Sala

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Go down

Re: Sala

Pisanie by Lily Grey on Pon 18 Cze - 3:02

- Ostrożnie. - Powiedziała tylko, kiedy chłopak się ocknął. Była zła, zła na siebie. Obecny stan chłopaka był spowodowany jej chęcią pokazania, że może być złą dziewczynką. Pierwszy raz chyba na jej twarzy odmalowały się jej uczucia, jej poczucie winy.
- Cześć... - Odpowiedziała smutno. Pomimo pracy pani Pomfrey chłopak wyglądał strasznie. Dziewczyna widząc to tylko zmarkotniała jeszcze bardziej.
- Przepraszam... To moja wina. Nie potrzebnie wtedy... - Było jej przykro, bardzo przykro. Bała się, że Puchon może zaatakować ponownie. Może gdyby pozwoliła mu dzisiaj na igraszki, o których marzył odkąd tylko znalazł się w Pokoju Wspólnym taka sytuacja już by się nie powtórzyła. Nie może tak myśleć... Ale co jeśli okaże się, że to jedyne rozwiązanie.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 18 Cze - 3:11

Nie mógł odpowiedzieć. Kiedy milczał czuł się lepiej. Chciał jej podziękować, wyrazić wdzięczność faktem, że siedzi przy nim. Bardzo się z tego cieszył. Mógł już otworzyć normalnie oczy, chociaż malowało się w nich cierpienie. Czuł się fatalnie.
- Nie obwiniaj się... - Powiedział kiedy zobaczył wyraz jej twarzy. - To ja go sprowokowałem. Nie sądziłem... nie myślałem... - Zamknął oczy. Cholera - chłopak był niezły. Wiedział co robi. Następnym razem Gabriel nie będzie już taki pewny zwycięstwa, następnym razem to on wygra. Mikael miał szczęście, nic więcej.
Gdyby Gabriel wiedział co on zrobił... albo próbował zrobić.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Lily Grey on Pon 18 Cze - 3:17

Posmutniała, kiedy zobaczyła jego oczy.
- Może i tak, ale gdybym nie udawała niegrzecznej dziewczynki w Dziale Ksiąg Zakazanych to do niczego by nie doszło. - Spuściła głowę.
- Jeszcze nagrody się ode mnie spodziewał... - Wzdrygnęła się z obrzydzeniem.
Tak, Puchoni nie są tacy słabi, przynajmniej nie wszyscy. Jednak miejmy nadzieję, że w przypadku Mikaela było to tylko i wyłącznie szczęście, bo jeśli nie to następnym razem może to się skończyć czymś więcej niż stanem, w jakim obecnie znajduje się chłopak.
Przejechała ręką delikatnie po jego ramieniu.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 18 Cze - 3:25

- To nie Twoja wina, nie masz się winić rozumiesz?! Jeśli ten kretyn nie potrafi przyswoić, że możesz... interesować się kimś innym, to jego problem nie Twój! - Zezłościła go, ale nie był zły na nią. Po jej kolejnym zdaniu był już autentycznie wściekły. Adrenalina pozwalała mu przezwyciężyć ból, ale też uniemożliwiała racjonalne myślenie. Zerwał się gwałtownie, chociaż trochę przeliczył swoje siły. Zobaczył ciemność przed oczyma i opadł na poduszki. Znów spróbował wstać, tym razem nieco spokojniej.
- Co on Ci zrobił? - Zapytał zimno. - Gdzie jest moja różdżka? I moje ubranie? - Rozejrzał się. Różdżka leżała na stoliku. Ledwie trzymał się na nogach, a lewy bark przeszywał mu straszliwy ból. Nie potrzebował lewej ręki. Prawa wystarczyła mu, żeby zabić tego gnoja. Wziął różdżkę. Pieprzyć ubranie. Oparł się o łóżko, bo miał jeszcze problemy z równowagą. Mdliło go. Zwinął się w odruchu wymiotnym, ale nie zwymiotował. Zamknął oczy i chwilę odczekał, po czym podniósł się nieco wolniej do pozycji stojącej. Żadnych gwałtownych ruchów. Żadnych gwałtownych ruchów i wszystko będzie dobrze.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Lily Grey on Pon 18 Cze - 3:35

- Rozumiem. - Powiedziała już trochę uspokojona.
Jednaj jej spokój został zaburzony. Cholera. Nie potrzebnie wspomniała o nagrodzie, teraz będzie musiała go powstrzymać przed zrobieniem czegoś głupiego.
- Na moje szczęście nic mi nie zrobił. - Powiedziała zdenerwowana. - Jednak było blisko. - Dodała cicho, bardzo cicho.
- Gabriel proszę Cię uspokój się. Tylko spokojnie. Nic mi nie jest. Widzisz? Stoję tu cała i zdrowa. Żadna część mojego ciała wewnętrznie nie została naruszona. - Zaczęła uspokajać chłopaka.
Ostrożnie, bardzo ostrożnie. Niech tylko sobie krzywdy nie zrobi. W sumie pieprzyć to. Nie będzie go prosić, teraz jest silniejsza. Położyła mu ręce na ramionach, by nie próbował zrobić czegoś głupiego.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 18 Cze - 3:45

- Cieszę się, że rozumiesz. - Odparł ciepło.
Dziewczyna zaczęła go uspakajać. Powiedziała coś cicho, ale nie dość cicho, żeby nie dosłyszał. Zamarł. Dalsze słowa które wypowiedziała nie docierały do niego. Była cała. Faktycznie, nic jej się nie stało. W to akurat nie wątpił. Ten idiota wszakże nie zrobiłby jej chyba fizycznej krzywdy. Aż tak głupi nie mógł być. Po prostu nie mieściłoby się to Gabrielowi w głowie. Jedyne co przychodziło mu na myśl to... Wiedział, że Mikael musi coś do niej czuć, skoro tak zareagował. To oznaczało, że musiał być głupszy niż Gabriel przypuszczał. To oznaczało, że zrobił coś czego nie powinien zrobić. A to ostatecznie oznaczało, że zaraz skończy się jego życie. Bardzo żałował, że tak słabo przyłożył się do Avada Kedavra. Ostatecznie miał jeszcze w zanadrzu kilka innych paskudnych zaklęć. Teraz zaczął widzieć bardziej praktyczną możliwość użycia zaklęcia o którym czytał w Dziale Ksiąg Zakazanych. Było jednak za krótko, żeby się go nauczyć, ale już wyobrażał sobie jak chłopak skręca się błagając o śmierć w powolnej i bolesnej agonii. Był tak pogrążony w myślach, że dał się posadzić na łóżku. Zabiję go, zabiję! Pomyślał. Wyciągnął różdżkę przed siebie.
- Przepraszam Lily... - Spojrzał w jej oczy. - Petrificus Totalus! - Był osłabiony, mocno osłabiony, ale liczył, że korzystając z totalnego elementu zaskoczenia dziewczyna nie będzie w stanie się obronić.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 18 Cze - 3:45

The member 'Gabriel Smith' has done the following action : Dices roll

#1 'Kostka' :


--------------------------------

#2 'Kostka' :
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Lily Grey on Pon 18 Cze - 3:51

Była cała i to chyba było najważniejsze. Jednak wiedziała, że Gabriel już coś knuję, coś niedobrego. Cholera.
- Proszę Cię, nie. - Powiedziała słabo. Usłyszała, jak chłopak rzuca zaklęcie. Wyciągnęła szybko różdżkę i rzuciła - Protego. - Miała nadzieję, że refleks pałkarza coś jej dał. Spojrzała tylko na chłopaka błagalnie.


+ 1 DO REFLEKSU

Nie zdążyła, zaklęcie zaraz w nią uderzy. - Gabriel, proszę. Nie rób nic głupiego. - Spojrzała błagalnie, nie powinien, nie może się oprzeć temu spojrzeniu. W tej chwili oberwała zaklęciem, a to spojrzenie zastygło na jej twarzy.


Ostatnio zmieniony przez Lily Grey dnia Pon 18 Cze - 3:57, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 18 Cze - 3:51

The member 'Lily Grey' has done the following action : Dices roll

#1 'Kostka' :


--------------------------------

#2 'Kostka' :
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 18 Cze - 4:02

Złapał ją zanim upadła. Ledwie sam ustał na nogach. Wciągnął ją na łóżko. Pocałował delikatnie.
- Przepraszam, musiałem, a Ty nie dałabyś mi tego zrobić w innym wypadku. - Przykrył ją, tak żeby nikt nie nabrał podejrzeń. - Wrócę do Ciebie. Niedługo. Obiecuję. Mam tylko coś do załatwienia. - Gdzie też może się teraz znajdować pan prefekt? Może by tak sprawdzić w okolicach pokoju wspólnego puchonów? Nawet jeśli go tam nie będzie, to może dowie się czegoś na ten temat. Najpierw jednak musiał zmienić szatę. W szafce leżało jego ubranie. Wsunął się pod kołdrę na sąsiednim łóżku i przebrał się pod nią. Wstał z trudem i powoli ruszył ku wyjściu. Z każdą sekundą nabierał sił.

Wrócił w zdecydowanie gorszym stanie. Ledwie dopadł łóżka. Ale cieszył się. W jego głowie wciąż brzmiały jego słowa. Z drugiej strony Lily "Nic mi nie zrobił". Miał jej wierzyć? Mówiła to, żeby go uspokoić. Może ona faktycznie z nim... nic go to nie obchodzi! Ale jeśli tak... jeśli zrobił to dla niej, a ona... Cholera!
Wybudził ją zaklęciem.
- Masz mi coś do powiedzenia Lily? - Stał nad nią z różdżką w ręku. Jego twarz wciąż nie wyrażała żadnych uczuć. Był słaby, za słaby żeby rzucić jeszcze kolejne zaklęcie, albo ruszyć się. Marzył o tym, żeby znów się położyć w tym ciepłym łóżku, ale nie mógł. Miał tylko dość sił na to, aby utrzymać się na nogach.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Lily Grey on Pon 18 Cze - 5:15

Komu bardziej wierzył? Jej, czy temu szlamowatemu osobnikowi zwanym Mikaelem?
- Tak. Coś ty najlepszego zrobił? Mogą Cię wywalić! WY-WA-LIĆ! - Chciała się jeszcze na niego złościć. Jakim prawem trzasnął ją zaklęciem, jakim prawem.
Było widać, że jest słaby. Szybko zeszła z łóżka, podała mu pidżamę, by znowu się przebrał, ażeby nikt nie nabrał podejrzeń. Miała nadzieję, że da radę zrobić to sam. Chociaż prawie nagi Gabriel Smith musiał być przyjemnym widokiem.
Kiedy był już przebrany pomogła mu wejść do łóżka.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 18 Cze - 5:23

- Pfff... - Prychnął. Przebrał się sam, pod kołdrą. Opadł głową na poduszki ciesząc się z rozkosznego ciepła jakie dawało łóżko. Lily przydała się - wygrzała mu miejsce i został po niej miły zapach. - Nic przecież nie zrobiłem! Przeprowadziłem krótki wywiad środowiskowy. Czy to prawda, że się z nim pieprzyłaś? - Nie miał zamiaru teraz owijać w bawełnę, był zbyt słaby na takie rzeczy. Chciał konkretów. Odłożył różdżkę na stolik. Siedział oparty o poduszkę. - Podobno nawet wiele nie oponowałaś? Dałaś mu, czy on Cię do tego zmusił? - Jego kąśliwe uwagi stawały się coraz bardziej wredne, a on sam czuł jak krew znów w nim buzuje.
Ciekawy był jak panna Grey wybrnie z tej sytuacji. Jeśli okłamała go... jeśli cokolwiek między nimi zaszło i jeśli chociaż trochę było w tym jej woli, to... to... sam nie wiedział, co zrobi, ale będzie to z pewnością coś paskudnego. Równie paskudnego jak jego spotkanie z Mikaelem. - Mikael wytrzymał całe dwie minuty, śpiewał jak z nut, niestety zemdlał trochę szybko i nie dało się już go dobudzić. - Chciał zobaczyć jej reakcję.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Lily Grey on Pon 18 Cze - 5:33

- Co? Skąd Ci przyszło coś takiego do głowy? Żeby szlama miał mnie rozdziewiczyć. Fuu - Oj za dużo powiedziała.
- Pff... A nie pochwalił się pięknym śladem mej dłoni na swoim policzku? Chcesz wiedzieć jak było naprawdę? - Uniosła brwi i nie czekając na odpowiedź ciągnęła dalej. - Pan Mikael wpadł cały ucieszony do Pokoju Wspólnego i zaczął to opowiadać jak pięknie skopał Ci dupę. Na moje nieszczęście byliśmy w pokoju tylko my. Stwierdził, że zasłużył na nagrodę i zaczął się do mnie dobierać... Wiesz jakie to straszne uczucie, kiedy obce ręce, pomimo twojego sprzeciwu krążą po twym ciele?! - Wzdrygnęła się. Na samą myśl o tym zrobiło się dziewczynie niedobrze.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 18 Cze - 5:43

Gabriel zamilkł. Wierzył jej. Coś mu mówiło, że powinien jej wierzyć. Usłyszał wszystko dokładnie i dokładnie przyjął to do wiadomości. Nie miał ochoty już o tym rozmawiać. Na razie się zemścił, za Lily i za siebie. Co będzie potem? To się wkrótce okaże.
- Lily... chcę jeszcze trochę wypocząć. Jestem zmęczony... - Położył się. Spojrzał na nią wyczekująco. Miał nadzieję, że pójdzie i da mu chwilę spokoju. Miał powiedzieć, że przeprasza? Miał prawo znać prawdę, miał prawo zapytać. Nie żeby miał wątpliwości. Co to to nie. No dobra - miał wątpliwości. Przez chwilę, przez krótką chwilę. Przez tego gnojka. Ale on już oberwał, teraz Gabriel chciał skorzystać z dobrodziejstw ciepłego łóżka w sali szpitalnej.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Lily Grey on Pon 18 Cze - 5:49

Wszystko się może zdarzyć.
- Rozumiem. - Powiedziała i nachyliła się, by złożyć na jego ustach pocałunek. Był on krótki, ale jakże namiętny.
Spojrzała na chłopaka i podeszła do drzwi. Stanęła przy nich i powiedziała: - Dziękuję. - Odeszła, poszła sobie. Przemieszczała się korytarzami Hogwartu. Bała się, że spotka Mikaela, ale znając Gryfona to sprawił on, że chłopak nieprędko ruszy się stamtąd, gdzie jest.
Weszła do pokoju wspólnego Puchonów i skierowała się po schodach na górę, do dormitorium dziewcząt, by tam zapaść w sen.
avatar
Lily Grey
Uczeń

Liczba postów : 275
Czystość krwi : ¾
Skąd : Aberdeen, Szkocja

http://www.recenzjeharukakaga.blogspot.com

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Elle Attwood on Pon 9 Lip - 23:23

Nie chciała pomocy. Gdyby miała choć odrobinę siły, odepchnęłaby Gabriela i uciekła gdzieś w siną dal. Jednak niestety, po raz kolejny była od kogoś zależna i cierpiała z tego powodu o wiele bardziej niż przez złamaną nogę. Marzyła o wolności i niezależności. Z rozmarzeniem obserwowała kroczących dumnie ludzi, pragnąc się do nich upodobnić. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że właśnie w słabości tkwiło jej piękno.
W połowie drogi do Skrzydła Szpitalnego straciła przytomność. Była jak bezbronna marionetka w rękach Gabriela, który niósł ją w stronę ukojenia. Całe szczęście, że trafiło właśnie na niego, bo nie miała pewności, czy ktokolwiek inny zająłby się nią tak uważnie i troskliwie. Dobrze, że miała przyjaciela. Kiedyś na pewno to doceni.
W końcu jej nieruchome ciało znalazło się na łóżku. Wyglądała tak niewinnie, że aż nie dałoby się przejść koło niej obojętnie. Po kilku, wlekących się niemiłosiernie, minutach, otworzyła oczy, które aż po brzegi wypełnione były bólem. O dziwo, nie łzami. Wbrew pozorom, Ellen Attwood była silna. Złamanie nogi to dla niej nic nowego. Może brzmi to absurdalnie, ale dla Elle stanowiło to normę. Już nie przejmowała się tym, z której strony wystaje jej kość.
Posłała Gabrielowi długie, wiele mówiące spojrzenie. Dziękowała. Początkowo nie chciała pomocy, ale zrozumiała, że gdyby nie on, nadal leżałaby na korytarzu. Nikt by jej nie pomógł. Absolutnie nikt.
- Dam sobie radę. - szepnęła i umknęła wzrokiem. Kłamała, ale nie chciała, by to dostrzegł. Naprawdę pragnęła być samodzielna!
Zamknęła oczy, starając się nie myśleć o tym wszystkim. Czuła się tragicznie. Przegrała sama ze sobą. To najgorsza klęska, jaka mogłaby się jej przydarzyć. Taka wątła osóbka jak ona nie ma najmniejszych szans na przetrwanie. Musi znaleźć silne ramię, które ją obejmie, ale i skarci.
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Tony Rutherford on Wto 10 Lip - 1:00

Może byli do siebie podobni bardziej, niż obydwoje sądzili.
Nie potrzebował pomocnych dłoni, żadnych miłych słów czy sztucznych propozycji, pomiędzy którymi jad sączył się z ust jego rozmówców. Gdy nie przykładał wagi do tego, jakie słowa padały wokół niego samego, mógł egzystować z poczuciem jakiejś błogiej nieświadomości, nie potrzebował ciężkiego sprowadzenia na ziemię, nagłych ataków wielkich propozycji, których ciężaru nie był w stanie udźwignąć. Budowanie wokół siebie niewidzialnego muru nie było przecież zabiegiem bezcelowym, prędzej mozolną pracą, która kiedyś winna przynieść efekty.
Mógł korzystać z nich już od jakiegoś czasu.
Otoczony był więc garstką ludzi, dla których znaczył nic, i którzy nic znaczyli dla niego - nie oszukiwali się we wspólnym obyciu. Puste słowa, dużo alkoholu i innych używek, brak jakichkolwiek zobowiązań, nie potrzebował wcale więcej. Wszystko zastępowały mu słowa czarne na białym lub Moe.
Przy łóżku Maurice'a siedział właśnie tego wieczoru, dotrzymując mu towarzystwa w tym nudnym, sterylnym miejscu. Nieopatrznie wyhodował sobie dodatkową dłoń, jej usunięcie oraz późniejsze zagojenie ran miało trwać kilka dni - potwornie się dłużących, towarzystwo brata zawsze było Tony'emu miłe. Rozmawiali więc na tematy zapewne błahe, śmiejąc się i korzystając z tego, że sala pozostawała pusta.
Przynajmniej do czasu, gdy zauważył dwie postaci pojawiające się w drzwiach.
Uśmiech zamarł mu na ustach, dłoń ułożona na oparciu szafki zacisnęła się w pięść. Obserwując Gryfona, który wnosił Elle do sali zorientował się, że już wstawał z miejsca - w ostatniej chwili powstrzymał się od tego, by nie zmaterializować się tuż przy nim, z pięścią na twarzy.
Poczułby się upodlony bardziej, niż przy okazji ich ostatniego, tak bliskiego spotkania.
Unikał jej od tego czasu, odwracając wzrok gdy mijał na korytarzach, opuszczając sporą część zajęć, przebywanie w jej towarzystwie było ostatnią komfortową czynnością, na jaką mógł sobie pozwolić. I słusznie, jego reakcja wystarczyła za najlepszy dowód; nie powinien stać obok niej.
Nigdy.
Widok jej, tak mizernej, w objęciach innego, zgubił go doszczętnie - nie potrafił znaleźć już wątku w rozmowie jego i Maurice'a, rozluźnić uścisk czy pozwolić uśmiechowi wrócić na swoją twarz. Nienawidził tego, jak na niego działała.
- Muszę się napić - poinformował krótko brata, podrywając się w jednej sekundzie z miejsca i znikając w korytarzu prowadzącym do jakiegoś - zapewne - wodopoju.
avatar
Tony Rutherford
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Elle Attwood on Wto 10 Lip - 1:30

Korzystając z błogiej ciszy, przeniosła się do swojego własnego świata. Nie było w nim miejsca na ból i cierpienie. Tylko w ten sposób mogła uchronić się od zbyt wielkich emocji, które nią zawładnęły. W ciągu jednego dnia przeszła od nieposkromionej radości do egzystencjalnego szaleństwa. To zbyt wiele dla tej wątłej osóbki, która leżała teraz przykuta do łóżka. Nie była w stanie zrobić nic, była zależna tylko i wyłącznie od czyjeś dobrej bądź złej woli. To koszmarny stan.
Otworzyła oczy, gdy usłyszała ten głos. Nie miała najmniejszych wątpliwości, do kogo należy. Zastanawiała się tylko, czy to wytwór jej chorej wyobraźni, czy On tu naprawdę jest. W końcu dostrzegła go mimochodem, a jej serce zaczęło bić nienaturalnie szybko. Zaraz później jej policzki pokryły się rumieńcem, więc musiała szybko zakryć twarz kołdrą. Tony Rutherford działał na nią rozbrajająco. Ich ostatnia rozmowa sprawiła, że była szczerze zawstydzona, mijając go na korytarzu. Otworzyła się zbyt mocno, a on nie chciał jej przyjąć. Przynajmniej tak jej się wydawało. Jednak nie umiała o nim tak po prostu zapomnieć, nadal nawiedzał ją w snach, w których bezskutecznie próbowała za nim biec.
Gdy już w miarę się uspokoiła, odkryła twarz i zerknęła na Gabriela.
- Przyniesiesz mi coś do picia? - spytała piskliwym głosem. Wiedziała, że jej nie odmówi. Czekając na powrót przyjaciela, wyprostowała się na łóżku, starając się udawać silną. Wszystko po to, by Tony nie widział jej w tym stanie. Tak bardzo chciała, by zwrócił na nią uwagę, by w końcu stała się jego godna. Ukrywała ból. Pozwoliła sobie jedynie na lekki grymas. Unikała obserwowania swojej nogi, która musiała wyglądać nie za ciekawie. Lepiej to sobie oszczędzić. Z niecierpliwością oczekiwała powrotu Tony'ego, by móc uważniej mu się przyjrzeć. Oby nie spojrzał na nią ze zniesmaczeniem. Tego by nie zniosła. Może zatrzyma się przy jej łóżku choć na chwilę? Zaraz, przecież marzenia się nie spełniają.
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Gabriel Smith on Wto 10 Lip - 1:44

Gabriel nie spostrzegł reakcji chłopaka. Nie zwracał na niego uwagi. Jedynie kątem oka zauważył, że ktoś wychodzi. Wyraźnie nabuzowany. Teraz liczyło się to, czy z Elle jest w porządku... Złamanie wyglądało paskudnie, a krwi też było niemało. Chwilę potem pojawiła się przy nich pani Pomfrey. Od razu zwyzywała Gabriela, że próbował sam majstrować przy złamaniu, chociaż po chwili musiała stwierdzić, że całkiem nieźle usztywnił nogę dziewczyny. Syknęła widząc ranę, ale stwierdziła, że wszystko będzie dobrze. No i że dziewczyna potrzebuje spokoju, więc ma sobie iść. Oczywiście nalegał, że zostanie. Stanowczo. Udało mu się wywalczyć kilka minut. Kucnął przy łóżku i złapał ją za rękę. Drugą dotknął jej czoła. Było okej. Przynajmniej nie dostawała gorączki.
Otworzyła oczy po kilku długich minutach oczekiwania. Pielęgniarka jeszcze nie wróciła. Widział w nich cierpienie. Skrzywił się.
- Elle - na przyszłość... nie biegaj okej? - Powiedział z lekkim wyrzutem, z lekką ironią, ale nie uśmiechał się. Raczej... martwił? Dziwne prawda? Ale po dzisiejszym dniu ona była jak... część niego. Właściwie przelał w nią część siebie. Jak horkruks, zawierała część jego duszy i dbając o nią, dbał o siebie. Spoglądała z wdzięcznością. Nie musiała. Zawstydzało go to. Każdy powinien zrobić tak jak on. Każdy. Szczególnie wobec niej.
Zignorował jej słowa. Potrzebowała pomocy. Raczej nie wyobrażał sobie, jak paraduje po szkole z otwartym złamaniem. Chyba nawet nie musiał jej tłumaczyć absurdalności tych słów.
Wstał, pocałował ją w policzek i wykonał szybki spacer do Pokoju Wspólnego Gryffindoru. Nigdzie bliżej raczej nie spodziewał się znaleźć nic do picia. I słusznie. Mógł przywołać wodę lub sok za pomocą zaklęcia, ale chciał dać jej chwilę odpoczynku. Chociaż parę minut. Ostatni raz obejrzał się przez ramię na Elle leżącą na łóżku. Pielęgniarka już do niej podeszła i zajęła się jej złamaniem. Zanim wróci, zapewne już nie będzie po nim śladu, ale pozostanie parę dni rekonwalescencji. Pani Pomfrey zawsze zatrzymywała pacjentów na bardzo długi czas.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Tony Rutherford on Wto 10 Lip - 1:59

Gdyby cokolwiek mogło wyrwać go od tego marazmu...
Granica powoli się zacierała, już nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, gdzie znajdowała się wyobraźnia, a realne postrzeganie tego, co było przed nim samym. Duże dawki alkoholu w niczym nie pomagały, bywały wieczory, gdy postaci drukowane zlewały się w jedno z rzeczywistymi, mieszały zapachy i uśmiechy, odwracały od siebie wzrok i uciekały w nieskończoność, jak najdalej od wyciągniętej dłoni.
Jedna postać nigdy nie znikała obok innych.
Elle nie była jedyną, którą męczyły nocne zjawy, nie potrafił już zliczyć nocy, podczas których nie kładł się spać, nie chcąc widzieć jej, gdy zamykał powieki. Zbyt często nawiedzała go wtedy, gdy był bezbronny, podchodziła tak blisko, że mógł zanurzyć dłoń w delikatnych włosach, dotknąć skóry policzka i szyi, zbadać zagłębienie, które tworzyły obojczyki... Nie potrafił się cofnąć, chciał czerpać coraz więcej i więcej, obudzony zaciskał oczy, zażenowany tym, jak daleko mogły wodzić go pierwotne żądze.
Nie wiedziała, jak na niego działa, tego jednego był pewien. Bawiła się tym, jak reagowało jego ciało w jej obecności, igrała jego uczuciami i dumą, która cierpiała za każdym razem, gdy pojawiała się obok. Kierowany instynktami, nie mógł działać inaczej, musiała to zauważyć i teraz - śmiać się, reżyserując kolejne sceny tego idiotycznego aktu jego upadku.
W toalecie spędził kilka chwil, gdzie twarz obmył wodą. Leciała z kranu, Tony zaś opierał się o zlew, wpatrując przez chwilę w swoje odbicie i prowadząc irracjonalną walkę z samym sobą. Musiał tam wrócić, doskonale zdawał sobie z tego sprawę, nie mógł jednak pozwolić sobie na podobną chwilę słabości.
Już nigdy więcej.
Gdy z powrotem otworzył drzwi, Gryfona nie było już przy jej łóżku. Wzrokiem obojętnym na tyle, na ile był w stanie, objął całe pomieszczenie i skierował na łóżku Maurice'a, usilnie starając się nie patrzeć w stronę Puchonki. Plan mógłby się powieść, gdyby nie nagłe pytanie brata, które zastało go w połowie drogi, gdzieś na środku sali.
- Co się tu stało? - spojrzał na Tony'ego pytająco, z niejakim rozbawieniem zerkając na leżącą obok Puchonkę, której imię zapewne pozostawało mu nieznane.
Zacisnął zęby i powiódł za nim wzrokiem.
- To nie ja - wycedził powoli, dopiero po chwili orientując się, jak bardzo idiotycznie zabrzmiały te słowa. To nie on doprowadził ją do tego stanu. Wziął głęboki oddech i powiedział, tym razem zimnym tonem: - To nie ja ją tu przyniosłem.
Nie zmiażdżyłby jej w ramionach.
avatar
Tony Rutherford
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Elle Attwood on Wto 10 Lip - 11:46

Była na tyle zamroczona, że początkowo nie dostrzegła obecności pielęgniarki. Dopiero, gdy poczuła przeszywający ból, zdała sobie sprawę, że ktoś majstruje przy jej nodze. Modliła się, żeby ta kobieta odeszła. Przeraźliwie bała się ludzi, zwłaszcza gdy ktoś podchodził do niej zbyt blisko i patrzył na nią w ten sposób, ze współczuciem. Czuła się wtedy jeszcze mniejsza i słabsza niż zwykle, o ile to w ogóle możliwe.
Pani Pomfrey mruczała coś pod nosem. Zapewne po swojemu zinterpretowała wypadek Elle, oskarżając ją o próbę złamania szkolnego regulaminu. Bo kto by pomyślał, że można złamać nogę biegając po korytarzu? To szczyt absurdu.
Nagle poczuła głośny chrzęst, a kość wróciła na swoje miejsce. Wgryzła się w poduszkę, by nie krzyknąć. Chciała poprosić Gabriela, by ją stąd zabrał. Cierpiała i psychicznie i fizycznie. Ciężko było stwierdzić, czy to obecność Tony'ego, czy ból sprawiał, że w jej żyłach płonął żywy ogień.
Odprowadziła przyjaciela wzrokiem. Ma względem niego ogromny dług wdzięczności, który już wiedziała, jak wykorzystać. Pomoże mu znów kochać. Nie Elle, bo oni na zawsze pozostaną kimś pokroju bratnich dusz, ale inne kobiety, które staną na jego drodze i będą chciały mu zaufać. To będzie bardzo trudne zadanie, ale jest w stanie tego dokonać.
Przeszły ją dreszcze, gdy Tony znów przemówił. Jego słowa brzmiały tak obco, były wręcz wyprane z emocji i tak sprzeczne z tym, co mówiły oczy chłopaka. Już sama nie wiedziała, co ma o tym myśleć. Wpatrywała się tylko w niego wielkimi oczami, pragnąc, by do niej podszedł i złapał ją za rękę. Niczego więcej nie potrzebowała. Nawet nie zauważyła, kiedy po jej policzku spłynęła łza. Jedna jedyna. Miała tak ogromną nadzieję, że Tony wreszcie podda się rytmowi, w takt którego biły ich serca i odrzuci swoją obojętną maskę.
- Lubię szpital. - odpowiedziała bratu Tony'ego po czym odwróciła od nich wzrok. Skup się na rekonwalescencji, Elle!
Z niecierpliwością czekała na Gabriela. Mogła liczyć na jego wsparcie, już wiele razy miała okazję się o tym przekonać. Zrozumiała, że bez niego nie przetrwałaby. To on jej pomagał, kiedy nie była w stanie wydostać się z tłumu uczniów, albo wtedy, gdy przez nieuwagę zawartość je torby wylądowała na posadzce. Był dobrym duchem, który nie pozwalał na to, by stała jej się krzywda. Do dzisiaj zastanawia się, dlaczego on to wszystko robi. Przecież Elle nie ma niczego do zaoferowania, jest bezbronna, jej zdaniem nawet bezwartościowa. Obawiała się, że któregoś dnia znów zostanie sama i nie będzie w stanie tego wytrzymać.
Mimowolnie, jej wzrok znów powędrował w stronę sąsiedniego łóżka. Nie była w stanie zachować spokoju, było po niej widać, że obecność Tony'ego robi na niej ogromne wrażenie. Nawet nie starała się tego tuszować, bo są instynkty, które i tak zawsze wyjdą na wierzch. Tony też nie jest w stanie ich ukryć, chociaż próbuje naprawdę intensywnie. Czyżby Elle była dla niego jakąś przeklętą zmorą, której chciał się wyzbyć ze swojego serca na zawsze? No dlaczego on tylko patrzy?!
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Gabriel Smith on Sro 11 Lip - 20:03

Wrócił najszybciej, jak mógł. Stanął w drzwiach sali i zauważył, że coś jest nie tak. Zmarszczył brwi. Dziewczyna spoglądała na chłopaka stojącego przy łóżku obok. Odezwała się nawet do niego. Chłodno ocenił sytuację. Nie była przerażona, ale... smutna? Nie mogła się opanować. W pierwszym odruchu chciał podejść i zapytać o co chodzi, ale zamarł w pół ruchu. Zlustrował spojrzeniem chłopaka. Czyżby zakochali się w sobie? Pfffff... No tak. Dziwne - jakoś mu to nie pasowało do Elle. Bardzo nie pasowało. Ona nie potrafi mówić na głos o uczuciach. Ale skoro teraz ma szansę, to on nie zamierza jej przeszkadzać.
Obejrzał uważnie butelkę. Czekał na jakiś gest z jej strony. Jeśli nie zaszczyci go nawet spojrzeniem, to po prostu wyjdzie i ich zostawi, a wróci kiedyś indziej. Jeśli jednak da tylko znak, że dzieje się coś niedobrego, to wkroczy do akcji.
Tak czy inaczej - Elle nie ominie wypowiedzenie chociaż dwóch zdań na temat tego kolesia. Powinna się też liczyć z tym, że Gabriel z nim również wymieni parę zdań w razie czego.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Tony Rutherford on Czw 12 Lip - 3:10

Jeśli tak wyglądało zakochanie...
Tony stał na środku sali, oddychając płytko, miażdżąc niewidzialne obiekty w dłoniach, zaciskając pięści mocniej, niż mógł sobie to wyobrazić. W jego brzuchu nie latały żadne motyle, próżno było szukać tu przyjemnego mrowienia - prędzej nieznośne uczucie, które nie pozwalało ruszyć się mu z miejsca, opuścić jak najszybciej to przeklęte Skrzydło Szpitalne, w którym znalazł się drogą jakiegoś kuriozalnego przypadku. Nie chciał trwać w tym jednym stanie, stać na wpół drogi w dwie strony, właściwie wszystkimi siłami powstrzymywał się, by nie ruszyć w kierunku jej łóżka, usiąść obok objąć ramionami, zamknąć w uścisku, nie wypuścić przez najbliższy czas, nie mówić nic.
Musiał wyjść, jak najszybciej stracić ją z oczu, nie patrzeć wciąż w te przeklęte tęczówki, których widok nawiedzał go, gdy zamykał powieki. Wciąż jednak stał w miejscu, niezdolny do wykonania choć najmniejszego gestu, który przybliżyłby go do drzwi. Spojrzenie, gdy tylko mógł, przeniósł na brata. Na ustach Maurice'a próżno już było szukać uśmiechu, prędzej jego ślad, który pozostał po ostatnich słowach Tony'ego. Nietrudno było mu, wszak znał go lepiej niż każda inna persona, zrozumieć, że nie wszystko było w porządku. Spojrzał na Ślizgona na wpół pytająco, na wpół zaniepokojony, nie odpowiedział mu ani słowem.
Wydawało się, po tym ułamku sekundy, który trwał w nieskończoność, że jest już stabilnie, Moe nie był niebezpieczny - nie miał zadawać irracjonalnych pytań, na pewno nie w jej obecności. Cichy głos, dwa słowa, potrafiła prostym gestem zburzyć to, na czym stał.
Robiła to specjalnie.
Zdawała sobie sprawę z tego, jak na niego działa, widziała, jak z każdym gestem łamie go w środku, jak sam zapada się pod ziemię, mały przy jej słowie, uśmiechu, spojrzeniu, zapachu... w swoim jakimś wiecznym przedstawieniu, wiecznej rozrywce, szukała tylko klowna - sprawdził się w tej roli. Szydziła z niego, czerpiąc tak wiele przyjemności z najmniejszego potknięcia, chwili słabości, słabości, która wychodziła na jaw w jej obecności, tylko przy niej.
Była potworem.
W którymś momencie, gdzieś pomiędzy tym, jak miażdżył ją w swoim objęciu i odpychał jednocześnie, usłyszał skrzypnięcie drzwi. Podniósł wzrok, zobaczywszy zaś Gryfona, Gabriela, który przyniósł ją tutaj... Fala złości ponownie go ogarnęła, nie czuł już dłoni, myślał tylko o jednym.
To jego wina.
Nie słyszał jej wcześniejszych słów, prośby, nie mógł mieć pojęcia o relacjach, jakie pomiędzy nimi panowały, sam wiedział lepiej, więcej. Zacisnął zęby, wpatrując się w Smitha.
Rozerwałby go na strzępy.
Nie da jej tej satysfakcji.
- Jego powinieneś o to pytać - powiedział do Maurice'a, wciąż patrząc na Gryfona. Choć starał się brzmieć obojętnie, ton jego głosu pozostawał zimny i nieprzyjemny.
avatar
Tony Rutherford
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Elle Attwood on Czw 12 Lip - 13:03

Elle nigdy nie umiała i nie będzie umiała mówić o uczuciach. To wszystko stało się tak niespodziewanie. Bardzo chciałaby mieć choć najmniejszy wpływ na to, co działo się teraz w jej głowie, ale niestety, była skazana na zupełne wytrącanie z równowagi jeszcze przez najbliższych kilka minut.
Gabriel pojawił się w najlepszym momencie. Odwrócił jej uwagę od pobliskiego łóżka, za co była mu niezmiernie wdzięczna. Powoli wzięła od niego kubek i upiła spory łyk wody. Jej twarz od razu nabrała kolorów, powoli znów zaczynała wyglądać jak człowiek.
- Dziękuję. Dobrze mi to zrobi. - szepnęła, nie będąc w stanie zmusić struny głosowe do większego wysiłku. Ścisnęła tylko dłoń Gabriela i uśmiechnęła się słabo, nie zdając sobie sprawy z tego, że te gesty tak rozjuszają siedzącego nieopodal Tony'ego.
Elle w nic nie grała. Przynajmniej nie tym razem. Sprzeczne komunikaty, które wysyłał jej Tony, sprawiały, że była zupełnie zagubiona, nie wiedziała, co ma o tym wszystkim myśleć. Jego postawa mówiła, że chciałby do niej podejść, a słowa świadczyły o tym, że była dla niego tylko i wyłącznie wrogiem.
Tak bardzo chciała, by ta sytuacja się rozjaśniła. Marzyła o zrobieniu kroku w przód bądź w tył, byleby przestać stać w tym przeklętym miejscu. Już nawet zapomniała, że trafiła tu z powodu nogi. W tej chwili to mentalnie cierpiała o wiele bardziej. Gdyby tylko mogła, wykrzyczałaby swoją złość, którą chowała tak głęboko w sobie i która nie pozwalała jej oddychać. Ale nie mogła, musiała milczeć.
Słabość Elle była widzialna gołym okiem. To, że gesty Tony'ego dawały jej nadzieję było czymś koszmarniejszym niż odrzucenie. Miała ochotę błagać go na kolanach, żeby przestał ją dręczyć, zarówno we śnie, jak i na jawie. Jedynym ukojeniem było utonięcie w jego objęciach, ale to nigdy się nie wydarzy, więc będzie skazana na wieczne cierpienie.
Kolejne słowa Tony'ego sprawiły, że rozgorzała w niej złość, a policzki stały się czerwone.
- Gabriel mi pomógł. - rzuciła, a w jej głosie po raz pierwszy dało się odczuć cień negatywnych emocji. Tylko on jej nie opuścił w potrzebie. Wiedziała, że zawsze może na niego liczyć, bez sprzecznych komunikatów. A Tony...? Tak bardzo chciałaby, żeby stał po jej drugiej stronie. Jednak nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie przypuszczała, że mogłoby to kiedyś nastąpić. W tej chwili liczyły się tylko jasne, niezaprzeczalne fakty. To Gabriel, jej przyjaciel, stał teraz obok, gotowy do pomocy. Szkoda, że Tony nie był w stanie zrobić tego jednego kroku. To nie byłaby słabość, a odwaga stanięcia z prawdą twarzą w twarz.
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 12 Lip - 15:08

Patrzył na nich i czuł się jak in intruz. Zmarszczył brwi. Mocniej ścisnął dłoń przyjaciółki. Narastał w nim gniew. Nie lubił niedomówień i takich niejasnych sytuacji. A już w ogóle nie lubił czuć się tak jak teraz.
- Ciebie Elle nie będę pytał co tu się dzieje. - Spojrzał w oczy chłopaka, który siedział przy sąsiednim łóżku. Na twarzy Gabriela malował się zimny spokój i skupienie. - Z Tobą i tak później jeszcze porozmawiam. - Czy ten koleś sądzi, że on i Elle... ? Jakim prawem?! A nawet gdyby! Przecież nie są razem. Nigdy nie widział ich razem, rozmawiał trochę z Elle i nigdy nie mówiła o żadnym facecie. Nie wyczuł nawet, żeby takiego miała. Więc? Jakim prawem wścieka się? Miał ochotę pocałować dziewczynę. Specjalnie. Żeby dopieprzyć temu gościowi. Irytowała go jego postawa i zmieszanie, jakie powodował u dziewczyny.
Podszedł do niego powoli.
- Możemy na chwilę odejść na stronę? - Zapytał szorstko. Stał blisko. Rękę zaciskał na różdżce. W pogotowiu. W razie czego. Umiał zachować spokój i panować nad sobą. Szczególnie, kiedy chodziło o Ellen. Wiedział, że gdyby coś mu zrobił, to mógłby również skrzywdzić ją. Chociaż nie rozumiał tej relacji, to wolał nie ryzykować. Zaraz jednak coś może wydusi z chłopaka. Jest na niego wyraźnie cięty, ale cóż. Prefekcik od siedmiu boleści!
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Sala

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach