Hangar na łodzie

 :: Jezioro

Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Go down

Hangar na łodzie

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 17:02

Stosunkowo niewielki budyneczek, zbudowany z szarego kamienia, którego dach pokryty jest zniszczoną, miejscami odpadającą czerwoną dachówką. W środku nie ma nic ciekawego - ot, po prostu gołe ściany, dwie drabiny, prowadzące na wyższą kondygnację, a na suficie przymocowany grubymi sznurami wisi szereg łodzi. Ulubione miejsce Ślizgonów i nałogowych palaczy, którzy nie muszą się martwić ich niż niecne uczynki zostaną tu przez kogoś odkryte.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 1 Mar - 23:29

Wbrew pozorom, ludzkim opiniom i całej reszcie nieprawdziwych informacji panienka Golightly miewała złe dni. Co więcej, miewała je bardzo często, choć zazwyczaj chowała swój zły humor przed światem; wychodząc z założenia, że nie powinno się okazywać swoich słabości, wolała nie dzielić się z innymi swoim melancholijnym nastrojem. A hangar na łodzie stanowił jej ucieczkę od rzeczywistości, praktycznie odkąd tylko rozpoczęła naukę w Hogwarcie. O tym, że tu przychodzi wiedziało jedynie kilka osób, które wiedzieć o tym powinny, jednak w chwili obecnej Amelia o wiele bardziej wolałaby zawęzić tą listę do zera.
Siedziała na wyższej kondygnacji, wypalając jednego papierosa za drugim i przeklinając na czym świat stoi oraz rozważając wszelkie możliwe sposoby zabicia/uprzykrzenia życia Ricie Skeeter po ukazaniu się marcowego numeru Czarownicy. Owszem, mogła się spodziewać wzmianki o samej sobie, w końcu zawsze się takowa pojawiała, jednakże nie spodziewała się brutalnego rozdziewiczenia na oczach całej szkoły, zwłaszcza, że praktycznie wciąż była ową dziewicą. Z jej rumianych usteczek wydobyło się ciche westchnięcie i owinęła szyję szczelniej swoim kaszmirowym szalikiem w kolorze szmaragdowym; wiedziała, że prędzej czy później plotki ucichną, w końcu zawsze cichły i nikt nie uwierzy w to, że przespała się z Hewsonem, ale... właśnie, ale co?


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Roselyn Hepburn on Pon 1 Mar - 23:54

Roselyn zawsze, ale to przezawsze wiedziała gdzie szukać przyjaciółki. Kiedy nie zastała jej w kilku nasuwających się na samym początku miejscach - które przy okazji były w zamku i nie wymagały od niej wychodzenia na ten ziąb - wcale niepocieszona tym faktem, utwierdziła się w przekonaniu, że Amelia udała się nad jezioro. A dokładniej do hangaru, miejscówki wprost stworzonej do robienia złych rzeczy i izolowania się od świata, zważywszy na fakt, iż praktycznie nikt poza gajowym tam nie chadzał.
Z ostatnim wydaniem czarownicy pod pachą, ruszyła przez błonia, chowając twarz aż po same oczy w obszernym kołnierzu swojego czarnego płaszcza i z radością wemknęła się do hangaru, chowając się przed chłodnymi podmuchami przenikliwego wiatru. Nie musiała się rozglądać i pytać czy ktoś tu jest, panienkę Golighty zdradził żarzący się papieros.
- Nie udawaj, że Cię tu nie ma. Słyszę jak głośno oddychasz. - burknęła, wspinając się po drabince do przyjaciółki. Gazetę na razie trzymała schowaną, nie chcąc poruszać tematu Hewsona z prostej przyczyny, Amelia wtedy wyciągnęłaby Joela. - Czemu tu siedzisz?
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Wto 2 Mar - 0:06

Usłyszała kroki i wychylając się odrobinę z wyższej kondygnacji, udało jej się dostrzec sylwetkę Roselyn; nie poczuła się zdziwiona jej obecnością - przyjaźniły się i zastanawiającym by było, gdyby prędzej czy później jej tu nie ujrzała. Westchnęła cicho i ponownie zaciągnęła się trzymanym w dłoni papierosem.
- Nie zamierzam, dlaczego miałabym udawać, że mnie tu nie ma? - odparła spokojnie, wypuszczając dym ustami i bacznie obserwując wspinającą się po drabince dziewczynę - Czemu mnie szukasz? - odpowiedziała pytaniem. Pytanie Rose było oczywiste i w jej mniemaniu przyjmowało tylko formę grzecznościową, w końcu przyjaciółka doskonale wiedziała, że gdy Mela potrzebuje uwolnić się od rzeszy swoich nienawidzących jej wielbicieli, przychodzi właśnie tu aby dać upust swojej introwertycznej naturze, nie narażając się na podejrzliwe spojrzenia innych. Zastanawiającym było jedynie, dlaczego Hepburn, posiadając takie informacje, postanowiła wkroczyć do jej samotni - choć miała swoje przypuszczenia, wolałaby, aby chodziło o coś innego.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Roselyn Hepburn on Wto 2 Mar - 0:28

- Może dlatego, że hangar traktujesz jak swoistą samotnię i gdyby znalazł Cię tu niepowołany do tego uczennica, mógłby nabrać podejrzeń, że ich królowa nie jest cyborgiem jak twierdzą wszyscy a prawdziwym człowiekiem z krwi i kości. - zauważyła spokojnie, wyciągając swoje cygaretki i podpalając jedną z nich końcem różdżki. Wcale nie chciała zaczynać tego tematu, z którym na dobrą sprawę tu przyszła. Raz, że Amelia aby zagłuszyć swoje wyrzuty sumienia, wyciągnie sprawę z Joelem i najprawdopodobniej potraktuje przyjaciółkę dosyć ostro a dwa, jeśli to, co Rita pisała było prawdą, Rose nie wiedziałaby jak pocieszyć królową i co zrobić z tą wiadomością.
- Szukam Cię, bo stęskniłam się za moją ukochaną przyjaciółką, która chyba jako jedynej mnie nie traktuje jak swojej podwładnej w tej zapyziałej szkole. - marna wymówka, ale cóż począć. Po chwili Rose wzięła się w garść i przeszła do sedna sprawy. - No, ale masz rację. Czytałam czarownicę i pewnie wiesz, jakie pytanie mnie nurtuje. - było zawarte w jej spojrzeniu. I panienka Hepburn zamilkła, oczekując odpowiedzi. I łudząc się, że dziewczyna nie wyskoczy na nią z pytaniami i obwinianiem za to, co Rosie robiła z Joelem.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Wto 2 Mar - 0:43

- Bo lubię czasem pobyć sama, bez tych wszystkich ludzi, którzy wiecznie czegoś ode mnie chcą i napalonych nastolatków, którzy czyhają na moją cnotę? Niedoczekanie! Co najwyżej mogą uznać mnie za łaskawego monarchę absolutnego - mruknęła cicho, gasząc papierosa i wyciągając z paczki kolejnego. Który to już dzisiaj? Piąty? Szósty? Chyba lepiej by było, gdyby Roselyn nie zauważyła rozrzuconych po górnej kondygnacji niedopałków, jeszcze domyśli się, że od dwóch tygodni coś jest z nią nie tak, jak być powinno.
Uniosła brew do góry, słysząc jej odpowiedź i uśmiechnęła się do niej lekceważąco. Chyba nie sądziła, że uwierzy w tak marną wymówkę, z resztą znały się za dobrze, by Amelia mogła choćby przypuszczać, że Rose chce ją zobaczyć z dobroci serca. Choć w zakłócaniu jej samotni mało było owej dobroci. Dopiero gdy usłyszała dalszą część wypowiedzi zrozumiała, że może lepiej byłoby dla niej grac niedoinformowaną. Nie chciała mówić przyjaciółce o tym, co stało się między nią, a Victorem w noc koncertu, bała się wyśmiania czy też sprowadzenia na ziemię. Do tej pory robiła wszystko, by Rose nie domyśliła się i miała szansę ujść z tym na sucho, gdyby nie ta suka Skeeter.
- Możesz nadal mieszkać w naszym dormitorium, jeśli o to ci chodzi, choć preferowałabym, żebyś wzięła prysznic zanim się do mnie zbliżysz po kontakcie fizycznym z nim. Albo dwa. W płynie dezynfekującym. Zupełnie nie rozumiem, jak mogłaś się z nim przespać - jej buzia wykrzywiła się w nieprzyjemnym grymasie, gdy właśnie starała się odwrócić kota ogonem.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Roselyn Hepburn on Wto 2 Mar - 1:15

- Łaskawy monarcha absolutny? - powtórzyła z jawną kpiną, prychając pod nosem z oburzenia. - To oksymoron, moja droga.
Szósty papieros w przeciągu dnia to naprawdę niedużo, zważywszy na fakt, iż szukanie Meli po zamku zajęło Roselyn półtorej godziny. Czasem ten ogrom był przytłaczający i naprawdę irytujący.
W przeciągu ostatnich dwóch tygodni, owszem, zaobserwowała dosyć specyficzne, dziwne zachowanie przyjaciółki, ale prawdę powiedziawszy nie chciała pytać dlaczego. Raz, że szanowała prywatność Golighty a dwa, za wszelką cenę chciała odwlec tę rozmowę. I miała sporo do przemyślenia od koncertu walentynkowego, dlatego też milczała przez dwa tygodnie.
- Myślę, że w przeciągu ostatnich czternastu dni brałam prysznic co najmniej dwadzieścia cztery razy i jestem już wystarczająco czysta. - odgryzła się, marszcząc brwi wyraźnie rozeźlona wypowiedzią Meli. Nie dlatego, że zmieniała temat, bo to było w jej stylu (w rosiakowym zresztą też), ale dlatego, że obrażała Joela.
- Błagam Cię, nie mów 'przespać się', to tak pogardliwie brzmi. - odpowiedziała po kilku długich minutach milczenia, wzrok wbijając żarzącą się końcówkę cygaretki. - Wiesz dlaczego z nim to zrobiłam? Bo chciałam, bo czułam, że Joel rozumie mnie jak nikt inny. Bo jego wzrok mnie hipnotyzuje a głos jakim do mnie mówi przyprawia o ciarki. Bo czuję, że mamy ze sobą więcej wspólnego niż miałam z którymkolwiek z moich byłych. I w końcu, bo czułam się przy nim bezpiecznie, bo podobał mi się jego wzrok, gdy patrzył na moje ciało i dlatego, że po prostu tego chciałam. - skończywszy mówić, wciąż nie patrzyła na przyjaciółkę. Szczerość za szczerość? Miejmy nadzieję, że Melia nie spróbuje szydzić, bo marny jej los.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Wto 2 Mar - 1:35

- Och, my o tym wiemy, oni powinni mieć złudzenia. Łatwiej wtedy nimi sterować, w szczególności profesorami - mruknęła, zaciągając się mocno dymem - Wiesz jak trudno było mi zatuszować twój striptiz pośrodku Wielkiej Sali? - uniosła brew do góry i posłała przyjaciółce lekceważący uśmiech. Trzeba przyznać, łatwo nie było - gdyby nie pomoc jej wuja, szanse, że ten wybryk uszedłby jej przyjaciółce na sucho znacznie by zwalały. W końcu, na alkohol winy zrzucić nie było można, gdyż to nielegalne i mogłoby wpędzić ją w większe kłopoty... Mela musiała mocno się nagłowić i wypadałoby, żeby Roselyn była jej wdzięczna.
Szósty papieros to może nie dużo, ale należy zauważyć, iż panna Golightly nigdy nie paliła dużo i bynajmniej nie zamierzała na owym szóstym skończyć.
Z jednej strony, naprawdę cieszyła się, że nie jest zadręczana zbędnymi pytaniami, jednak z drugiej... to wszystko było bardzo ważne dla Amelii i w przeciągu tych dwóch tygodni potrzebowała przyjaciółki bardziej, niż kiedykolwiek. Zwłaszcza, że przyjaciółka miała w tej kwestii o wiele większe doświadczenie od niej.
- Bo właśnie tak ma to brzmieć. Nie oczekuj, że cię za to pochwalę - oznajmiła, dopalając papierosa, gasząc go i zapalając kolejnego. Słysząc jej wyznanie uśmiechnęła się do niej ciepło, po czym oparła głowę na jej ramieniu; dla Meli oczywistym było, że jej przyjaciółka się zakochała. Sama wierzyła w miłość, a że Roselyn nie... cóż, niczego to nie zmieniało - To twoja decyzja, Rosie, a ja choć jej nie popieram, to nie zamierzam ci robić z tego powodu wykładów - Nie szydziła, mówiła spokojnie, choć nie chciała dzielić się szczerością za szczerość. Jeśli nikt nie przyprze jej do muru z całą pewnością nie piśnie ani słówka.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Roselyn Hepburn on Wto 2 Mar - 2:02

- Nie musiałaś tuszować, ten wybryk i jego następstwa były warte każdej, nawet najgorzej kary. - mruknęła spokojnie, podświadomie uśmiechając się na wspomnienie naprawdę miło spędzonego wieczoru. - Ale mimo wszystko dziękuję, Twoja ingerencja dużo dla mnie znaczy a chyba jednak kiedy w końcu zostałabym postawiona przed obliczem profesorów, moje wcześniejsze słowa straciłyby na mocy.
Ciekawa jestem tylko, co udało się wcisnąć kadrze, że Roselyn po raz kolejny udało się wyjść cało i bez szwanku z opresji.
Spokojnie, na pytania jeszcze przyjdzie czas. Rosie najpierw musiała przygotować grunt pod siew, by potem z dumą obserwować kiełkujące, zdrowe roślinki. Doświadczenie Rose nie było o wiele większe, ale skoro i Amelia uważała, że jest inaczej, to niech będzie, że tak było.
- A Ty nie oczekuj, że pochwalę Cię za to, co wyczytałam w czarownicy. - odcięła się, prychając pogardliwie. Nie podobało jej się, że traktowała Joela jak gorszego od siebie; i szlag by trafił fakt, że ona traktowała mugoli i półkrwi dokładnie tak samo - choć teraz wyjątkiem od tej reguły był Joel. - Dobrze wiesz, że i tak nic bym sobie z Twoich wykładów nie robiła. Chyba zaangażowałam się w ten romans. - szepnęła, obejmując przyjaciółkę wolnym ramieniem. Romans. Bo w to właśnie panienka Hepburn wierzyła. Zakochanie? Nie, to uczucie, które nigdy miało jej nie spotkać. - Ale skoro już omówiłyśmy problem mój i Joela, to może teraz Ty mi powiedz, czy to prawda, że kochałaś się z Victorem w łazience prefektów a także spałaś u niego w dormitorium, bo jedno jest pewne, na noc do nas nie wróciłaś. I wiesz co jeszcze? Nie wierzę, że uprawialiście seks, ale to się z nieba wziąć nie mogło, więc coś musiało być na rzeczy i byłabym wdzięczna, gdybyś była ze mną równie szczera, co ja z Tobą. - spokojnie, przyprzemy ją do murku, kiedy naprawdę nie będzie chciała po dobroci.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Wto 2 Mar - 16:51

- W to akurat nie wątpię... Zwłaszcza, jeśli trafiłabyś na Sowę, wtedy to Merlinie świeć nad twą duszą - zachichotała, wyobrażając sobie przyjaciółkę, trzęsącą się ze strachu przed obliczem McGonagall, która zapewne prawiłaby jej wykłady dotyczące moralności i cnotliwości, a nie obyłoby się bez jakiegoś koszmarnego szlabanu. Co też Mela wmówiła kadrze, zostawmy osnute tajemnicą, ma swoje niezawodne sposoby i zawsze z nich korzysta, proste. Może i doświadczenie Roselyn nie było większe, ale nie oszukujmy się - w przeciwieństwie do Amelii, jakieś miała, wiedziała co i jak a swój pierwszy raz miała już dawno za sobą. Co innego panna Golightly, która nawet nie była do końca pewna, co się właściwie stało i dlaczego zareagowała tak impulsywnie, emocjonalnie.
A Joel nie był żadnym wyjątkiem od reguły, nadal budził w niej wstręt i obrzydzenie, wciąż miała ochotę zgnieść go jak robaka, ale szczęście przyjaciółki było dlań ważniejsze, więc zmuszona była przymknąć oko na jego pochodzenie. Ale niech no tylko skrzywdzi Rosie... wtedy może się pożegnać z nadzieją, a ona sama już zadba o to, żeby nigdy więcej nie mógł nawet tknąć innej kobiety.
- Fuj - skrzywiła się - Zaangażowałaś się z nim? Mówiłam, że ja powinnam się tym zająć, wtedy wyszłybyśmy z tego bez szwanku - Zamilkła na chwilę, gdy padło to pytania, którego właśnie się obawiała. I co ja mam jej, do cholery, powiedzieć? - Wolałabym zostać przy temacie ciebie i Joela. Nie powiedziałaś mi jeszcze, jak było - za wszelką cenę starała się zmienić temat, jednak szybko przekonała się, że jej wysiłki są próżne - Nie... to znaczy częściowo. Nie kochałam się z Hewsonem, wciąż jestem cholerną dziewicą - wcale nie zabrzmiało to, jakby taki stan rzeczy ją cieszył - Ale owszem, spałam u niego - nie widziała sensu w zaprzeczaniu temu. Nieświadomie zaczęła gnieść w dłoni brzeg spódnicy, nie patrząc na przyjaciółkę. Nie potrafiła być z nią równie szczera. Pytanie tylko, nie potrafiła czy nie chciała?


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Roselyn Hepburn on Wto 2 Mar - 18:31

-Znając moje szczęście, trafiłabym na Snape'a a wiesz, że naprawdę obrzydza mnie jego wygląd. Chyba już wolałabym Sowę niż tego paskudnego Nietoperza. - brrr. Co gorsze, wykłady umoralniające McGonagall które i tak zapewne wpadłyby jednym uchem a wypadły drugim, czy też szlaban w towarzystwie Snape'a, który na pewno odbiłby się na jej psychice?
Cóż, nie przesadzajmy też z datą utraty dziewictwa przez Roselyn. Fakt, że stało się to w dosyć niedogodnych warunkach (impreza u dalekiej kuzynki z Bułgarii w czasie letniej przerwy od szkoły to raczej nie był przemyślany krok a Rose ukrywała skrupulatnie przed światem wyrzuty sumienia i niezadowolenie z tegoż faktu). Jednocześnie nie mogła też wyprzeć się swojego jako takiego doświadczenia a jeśli przyjaciółka potrzebowała jej rady, opinii czy po prostu towarzystwa, to Hepburn zawsze służyła jej swoim wsparciem i chusteczką w razie, gdyby Mela uroniła kilka łez.
- Ty wyszłabyś bez szwanku, bo nie musiałabyś żyć ze świadomością, iż Twoja przyjaciółka sypia z kimś nie czystej krwi. - zauważyła oschle, krzywiąc się przy tym. Jakoś nie miała ochoty używać określenia 'szlamowaty'. Czyżby miękła? - A ja być może straciłabym naprawdę dobrego towarzysza. Wiesz, że on jest nadpobudliwy. Wtedy w sali prowokowałam go i nieświadomie doprowadziłam do furii. I zamiast skierować swoją złość na mnie, czyli tą która go wkurzyła, próbował ją rozładować na filarze. Chyba mam na niego zbawienny wpływ. - zaśmiała się, przygaszając tlącą się jeszcze cygaretkę. - A było...no cóż, było niesamowicie, wiesz? - dodała szeptem.
Amelia mogła próbować odwlekać odpowiedź na pytanie tak długo, jak to tylko było możliwe, ale musiała mieć świadomość, że nie uda jej się to tak czy siak. Przyjaciółka spokojnie odpowiadała na jej pytania, ale przecież Rose to Rose. Nie zamierzała tak łatwo odpuścić.
- Nie kochałaś się z Hewsonem, ale u niego spałaś. A stwierdzenie, że wciąż jesteś dziewicą sugeruje, że jednak coś się działo. W takim razie co robiliście? - nie uszło jej uwadze, że Golighty była zdenerwowana i próbowała zająć czymś dłonie. To dało Ślizgonce pewność, że przyjaciółka coś chce ukryć.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Wto 2 Mar - 22:07

- Daj spokój, Snape nie jest zły i chyba nie sądzisz, że dałby ci za to szlaban. A nawet jeśli, to zaproponowałabym mu, że pójdę z tobą, a na to by się chyba nie odważył - Amelia wbrew pozorom lubiła profesora S., choć chyba bez większej wzajemności. Nie jej wina, że nie mogła się powstrzymać przed zmienianiem koloru i kształtu oczu na taki, jaki miała Lily Evans, w krytycznym momencie dodając do tego również kasztanowo rude włosy... nie da się ukryć, iż pewna część uczniów wiedziała o jego afekcie do matki Złotego Chłopca. Jakby tego było mało, pomagał jej w eliksirach gdy jeszcze chodził do szkoły i nie potrafiła się zebrać w sobie, by traktować go z szacunkiem godnym profesora.
Jako takie doświadczenie jest zawsze lepsze, niż jego zupełny brak i ciągnący się za nim wstyd czy zażenowanie. W każdym razie, gdyby Mela znów się złamała, kilka łez zamieniłoby się w ich potok, a Roselyn mogłaby być... zdezorientowana.
- Ja bym raczej powiedziała, że ma problemy z psychiką - mruknęła cicho, zaciągając się swoim papierosem - W takim razie, naprawdę się cieszę, że miałaś udaną noc - cmoknęła przyjaciółkę w nos, po czym uśmiechnęła się do niej szeroko. Pal licho Edwardsa, ważne, że Rosie jest szczęśliwa.
Bo tak właśnie było, Amelia chciała ukryć przed nią najlepiej wszystko, jednakże była świadoma faktu, iż powinna się z kimś tym podzielić, jeśli nie w całości, to przynajmniej połowicznie. Zamilkła na chwilę, biorąc kilka głębokich wdechów, po czym odwróciła głowę, by nie musieć patrzeć na Roselyn. Nie lubiła wyrazu rozczarowania na czyjejś twarzy.
- Po tym jak wyszłaś z Joelem, zostawiając mnie na pastwę napalonych Gryfonów, składających mi niemoralne propozycje, pojawił się Victor. Chwilę gadaliśmy, znowu go sprowokowałam i poszliśmy do łazienki... miał mi zrobić masaż - O tym, że był już z kimś umówiony z zrezygnował z dzikiego seksu dla niej, już nie wspomniała - W każdym razie, zaczął mnie masować, a sama wiesz, że ma cholernie wprawione ręce, obróciłam się i... wszystko wymknęło się spod kontroli. Zaczęliśmy się całować, a potem... potem... chyba kochaliśmy się mając na sobie ubrania, to w ogóle możliwe? - Cały czas starała się mówić pewnie, jak gdyby to nic na niej nie znaczyło, jednak kilkakrotnie głos jej zadrżał, zdradzając tłumione emocje. Spojrzała na przyjaciółkę, starając się odczytać jej reakcję.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Roselyn Hepburn on Wto 2 Mar - 22:56

- Nie jest zły, ale paskudny! Jego facjata mnie odrzuca, czuję żółć podchodzącą do gardła kiedy patrzę na jego włosy a kiedy czuję jego oddech przed swoją buźką to czuję, że dłużej tej żółci wstrzymywać nie dam rady.
No cóż, sam sposób nauczania był jej obojętny i nie miała nic przeciwko profesorowi, ale cóż poradzić, że po prostu tak strasznie odrzucał ją fizycznie?
Żarty w stylu 'zmienię się w L.E. i wytrącę profesora z równowagi wcale Rosie nie bawiły, ale nigdy tego nie powiedziała przyjaciółce. Cóż, skoro ona lubiła drażnić Snape'a a przy okazji miała ten swój nieszczęsny dar, który tak perfekcyjnie ułatwiał sprawę, to lepiej się było nie wtrącać.
- Słyszałam to. - burknęła grobowym tonem, mierząc Melkę miażdżącym spojrzeniem. Nie miała zamiaru komentować słów przyjaciółki czy robić jej na ten temat wyrzutów, ale nie mogła przecież akceptować faktu, że w taki sposób traktowała Joela. Przy okazji takimi komentarzami sprawiała jej przykrość, głupia Golighty.
Półprawdy to dobre rozwiązanie, jednakowoż niesprawdzające się w tym wypadku. Roselyn prędzej czy później i tak dowiedziałaby się prawdy, jak nie od Amelii to od Victora. Jemu też łatwo było rozplątać język.
Przez kilka minut dziewczyna milczała, nie chcąc przerywać przyjaciółce a potem dodatkowo próbując ułożyć sobie wszystkie informacje w łepetynie.
- Tak, można uprawiać seks przez ubrania. To po prostu wykonywanie ruchów frykcyjnych bez samej penetracji tak jakby. - burknęła odruchowo, dopiero po chwili uświadamiając sobie, że suche teorie są mało przyjemne dla ucha Amelii, toteż przytuliła pośpiesznie przyjaciółkę i ucałowała w czubek głowy. - Przepraszam, nie powinnam tego mówić. Cóż, moja droga, to jeszcze nie jest zbrodnia, po prostu poczułaś do niego pożądanie, masażem pobudził Twoje zmysły i poczułaś potrzebę zbliżenia. A skoro robiliście tylko tyle, a wierz mi, że znam Hewsona dobrze, to jestem pełna podziwu, że powstrzymał się przed czymś więcej. Musi naprawdę Cię szanować. I nie powinnaś być taka zła na siebie i przygnębiona, w tym przecież nie ma nic złego! Lepiej mi powiedz co czujesz i co czułaś wtedy, to może będziemy mogły coś zaradzić. - zaiste Roselyn miękła. To wszystko wina tego paskudnego Krukona. Tym razem Mel powinna mu dziękować.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Sro 3 Mar - 0:02

- Przesadzasz, Rosie - mruknęła, ucinając całą dyskusję. Może i dobrze, że odrzucał ją fizycznie? Romansu z nauczycielem nie byłoby tak łatwo zatuszować, a ta suka Skeeter i tak wyniucha wszystko. Nie chodziło wcale o to, że wybitną radość dawało jej doprowadzanie Snape'a do białej gorączki i bynajmniej wcale nie były to żarty - Amelia miała sposoby, by owinąć sobie wokół palca wszystkich nauczycieli, a skoro nie wszyscy mogli być jej całkowicie pobłażliwi, lepiej, żeby woleli unikać otwartej konfrontacji. Jakkolwiek górnolotnie to brzmi. W każdym razie chodzi o to, że skoro nie mogła być tak jak Victor, pupilką Mistrza Eliksirów, wolała zapewnić sobie, by nie wręczył jej żadnego niekoniecznie miłego szlabanu.
Wzruszyła ramionami; nie miała zamiaru zmieniać swojego nastawienie do Joela, nawet, jeśli Roselyn oznajmiłaby jej, że zostanie druhną na ich ślubie. Choć musiała pożegnać się ze swoim planem upokorzenia go, przynajmniej dopóki przyjaciółka się nim interesuje, wcale nie oznaczało, że zamierza go polubić czy choćby zaakceptować.
- Kurwa - mruknęła tylko, zaciągając się papierosem tak mocno i długo, że aż się zakrztusiła - Pocieszyłaś mnie, nie ma co - dodała, gdy tylko udało jej się złapać oddech, jednak całe szczęście Roselyn postanowiła się zrehabilitować i oszczędzić jej dodatkowych informacji na temat tego, jak się zeszmaciła i po prostu ją objęła - Tak, tak myślę - odparła, choć doskonale wiedziała, że Hewson nie tylko ją szanuje, ale również mu na niej zależy, w końcu sam jej to powiedział - Nie wiem, czy nie ma w tym nic złego. To nie powinno się wydarzyć, Rose. Nie z nim - zacisnęła zęby - Zachowałam się jak idiotka, chyba nie mogłam zrobić nic głupszego. Wiesz, jak zareagowałam? Zaczęłam płakać. Płakać, krzyczeć, wyzywać go, a potem przykleiłam się do niego jak jakaś ckliwa Gryfonka. Po za wstydem nie czułam wtedy kurwa nic, chciałam tylko, żeby był przy mnie, żeby mnie obejmował, dotykał... To nie jest normalne Rosie. A teraz nawet nie wiem, co czuje - Rosie miękła, Amelia także. Z tym, ze w jej przypadku oznaczało to puszczanie nerwów, mówiła coraz szybciej, bardziej chaotycznie, a w jej głosie jak na dłoni zostały ukazane wszystkie emocje. To nie była ta Mela, jaką można oglądać na co dzień. Znowu.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Roselyn Hepburn on Pią 5 Mar - 21:09

Wcale nie przesadzała. Niestety Rosie miała to do siebie, że jeśli ktoś według jej opinii był odrzucający, to nie było żadnej siły na świecie żeby przy drugim spotkaniu do takowej osoby się przekonała. Nawet jeśli poza nieprzyjemną aparycją był to całkiem do rzeczy człowiek. I nie przesadzajmy, nie róbmy z Rosie kurwy romansującej z nauczycielami. Jeśli Amelia naprawdę sądziła, że jej przyjaciółka była do tego zdolna, to tak naprawdę jej nie znała.
Trochę głupi pomysł zapewnienia sobie braku szlabanów wybrała, ale nie będę się czepiać. Może Mela miała swój specyficzny plan, który tylko mnie wydaje się idiotyczny.
Joela nie musi akceptować, ale niech pogodzi się z myślą, że przyjaciółkę będzie widywać dwa razy rzadziej. Byłoby inaczej, gdyby nie właśnie podejście pani prefekt do nowego kochanka Hepburn. Mogliby spędzać czas w trójkę podczas imprez, ale skoro ona sobie nie życzyła jego obecności na swojej własnej, cóż, być może Rosie będzie musiała zrezygnować z jednej imprezy, może dwóch, może i kilku kolejnych organizowanych przez panienkę Golightly.
- Jeśli faktycznie czułabyś wstyd i poniżenie, raczej nie kleiłabyś się do Hewsona tylko spierdalała stamtąd ile sił w nogach. - zauważyła sceptycznie, kręcąc głową. Jakoś sobie nie mogła wyobrazić jej grzecznej i naiwnej (patrząc pod kątem relacji damsko-męskich) przyjaciółki w objęciach jakiegokolwiek faceta a już na pewno nie takiego, jakim był Victor. Ba, właściwie to była święcie przekonana, że Amelia straci dziewictwo w czasie nocy poślubnej i ani dnia wcześniej. - Trzymaj się z dala od Hewsona zanim coś poczujesz, sama dobrze wiesz, że to zdecydowanie nie jest facet odpowiedni dla Ciebie.
Co więcej jej do cholery miała powiedzieć? W przeciwieństwie do Amelii, Rose nie miała zamiaru teraz pokazywać jej obrzydzenia czy jakiegokolwiek innego negatywnego uczucia. To raczej nie było teraz na miejscu.
Posiedziały jeszcze jakiś czas w milczeniu, wypalając kolejne papierosy aż utworzyła się pod ich stopami całkiem pokaźna sterta a Amelia uspokoiła się i doszła do siebie. Dłużej sensu siedzieć nie było zwłaszcza, że robiło się zimno, toteż powróciły do zamku.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 2 Kwi - 20:56

Jeśli nie wiadomo było, gdzie w aktualnym momencie znajduje się Królowa Hogwartu, to bardziej, niż pewne, że siedziała właśnie w hangarze na łodzie paląc. Cygaretki Roselyn, oczywiście. Własne papierosy skończyły jej się dawno, a nie miała nawet ochoty wysłać kogoś po nową paczkę: bo przecież to niedopuszczalne, by sama kupowała jakieś używki, a fe! Damie nie przystoi, zwłaszcza jeśli owa dama ma pod sobą zgraję dam dworu, które bez mrugnięcia okiem spełniały każde polecenie. Czy chciała, żeby ktoś ją tu znalazł? I tak i nie. Tak, gdyż miała na sobie nową, ołówkową sukienkę w szmaragdowym kolorze. Nie, gdyż nie lubiła gdy osoby niepowołane wiedziały o jej "nałogu" (który nawet nałogiem nie był, ponieważ Amelia w każdej chwili mogła rzucić palenie, ot co!).
Siedziała na skraju górnej kondygnacji, niczym dziecko wymachując obleczonymi w białe rajstopy zgrabnymi nogami; jej drogie, zielone szpilki stały tuż obok, gdyż właśnie przyszła pora na zasłużoną chwilę relaksu, z dala od zawistnych dziewczęcych spojrzeń i czyhających na jej dziewictwo chłopców.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Pią 2 Kwi - 21:09

 Agnet uważała, że każdy człowiek nawet niepalący powinien mieć zapasową paczkę papierosów. Dzięki Bogu okazało się, że jej zapas jest nietknięty. Rozmowa o Williamie zdekoncentrowała ją i zdenerwowała, dlatego właśnie wzięła paczkę papierosów i przyszła tu, do Hangaru. Było to miejsce, w którym palenie nikomu nie przeszkadzało i nie oznaczało szlabanu. W Hangarze rozległ się stukot szpilek panny Paladin. Agnet gdy tylko weszła zorientowała się, że nie jest sama, a któż mógł przebywać w Hangarze? Amelia.
-Witam panią.- powiedziała Agnet z uśmiechem i po chwili znalazła się tuż obok Amy.- Czemu uniemożliwiasz światu napawania się twoją obecnością. 

avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 2 Kwi - 21:21

Usłyszała stukot szpilek o kamienną posadzkę i pochyliła się odrobinę w przód, by sprawdzić, kto śmie jej przeszkadzać. No proszę, jedna z jej dwórek zapewne zgubiła drogę na wychodnym; biedna, zabłąkana owieczka. Amelia uśmiechnęła się przymilnie i poklepała miejsce obok siebie na górnej sytuacji, dając jej delikatnie do zrozumienie, że może usiąść przy niej. A jak pokona drabinę w szpilkach, to już nie jej zmartwienie.
- Pannę. Nie jestem mężatką, nie zamierzam wychodzić za mąż w najbliższym czasie, a dopóki nie przywdzieję białej sukni, panną pozostanę - sprostowała niezwykle uprzejmie i założyła kosmyk blond włosów za ucho. Nie ma wątpliwości, że takie wydarzenie nie będzie miało miejsca, dopóty Amelia nie znajdzie swojego księcia z bajki. Nie trzeba chyba dodawać, że jak na razie żaden nie okazał się być godny jej ręki, czy co jest bardziej aktualne, cnoty - Czyżby świat już posypywał głowę popiołem, dlatego, że na chwilę zniknęłam z zasięgu ludzkiego wzroku? - zapytała z rozbawieniem, powstrzymując się, by nie parsknąć śmiechem - Palę, Agnet - odpowiedziała spokojnie na jej pytanie z typową dla siebie arystokratyczną wyniosłością.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Pią 2 Kwi - 21:47

-Otóż to. Nawet pogoda nie jest tak piękna gdy brak królowej.- powiedziała uśmiechając się ciepło. Dlaczego Agnet była taka miła? Nie wiedział, może po prostu nie chciała narobić sobie kłopotów. Bycie „biedną zbłąkaną owieczką” było po prostu wygodne. Dwórka Amelii miała bardzo wysoką pozycją w Hogwarcie i to trzeba zaznaczyć. Agnet wyjęła paczkę swoich papierosów i zapaliła jednego. Zaciągnęła się, jednak jako osoba niepaląca zakasłała, kolejna próba poszła jej już lepiej. 
-Zastanawiałam się ostatnio jak to możliwe, że Morwy jeszcze żyje po tym jak wyzwała cię w dniu balu. Każdego dnia jestem zaskoczona gdy widzę jak pełznie korytarzem. – powiedziała i z wyczekiwaniem spojrzała na Amy. Czyżby była litościwa? Czy to w ogóle możliwe by Amelia puściła coś płazem? 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 2 Kwi - 22:00

- Najpierw weź wdech, wypuść powietrze, a dopiero potem się zaciągaj - Poklepała koleżankę po plecach, patrząc na nią z rozbawieniem, po czym sama wetknęła cygaretkę w usta i zaciągnęła się dymem - Od kiedy mówisz o niej zdrobniale? - zaśmiała się całkiem uprzejmie, choć w jej głosie można było wyczuć czystą kpinę. Amelia była miła. Oficjalnie. Dobrze wychowana również, ale nawet to nie mogło sprawić, by zaczęła wyrażać się uprzejmie o takiej suce, jak Wilkes. A przynajmniej w pewnym towarzystwie - Niech cię o to główka nie boli, Wilkes dostanie dokładnie to, o na co zasłużyła - odparła przesadnie słodkim głosem. A wszyscy dobrze wiedzieli, że to nie wróży nic dobrego. Amelia miała Plan. Plan był jak zwykle doskonały, ale Agnet nie miała się o nim dowiedzieć. Z resztą, panna Golightly mówiła o Planach tylko trzem osobom: Victorowi, który pomagał jej w ich realizacji, wujowi, który krył jej tyły i Roselyn, która była jej przyjaciółką. Damy dworu, jakkolwiek miały wysoką pozycję, tego zaszczytu dostąpić nie mogły.
- Wyglądasz na strapioną. Coś cię martwi? - zapytała troskliwie, wręcz uroczo, przypatrując się podwładnej.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Sob 3 Kwi - 10:22

-Ja uważam, że samo „Morwy” jest już obrażające. Nie będę potworem…- Agnet odetchnęła z ulgą słysząc, że Gryfonka dostanie za swoje, jednak sposób w jaki miała dokonać się zemsta mało ją obchodził. Nie lubiła się wtrącać w czyjeś sprawy. To oznaczało przymus pomocy, a takie samarytańskie odruchy budziły w Agnet niesmak. Jak to, ona Agnet miała komuś pomóc? Oczywiście były wyjątki, chętnie służyła pomocą Liv i kilku innym osobom, które lubiła. W przypadku Amelii nawet nie miała szansy wysłuchać jej planu co było jej bardzo na rękę. Zawsze lepiej żyć w niewiedzy. 
Coraz lepiej szło  Agnet palenie. Musiała przyznać, że to bardzo uspokajająca czynność. Słysząc pytanie Amy zaciągnęła się i przez dłuższą chwilę wypuszczała dym.
-Mężczyźni…- mruknęła, po czym doszła do wniosku, że postąpiła źle, bo gdy Amelia pyta trzeba odpowiedzieć. – Widzisz wydawało mi się, że spotkałam kogoś wyjątkowego, powiedziałam mu że jestem zaręczona, a on uznał że to wiele komplikuje. Przecież nie zaręczyłam się z własnej woli. W każdym bądź razie nie warto być szczerym. Mogłam kłamać, na pewno byłoby lepiej. – Po odpowiedzeniu Amelii zaciągnęła się ponownie. Nie dodała, że poryczała się jak idiotka przy Williamie, po co miała się poniżać? Wystarczy, że już raz to zrobiła. 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Sob 3 Kwi - 11:54

- Nie, Agnet. My nikogo nie obrażamy - przypomniała jej jedną z głównych zasad dla jej dam dworu. Sama Amelia wychodziła z założenia, że dobre wychowanie wymaga uprzejmości nawet w stosunku do kogoś pokroju Gryfonów; zawsze miła, słodka, wręcz do rany przyłóż, a nikt nigdy nie słyszał, by kogoś otwarcie obraziła, czy choćby potraktowała nie tak, jak powinna. I właśnie podobnego zachowania wymagała od swojej świty.
Panna Golightly nie opowiadała o swoich planach w dwóch powodów: pierwszy, ponieważ im mniej osób o nich wiedziała, tym mniejsza szansa, że ktoś może ją podejrzewać o tak niecne czyny. Działała niczym szara eminencja, ciągnąc za sznurki, ale samej nie wychodząc na pierwszy plan. Zbyt dużo osób poinformowanych o akcji mogłoby zaważyć na jej powodzeniu. A ona nie lubiła ryzyka, wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik. Drugi to wpojona przez babcię, arystokratkę, niezależność: Amelia nie prosiła o pomoc, albo wydawała rozkazy, albo składała propozycję. Była zbyt dumna, by przez jej usta wytoczyło się to jedno, uwłaczające słowo: "proszę".
- Nie ma wyjątkowych mężczyzn - I to mówi ta, która czeka na księcia z bajki. W każdym razie, sama Amelia nigdy nie znalazła się w takiej sytuacji. Dlaczego? Bo mówiła ludziom to, co chcieli usłyszeć - A jeśli temu twojemu Romeo przeszkadzała ta drobna niedogodność, to znaczy, że nie jest ciebie wart i bynajmniej nie powinnaś zawracać sobie nim głowy - odparła troskliwie, uśmiechając się do koleżanki - Och, to pewne, że nie zaręczyłaś się z własnej woli. Nie ma na świecie takiej głupiej, która wyszłaby za Victora z własnej woli - zaśmiała się, gasząc cygaretkę, która zdołała się już wypalić


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Sob 3 Kwi - 13:36

O tak, Agnet była zawsze miła. Słodycz jej zawsze uświadamiała pierwszorocznym, by to nie do niej przychodzili po pomoc. Gdy tylko jej udzieliła uśmiechała się słodko a jej oczy miotały błyskawicami. Raz wystarczył by taki nierozgarnięty pierwszak poją do kogo nie powinien się zwracać o pomoc. Nie można było zarzucić pannie Paladin braku kultury. Jako że jej ojciec wywodził się z dobrego rodu zasady savoir vivre były jej dobrze znane. Zresztą będąc dwórką Amelii zasady te były jednym z obowiązków. 
Agnet uśmiechnęła się słysząc wypowiedź Amelii. To niesamowicie miłe, że chociaż ona to rozumiała. Victor naprawdę nie był dobrym kandydatem na męża, ale miał czystą krew co rekompensowało wszystko rodzicom panny Paladin. 
Widząc, że Amy zgasiła cygaretkę podsunęła jej swoją paczkę papierosów. Przecież Agnet na dobrą sprawę nie paliła. 
-Człowiek uczy się na błędach. Szkoda tylko, że na swoich.- Pojęcie „błąd” było zapewne obce Amelii, która nie lubiła ryzyka i wszystko miała pozapinane na ostatni guzik, jednak Agnet czasem się one zdarzały. – Romeo musiała umrzeć, nie ma drugiego takiego egzemplarzu. – powiedziała z uśmiechem. Zmierzyła Amy wzrokiem zauważając nową spódnicę. 
-Cudnie wyglądasz, w zielonym ci do twarzy.- rzuciła komplement z uśmiechem- Zresztą jak we wszystkim. 

avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Amelia Golightly on Sob 3 Kwi - 15:17

Jako arystokratka całkowicie pojmowała zwyczaj zaręczyn, choć rodzice Amelii postanowili oszczędzić córce tej nieprzyjemności, a babcia zadbała, by jej przyszły wybranek był godny jej ręki. Choć należy zaznaczyć, że niewiele brakowało, by na palcu panny Golightly pojawił się zaręczynowy pierścionek - całe szczęście, rodziny poprzestały na wstępnych dyskusjach i Neil mógł pozostać jej przyjacielem.
- Ja preferuję te cudze - posłała Agnet porozumiewawczy uśmiech. Wbrew pozorom, Amelii zdarzało się popełniać błędy (długo szukać nie trzeba), ale dokładała wszelkich starań, by inni się o nich nie dowiedzieli. A to, że Rita Skeeter wtykała nos w nie swoje sprawy, to już zupełnie coś innego. W każdym razie, o wiele bardziej wolała cudze błędy i chyba właśnie z tego powodu była jedyną dziewicą na roku. Cnoty nie zamierzała nikomu ofiarować, dopóki nie znajdzie księcia z bajki, a o niedawnych wątpliwościach zdołała już zapomnieć - Dziękuję, Agnet - wzięła z paczki papierosa i odpaliła go różdżką - Umarł? A to ciekawe, nie czytam mugolskiej literatury - skrzywiła się - Nikt nie jest niezastąpiony - poza Amelią, oczywiście - więc na jego miejsce napewno szybko znajdziesz kogoś odpowiedniejszego. Mam nadzieję, że chociaż był czystej krwi - Lepiej gdyby był, gdyż Amelia nie toleruje kontaktów z plebsem, nawet jeśli oficjalnie jest dla niego równie miła i uprzejma, co dla arystokracji.
- Wiem - odparła z dumą, poprawiając obcisły dół sukienki. Bo właśnie taka była prawda: każdy ciuch dobrze na niej leżał. Jeśli wymagał na przykład większego biustu, jej własny taki się stawał; wąskie biodra, talia osy, większy lub mniejszy dekolt... to wszystko było w zasięgu jej ręki.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Agnet Liv Paladin on Sob 3 Kwi - 15:45

-Cudze są zapewne zabawniejsze. – Agnet przypomniała sobie artykuł Rity, w którym wiele osób zostało opisanych w dość… ciekawy sposób. Cieszyła się, że oberwało się Issie Brown, jednak o Amelii również było co poczytać. 
-Przeczytałam jeden mugolski utwór pt. Romeo i Julia. Matka mi kazała bo doszła do wniosku, że zbyt mocno tępię mugoli. Kończy się to wszystko tak, ze oboje umierają. Czy można się spodziewać by mugol napisał coś lepszego? – prychnęła. Ona sama uważała, że tylko szlamy mogą umierać w tak głupi sposób jak Romeo i Julia. Gdy była w trakcie czytania jak oboje umierają zaczęła się śmiać i tępiła szlamy jeszcze bardziej- teraz nie tylko za to że byli brudni, ale też za głupotę. 
-Mój Romeo był czystej krwi. Sądzisz że mogłoby być inaczej?- Zapytała Amelię teatralnie udając oburzenie. Nigdy nie opowiadałaby Amy o swoich bliższych stosunkach z kimś kto nie był czystej krwi. 
- Swoją drogą muszę stwierdzić, że nijaka Rita Skeeter ma bardzo bujną wyobraźnię. – Agnet uśmiechnęła się do królowej Hogwartu. Oczywiste jest to, ze wiedziała jak wyglądają relacje Victora z panną Golight, ale nie robiła sobie z tego kompletnie nic. Jej narzeczony mógł robić co chciał, byleby tylko nie wchodził jej w drogę. Musiała przyznać, wkurzyła się czytając artykuł ale tylko dlatego, że pozory które tak starannie tworzyli zniknęły. Panna Paladin doszła do wniosku, że mało ją obchodzi zdanie innych, zresztą poznała Williama i cała reszta zeszła jakoś na boczny plan. 
avatar
Agnet Liv Paladin
Uczeń

Liczba postów : 157
Czystość krwi : Czysta

Powrót do góry Go down

Re: Hangar na łodzie

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Jezioro

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach