista zamykała się na dwóch pozycjach i ani jedna, ani druga nie zadowalały jej wystarczająco. Audley - rodzice by się ucieszyli, w końcu sami chcieli ją z nim wyswatać. Ale był Puchonem, jej przyjacielem i nie wyobrażała sobie, jak mogłaby z nim sypiać do końca swych marnych dni. Yaxley - zakochany w niej do szaleństwa, więc zapewne mogłaby liczyć na nieustające komplementy i wielbienie, także jego rodowód pozostawał bez zarzutu. Jednakże miał bardzo konserwatywne poglądy co do roli kobiety w rodzinie i musiałaby sporo się natrudzić, żeby chociaż dorobił jej klucz do skrytki w banku, a stanąć na głowie i klaskać uszami, żeby pozwolił jej potem pracować. Wybór nie był łatwy, ale cóż miała poradzić - decyzja musiała zostać podjęta jak najszybciej.
Przez dziurawe dachówki do hangaru wpadały promienie słońca - dzień był dzisiaj wyjątkowo ładny, ale ona jakoś nie miała ochoty na spacery ze swoimi dwórkami po błoniach. Usiadła na skraju kondygnacji, opuściła obute w czarne baleriny nogi i zaczęła wymachiwać nimi, niczym czteroletnie dziecko. Z torebki wyciągnęła papierosy i odpaliła jednego; patrzyła, jak żarzy się, powoli spalając, ale nie miała serca zaciągnąć się dymem.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Victor Hewson on Pon 17 Maj - 13:16

Victor od rana szukał dogodnego momentu na rozmowę z Amelią. Ale prawda była taka, że, świadomie, czy też zupełnie przypadkiem, dziewczyna go unikała. Zamierzał zapytać ją o to, kiedy wreszcie na nią wpadnie, ale w efekcie okazało się to być najtrudniejszym zadaniem. Wczoraj, po powrocie do szkoły nie rozmawiali ze sobą cały dzień. Generalnie rzecz biorąc widział ją tylko raz i tylko przez chwilę - gdy on przyszedł na kolację, ona akurat wychodziła z Wielkiej Sali. Zaczynało go to niepokoić. Wiedział, że właśnie tego powinien się spodziewać - na jej oczach zabił człowieka, a przecież ona nosi jego dziecko w swoim łonie. Ale z drugiej strony, jego egoistyczna i butna natura podpowiadała mu, że powinien być na nią zły - przecież chciała tam być! Ale nie dopuszczał tej natury do głosu. Starał się uciszyć ją za wszelką cenę i nie czuł do niej ani żalu, ani złości. Był zwyczajnie zaniepokojony.
Kiedy wreszcie cierpliwość mu się skończyła zdecydował się na radykalny krok. Choć nie rozmawiała z Rose od kiedy zaczęła umawiać się z tym brudasem to jednak nie miał wyjścia. Przerwał jej "rozmowę" z jej chłopakiem i zapytał, gdzie mógłby zaleźć Melkę. Kiedy powiedziała mu o hangarze udał się tam natychmiast.
Pogoda była zdecydowanie zbyt ładna. I było za gorąco, a jego czarne ubranie dodatkowo przyciągało promienie słoneczne, dzięki czemu miał wrażenie, że zaraz spłonie. Parzyło go też dziwne pudełeczko w kieszeni eleganckich spodni, które miał wyciągnąć tylko wtedy, kiedy uzna, że jest to słuszne. Nie zamierzał jej się narzucać i jeżeli po tym wszystkim uznałaby, że nie chce go znać - odszedłby pokornie. W tej chwili chciał jej szczęścia.
- Nie powinnaś palić - odezwał się cicho, stając tuż za nią i uśmiechając się blado.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 17 Maj - 13:34

W odczuciu Amelii było zupełnie odwrotnie - to on unikał jej, a ona po prostu nie starała się doprowadzić do konfrontacji za wszelką cenę. Wiedział, że jest ojcem dziecka, a ona wcale nie oczekuje od niego pomocy i tu chyba sprawa była zamknięta. Zdecydowanie gorzej przedstawiała się kwestia morderstwa - choć i tu było lepiej, niż mogła przypuszczać. Rozmowa z Williamem pozwoliła jej skutecznie zagłuszyć swoje wyrzuty sumienia, a to co zrobił Victor... akceptowała i nie miała z tym większych problemów. Jednakże szkoła nie była najlepszym miejscem by prowadzić rozmowę na ten temat, jeszcze ktoś mógłby usłyszeć. I właśnie tym sposobem, nie wiedziała o czym miała by z nim rozmawiać. Chyba po raz pierwszy w życiu.
Westchnęła cicho, gdy usłyszała jego głos za sobą; słyszała, że ktoś wchodzi najpierw do hangaru, potem na górną kondygnację, ale nie chciało jej się wychylić, by sprawdzić kto śmie jej przeszkadzać w samotni.
- Nie palę - sprostowała, wciąż patrząc się na spalającego się w jej palcach papierosa - Próbuje rzucić, ale to jest cholernie trudne, zwłaszcza teraz. Jakbyś się czuł, gdybyś nagle musiał przestać pić i palić? To jakiś koszmar - zwróciła się do niego, uśmiechając się blado.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Victor Hewson on Pon 17 Maj - 13:40

Zazwyczaj tak jest, w tego typu przypadkach, że jednemu wydaje się, że to drugie go unika, a drugie uważa, że to pierwsze nie chce spotkania. W efekcie żadne nie ma na tyle odwagi, by wreszcie do owego spotkania doprowadzić i tak krążą wokół siebie, aż nie dojdzie do tragedii. Tym razem, na szczęście, bądź nie, Victor postanowił tragedii zapobiec i odnaleźć Amelię nim oddalą się od siebie na zbyt dużą odległość.
Vic nie zamierzał rozmawiać z nią o morderstwie, którego się dopuścił. Okazało się to wcale nie być takie łatwe, a borykanie się z faktem, że zabił człowieka przysparzało mu wielu problemów. Gdyby mógł cofnąć czas z całą pewnością rozwiązałby to inaczej. I jeśli kiedykolwiek jeszcze będzie miał zabić, w pierwszej kolejności poszuka innego wyjścia z tej sytuacji...
Usiadł obok niej i wyjął papierosa z jej ręki, gasząc go, a niedopałek wyrzucając.
- Okropnie, ale jestem w stanie przejść to razem z tobą, jeżeli wtedy będzie ci łatwiej. - odpowiedział, uśmiechając się nieco śmielej. - Mel, być może mi się wydaje, ale... czy ty mnie unikasz? - zapytał, nie patrząc jej prosto w oczy.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 17 Maj - 13:53

Chyba na szczęście, bowiem Amelia już zaczynała tęsknić za beztroskimi rozmowami z nim, niezobowiązującymi pocałunkami i nie potrafiła sobie wyobrazić, jak będzie wyglądać jej życie, gdy już zdecyduje komu oddać rękę. Bo przecież wierzyła w małżeństwo i nie będzie potrafiła zdradzić męża, nawet, jeśli nie będzie żywić doń żadnych uczuć i nawet dla Victora.
Gdyby mogli cofnąć czas... nawet o tym nie rozmyślała. Co się stało to się nie odstanie - ona jest w ciąży i za osiem miesięcy będzie szczęśliwą matką, Agnet nie żyje, Roselyn zajmuje się bardziej tym swoim Krukonem niż ją. Czas biegnie dalej i nie patrzy wstecz. Szkoda tylko, że Amelii tak trudno było zapomnieć o swoich dotychczasowych marzeniach i aspiracjach, które lada moment będzie musiała poświęcić na rzecz dziecka. Nie wiadomo nawet, czy dane będzie jej skończyć szkołę - nawet jeśli wuj to załatwi, to obaj z jej potencjalnych kandydatów będą już dorośli i chyba będą oczekiwali, że żona zamieszka z nimi.
- Żebyś potem pobił połowę szkoły nie mogąc zapalić? Nie, dziękuję - zaśmiała się i cmoknęła go w policzek. Szkoda, brakowało jej kontaktu wzrokowego; westchnęła cicho i wbiła spojrzenie w swoje dłonie - Myślałam, że to ty unikasz mnie - odpowiedziała cicho, spoglądając na niego kątem oka.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Victor Hewson on Pon 17 Maj - 14:08

Cóż, te pocałunki już nigdy nie będą niezobowiązujące, ale jeżeli to, co Victor sobie zaplanował, wypali, to wcale nie muszą się skończyć. On nie zamierzał zmuszać jej do zdrad i jeżeli ostatecznie wybierze któregoś ze swoich kandydatów, bądź znajdzie kogoś jeszcze innego to on usunie się w cień, choć wcale nie będzie to łatwe.
Vic chciał iść dalej, ale mimo wszystko to wciąż było zbyt świeże i zbyt wyraźne, by zwyczajnie to zignorować. Wydawało mu się do tej pory, że matka ma rację. Że rzucenie Avady nic nie znaczy i nie sprawi, że będzie czuł się źle, czy będzie miał wyrzuty sumienia. Chciałby porozmawiać o tym z Severusem, ale nie mógł powiedzieć nawet jemu, że to on stoi za śmiercią Agnet. Mimo, że ufał mu to nie był w stanie wyjawić takiej tajemnicy. Co prawda mógłby podejść go w jakiś sposób i podpytać. Mógłby powiedzieć, że po prostu rozmyśla o tym, co by było, gdyby Czarny Pan wrócił, bo gdyby tak się stało, oczywistym by było, że będzie chciał, aby Victor do niego dołączył. A mimo wszystko nie miał odwagi. Rodzice także nie nadawali się do tego typu rozmowy.
Słowo "zabił" spowodowało dziwny dreszcz na jego karku. Drgnął niespokojnie i westchnął cicho.
- Nigdy nikogo już nie zabiję - szepnął dziwnym, nieswoim głosem.
Spojrzał na nią, a ich spojrzenia się spotkały. Pogłaskał ją po twarzy i pocałował delikatnie.
- Nie unikałem cię, ale nie wiedziałem, jak z tobą rozmawiać - przyznał szczerze.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 17 Maj - 14:21

Obaj kandydaci powodowali, że czuła obrzydzenie do samej siebie i już wzdrygała się na samą myśl o czekającym ją pożyciu małżeńskim. Nie wiedziała, co Victor sobie zaplanował, ale zważywszy na to, co ostatnio mu powiedziała, nie sądziła, by mógł cokolwiek planować. Bądź co bądź, znała go dosyć dobrze i jeśli nie wiedziała, to przynajmniej przypuszczała, że mając drogę odwrotu nie wybierze dziecka i tatusiowania. A ona dała mu taką możliwość i dodatkowo sama popchnęła go, by właśnie ją wybrał. Nawet swoim własnym kosztem.
Może jedynie domniemywać, jak musiał się teraz czuć - ją nękały wyrzuty sumienia, mimo że na dobrą sprawę, nie zrobiła nic, jedynie przyczyniła się do śmierci nie powstrzymując Victora i była przy niej obecna. Ale to Hewson rzucił zaklęcie, to na niego spadły wszystkie konsekwencje użycia zaklęcia niewybaczalnego. I gdyby tylko mogła, chciałaby mu jakoś z nimi pomóc.
- Wiem, kochanie, wiem - powiedziała łagodnie, uspokajająco głaszcząc jego policzek. Jego reakcja tylko utwierdziła ją w przekonaniu, że wcale nie jest mu z tym łatwo. W końcu powiedziała pobić, nie zabić - To dziwne, bo ja też - Niesłychane, że ta dwójka nie potrafiła ze sobą rozmawiać. Amelia przysunęła się do niego i oparła głowę na jego ramieniu - Yaxley albo Audley - powiedziała smutno, nie dając mu złudzeń, o co może chodzić. Ale powinien mieć coś do powiedzenia w sprawie przyszłego ojca dla swojego dziecka.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Victor Hewson on Pon 17 Maj - 14:28

Cóż, znała go lepiej, niż on sam siebie, ale trzeba było przyznać, że ostatnimi czasy zaskakiwał naprawdę wszystkich swoim niecodziennym zachowaniem. Już same wyrzuty sumienia względem zamordowania kogoś nie były do niego podobne - do tej pory przecież zawsze twierdził, że to bułka z masełkiem i wcale nie cofnął by się przed czymś takim. I mimo, że dała mu jasno do zrozumienia, że nie chce go do niczego zmuszać, że nie chce, żeby się poświęcał to on i tak uważał, że w jego męskiej, dumnej i honorowej naturze leży pomóc jej i dziecko. Nie potrafiłby w tej chwili się wycofać i pozwolić, by wyszła, za kogoś "obcego".
To było naprawdę dziwne. Już nawet nie chodziło o same wyrzuty sumienia, ale coś jeszcze, czego nie potrafił wytłumaczyć. Matka mówiła mu kiedyś o oddzielaniu części duszy i Horkruxach, ale do tej pory wydawało mu się, że są to tylko jakieś bajki dla niegrzecznych dzieci i legendy, które krążyły wśród czystokrwistych, parających się czarną magią. Po tym, jednak, co zrobił, wydawało mu się to być dziwnie prawdopodobne. Bo czuł się tak, jak gdyby część jego gdzieś zniknęła. Czy więc to była prawda? Czy nie posiadał już kawałka swojej duszy?
Objął ją mocno, zaciskając na moment zęby. Yaxley i Audlej? Świetnie, po prostu świetnie...
- Więc albo psychopatyczny Ślizgon, gorszy ode mnie, albo słodkie Puchoniątko, z którym się przyjaźnisz... - westchnął, bez cienia złośliwości - nie ma nikogo więcej? - zapytał z dziwną nadzieją w głosie.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 17 Maj - 14:39

Twierdził, że to bułka z masłem tylko dlatego, że jeszcze nigdy tego nie zrobił. Czasami dokonanie jakiegoś czynu, sprawia, że zaczynami spoglądać na niego zupełnie w innym świetle i tak chyba prezentowała się sytuacja, w której znalazł się Victor. Ale także ta Amelki - do tej pory nawet nie brała pod uwagę ciąży, a nawet jeśli to była przekonana, że mogłaby usunąć dziecko bez mrugnięcia okiem. A teraz, gdy w jej łonie kiełkowało życie, wiedziała, że nie potrafiłaby tego zrobić za żadne skarby tego świata, mimo, że macierzyństwo przypłaci wszystkim, co miała.
- Raczej nie - westchnęła - Trudno znaleźć kogoś, kto zgodzi się wyjść za ciężarną i wychowywać nie swoje dziecko. Yaxley jest psychopatyczny, ale szaleńczo się we mnie zakochał i zrobi wszystko, by tylko mieć mnie na własność, a Audley jak sam zauważyłeś, jest moim przyjacielem i zgodzi się ze względu na naszą wieloletnią znajomość - wyjaśniła smutno, przytulając się do niego. Nie było dobrego wyjścia z tej sytuacji, a próbę miała tylko jedną. Chcąc nie chcąc, będzie musiała wyjść za mężczyznę, którego nie kocha, pytanie tylko, które zło jest mniejsze.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Victor Hewson on Pon 17 Maj - 14:46

Owszem, taka była prawda. W przypadku Victora dochodziły do tego jeszcze słowa matki, która zawsze twierdziła, że to nie jest ani trudne, ani nieprzyjemne - powinien był spodziewać się tego, że jak zwykle jej spaczone spojrzenie na świat będzie inne, niźli jego. Zastanawiało go, dlaczego ojciec nigdy nie rozmawiał z nim o zabijaniu. Przecież także chciał, żeby należał do Śmierciożerców, a jednak nigdy nie poruszył tematu Czarnego Pana. Jak gdyby wolał, żeby żona zrobiła to za niego. Bał się, że powie coś, czego mówić nie powinien? A może widział w Victorze to, czego nie dostrzegała Araminta? Tą "słabość", która objawiła się teraz, gdy pierwsze zabójstwo miał już za sobą.
- Jeśli za niego wyjdziesz naprawdę zrobi z ciebie swoją własność. Będziesz jego czystokrwistą niewolnicą i ozdobą, ale nie będziesz mogła liczyć na żadne przywileje. Żaden z Yaxleyów ich nie daje - powiedział słabym głosem, pełnym żalu - Audley wydaje się być idealnym kandydatem - dodał dużo ciszej.
Przez chwilę milczał, rozważając wszystkie za i przeciw, i zastanawiając się, czy moment jest właściwy. Pudełko w kieszeni ciążyło coraz bardziej, jak gdyby chciało zostać wreszcie wyciągnięte.
- A gdybym miał kogoś innego? - zapytał, spoglądając na nią z ukosa.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 17 Maj - 15:01

W Amelii nie trudno było dostrzec słabość - jej wuj Primus zrezygnował z przygotowań jej do roli popleczniczki Czarnego Pana od razu, jak tylko ten pomysł wpadł mu do głowy. Jesteś zbyt wrażliwa, Amelio. Skrywasz uczucia, ale masz, a to jest właśnie słabość, mawiał często, gdy babka zajmowała się robótkami, a opieka nad jedyną dziedziczką została pokładana w jego ręce.
- Wiem, ale czy mam inny wybór? - zapytała smutno, wbijając wzrok w swoje palce. Mimo wszystko, chyba skłaniała się ku Yaxley'owi. Zrobi z niej niewolnicę, owszem. Ale to mężczyzna jest głową domu, a kobieta szyją, która tą głową kręci. Może wyszłoby jej na dobre, gdyby trochę nim po manipulowała. - Z tym, że niedobrze mi już na samą myśl, że miałabym z nim sypiać. On jest dla mnie jak brat... chyba nie mogłabym.
Spojrzała na niego, jak gdyby spadł z księżyca. Kogo innego? Przecież rozważyła wszystkich kawalerów czystej krwi i każdy miał wadę tak odstręczającą, że nie mógł być brany pod uwagę. Oczywiście, przeoczyła kandydaturę Victora - przecież dwa dni temu zabił narzeczoną, jak mogłaby mu to proponować?
- Gdybyś miał kogoś innego i ten ktoś byłby lepszy od nich, chyba byłabym ci dozgonnie wdzięczna do końca życia - powiedziała zgodnie z prawdą, spoglądając na niego kątem oka. Może jakiś Francuz? Francuzów nie brała pod uwagę, a przecież tak dobrze radziła sobie z ich językiem!


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Victor Hewson on Pon 17 Maj - 15:27

Victor wyglądała do tej pory na kogoś, kto uczuć nie posiadał. Zresztą, sam był o tym zawsze przekonany. No bo przecież nawet nie okazywał współczucia, czy troski. Dopiero ona zmieniła jego nastawienie. Dopiero przy niej zaczął dostrzegać, że jednak te uczucia posiada. To było dziwne, a zarazem nie zwykle przyjemne. I wcale nie zamierzał tego zmieniać. Nie w tej chwili, kiedy musiał nauczyć się, jak być ojcem.
Manipulowanie Yaxleyem nie było najlepszym pomysłem. Szczególnie, że tym człowiekiem nie dało się manipulować. No i było poważnie niebezpieczne. Mogło się skończyć dla Amelii tragicznie, a on nie zamierzał na to pozwolić.
Pokiwał głową ze zrozumieniem. Nawet on chyba nie byłby w stanie ożenić się z kimś, kto byłby dla niego jak siostra...
Przez chwilę wahał się, czy aby na pewno dobrze robi, składając jej taką propozycję. Powoli wyciągnął z kieszeni pudełeczko i zaczął obracać je w palcach.
- Zapewne i tak się nie zgodzisz... - zaczął, wzruszając lekko ramionami.
Odrzucenie nie było czymś naturalnym dla Victora, a jednak chyba tym razem by się z tym pogodził. Otworzył pudełko i przysunął do niej, ukazując to, co było wewnątrz niego. A co było? Chyba łatwo się domyślić, czyż nie...?
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 17 Maj - 15:42

Problem polega na tym, że ona lubiła zarówno tego Victora pozbawionego uczuć, który w żartach mówił, jak najchętniej by ją przeleciał, oraz tego czułego, delikatnego i troskliwego, który budził się w nim, gdy zostawali sami. Sama Amelia była zbyt uczuciowa, marzyła o księciu z bajki, burzliwej miłości; nikt z nią na czele nie podejrzewał, że kiedykolwiek nagnie swoje zasady i odda się komuś, kto nie jest jej jedynym. Jaki z tego wniosek? Oboje powariowali. I to doszczętnie.
Wstrzymała oddech, starając poukładać sobie to wszystko w głowie; czy on się jej właśnie oświadczył? Pokrętnie, bez romantyzmu, o którym tyle marzyła. A mimo wszystko, chciała się zgodzić, w końcu Victor spełniał wszystkie jej wymagania, poza tym jednym dotyczącym miłości. Kluczowym, jakby się mogło wydawać, choć teraz musiało się to zmienić.
- Jesteś pewny, że tego chcesz? - zapytała. To wszystko znacznie różniło się od jej wyobrażeń; teraz miała rzucić mu się na szyję i ze łzami w oczach oznajmić, że wyjdzie za niego, że o niczym innym nie marzyła. I że go kocha. Teraz mogła powiedzieć jedynie tak i chciała to zrobić, ale tylko jeśli on jest pewny swojej decyzji.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Victor Hewson on Pon 17 Maj - 15:57

On właściwie też lubił siebie i takiego, i takiego. Być może dlatego, że w obu przypadkach był sobą, tylko po prostu kiedy wokoło były tłumy ludzi, którym nie mógł zaufać, po prostu ukrywał część swoich uczuć. Odkąd zorientował się, że potrafi poczuć cokolwiek pozytywnego do drugiej osoby, starał się nie pokazywać tego innym, bo zwyczajnie mogliby to wykorzystać przeciwko niemu. Amelia była Amelią, a jeśli wszystko dobrze pójdzie - będzie też jego żoną. Mogła znać jego prawdziwe oblicze. Żona - jak to dziwnie brzmi...
Chciał oświadczyć jej się w sposób tradycyjny - z wiązanką kwiatów w dłoni, miłosnym wyznaniem, w promieniach zachodzącego słońca, ale to nie pasowało do ich sytuacji. Zresztą, nie mógł w tej chwili powiedzieć jej, że ją kocha, więc takie oświadczyny zwyczajnie byłyby bezwartościowe.
- Chcę - odpowiedział pewnie, uśmiechając się do niej i wyjmując pierścionek z pudełka.
Ujął jej dłoń i wsunął delikatnie pierścionek na palec.
- Amelio Cornelio Golightly, czy zechcesz zostać moją żoną? - zapytał ciepłym, czułym głosem, patrząc jej głęboko w oczy.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 17 Maj - 16:11

Reakcja otoczenia - tego chyba bała się najbardziej. Co będzie, gdy wszyscy dowiedzą się o tym, że jest w ciąży? To z całą pewnością zaszkodzi jej opinii, w końcu ludzie oczekiwali, że będzie wieczną dziewicą, czekającą na swojego księcia z bajki. Dziewicą, nie matką. Nie wątpiła, że ta sama sytuacja prędzej czy później zostanie wykorzystana przeciwko niej - w przeciwieństwie do Victora, który nadal mógł być zimnym draniem i skrywać uczucia, ona nie mogła przez wieczność ukrywać dziecka i rosnącego brzucha.
Właśnie, brzuch. Chyba kogoś czekają zakupy, gdyż nie będzie mógł się zmieścić w żadną z posiadanych sukienek. Ale to dopiero przed nią.
Wcale nie oczekiwała niczego więcej. To co zrobił, było przynajmniej częściowo szczere. Gdyby dodać do tego wiązankę kwiatów i wyznanie miłosne, zupełnie by mu nie uwierzyła. Nie kochał jej, tak samo jak ona nie kochała jego. Ale im na sobie zależało, pytanie tylko, czy to wystarczy by mogło zaistnieć małżeństwo, nie tylko z obowiązku.
Spojrzała na pierścionek, który właśnie wsuwał na jej palec i uśmiechnęła się.
- Tak, chcę - odparła równie czule, nie przerywając kontaktu wzrokowego.
A potem go pocałowała. Dokładnie tak, jak chciała.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Victor Hewson on Pon 17 Maj - 16:19

Zawsze była jeszcze opcja, że ogół poinformowany zostanie dopiero po ich ślubie. Ostatecznie, kiedy już będzie jego żoną może zachodzić sobie w ciąże bez strachu, co pomyślą inni. W końcu raczej mało prawdopodobne było, żeby po ślubie Amelia nadal pozostawała dziewicą. A przecież nikt, prócz rodziców, nie musiał wiedzieć, że ten ślub jest właśnie dlatego, że "wpadła". Zawsze można powiedzieć, że ojciec Victora musiał znaleźć mu nową kandydatkę na żonę, a najlepszą była właśnie Melka.
Na kupienie nowych ubrań ma jeszcze przynajmniej dwa miesiące, a przecież bywają takie kobiety, którym brzucha niemal nie znać!
Było całkiem szczere. Pomijając fakt braku miłości to te oświadczyny były jedną z najszczerszych rzeczy, jakich się dopuścił.
Ja myślę, że to wystarczy. Oni mimo wszystko czuli się dobrze ze sobą. Lubili spędzać ze sobą czas, rozmawiać, zależało im na sobie nawzajem, a Vic troszczył się o nią tak, jak tylko mógł. No i w sprawach łóżkowych także byli całkiem zgodni...
Uśmiechnął się naprawdę szeroko, ze szczerą radością i odwzajemnił z czystą przyjemnością pocałunek, przytulając ją do siebie mocno.
- Naprawdę się cieszę, Mel - powiedział, gdy wreszcie się od siebie oderwali.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 17 Maj - 16:35

Mieli jeszcze sporo czasu, aby ustalić zeznania, choć takie rozwiązanie wcale nie było by złe. W końcu i tak nie zamierzają informować całej szkoły - przypuszczalnie, powiadomieni zostaną tylko Ślizgoni, a i to tylko wybrani, a reszta niestety dowie się poprzez plotki, które w Hogwarcie były chlebem powszednim. W końcu nie co dzień, główna para Hogwartu parą niebędąca ogłasza swoje zaręczyny. To musi odbić się echem, nie ma rady.
Chyba właśnie dlatego Amelia bez głębszego zastanowienia, postanowiła przyjąć jego oświadczyny: wiedziała, że będzie jej dobrze pod każdym aspektem przyszłego życia małżeńskiego. Poza tym, nie można zapomnieć, że Victor jest ojcem jej dziecka, co z całą pewnością działa jedynie na jego korzyść.
Przytuliła się do niego, a w jej główce nagle zapaliła się lampka, że to właśnie jest najmniejsze zło, co więcej, jeśli się postarają, może im to wyjść na dobre. W końcu Mela nie wyobrażała sobie, jakoby miała się oddać komuś innemu, niż on. Teraz nawet nie będzie musiała; zostając jego żoną, pozostanie jego na zawsze, dokładnie tak, jak chciała.
- Ja też, Vic - odparła zupełnie szczerze patrząc mu w oczy - I wiesz co, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, teraz nie musimy pamiętać już o prezerwatywach - dodała w celu rozluźnienia atmosfery, jednakże szybko odnalazła kolejny minus - Musimy za to zastanowić się nad datą, zanim zacznie być coś widać - to mówiąc, położyła jego dłoń na swoim brzuchu i nakryła ją swoją własną. Tą z pierścionkiem na wierzchu.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Victor Hewson on Pon 17 Maj - 16:48

Bo przecież w Hogwarcie nie istnieje takie słowo, jak tajemnice. Jeśli coś jest sekretem, to oczywistym staje się fakt, że wie o tym cała szkoła. Każdy ma jakiegoś znajomego, któremu mówi coś w zaufaniu, ale ten ma znowu innego znajomego, któremu też może powiedzieć coś w tajemnicy, a ten łańcuszek przecież tak naprawdę nigdy się nie kończy!
Victor także specjalnie nie odczuwał, że miałby stracić coś, kiedy już ożeni się z Melką. W przypadku Agnet było zupełnie inaczej - on jej nawet nie lubił. Nie podobała mu się, nie mieli wspólnych tematów do rozmów, nie ufali sobie. Nigdy nie dotknąłby jej w ten sposób, co Amelię. Dlatego też te oświadczyny były dla niego zwyczajnie łatwe. Od pierwszej chwili, kiedy tylko usłyszał o tym, że jest ojcem jej dziecka nie zamierzał jej zostawiać i podjął decyzję.
I ona także myślał tak samo. To i tak nie było poświęceniem - być wiernym jednej kobiecie - ale w dodatku, jeśli ta kobieta miała być jego żoną stawało się czystą przyjemnością. Zważywszy na fakt, że naprawdę nie potrzebował nikogo prócz niej.
Zachichotał cicho.
- Znalazłbym nawet więcej plusów - mruknął.
Pokiwał głową. Tak, trzeba było to załatwić jak najszybciej.
- Wiesz, właściwie niemal wszystko jest gotowe. Napiszę do ojca i powiadomię go, żeby nie odwoływał wszystkiego, więc to zależy tylko od tego, kiedy ty będziesz gotowa - uśmiechnął się do niej, splatając jej palce ze swoimi i gładząc jej brzuch.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 17 Maj - 17:04

Mechanizm rozpowszechniania się plotek - tylko obstawiać, ile czasu minie, nim szkoła będzie wręcz huczała z powodu ich ślubu. Domniemywań co do jego powodu będzie zapewne tyle, że nawet tak dociekliwy umysł, jak ten Amelii nie będzie w stanie ich wszystkich ogarnąć, choć przynajmniej połowa będzie miała rację - ciąża. Bo co innego mogłoby skłonić Amelię, do tej pory otwarcie mówiącą, że małżeństwo z Hewsonem to samobójstwo do dobrowolnego zostania jego żoną? Tak, z tego także zdawała sobie sprawę.
Przekornie, Amelia także o wiele lepiej czuła się ze świadomością, że Vicuś zostanie jej mężem, a nie mężem Amelii i razem wychowają ich dziecko. Ciekawe zakończenie bajki - książę nie pojawia się, a księżniczka wychodzi za główny czarny charakter. I jeszcze się z tego cieszy. Happy End? Całkiem możliwy.
- Chętnie bym o nich posłuchała - zamruczała, wodząc ustami po jego szyi, po czym bezceremonialnie władowała mu się na kolana. Bo tak było wygodniej, a on miał lepszy dostęp do jej brzucha. Który niedługo urośnie - tylko jak ona to przeżyje.
- Victorze, zastanawiałam się nad ślubem z Yaxley'em. Jak myślisz, ile zajmie mi przygotowanie do ślubu z tobą - zapytała zupełnie na poważnie. Jeśli była gotowa dać się prawie dosłownie zniewolić, to małżeństwo z Hewsonem będzie dla niej czystą przyjemnością. Bo będzie - Nie zniechęcaj się, ale myślę, że im szybciej tym lepiej. A najszybciej możliwe jest dopiero w moje urodziny, co ty na to? - zapytała, wolną dłonią gładząc jego policzek.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Victor Hewson on Pon 17 Maj - 17:53

A z drugiej strony - skąd miałaby wziąć się ta ciąża, skoro Melka do tej pory zawsze twierdziła, że nawet, gdyby na świecie został tylko jeden facet i byłby nim Vic to by się z nim nie przespała, więc... Bo raczej Vicuś nie poszedł by na wychowywanie cudzego dziecka, choć prawda była taka, że nikt tak naprawdę nie wiedział, co Hewson by zrobił, a czego nie...
Wbrew pozorom czasem te "czarna charaktery" są lepszymi materiałami na męża niż książę (jakoś dziwnym trafem stanął mi w tej chwili przed oczami Chuck Bass - wybaczcie, musiałam to wtrącić!). Czemu? Tego nie wiem, ale jakoś tak już bywa. Zaobserwowałam to kilkakrotnie, więc być może to właśnie będzie Happy End tej historii?
- Właściwie to sądzę, że mógłbym ci pokazać - powiedział, równie bezceremonialnie pakując łapy pod jej czarną sukienkę.
- Ja też tak sądzę - odpowiedział zupełnie poważnie - w takim razie, data wstępna - szósty czerwca? - zapytał, uśmiechając się szeroko.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Jezioro

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach