Sala

Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next

Go down

Sala

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 10 Sty - 18:07

Miejsce niezbyt przyjemne, ale przydatne. Trafia tu każdy uczeń lub nauczyciel z najróżniejszymi chorobami i urazami będącymi skutkiem nieudanych zaklęć bądź wypadków. Urzędująca pielęgniarka, madame Pomfrey, skrupulatnie dba o czystość sali i potrafi zająć się niemalże każdym przypadkiem, nawet niemagicznym.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Adrienne Alfestrale on Sob 20 Lut - 23:32

Adrienne kiwnęła głową w odpowiedzi na słowa Issy i razem oddaliły się od towarzystwa. Jeśli można tak nazwać grupę tych oślizgłych gumochłonów. Nieprzytomna Morwenna unosiła się nad dziewczętami spokojnie. W końcu dotarły do celu. Puchonka otworzyła drzwi od skrzydła szpitalnego i weszła do środka. Dziewczyna poszukała wzrokiem pielęgnierki, jednakże nigdzie je nie widziała. Postanowiła poszukać owej kobiety. Jenak najpierw należało zrobić coś z Gryfonką. Panienka Alfestrale podeszła więc do wolnego łóżka , a gdy ciało Morwenny było tuż nad nim szepnęła przeciw zaklęcie. Nieprzytomna dziewczyna opadła na poduszki. Adrienne spojrzała na Pannę Wilkes i pokręciła głową nad totalną głupotą i brakiem mózgów tych Ślizgonów. Po chwili odwróciła się do Issy.
-Jak myślisz, to teraz zrobić ? Trzeba chyba znaleźć pielęgniarkę. Wiesz gdzie ona może być ?-Mówiła Puchonka szybko. Może nawet za szybko.
-Może w swoim gabinecie ? -Dodała po chwili zastanowienia.
avatar
Adrienne Alfestrale
Uczeń

Liczba postów : 38
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Francja, Nantes

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Issa Brown on Sob 20 Lut - 23:37

- Biegnij po nia ja zostane z Morwy. Tępi Ślizgoni.-Issa doprawdy była zdegustowana ich zachowaniem . Mysła , że nawet Ślizgoni mają jakieś resztki rozsądku. Ale czego spodziewać się po  Hewsonie?
avatar
Issa Brown
Uczeń

Liczba postów : 135
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Mistrz Gry on Sob 20 Lut - 23:41

Poppy, owszem, krzątała się w swoim gabinecie, jednakże z przyczyn czysto zawodowych musiała udać się na chwilę na salę - zostawiła tam akta pierwszorocznego, który zadławił się gumą balonową Droopsa. Paskuda sprawa. Jednakże gdy tylko przekroczyła próg, od razu zauważyła trójkę dziewcząt, których wcześniej tu nie było, a to, że jedna z nich leżała na łóżku, wskazywało na to, że będzie potrzebna jej pomoc.
- Na brodę Melina, co się stało?! - wykrzyknęła i wycierając ręce w biały fartuch podbiegła do poszkodowanej. Nieprzytomna, dokładnie tak, jak myślała! Od razu zaczęła podawać odpowiednie środki medyczne - to wyglądało na jakieś zaklęcie.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Adrienne Alfestrale on Sob 20 Lut - 23:50

Puchonka już miała iść po pielęgniarkę, gdy ta zjawiła się na sali i zaczęła zajmować się ich koleżanką. Musiały teraz wytłumaczyć jej co się stało. Hewson kazał jej powiedzieć, jego wersję wydarzeń, lecz po pierwsze Adrienne zapomniała w ogóle co Ślizgon mówił, a po drugie nie zamierzała kłamać na jego korzyść.
- To działanie zaklęcia. Niestety nie wiem jakiego. -Odparła dziewczyna zgodnie z prawdą.
-Zorientowałam się co się dzieje, gdy Morwenna leżała już nieprzytomna na ziemi. -Dodała po chwili, po czym spojrzała na Issę.
-Isso, może ty wiesz jakim zaklęciem dostała Morwy ? -Zapytała Panienka Alfestrale z nadzieją.
avatar
Adrienne Alfestrale
Uczeń

Liczba postów : 38
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Francja, Nantes

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Issa Brown on Sob 20 Lut - 23:55

-Nie mam pojęcia. Mogę tylko powiedzieć że nie było to Expeliarmus. 
Issa miała spory talent ale była też pracowita. Dlatego też nie było takiej opcji by nie rozpoznała prostego zaklęcia. Patrzyła zmartwiona na Morwy. Biedna. Nie była niczemu winna. 
avatar
Issa Brown
Uczeń

Liczba postów : 135
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 21 Lut - 0:14

Poppy westchnęła ciężko i wyjęła z kieszeni różdżkę. Kiedy wypowiedziała odpowiednią, choć dość skomplikowaną inkantację i upewniła się, że Gryfonce nic nie grozi zwróciła się w stronę dwóch dziewcząt.
- To niestety niewiele mi mówi - powiedziała spokojnie - Możecie już iść, powiadomię profesor McGonagall i profesor Sprout o tym, co się stało, jak tylko panna Wilkes się ocknie. Nie jesteście już potrzebne, jeśli chcecie ją odwiedzić, przyjdźcie rano.
Z satysfakcją odnotowała, że dziewczyna zamrugała oczami, tym samym odzyskując przytomność. Sięgnęła po odpowiednie medykamenty i podała jej je bez słowa. Cóż, Morwenna będzie musiała zostać w Skrzydle Szpitalnym na kilka dni.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Morwenna Wilkes on Nie 21 Lut - 0:24

Morwenna rzeczywiście zamrugała oczami, by po chwili otworzyć je na dobre. Czuła się fatalnie, a co gorsza, w ogóle nie miała pojęcia, gdzie się znajduje i co się stało. Ostatnim, co pamiętała był fakt, że opuściła pokój wspólny i udała się na spacer po zamku. Potem majaczyło jej coś o lustrze, Issie, jakiejś Puchonce i Ślizgonach, ale nie do końca wiedziała co to mogło być. Wiedziała tylko, że nic dobrego.
- Gdzie ja jestem? - zapytała. - I co się stało? - dodała ułamek sekundy później.
Miała nadzieję, że ktoś odpowie na jej pytania, bo zaczynała ją boleć głowa od myślenia.
avatar
Morwenna Wilkes
Uczeń

Liczba postów : 45
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://green-death.myspot.pl

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Issa Brown on Nie 21 Lut - 0:28

Issa zszokowana całym zajściem wzięła za rękę soją przyjaciółkę i wyszły z Sali. Panna Brown nie wiedziała co powiedzieć to wszystko działo się tak szybko. Jednak te wszystkim zdarzenia przybliżyły Adrienne osobę Issy. Na pewno zorientowała się jak poplątanym człowiekiem jest Issa.
Szły korytarzem trzymając się za ręce. Issa nie mówiła nic. Była pewna , że dziś wypowiedział o kilka słów za dużo.
avatar
Issa Brown
Uczeń

Liczba postów : 135
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Adrienne Alfestrale on Nie 21 Lut - 0:28

Niestety odpowiedź Issy nie rozwiązała problemy, choć dała więcej informacji niż wypowiedź Puchonki. Jednakże pielęgniarce niewiele to dało. Kobieta dała im do zrozumienia, że nie są tu potrzebne. Wtem Morwenna odzyskała przytomność. Pielęgniarka podała jej dawkę lekarstw. Adrienne zastanawiała się czy dziewczyna wszystko pamięta i no i oczywiście w jakim jest stanie. Wtem Issa wzięła ją za rękę i wyszły razem z pomieszczenia. Panienka Alfestrale zaczęła zastanawiać się nad minionymi wydarzeniami. Lecz im dłużej myślała, tym mniej wiedziała. W końcu stwierdziła, że i tak nie dojdzie do żadnego sensownego wniosku, więc odrzuciła od siebie te myśli i spojrzała na Issę. Obie szły tak w milczeniu, lecz najwyraźniej żadna nie zamierzała przerwać tej ciszy.
avatar
Adrienne Alfestrale
Uczeń

Liczba postów : 38
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Francja, Nantes

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 21 Lut - 0:43

- W skrzydle szpitalnym i zostaniesz tu przez kilka dni - odpowiedziała spokojnie pani Pomfrey - Nawet nie myśl o opuszczaniu łóżka, moja panno - pogroziła jej palcem i nalała do małej szklaneczki odrobinę eliksiru nasennego - Wypij to - poleciła, a gdy Gryfonka zapadła w błogi sen wróciła do swojego gabinetu, by zająć się papierkową robotą.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Morwenna Wilkes on Czw 15 Kwi - 14:22

Naćpana? Nie, nie... Przecież Morwa nie ćpa! Jakże by mogła być naćpana? To jakaś pomyłka! Ma dobry humor i tyle! A pan profesor po prostu pomylił sobie daty i zapomniał, że Halloween już było. A może ktoś go przeklął? Oj, nigdy nie przepadała za opiekunem Slytherinu, ale mimo wszystko nie była zła do szpiku kości i przeklinanie nauczycieli wcale nie należało do jej ulubionych.
- Panie profesorze! Czy ktoś rzucił na pana klątwę? - zapytała z niebywale ogromną troską, jak na Gryfonkę.
Nawet nie zauważyła, że gdzieś się ruszyli. Tak na dobrą sprawę i tak nie wiedziała, gdzie jeszcze przed chwilą była, więc zmiana wystroju otoczenia nie zrobiła na niej wrażenia.
Znów zachwiała się niebezpiecznie i upadła na pierwsze lepsze łóżko zanosząc się głośnym, nieco histerycznym śmiechem.
avatar
Morwenna Wilkes
Uczeń

Liczba postów : 45
Czystość krwi : czysta
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://green-death.myspot.pl

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Severus Snape on Czw 15 Kwi - 14:41

Posadził ją na jednym łóżku, a sam poprosił panią zaaferowaną Pomfrey o jeden z eliksirów wykrywających obecność narkotyków we krwi. Kiedy po dosyć długiej debacie otrzymał to, na czym mu zależało, wrócił do sali (a pielęgniarka oczywiście musiała przywlec się ze nim) i podszedł do Gryfonki, która wyczyniała dzikie harce na łóżko.
- Morwenno - zwrócił się do niej po imieniu - To jest eliksir wykrywający obecność narkotyków we krwi - pokazał je fiolkę z bezbarwnym płynem - Jeśli zabarwi się na czerwono, to znaczy, że jesteś czysta i sprawa narkotyków w twojej torbie zostanie rozwiązana przez dyrektora. Jeśli przybierze barwę niebieską, pani Pomfrey odtransportuje cię na izbę wytrzeźwień i zgodnie z regulaminem szkoły zostaniesz zawieszona w prawach ucznia, rozumiesz? - zapytał.
Odpowiedział mu jedynie niezrozumiały bełkot.
Severus westchnął cicho, stanowczo przytrzymał rękę Morwenny i wysterylizowaną igłą nakłuł jej palec. Jedną kroplę jej krwi umieścił w fiolce, a znajdujący się w niej eliksir natychmiast przybrał barwę wściekło niebieską.
- Poppy, zabierz ją do Munga, ja rozmówię się z Albusem - westchnął, po czym nie zważając na jęki kobiety, która twierdziła, że to musi być pomyłka, opuścił skrzydło.

Morwenna Wilkes została przetransportowana do Szpitala Świętego Munga, gdzie po dogłębnej analizie uzdrowicieli okazało się, że jest pod wpływem narkotyków. Na izbie wytrzeźwień pozostanie do odwołania, na razie została zawieszona w prawach ucznia.
avatar
Severus Snape
Profesor

Liczba postów : 21
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Spinner's End

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Seth Carter on Nie 26 Gru - 13:52

Przyszli do skrzydła szpitalnego, z bardzo naglącą potrzebą odzyskania przez Setha kości w ręku. Może nic wielkiego to nie było, ale w końcu każdy by panikował kto nie chciałby żeby mu tak zostało do końca życia. Dlatego Marlej powinna być trochę bardziej wyrozumiała.
- A co im powiemy? - spytał zastanawiając się nad tym, bo w końcu nie powiedzą prawdy. Chyba. W każdym bądź razie trzeba ustalić zeznania. Wspólne.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Marley Gothens on Nie 26 Gru - 15:33

Może też nic nie mówiła, ale sam powinien się domyślić - tak mocno ściskała jego ramię, że tylko głupi by się nie zorientował, że nieco się tego wszystkiego obawia. Raczej nie odzywała się ani słowem, nieco zestresowana, dopóki Seth się o coś nie spytał. O coś sensownego.
- Powiemy, że ktoś to na ciebie rzucił.
avatar
Marley Gothens
Dorosły

Liczba postów : 205
Czystość krwi : czyścioszek
Skąd : Salisbury, Anglia

http://hogwart.forumotion.com/forum.htm

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Seth Carter on Nie 26 Gru - 15:47

- no spoko - pewnie gdyby miał kość to by czuł że go mocno ściska, a tak? Nic nie czul więc skąd miał wiedziec czy się przejmuje czy tez nie. No i oczywiście nie patrzył akurat na nią, tylko raczej na swoją niedawno jeszcze władną rękę. - Nie wiem co będziesz musiała zrobić żebym ci wybaczył - oznajmij jeszcze z grobową powagą, żeby miała świadomość swojego złego uczynku.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Marley Gothens on Nie 26 Gru - 15:57

Nie miała nastrojów na żarty, więc warknęła do niego:
- Zamknij się i czekaj, ja pójdę po pielęgniarkę.
I rzeczywiście tak uczyniła, wracając już z panią Pe.
avatar
Marley Gothens
Dorosły

Liczba postów : 205
Czystość krwi : czyścioszek
Skąd : Salisbury, Anglia

http://hogwart.forumotion.com/forum.htm

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 26 Gru - 17:03

Poppy właściwie nie wyszłaby nawet z gabinetu, gdyby nie niezbyt dyskretna wymiana zdań pomiędzy dwójką uczniów - sądząc po głosach: chłopcem i dziewczynkę. Zamknęła swoją białą teczuszkę i wycierając dłonie o biały fartuch, skierowała się w stronę, skąd dobiegały okrzyki. Jej oczom szybko ukazał się widok równie tragiczny, co komiczny. Jakiemuś Ślizgonowi znowu ktoś usunął kość. Tym razem z ręki.
- Na brodę Merlina, czy wy naprawdę nie macie innych zajęć w Slytherinie, poza rzucaniem na siebie zaklęć? - zapytała - No już, kochaneczku, połóż się na łóżeczku - zwróciła się do niego jak do dziecka, by podejść do szafki w poszukiwaniu szkiele-wzro - Skleić kość to pestka, ale wyhodować? - mruknęła sama do siebie, wyciągając eliksir i podając chłopakowi na wielkiej łyżce - No już, pij. Zostaniesz tu co najmniej przez noc.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Seth Carter on Pon 27 Gru - 12:33

Gdy przyszla pielęgniarka Seth zrobił szerokie oczy ze strachu. Nienawidził białych kitli i białych ścian i ogółem szpitala, ale wcześniej był zbyt zajęty rozmyślaniem o braku kości żeby sobie o tym przypomnieć.
- Eeeee - chciał coś skomentować kiedy ta kazała mu się położyć i mówiła do niego jak do dziecka czego już w ogóle jak na biednego Cartera było za dużo. Zamiast jej słuchać siedział jak ten głupi, z traumatycznymi wspomnieniami i takimi tam innymi na łóżku patrząc nienawistnym spojrzeniem na Marlej która temu wszystkiemu była najbardziej winna.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Marley Gothens on Pon 27 Gru - 16:43

Ona była najbardziej winna? Ona? A co z nim, który tak zażarcie kpił sobie z jej... właściwie nie pamiętała już z czego, ale to nieważne.
Kiedy pielęgniarka robiła coś z Carterem, odsunęła się na bok i założyła ręce na piersiach, wpatrując się w niego z jakimiś mieszanymi uczuciami. Dopiero kiedy już go położyła i odeszła, Marley przysunęła się i rzuciła:
- TO co, mam iść ci kupić słodycze do Miodowego Królestwa?
avatar
Marley Gothens
Dorosły

Liczba postów : 205
Czystość krwi : czyścioszek
Skąd : Salisbury, Anglia

http://hogwart.forumotion.com/forum.htm

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Seth Carter on Wto 28 Gru - 12:32

Pozwolił pielęgniarce robić to co robiła, wypił to paskudne lekarstwo i teraz leżał sobie na szpitalnym łóżku wpatrując się w sufit.
- Chyba raczej Ognistą do Świńskiego - mruknął siląc się na dowcip i zerknął na prawą rękę. A jak będzie bolało? Wolał mieć znieczulenie jakieś.
Jednak najbardziej zastanawiało go czy Leksio zdąży wrócić do dormitorium i nakarmić jednorożca. Tak, w tej chwili to był najbardziej palący problem.
avatar
Seth Carter
Dorosły

Liczba postów : 399
Czystość krwi : czysta.
Skąd : cambridge

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Marley Gothens on Wto 28 Gru - 19:33

Biedny jednoróg. Marlej tam nie wróci, bo jeszcze jakieś miejsce zbrodni, coś. W ogóle nie będzie wchodziła do lochów przez miesiąc.
- Tssss LOL - wykrzywiła twarz ironicznie tak. - Weź tsssssss. Alk looool.
To był żart, ale niekoniecznie musiał o tym wiedzieć. Chociaż w sumie musiał. Ale Bobik nie myślał trochę jasno, bo bo właśnie usunął kość friendaskowi, no to SORX ALE coś jest chyba nie tak!!!
avatar
Marley Gothens
Dorosły

Liczba postów : 205
Czystość krwi : czyścioszek
Skąd : Salisbury, Anglia

http://hogwart.forumotion.com/forum.htm

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Adrien Cartwright on Nie 13 Lut - 16:47

Kolejna nieprzespana noc była mordercza dla mojego zdrowia, ostatnimi czasy przestałem w ogóle sypiać, ograniczając się do kilku minutowych, mimowolnych drzemek. Strata najlepszej przyjaciółki podziałała na mnie jak narkotyk. Zdałem sobie sprawę, że byłem od niej uzależniony. Brakowało mi jej tajemniczego spojrzenia, ciepłego uśmiechu, beztroskiego zachowania. Mimo tego, że w okół mnie kręciło się mnóstwo dziewczyn, Etain była wyjątkowa. Minęło kilka miesięcy odkąd zamieniłem z nią ostatnie słowo, moje bezsilne prośby o rozmowę kończyły się fiaskiem. Gdy tylko spotykałem Etain, ta spuszczała wzrok, albo starała się za wszelką cenę mnie ignorować. Nie dziwiłem się temu wcale, jednak nadal miałem nadzieje, że kiedyś mi wybaczy. Wczorajsza pełnia kompletnie mnie wykończyła, Pani Pomfrey nie znalazła mnie w miejscu, w którym miałem przesiadywać, lecz w zakazanym lesie, do którego trafiłem, przez niestosowanie się do rad pielęgniarki. Przestałem zażywać tojad, brak świadomości podczas przemiany i w czasie jej trwania sprawiała, że chodź na chwilę zapominałem o Etain. Dyrektor zagroził mi wydaleniem ze szkoły, jednak ja uparcie trzymałem się swoich przekonań, szara rzeczywistość przytłaczała mnie. Stałem się nieufny i strasznie samotny. Leżałem półprzytomny na dość niewygodnym łóżku w skrzydle, rozmyślając nad snem który przed chwilą mi się śnił. Czułem rany na ciele, opatrzone i starannie zabandażowane przez panią Pomfrey, ledwo ruszałem rękoma, nie wspominając o nogach, ból czułem tylko podczas ruchu, dlatego starałem się nie ruszać.
avatar
Adrien Cartwright
Dorosły

Liczba postów : 144
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Newcastle

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Étaín Seward on Nie 13 Lut - 16:51

Każdy człowiek posiada miejsce, do którego ucieka, gdy chce choć na chwilę odsunąć się od przytłaczającej rzeczywistości i nacieszyć się iluzorycznym uczuciem samotności. Każdy wybierał inną lokację, poniekąd stanowiącą odbicie własnego charakteru - podczas gdy jedni szukali ustronia w najbardziej zatłoczonym miejscu, gdzie bez problemu mogli obserwować ludzi, a równocześnie samemu pozostać niezauważonym, drudzy chowali się w ukrytym zakątku, gdzie odcinali się od wszystkiego i wszystkich. W znanym tylko dla siebie miejscu. Jednakże dla Étaín to nie była pora na ucieczkę - robiła to dostatecznie długo, bo przez całe cztery miesiące. Od października unikała Adriena, udając, że nie zauważa go na korytarzu, czy celowo ignorując jego próby wyjaśnień. Na prawdę nie dbała o to, że był wilkołakiem, miała w głębokim poważaniu, że po ranie na jej brzuchu wciąż pozostały ledwo widoczne ślady. Jej instynkt samozachowawczy najwyraźniej nie został prawidłowo wykształcony, gdyż jedyne, co dotknęło ją w zaistniałej sytuacji, to to, że okłamał ją przyjaciel, któremu ufała bezgranicznie. I to nie na błahej płaszczyźnie, a w poważnej sprawie, która mogłaby mieć opłakane w skutkach konsekwencje. Cartwright - w jej oczach - dowiódł, że nie ufa jej, nie uważa za osobę godną wtajemniczenia w swoje problemy, która mogłaby się okazać dla niego wsparciem.
Przez te cztery miesiące, poniekąd jeszcze bardziej zżyła się z Holdenem - choć po awanturze na balu zrobił się jeszcze bardziej nadopiekuńczy i czasami miała dość jego niekończących się moralitetów - jednakże brakowało jej drugiego przyjaciela. Który zabrałby ją na piwo i nie martwiłby się na każdym kroku, że coś jej się stanie. Może właśnie dlatego, tuż po ostatniej pełni biła się z własnymi myślami i nie bardzo wiedząc, co zamierza, wyciągnęła z kufra wszystkie pożyczone od niego bluzy, by bez dokładniej zarysowanego planu, udać się do Skrzydła Szpitalnego. Ubrana w stary beżowy kardigan w czarne pasy oraz ciemne getry, lawirowała szkolnymi korytarzami, nie wiedząc nawet od czego zacząć. W końcu jednak dotarła na salę, a jej oczom ukazał się dość żałosny widok Adriena po pełni. Bez słowa podeszła do jego łóżka, położyła ubrania na szafce nocnej, niepewnie go obserwując.
- Jak się czujesz? - zapytała, nie wiedząc, co zrobić. Brakowało jej go, ale jakaś część niej wciąż nie potrafiła wybaczyć mu oszustwa.
avatar
Étaín Seward
Dorosły

Liczba postów : 266
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Adrien Cartwright on Nie 13 Lut - 17:09

Nie miałem nawet siły otworzyć obolałych powiek, brak snu i pełnia spotęgowały uczucie senności, po długim błogim śnie, przyzwyczajony do ciemnych miejsc, wybieranych skrupulatnie przeze mnie, nie byłem gotów. Bałem się też wzroku Etain, zdawałem sobie sprawę, że jej troska o mnie była raczej litością i nie miała nic wspólnego z odbudowaniem naszych relacji. Nie miałem zamiaru jej poganiać a tym bardziej do niczego zmuszać, udawałem, że śpię. Nie miałem też siły na rozmowę, gdy tylko starałem się wyobrazić sobie sylwetkę dziewczyny, zaczęła boleć mnie głowa, usta miałem tak suche i sine, że nie potrafiłem nawet ich otworzyć. Osunęła mi się ręka, niezdarnie osadzona na dość śliskim materiale, robiącym za poszewkę pościeli, zabrudzony krwią bandaż odwinął się kilka razy zwisając swobodnie z mojego nadgarstka. Nie poczułem bólu, więc nawet nie zdałem sobie z tego sprawy. Zacząłem nieudolnie otwierać oczy, snoby światła jednak skutecznie mi to uniemożliwiły. Jęknąłem coś całkiem niezrozumiałego, chciałem dać znać, że wszystko w porządku, jednak wyszło to dosyć żałośnie.
avatar
Adrien Cartwright
Dorosły

Liczba postów : 144
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Newcastle

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach