Brzeg jeziora

 :: Jezioro

Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Nate Monteith on Pią 12 Paź - 0:04

Kiedy dziewczyna szepnęła chłopakowi coś do ucha, Nate wiedział już, że z pewnością nie wyjdzie z tego bez szwanku. Wziął kilka głębokich wdechów i znów spojrzał na siedzącego Gryfona mając nadzieje, że pomoże mu się z tego wyplątać.
Gdy usłyszał o ich planie trochę się wystraszył, a zarazem był na siebie wściekły. Mógł jeszcze raz przeprosić lub uciec, ale nie - próbował na siłę zmienić siebie stawiając się starszym.
- Właściwie już się dzisiaj kąpałem, więc jestem czysty. Nie muszę brać kąpieli błotnej - powiedział z nutką goryczy w głosie. Nagle zatęsknił za bratem, który z pewnością nie tylko by mu pomógł, a i również dałby popalić Gryfonom. Z całą pewnością czuł się teraz bardziej samotny niż zwykle. Bez brata, bez przyjaciół, bez nikogo, kto mógłby mu pomóc.
Kątem oka spostrzegł, że chłopak, który dotychczas siedział, nagle wstał i podszedł do nich.
"Jestem trupem".
avatar
Nate Monteith
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Teodor Briefs on Pią 12 Paź - 0:12

Henry skinął na chłopaków, a Jason i Dell złapali puchona za ramiona, mocno go przytrzymując.
-Błotko podobno jest bardzo odżywcze. My nie jesteśmy tego pewni, więc musimy na kimś przetestować.[krótki, bo muszę dać Ci szansę na reakcję]
avatar
Teodor Briefs
Uczeń

Liczba postów : 20
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Liverpool

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Nate Monteith on Pon 15 Paź - 20:53

Gdy Gryfoni złapali go za ramiona, chłopak zaczął się rzucać i przeklinać pod nosem. Przeanalizował całą sytuację i doszedł do wniosku, że już nigdy nie odezwie się do żadnego Gryfona, zwłaszcza do tej paczki. Miał nadzieje, że w meczu Quidditcha skopie im tyłki.
- Wiecie co? Róbcie co chcecie. Mam was serdecznie dość -powiedział wykrzywiając twarz w bólu, gdy jeden z chłopaków mocniej ścisnął jego ramię. Nate w myślach prosił siebie, by z jego oczu nie popłynęły łzy - wtedy byłby skończony. Ostatni raz spojrzał na chłopaka, który do tej pory tylko wstał. Może jednak przemówi kolegom do rozsądku i dadzą Monteithowi spokój. Oby.
avatar
Nate Monteith
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Teodor Briefs on Pon 15 Paź - 20:58

Henry zaśmiał się chłodno.
-Słyszeliście? Raczył dać nam zgodę na to, co zamierzamy z nim zrobić! - ponownie się roześmiał, a reszta mu zawtórowała. Jedynie Ted nie zareagował. Po chwili jednak odepchnął Henry'ego, podszedł do puchona, szepnął mu na ucho
-Zwiewaj - po czym uderzył go mocno w brzuch. Miał dość całej tej szopki. Miał dość zgrywania lepszego od rówieśników z innych domów. A teraz po prostu musiał zrobić coś, co nie wykluczyłoby go w oczach kumpli, chociaż wiedział, że będą na niego za to wściekli.
avatar
Teodor Briefs
Uczeń

Liczba postów : 20
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Liverpool

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Nate Monteith on Pon 15 Paź - 21:51

Cios w brzuch trochę bolał, ale kiedy Nate rozmyślał o tym wydarzeniu kilka godzin później, doszedł do wniosku, że mogło skończyć się o wiele gorzej. Chłopak szybko odbiegł od Gryfonów kierując się do zamku. Biegnąc zdał sobie sprawę, że nie podziękował koledze, który mu pomógł, odwrócił się w ich stronę i wystrzelił kilka złotych iskier z różdżki. Miał nadzieję, że zrozumie o co mu chodziło. Uśmiechnął się do siebie, przekroczył próg zamku i zaczął się śmiać ze swojej własnej głupoty.
[krótko, bo muszę zwolnić komputer ; < ]
avatar
Nate Monteith
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Olivia Cassidy Lawrence on Nie 4 Lis - 17:04

"Co ja tu robię?" pomyślała dziewczyna, gdy zdała sobie sprawę, że w swoim zamyśleniu dotarła aż do jeziora. Nie zastanawiając się dłużej nad powodem dla którego zawędrowała tak daleko znalazła suche miejsce i usiadła. Zafascynowana wsłuchiwała się w otaczające ją dźwięki. Ciche szepty wiatru działały na nią kojąco.
- Ach... - westchnęła ciesząc się spokojem.
Po całym dniu spędzonym w otoczeniu hałaśliwej bandy uczniów miała serdecznie dość. Pewnie dlatego, gdy tylko wyszła na błonia swoim naturalnie szybkim krokiem minęła tworzące się grupki, oczyściła umysł i pozwoliła sobie iść przed siebie.
Teoretycznie miała zamiar zamknąć się w dormitorium i poczytać. Jednak gdy opuściła salę do eliksirów, a tym samym zacienione lochy jej oczu dobiegło światło słoneczne. Zwabiona obietnicą ciepłych promieni na plecach postanowiła wybrać się na błonia.
Takim sposobem siedziała teraz nad brzegiem jeziora i starała się nie myśleć o niczym. Ta postawa jej odpowiadała. Obecnie tylko na lekcjach dawała radę wykrzesać z siebie choć trochę energii. Poza lekcjami wolała wyłączyć rozmyślania. Ostatnio stwierdziła, że doprowadziłoby to tylko do problemów. W miarę upływu czasu powoli zdawała sobie sprawę, że zamykając się na ludzi zrobiła samej sobie krzywdę. Uparcie jednak nie dopuszczała do siebie tej wiadomości. Wolała żyć w kłamstwie niż w przekonaniu, że popełniła tak ogromny błąd. A może jednak nie? Może zniosłaby tę porażkę? Nie wiedziała. Nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie. Ciekawe, czy działo się tak dlatego, że nie miała nikogo, kto pomógłby jej się pozbierać... "NIE! Olivio Cassidy Lawrence, przestań!" Miała nadzieję, że siłą da radę powstrzymać bieg myśli. Chciała postawić barierę odgradzającą jej świadomość od uczuć. Tak, jak miała w zwyczaju. Ludzie nie powinni zaprzątać jej myśli. Miała się odprężyć, wsłuchać w odgłosy natury. Podjęła kolejną próbę mając nadzieję, że akurat w tym momencie nikt nie zakłóci jej tej cudnej, niczym nie zmąconej ciszy...
avatar
Olivia Cassidy Lawrence
Uczeń

Liczba postów : 53
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Lancaster

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Velia Frai on Nie 4 Lis - 18:14

Velia przebiegała właśnie przez brzeg jeziora. Jaki miała cel? Najpierw chciała uwolnić się od zmartwień, trochę uspokoić i odizolować się od hałaśliwych korytarzy zamku. Jednak po jej umyśle chodziła jedna rzecz, a dokładniej... sowa. Tak, przybiegła tu, aby szukać swojej sowy. Uciekła jej chwilę temu i nie miała zamiaru wrócić.
Dziewczyna mijała innych uczniów, to młodszych, a to starszych. Była tak wściekła, że głowa mała. Lubi ona zwierzęta, lecz nie takie kapryśne, wredne i nieposłuszne! "Trzeba było wziąć inną sóweczkę do Hogwartu, a nie Podlę" pomyślała Velia nadal biegnąc i gorączkowo się rozglądając.
Może Podla poleciała gdzieś indziej? Może ukrywa się na błoniach? Czy warto tutaj jej szukać? Głowa Velii zalewała się pytaniami...
Nagle dostrzegła mały, brązowy kształt. TAK, TO ONA! Przelatywała właśnie obok jakieś dziewczyny. Skądś jej twarz była znajoma. To chyba Krukonka, którą Velia widziała dłuższy czas temu gdzieś w zamku. Wyciągnęła szybko różdżkę, pomyślała gorączkowo zaklęcie i szepnęła "Petrificus totalus". Trafiła. Sówka zleciała na trawę i leżała nieruchomo. Velia podbiegła do niej, ujęła w ręce i pogłaskała po łepku...
avatar
Velia Frai
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

http://naialaj.deviantart.com/

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Olivia Cassidy Lawrence on Nie 4 Lis - 21:45

Próby wyłączenia myślenia nie szły najlepiej. Tym bardziej, iż nad jej głową coś nagle zatrzepotało. Tuż obok Olivii przeleciała brunatna, mała sowa. Wyglądała jakby dopiero co została wypuszczona z klatki. Narwana sowa, kto by pomyślał? Olivia już chciała odwrócić wzrok i z powrotem skupić się na niemyśleniu, ale jak nie była jej dana chwila spokoju. W pewnym momencie dźwięk ustał. Nie zrobiło się jednak zupełnie cicho. Trzepotanie skrzydeł zastąpił głuchy odgłos upadku. Sowa leżała na trawie, tuż obok krukonki. Dziewczyna przekrzywiła głowę i bez słów wpatrywała się w ptaka. Najwidoczniej dostał zaklęciem. Ale kto i po co miałby rzucać zaklęciami w SOWĘ? Olivia nie miała zielonego pojęcia.
W mgnieniu oka tuz obok sówki znalazła się dość wysoka brunetka. Hmm... mogła być uczennicą najwyżej czwartej klasy, chociaż sądząc według wzrostu można by pomyśleć inaczej. W końcu Olivię tez często brano za starszą niż była właśnie z tego powodu... Jeżeli wierzyć herbie na szacie dziewczyna należała do Huffelpuff'u. Bardzo prawdopodobne, że panna Lawrence kiedyś ją widziała. Puchonka jednak nie rzuciła jej się w oczy do tego stopnia, by zapamiętać jej imię.
Całkowicie olewając zaistniałą sytuację Olivia postanowiła powrócić do poprzedniej, jakże "wciągającej" czynności, jaką było oczywiście niemyślenie. Odwróciła blond głowę z powrotem w kierunku jeziora i przymknęła oczy.
avatar
Olivia Cassidy Lawrence
Uczeń

Liczba postów : 53
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Lancaster

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Velia Frai on Pon 5 Lis - 0:59

Stwierdziła. że nie będzie przeszkadzać Krukonce siedzącej obok. Oczka jej sówki wpatrywały się w nią z zaskoczeniem. "Oj ja ci dam", pomyślała. Krukonka musiała być dość zaskoczona tą sytuacją, lecz najwyraźniej nie obchodziło ją to wydarzenie... a bynajmniej nie za bardzo. I dobrze. Velia ma swoje problemy, a już szczególnie z tym małym, futrzastym stworzonkiem. Velia nawet nie wiedziałaby, jak to można wytłumaczyć. Ale... to jest teraz nieistotne! Ważne, że w końcu złapała Podlę...
Wiatr zawiał lekko i pogładził włosy Puchonki. Drobne piórka na skrzydłach sówki zatrzepotały, po czym przyległy z powrotem do małego, milutkiego ciała. Velia oddaliła się nieco od wcześniej zauważonej Krukonki i usiadła za jakimiś krzewami. Obmyślała plan, co zrobić z wredną sówką, po czym podleciała do niej prawie identyczna sówka. Poznała ją z łatwością - to jedna z sów od jej rodziców. Do nóżki przywiązaną miała małą, szczelnie zamkniętą kopertę. Velia odwiązała paczuszkę od nóżki sówki, która teraz siedziała jej na ramieniu i wpatrywała się dziwnie w Podlę. Podla mogła jedynie poruszać oczkami, więc wymieniła spojrzenia z nowo przybyłą sową.
Wiatr znów zawiał łagodnie, po czym sówka odleciała od Velii i Podly. Po kilku minutach już nie było jej widać...
avatar
Velia Frai
Uczeń

Liczba postów : 22
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

http://naialaj.deviantart.com/

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Hera Vogel on Pon 5 Lis - 20:36

Hera od dłuższego czasu siedziała nad brzegiem i zauważyła oczywiście młodszą puchonkę i starszą krukonkę. Poza tym horyzont był czysty. Syknęła, kiedy ból w ramieniu odezwał się ze zdwojoną siłą. Po ostatnim starciu z Gabrielem, nie czuła się najlepiej... Choć było to tak dawno, wciąż odczuwała skutki kontuzji, którą odniosła. Sprawa ich planów chyba też przycichła. Nie widywała Frances i Gabriela razem. W sumie zastanawiała się jak to wszystko się potoczy dalej. W razie czego miała na nich haka.
Stwierdziła, że nie zniesie samotności na błoniach, więc podniosła się i zbliżyła do dziewczyn. Prawdę mówiąc obie wyglądały wyjątkowo niezainteresowane sobą nawzajem. Cóż tu począć? Ona też jakoś nie paliła się do rozmowy, więc tylko przysiadła nieopodal krukonki, zerkając na nią co chwilę.
- Widać tam coś ciekawego? - Rzuciła w stronę dziewczyny, podążając wzrokiem za jej spojrzeniem. Sama jednak nie dostrzegała tam niczego nadzwyczajnego. - Czy naprawę nudzisz się tak bardzo jak ja? - Dodała, wciąż nie zaszczycając jej spojrzenie.
avatar
Hera Vogel
Uczeń

Liczba postów : 17
Czystość krwi : czysta
Skąd : Hereford, Herefordshire

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Olivia Cassidy Lawrence on Pon 5 Lis - 23:58

Dzień zdawał się upływać szybciej niż zazwyczaj. A może to ten wiatr sprawiał, że chmury płynęły w - jak na gust krukonki - zdecydowanie za szybkim tempie. Jednak mimo prędkości na niebie reszta krajobrazu działała na Olivię wyjątkowo usypiająco. Dziewczyna wpatrywała się z taflę jeziora. Sama nie wiedziała, czego szukała. Może natchnienia? A może po prostu punktu, na którym mogłaby się skupić... Ale wiedziała jedno, niedługo i tak będzie musiała przerwać. Podnieść się i ruszyć w sobie tylko znanym kierunku...
Z letargu wyrwał ją zadziwiająco kojący głos. Tak, jak zwykle, nie spodziewała się kogokolwiek. Lekko drgnęła, by po chwili powrócić do poprzedniej pozycji. Gdy zaraz po pierwszym pytaniu ze strony, jak się okazało - gryfonki, usłyszała drugie postanowiła odpowiedzieć. Nie zastanawiała się długo nad odpowiedzią. Nie miała w zwyczaju ważyć każdego słowa.
- Zależy, co dla kogo jest ciekawe - odparła niby lekko, ale jej ton głosu, jak zwykle powiewał chłodem. - Właściwie to wcale się nie nudzę, odpowiada mi ten spokój, ta cisza...
Krukonka sama siebie zaskoczyła ilością słów, jaka wdzięcznie wypłynęła z jej ust. Zasadniczo nie lubowała się w dłuższych wypowiedziach. Tym bardziej na swój temat. No, ale widocznie gryfonka wydała jej się nie tyle faktycznie zainteresowana, co raczej walcząca z nudą.
Olivia znała dziewczynę jedynie z widzenia. Niewysoka, długowłosa brunetka, trzymająca się z dala od potencjalnych problemów, mająca głowę na karku. Tak panna Lawrence widziała pannę Vogel. Obraz ten zupełnie jej wystarczał. Tak, jak obraz większości uczniów. Jednocześnie znała ich i nie znała, a oni jej nie zauważali. Przynajmniej miała taką nadzieję. W końcu trzymając się na uboczu ona również unikała sytuacji problematycznych. Niby nie bała się ryzyka, zamieszania czy też mocnej wymiany zdań. Jednak po co miała się w to mieszać? Dla zabawy? Dla wyższego celu? Po co? Otóż Olivii Lawrence wciskanie się na siłę tam, gdzie "coś się działo" było absolutnie bezsensownym przedsięwzięciem.
Tak, więc gdy nie usłyszała żadnej odpowiedzi z ust siedzącej obok gryfonki bez słowa podniosła się z ziemi. Otrzepała szatę, wyprostowała plecy, odwróciła się i szybkim krokiem ruszyła w kierunku zamku. W swoim mniemaniu szła normalnie, swoim standardowym tempem. Jednak z punktu widzenia ludzi naokoło niej krukonka przemierzała błonia niczym błyskawica. Pruła do przodu wymijając szwendających się gdzieniegdzie uczniów...


Ostatnio zmieniony przez Olivia Cassidy Lawrence dnia Sob 10 Lis - 18:05, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : No response :-()
avatar
Olivia Cassidy Lawrence
Uczeń

Liczba postów : 53
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Lancaster

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Lottie O'Donnell on Sro 21 Lis - 23:32

Leży na trawie, z twarzą skierowaną ku słońcu. Dłonie opiera na brzuchu, niedbale macha stopami. Uwielbia lato, uwielbia grę promieni na zamkniętych powiekach. Gdy była mała, mama powtarzała jej, że nie powinna patrzeć w niebo, że to psuje wzrok. Ale ona zawsze patrzyła. Musiała zrobić wszystko po swojemu. Obserwujesz, jak jej klatka piersiowa równomiernie unosi się do góry i opada - mógłbyś pomyśleć, że zasnęła, a jednak znasz ją zbyt dobrze, by ją o tym podejrzewać. Długa, sięgająca aż do kostek spódnica podwinęła się, odsłaniając bladą łydkę - dopiero teraz możesz zauważyć, jak oczywiście stara się zasłonić ubraniem.
Nawet nie wiesz kiedy, podrywa się z miękkiej murawy i ze śmiechem wbiega do jeziora. Na krótką chwilę tracisz ją z zasięgu wzroku, podrywasz się mimowolnie i upewniasz się, czy wszystko z nią w porządku. W takich chwilach, Lottie jeszcze mocniej przypomina małą, bezbronną dziewczynkę. A przecież już ją nie jest. Została żoną, chce zostać matką. Wierci dziurę w brzuchu, prosi. I nieustannie słyszy odmowę. Nawet nie chodzi o to, że jeszcze nie skończyła szkoły - to oczywiste, że nie byłaby w stanie zaopiekować się kimś innym.
- Eddie, chodź do mnie! - woła wreszcie, podpływając do brzegu.
avatar
Lottie O'Donnell
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Hever, hrabstwo Kent

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Edward Hoytenberry on Czw 22 Lis - 0:06

Ani ona ani on nie potrafiliby się zaopiekować kimś poza sobą nawzajem. Mieli nawet dostrzegalny problem ze sobą. Dziecko nie wchodziło w grę. Eddie nie chciał mieć dzieci, to chyba jednak było najważniejsze. Nie widział siebie w roli ojca w najbliższym stuleciu. Co prawda nie widział również siebie w roli męża, a jednak nim jest od kilku miesięcy. No i bachory były takie fuj. Nigdy ich nie lubił. Są małe, śmierdzące i nie potrafiące powiedzieć, czego chcą. Trochę jak oni z tym ostatnim. Ojcostwo nie było przeznaczone dlań. Nie chce by kogoś życie spoczywało w jego rękach. Nie chce żadnej odpowiedzialności. To co ma daje mu pełnie szczęścia. Nie chce nic zmieniać. Tym bardziej na gorsze.
- Lottie, wyjdź z wody - poprosił, opierając się na łokciach.
Czy woda w ogóle była już ciepła? Westchnął ciężko.
Widział po jej twarzyczce, że go nie wysłucha. Zawsze musiał błagać i prosić, a niekiedy dopiero będąc na skraju załamania, Lottie dawała mu dopiero za wygraną.
Wstał zdjął koszulę żeby sobie inne dziewczęta miały na co popatrzeć, spodnie jednak zostawiając, bo bo tak nieprzyzwoicie na terenie Hogwartu. Prefektem jest, więc co nieco wie o regulaminie. Rzucił koszulę na ziemię, zdjął jeszcze buty i skarpetki i zegarek i pobiegł po Lotkę. Wziął ją na ręce, chcąc wynieść z wody, która wcale taka za ciepła znowuż nie była.
avatar
Edward Hoytenberry
Uczeń

Liczba postów : 68
Czystość krwi : godna pozazdroszczenia
Skąd : Irvine, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Lottie O'Donnell on Nie 2 Gru - 16:12

Lotka jednak chce. I żadna siła na tym świecie nie zmusi jej do zmiany zdania. Upiera się niczym pięcioletnia dziewczynka, tupie nóżką i sznuruje usta. Nie docierają do niej żadne argumenty, a protesty spływają po niej niczym woda po kaczce. Co z tego, że jest odpowiedzialna? Co z tego, że trzeba nieustannie pilnować jej by nie zrobiła krzywdy samej sobie? Co z tego, że Edward nie dorósł jeszcze do roli ojca? Dla niej nie ma to żadnego znaczenia, bo ona chce dziecko. I nawet jeśli nie teraz, to z pewnością w czasie niedługim. Ubzdurała sobie, że chce zostać matką i nie przestanie wiercić mu dziury w brzuchu, dopóki nie postawi na swoim.
I teraz nie chce słuchać; unosi się na wodzie, wystawiając bladą twarzyczkę w stronę słońca. Ręce ma rozłożone, ubranie przykleiło się już do ciała. Czeka na niego. Aż wreszcie czuje jego mocny uścisk, czuje jak bierze ją na ręce i zaczyna wynosić z wody. A ona wciąż się śmieje. Wreszcie zaplata ramiona za jego szyją i całuje go, napierając na niego tak mocno, że oboje tracą równowagę i wpadają do zimnej wody.
- Nie zostawisz mnie na dwa miesiące, prawda, Eddie? - pyta, zamykając się w jego objęciach.
Tym razem to ona ma prosić. Skłonić go to tego, by zrezygnował ze spędzenia wakacji z rodziną i pojechał razem z nią. By mogła wciąż karmić go swoim szaleństwem.
avatar
Lottie O'Donnell
Uczeń

Liczba postów : 82
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Hever, hrabstwo Kent

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Jezioro

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach