Brzeg jeziora

 :: Jezioro

Strona 6 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Frederick Daughtery on Nie 22 Maj - 18:10

No trochę minęło od ich ostatnich rozmów. Czyli mam rozumieć, że byli dla siebie hmm.. przyjaciółmi? A raczej coś w tym stylu? Załóżmy, bardzo dobrymi znajomymi, którzy byli na dobrej drodze do zostania przyjaciółmi i wtedy była ta przerwa świąteczna i jakoś stracili kontakt ze sobą. Dlaczego nie od razu przyjaciółmi? Bo żeby zyskać stuprocentowe zaufanie Freddiego i ogółem stać się jego przyjacielem trzeba przejść dużo prób i potrzeba na to dużo czasu. Fakt, faktem Freddie to nieufna bestia, chociaż może tego po nim nie widać. Ale przecież krukonka nigdy nie była zdyskwalifikowana.
No fakt.. Freddie podczas tego ostatniego roku nabrał trochę masy, nie mówię tu oczywiście o piwnym brzuszku itd. Praktycznie całe wakacje spędził grając z kumplami w quidditcha i stąd te jego mięśnie. Dobra przyznaje, jako dziecko Daughtery był dość cherlawy, nie należał do bardzo niskich czy też bardzo wysokich. Taki średniaczek. Ale przecież nie tylko on przez ten rok urósł i 'wyprzystojniał'. Te ostatnie parę miesięcy dobrze przysłużyło się też Emily, która powoli z małej słodkiej dziewczynki zamieniła się w na prawdę urodziwą dziewczynę. Przez sekundę, przez myśl przeszedł Freddiemu obraz jak zatapia swoje wargi w miękkich ustach Emily, zwykła fantazja, ale szybko ją od siebie odrzucił. On się nie wiązał. Taka była jego zasada. A krukonkę zbyt lubił by wykorzystać ją na jedną noc. Jak to miał w zwyczaju. Ale na razie nie będziemy ujawniać się z tym, że z Freddiego stał się ostatnimi czasy taki 'player'. Zresztą sam się o to nie prosił. może i będzie lepszy, na razie sobie daruję rysunek- Wzruszył ramionami w odpowiedzi, nie będzie udawał, że strasznie go to interesuje. Kiedy oznajmiła, że wygrał na jego ustach pojawił się szelmowski uśmieszek. - Nic nowego. -Mruknął od tak pod nosem, jakby dla niego był to chleb powszedni. Zaczęła narzekać na swój rysunek. W zasadzie to wszystkie baby narzekały na wszystko. Co jest z nimi nie tak? -Jak uważasz. Mnie się podoba. - Skomentował ponownie, nie miał zamiaru się z nią kłócić o to czy miała racje czy nie. I nie miał zamiaru utwierdzać jej w przekonaniu, że jej praca na prawdę mu się podoba. Bo jeszcze jej woda sodowa uderzy do głowy.
Nie zgłosił sprzeciwu, kiedy oparła swoją głowę na jego ramieniu. W końcu mógł tak egzystować i nie uszczerbiłoby to w żaden sposób jego zdrowia fizycznego czy psychicznego. Na zadane przez nią pytanie zmrużył lekko oczy. -Pomyślimy.. -Odpowiedział biorąc do ręki kolejne jabłko powoli je gryząc. Miała rację dawno tego nie robili. I w zasadzie to Freddie chętnie by do tego powrócił.. Ale przecież może ją trochę potrzymać w niepewności?
avatar
Frederick Daughtery
Uczeń

Liczba postów : 19
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Birimngam

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Emily Moon on Nie 22 Maj - 18:27

Widok Gryfona, który był dumny swojego zwycięstwa, rozbawił ją, ale nie miała, że tak powiem pomysłów, aby go zgasić. Wszystkie baby narzekają? Emily, rzadko co narzekała na swoją pracę. No chyba, że na prawdę jej coś nie wychodziło. W szkole jej szło bardzo dobrze, no może poza historią magii, ten przedmiot potrafił ją zanudzić na śmierć. Szkicownik na tej lekcji był nieodłączną częścią jej wyposażenia. Miała przynajmniej jakieś zajęcie. Zazwyczaj rysowała komiczne karykatury uczniów i nauczyciela, co powodowało rozbawienie na jej twarzy, które przez nauczyciela wydawało się być podejrzane, dlatego też często ją wypytywał z różnych rozdziałów, a ta nie wiedziała o czym on w ogóle mówi, jednak zawsze udawało jej się wybrnąć z nieciekawych dla niej sytuacji. Freedie jest od niej rok starszy. To, że wyprzystojniał, nie zauważyła tylko ona. Z pewnością był obdarowywany zalotnymi spojrzeniami i uśmieszkami innych uczennic Hogwartu. Jak znając chłopaka, to ten nie przechodził obojętnie przydarzających się okazji i korzystał z nich. - w takim razie się cieszę, że Ci się podoba. Posłała mu słodki uśmieszek. Po jakimś czasie leżenia tak pod drzewem w ciszy, postanowiła wykonać w końcu jakiś ruch. Przecież tyle czasu ze sobą nie rozmawiali, a teraz mają siedzieć bezczynnie pod drzewem? - Chodźmy gdzieś. I nie mów, że Ci się nie chce, tylko rusz swój tyłek i idziemy. Wypowiedziawszy to zabrzmiało niczym rozkaz dla chłopaka. Wstała i schyliła się po swoją torbę, przewieszając ją przez ramię. Po chwili znowu się schyliła i chwyciła go za nadgarstek ciągnąc go do góry by wstał. - Wstawaj leniu. Zaśmiała się sama do siebie. - jakbyś nie wiedział, to nie jesteś taki leciutki, więc łaskawie rusz się. Właściwie to nie wiedziała gdzie pójdą, czy w ogóle gdzieś pójdą. Chciała wykorzystać tą chwilę, kiedy znowu się "trzymają" ze sobą, ponieważ miała dziwne wrażenie, że znowu to się urwie. Obawiała się tego?
avatar
Emily Moon
Uczeń

Liczba postów : 25
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Frederick Daughtery on Nie 22 Maj - 18:49

I dobrze, że nie próbowała go 'gasić'. Niech chłopak chociaż przez chwilę rozkoszuje się zwycięstwem. No może nie wszystkie. Zawsze znajdą się wyjątki od każdej reguły. Ale przyznasz rację, że kobiety dużo częściej narzekają na mężczyzn. W zasadzie to w większości po to, by usłyszeć jakiś komplement. - "O bożee jaka jestem grubaa - Nie kotku. Wcale nie jesteś gruba." - I już od razu każda się lepiej czuje, a facet nawet nie wie jak łatwo dał się zmanipulować. Na szczęście historia magii nie wchodziła już od dwóch lat w jego plan lekcji. W zasadzie to 99% ludzi przysypiało na tym przedmiocie, więc kiedy tylko Freddie miał okazję odrzucić ten przedmiot nie wahał się ani sekundy. Została mu tylko transmutacja, zaklęcia i astronomia. Do szczęścia więcej przedmiotów nie było mu potrzebnych. Pomimo tego, że był zdolny i nie był leniwy jakoś nie lubił się obciążać bezsensu. W zupełności wystarczyły mu 3 przedmioty.
Chciał oprzeć swoją głowę na niej, ale wtedy dziewczyna się gwałtownie podniosła uderzając swoim czołem o jego głowę. Przymknął na chwilę oczy, a potem spojrzał się na Emily karcąco-rozbawionym spojrzeniem. -Spokojnie. Bo zdążysz mnie wysłać do szpitala zanim gdziekolwiek dotrzemy.- Skomentował kiwając przy tym głową z dezaprobatą. Nie zdążył nawet nic powiedzieć, a dziewczyna już zaczęła ciągnąć go w górę by wstał. W zasadzie nieskutecznie, ale przecież Freddie nawet nie myślał przeciwstawić się temu pomysłowi. Ruch mu dobrze zrobi. -To ty masz za mało siły w tych patyczkach.- Powiedział wskazując jej wątłe ramiona, kiedy w końcu wstał. -Nawet nie miałem zamiaru się sprzeciwiać.- Wywrócił teatralnie oczami i westchnął pod nosem. - I mam nadzieję, że masz ciekawy pomysł. Bo nie mam zamiaru nudzić się przez resztę dnia. I tak.. to jest groźba. - Powiedział przyglądając się jej wręcz wyzywającym wzrokiem. -Nie chcesz wiedzieć co się stanie gdy nie spełnisz oczekiwań. - Dodał po chwili. Normalny człowiek pomyślałby, że Freddie mówi to całkiem poważnie, bo w sumie ton jego głosu na to wskazywał, ale jego oczy cały czas pozostały wesołe. -Prowadź, więc... - Stanął przed nią i włożył ręce do kieszeni, czekając, aż dziewczyna ruszy w prawo albo w lewo.. albo i nawet prosto przed siebie.
avatar
Frederick Daughtery
Uczeń

Liczba postów : 19
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Birimngam

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Gregory Seward on Sro 22 Cze - 16:56

No i czego ona chciała? No czego?
Grzesiowa istota stała w pewnej odległości od jeziora, nerwowo przesuwając się z miejsca na miejsce. W jego głowie wystarczająco dużo się ostatnio działo: nie dość, że się upił i nie pamięta ani jednego momentu prócz tego, że spotkał Aubrey; znalazł kartkę ze szkicem, gdzie widniał portret jego oraz Miłości Jego Życia – co było jawnym dowodem na to, iż wygadał się komuś ze swojego zauroczenia; a żeby mało tego jeszcze było, na ostatnim meczu dał tak dużo ciała, że nie zdziwiłby się że kuzyn wywali go po rozpoczęciu nowego sezonu.
W sumie chłopak sam nie wiedział, która informacja była dla niego najważniejsza: każda z nich może sprowadzić na niego niemiłe konsekwencje i obrócić jego życie o kilka sporych stopni. Grzesiowy był po prostu załamany i zestrachany, co mu kolejny dzien przyniesie.
Żeby jeszcze tego mało było, odezwała się do niego nie kto inny jak Nicole. O.N.A. – Osobnik Nadzwyczaj Atrakcyjny.
Borsuk wsunął dłonie do kieszeni swoich spodni, prostując ręce w łokciach. Może przez nią Victor nie daje mu po prostu żyć? Chociaż nigdy w życiu nie wspomniał o tym co mogłoby łączyć Sewarda z jego siostrą, dziewczyna mogłaby przecież zwrócić się o pomoc starszego brata. Brunet zaczął sobie wypominać, że nie powinien tutaj przychodzić, a tym bardziej spotykać się wieczorem z Nicole. Podejrzewał jednak, że dziewczyna będzie zajęta nauką i nawinie oczekiwał, że spotkanie to będzie przebiegało na neutralnym gruncie.
Grzesiowy znowu zmienił swoje miejsce, wyciągając ręce z kieszeni, ażeby poprawić sweter jaki miał na sobie w barwach swojego domu. Sama świadomość, że za chwile pojawi się Nicole tworzyła na jego pryszczatej twarzy rumieńce.
avatar
Gregory Seward
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Belfest

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Nicole Cape on Sro 22 Cze - 17:41

Grzesiu miał szczęście, bowiem Nicole kompletnie zapomniała o umówionym spotkaniu. To znaczy, ono było tak w połowie umówione, gdyż puchon raczej nie palił się do niego, jednak panienka Cape czuła, że wreszcie należy sobie powyjaśniać niektóre sprawy. Niedługo rozpoczną się wakacje i ona i Grześ zajęci będą nauką do ostatnich egzaminów ( UF!). Nagłe zmiany w życiu Nicole sprawiły, iż trzeba było działać! Zbyt wiele osób naokoło niej próbowało jej udowodnić, że warto próbować i po prostu liczyć się z konsekwencjami. Wreszcie postanowiła ruszyć swoje cztery litery i rozmówić się z Sewardem.
Wybiegając z zamku miała nadzieję, iż puchon jeszcze nie przyszedł. Ku jej zaskoczeniu nad brzegiem jeziora kręcił się trochę poddenerwowany już Grześ. Nicole znała go przecież. Wiedziała, że nie jest zły na nią, bo jej nie ma, lecz na sam fakt, że czegoś od niego chce, a on nie wie czego. Zresztą, nie dziwiła się, bo ostatecznie gdyby była w jego sytuacji...pewnie denerwowała by się o wiele bardziej.
- Seward! - zawołała, podbiegając do niego. Grzesiu nic się nie zmienił. Wciąż miał ten sam zatroskany i przyjazny wyraz twarzy. Nicole uśmiechnęła się, jak za dawnych dobrych czasów. - Dziękuję, że przyszedłeś. - wiedziała ile musi go to kosztować. Wzrokiem zapewniła go, że to nie potrwa długo.
avatar
Nicole Cape
Uczeń

Liczba postów : 71
Czystość krwi : Czysta, no nie?
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Gregory Seward on Sro 22 Cze - 17:50

Prawda była taka, że Nicole od momentu felernego zdarzenia nie miała praktycznie styczności z nieśmiałym Grześkiem – w końcu celowo omijał ją na korytarzach przyspieszając kroku, uciekał wzrokiem gdy napotykał jej wzrok, zaś z oddali zauważając jej sylwetkę wolał przejść dodatkowe metry niż minąć się z nią sam na sam. Jej natarczywość z krótkich listach jakie słała wskazywało na to, że istotnie miała ważną sprawę do załatwienia. Nie wiedział jednak czego się po niej spodziewać, dlatego przesuwał się z miejsca na miejsce,
co jakiś czas podnosząc głowę aby spojrzeć w kierunku zamku.
Kiedy tylko usłyszał gromkie nazwisko w ustach dziewczyny, domyślił się do kogo może należeć głos. Przełknął głośno ślinę, chwilowo jeszcze nie odwracając się do niej i udając, że nie usłyszał początkowo wołania. W międzyczasie poczuł jak gorąco uderza mu na twarz i zaczyna palić, zaś kark i ręce niemiłosiernie pocić. A serce? Zaczęło bić z taką siłą i natarczywością, że aż trudno było mu opanować próbę ucieczki.
W końcu jednak odwrócił się w stronę nadbiegającej Gryfonki, uśmiechając się blado i wpatrując w przestrzeń przed sobą. Dziękując w myślach, że nie dał się namówić Kestrel na ścięcie grzywki, która teraz ratowała go przed bezpośrednim spojrzeniem dziewczyny. – Y-y-yhym. – Wymamrotał nie siląc się nawet na to, żeby otworzyć usta. Wbił ponownie dłonie do przednich kieszeni swoich spodni, wpatrując się właściwie w trawę.
avatar
Gregory Seward
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Belfest

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Nicole Cape on Sro 22 Cze - 18:03

Aby jednak zmusić Grzesia do współpracy, Nicole usiadła na trawie, która właśnie była ofiarą wzroku puchona. Po ich ostatnim spotkaniu, na początku roku, Nicole bardzo trudno było gdziekolwiek Sewarda złapać. Miała wrażenie, że chłopak ją omija, co nie raz sprawiało, że do gry włączał się Victor i cały plan Nicole szedł na marne. Tym razem jednak udało jej się pozbyć natarczywych spojrzeń starszego brata i złapać Grzesia.
- Słuchaj...chcę cię przeprosić za Victora, on..no wiesz, zachowuje się strasznie. - mruknęła, również uciekając wzrokiem. Wiedziała, że starszy Cape i Seward nie przepadają za sobą, chociaż miała świadomość, iż więcej winy było po stronie jej brata; Victor był strasznie narwany i jak tylko wyczaił, że Grzesiu mógłby być dobrym kozłem ofiarnym, od razu obrał go sobie za cel. Nie wspominając już o tym, że dowiedział się jak wyglądało ostatnie spotkanie Nicole z puchonem...biedny Grześ!
Gryfonka odgarnęła włosy. Miała nadzieję, że chłopak wiedział, iż dla niej to także nie było łatwe; ona nie znosiła przepraszać.
Chwilę zajęło zanim Nicole przeniosła wzrok ze swoich trampek na zarumienioną twarz borsuka.
- Nie chcę, żebyś mnie unikał...wiedz, że dla mnie to wiele znaczy, mam na myśli naszą przyjaźń, przecież możemy normalnie porozmawiać od czasu do czasu. - przełknęła ślinę. Na szczęście dłonie już się jej tak nie trzęsły. Chciała to mieć za sobą, aby raz na zawsze pozbyć się tego dziwnego uczucia przeszłości i skupić się na tym co jest teraz. A już na pewno chciała się skupić na Freddiem.
Cape odchrząknęła w nadziei, że Grzesiek chociaż na to zareaguje.
avatar
Nicole Cape
Uczeń

Liczba postów : 71
Czystość krwi : Czysta, no nie?
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Gregory Seward on Sro 22 Cze - 18:22

Puchon jak na razie pocieszał się, że początkowo całe spotkanie źle nie przebiega i istnieje duże prawdopodobieństwo, że poradzi sobie. Że nie ucieknie i nie będzie stosował wymijających odpowiedzi. Może coś grozi Nicole? Nie, to było przecież takie głupie. Miała przecież w końcu starszego brata, który z całą pewnością mógł uprzykrzyć życie każdego kto zrani jego Nicole. Co do tego, Grzesiek nie miał żadnych wątpliwości.
Tak jak dodawał sobie odwagi, tak wszystko spaliło w momencie, w którym dziewczyna postanowiła usiąść. Akurat tak, żeby Puchon musiał zmienić swoje miejsce stanie lub też usiąść obok.
A może to był jakiś podstęp? Borsuk nigdy nie podejrzewał czarnulki, że byłaby w stanie nasłać na niego starszego Cape, ale.. w końcu bardzo długo ze sobą nie rozmawiali a na komentarzach jego rówieśników na jej temat nie należało zbytnio polegać. Dlatego kilka razy przesunął wzrokiem za nią, upewniając się czy aby na pewno nikt za nią nie podążał. Chwilę to trwało, no ale był pewien. Dodatkowo! Nicole wypowiedziała słowa, na które aż mu się krew zagotowała! – T-t-t-to moja i je-e-e-ego sprawa. – Zebrał w sobie siły, ażeby powiedzieć to na jednym oddechu, bez żadnych przerw. Niestety, jąkanie się tak mocno się w nim zakorzeniło, że zwyczajnie nie mógł sobie z tym poradzić.
Odszedł kilka kroków na bok i usiadł na trawie, nie wyjmując nawet rąk z kieszeni co mogło świadczyć o tym, że jest gotowy w każdej chwili podnieść się i odejść. Wpatrywał się praktycznie w ciemną taflę jeziora, starając usilnie skupić nie na tym z kim rozmawia, ale o kim. W chwili obecnej nie był zły na Nicole, że postanowiła przeprosić za brata jednak to nasunęło wątpliwość iż pomylił się co do niej i rzeczywiście Gryfonka poniekąd swoi za takimi docinkami i atakami. Ściągnął brwi i zacisnął mocniej szczęki, czując jak gniew podburza i tak jego nadszarpnięte nerwy – czyż właśnie dziewczyna nie przyznała się do tego, że uważa Puchona za słabeusza? Może i nim był, ale na takie aluzje (a może paranoję?) Grzesio był wyczulony zwłaszcza, jeśli pochodziły one od dziewcząt. Ponownie zamknięte koło.
Kolejne słowa wyrwały go jednak na krótki moment z zażenowania i złości, ale przyniosły ze sobą coś nowego. Strach. Gregory od razu wydał się jeszcze bardziej spięty i wyprostowany. Na szczęście, dziewczyna nie mogla ujrzeć jego rozbieganych oczu, które wołały „uciekaj! Uciekaj! Uciekaj!”. Przełknął głośno ślinę i zerwał się z miejsca, wyciągając dłonie z kieszeni. – O-o-o-o tym chci-a-a-a… chciała-a-a-aś.. chci-i-i-iałaś pogadać?! – Wydusił z siebie chyba ostatkami sił i nawet pomimo zasłoniętej włosami twarzy, dało się zauważyć wielkie rumieńce na jego twarzy. Jak nic, przypomniał sobie ostatni dzień, w którym spotkał się oficjalnie z Nicole i jak wówczas.. się pocałowali. Gregory poczuł jak pot skrapla mu się na skroniach i zaraz zacznie ciec strumyczkiem po policzku. – Ja-ja-ja-ja-jaa.. ja nie mogę. – Wyrzucił z siebie jak małe dziecko, które się zaczęło dusić jakimś dropsem.
Ah, jak on bardzo chciał się odwrócić na pięcie i odejść! Tylko dlaczego nogi wydawały mu się znów takie miękkie?!
avatar
Gregory Seward
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Belfest

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Nicole Cape on Sro 22 Cze - 22:04

Było g o r z e j, niż mogło się jej wydawać. W ogóle nie spodziewała się takiego obrotu sprawy, a mina Grzesia otwierała przed nią wszelkie jego myśli. Ta wewnętrzna walka, którą zapewne toczył wewnątrz siebie, tylko zbiła Cape z tropu. Wiedziała, że Seward jest nieśmiały, że jest wstydliwy, a przede wszystkim, że dostaje jakiegoś dziwnego uczulenia, kiedy Nicole jest w pobliżu. A ona wcale nie czuła się z tym dobrze, no kurczę wręcz przeciwnie. Do tego wszystkiego Victor wcale nie pomagał. Łaził za nim i non stop go zaczepiał! Jak on mógł przeczytać jej dziennik i w złości wypomnieć jej, że się całowała z puchonem? ZRESZTĄ, co go to w ogóle obchodziło? Ale nie, wielki pan Victor musi wtykać swój długi nos w nie swoje sprawy. Na co dzień był kochanym bratem, ale jak dochodziło co do czego...Nicole zatrzęsła się. A co jeśli jej brat zrobi miazgę z Kingsley'a? Dziewczę potrząsnęło głową; nie, teraz nie jest dobry moment na rozmyślanie o Freddiem...
- Ale dlaczego? Dlaczego nie możecie sobie czegoś wyjaśnić... - poczuła, jak łzy napływają jej do oczu. Z Nicole problem był taki, że właściwie nie wiadomo było, kiedy płacze na serio, a kiedy dla żartu. Była świetną aktorką, co zawdzięczała matce. Teraz natomiast chciała popłakać, po prostu, bez powodu. Jasne, że wolałaby aby Victor i Grześ się w końcu dogadali, ale przecież Cape nigdy tego nie zrobi, a tym bardziej nie Seward.
Nicole goniła wzrokiem za chłopakiem. Miała ochotę go pacnąć w głowę i kazać na siebie patrzeć, ale dobrze wiedziała, że ciężko mu na nią spojrzeć...dobrze też pamiętała moment, w którym to wszystko się zawaliło. Och kurczę, mogła go wtedy zostawić w spokoju!
- Nie będziesz ze mną w ogóle rozmawiał? - szepnęła, zmęczona już tą gonitwą. W końcu jej wzrok powędrował w stronę tafli jeziora.
avatar
Nicole Cape
Uczeń

Liczba postów : 71
Czystość krwi : Czysta, no nie?
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Gregory Seward on Pią 24 Cze - 9:14

Początkowo w Grzesiu jeszcze tliła się złość, że Nicole postanowiła wsadzić nos w jego i jej brata sprawy. Owszem, miał z nim na pieńku i niejednokrotnie musiał ktoś interweniować – ponieważ Puchon najchętniej rzuciłby się z pięściami na Ślizgona. Teraz chłopak nie mógł pojąć, dlaczego Gryfonka się tak nagle (jego zdaniem) zainteresowała tą sprawą. Zupełnie tak jakby obchodziło ją to, jakie są relacje między jej bratem a innymi i zamierza wziąć sprawy w swoje ręce, całkiem prawdopodobne że bez jego wiedzy.
Grzesio wzruszył obojętnie, energicznie ramionami przesuwając spojrzeniem po otoczeniu jakie miał przed sobą – w obawie czy czasem nie ma nikogo, kto mógłby ujrzeć jego sam na sam z Nicole. Mógł się założyć, że to nie przyniosło by nic dobrego ani jemu, ani jej. Siłą rzeczy kiedyś musiał spojrzeć na dziewczynę, a gdy już to uczynił – serce mu się ścisnęło tak mocno, że aż prawie tchu mu zabrakło. Ona płakała! Dwoma susłami znalazł się przy niej, klękając na jedną nogę i podpierając się dłonią ażby równowagę złapać. – Ni.. Nico-o-ole.. pr-r-r-rosze.. nie-nie-nie.. nie płacz.. – Wystękał, wpatrując się w jej załzawione oczęta spod gęstej grzywki. Ręka go świerzbiła, aby zetrzeć łzy jednak nie był na tyle odważny. – Pr.. pr.. proszę.. – Wydukał znowu, znacznie słabszym tonem, co znaczyło również: żałośniejszym. Widok łez dziewczyny uważał za swoją życiową porażkę – nigdy nie zamierzał zranić żadnej, jednak.. to tak.. samo.. on nie był i nigdy nie będzie dobrą partią na chłopaka a tym bardziej męża czy coś. Wstąpi do jakiegoś zakonu czy coś i będzie po sprawie. Żadnych łez. Zero.
Nicol dobrze znała Grześka i wiedziała jak on reaguje na płacz, co o nim sądzi. Chociaż nie rozmawiali dłuższy okres czasu, pod tym względem nic się nie zmieniło – Puchon był w stanie zrobić niemalże wszystko, byle by delikwentka przestała płakać!
A potem opuścił głowę jak i wzrok, czując jak rumieńce zalewają na nowo jego twarz – zupełnie tak, jakby ktoś buchał mu prosto jakimś ogniem. Co miał powiedzieć Nicole? Że go zawstydza? Że wie jaka ona jest wspaniała i on nie jest godzien z nią mówić? Że nie ma sensu niczego wyjaśniać? Nie to chciała usłyszeć Gryfonka, nie to!
Podniósł wolną rękę i podrapał się nerwowo po skroni, na której już perliło się kilka kropel potu. Po chwili wzruszył ponownie ramionami. – Ni.. ni.. nie.. po-po-potrafie.. sa-a-a-a-ama słyszy-y-y-ysz.. – Odpowiedział pewniejszym głosem, po krótkiej przerwie. Czy to w ogóle miało sens? Dla Grześka nie.
avatar
Gregory Seward
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Belfest

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Nicole Cape on Pią 24 Cze - 12:08

Gryfonka wyręczyła Grzesia. Rękawem szaty otarła sobie łzy. Chciała spojrzeć na niego, powiedzieć mu co o tym wszystkim myśli, ale właśnie w tym momencie doszło do niej, dlaczego trafiła do Gryffindoru. Ona nie była tak jak ci wszyscy ślizgoni. Miała w sobie współczucie, które właśnie ujawniło się i spowodowało, że serce młodej Cape zaczęło bić milion raz szybciej, no i mocniej.
- Może kiedyś będziesz w stanie. - ponownie szepnęła, starając się, aby w jej głosie słychać było zrozumienie, a nie złość. Przecież nie była zła. Jakby mogła? Znała pana Sewarda i doskonale zdawała sobie sprawę, jaki był. A był wyjątkowy. Ten dzień, w którym go nieszczęśliwie pocałowała bardzo zmienił ich relację. Oczywiście na znacznie gorszą, a to się Nicole nie podobało. Odepchnięta przez Grzesia, długi czas nie mogła się pozbierać i nie rozumiała, dlaczego on jej nie chciał. Potem 'wyszło szydło z worka' i Cape zrozumiała, że on po prostu taki był. Nie można go za to winić.
Nicole wstała, nie patrząc na chłopaka. To był błąd, w ogóle nie powinni byli się spotykać. Już miała ruszyć w stronę zamku, kiedy nagle odwróciła się i odparła:
- Jednak, jeśli kiedyś...zawsze. - chwilę patrzyła, jak coraz większe rumieńce wstępują na jego już i tak zaróżowione policzki, uśmiechnęła się sama do siebie i zaczęła znikać mu z oczu.
Jeszcze rok przed nimi, cały rok unikania się i odwracania spojrzenia. Nicole wzruszyła ramionami...no trudno.
avatar
Nicole Cape
Uczeń

Liczba postów : 71
Czystość krwi : Czysta, no nie?
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Gregory Seward on Pią 24 Cze - 12:42

Grzesio był w kropce i nie wiedział co ma uczynić. W końcu to on wszystko przekreślił, stwierdzając że Nicole zasługuje na kogoś o wiele lepszego niż Puchon. Ale jak to ładnie panienka Cape określiła: „on już taki był”. Wolał stanowczo patrzeć jak ciemnowłosa uśmiecha się przy boku innego, by była o wiele szczęśliwsza niż z nim. Do tego wniosku doszedł dopiero w trakcie wakacji, kiedy to mógł sobie wszystko w spokoju poukładać w rodzinnym domu.
Przełknął ślinę, nie podnosząc nawet na chwilę spojrzenie. Jeszcze tylko rok przeciągnie i będzie jej unikał, a wówczas ona o nim zapomni i nie będzie musiała spotykać go na korytarzach. Dlaczego Grzesio tak bardzo się bał? Ponieważ miał bardzo niską samoocenę i .. dupa. Takiego do rozumu nie przemówisz.
Oczywiście, że słuchał Nicole jednak jakby wszystko po nim spływało i nie pokazywał tego po sobie. Po prostu wciąż kucał, nawet jak dziewczyna się podniosła i zaczęła oddalać. Dopiero kiedy przerwała swoją kolejną wypowiedź, nieznacznie uniósł wzrok, spoglądając na jej oddalającą się sylwetkę. I po co ona w ogóle tu chciała przyjść? Dowiedzieć się tego, co już widziała z obserwacji i plotek? Żeby mogła przekonać się na własne oczy?
Borsuk odwrócił się przodem do tafli jeziornej i usiadł po turecku, wpatrując się smętnie w wodę. Podniósł dłoń i odgarnął swoje włosy, czując że policzki wciąż płoną. Wziął głębszy wdech, zastanawiając się co powinien zrobić. Przecież nie może wciąż i ciągle uciekać od dziewczyn czy kobiet. Usłyszał już nie raz, że to „niezdrowe”. Skrzywił się do samego siebie i postanowił porozmawiać z kimś. Pytanie tylko.. z kim? Oczywistym było, że Fredi nie nadaje się do tego a wyśmieje go, że słabeusz i użala się nad sobą. Może Kestrel? Ona chyba jedyna mogłaby go wysłuchać do końca. Przez myśl przeszła mu jeszcze Etain, ale coś ostatnio nie mógł jej złapać. Zresztą.. ona wie jak się zachowują dziewczyny tyle samo co on chyba.

Po jakimś czasie oddalił się.

zt
avatar
Gregory Seward
Uczeń

Liczba postów : 64
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Belfest

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Miyu Earlson on Nie 11 Gru - 11:21

Japonka, przyjechała tutaj na swoim wózku. Woda chłód.. listopad, to nie jest dobry moment na takie przechadzki w tego typu miejsca. Chłód bijący od jeziora, był jeszcze większy niż zazwyczaj, ale kto by się tym przejmował? No tak, jakiś okropny realista. Moment.. to Ona powinna być realistką, jest krukonką! A tam, chrzanić to. Dziewczyna zatrzymała się, po czym zablokowała koła, aby dalej jej nie jechały. W końcu gdyby taki wózek, wpadłby do wody…jeju, szkoda by go było. Japonka, zacisnęła mocno palce na podłokietnikach, po czym podniosła się na rękach i.. upadła na ziemię. Jak larwa poprawiła się, wijąc się po ziemi, i po chwili leżała już, na brzuchu nad brzegiem jeziorka, wpatrując się jak zaczarowana w taflę wody . Tak pięknie tutaj było. Przymrużyła lekko oczy, po czym westchnęła zadowolona, i podparła głowę rękoma, patrząc na ten cud natury.
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Michael Johnson on Nie 11 Gru - 11:40

Chłopak urządził sobie mały spacerek. Przechadzał się wzdłuż brzegu jeziorka. Niestety, listopadowe nie jest tak piękne jak to na wiosnę, czy w lecie. Oparł się o drzewko, którego korony zasłoniły mu niebo. Błękitne, to może ono było, ale nie był to błękit, jaki kochał chłopak. Spojrzał w taflę wody, która również nie była błękitna. Westchnął chłopak i powoli ocierając się od korę drzewa, usiadł, a zaraz po tym, dostrzegł wózek. Co on tutaj robi? Rozejrzał się na boki i nikogo nie zobaczył. Powoli podszedł w jego stronę. Na ziemi leżał dziewczyna. Troszkę się wystraszył, gdy ją zobaczył, jednak chwilkę później wyjąkał z siebie.
-Prze-przepraszam. -przyglądał się dziewczynie, nie mając pojęcia co ma robić. Z początku cofnął się kilka kroczków, jednak zaraz spojrzał na wózek. Najwyraźniej jest jej, a on jest... Kaleką? Zrobił mały kroczek do przodu, przechylając głowę na bok, przyglądał się jej.
avatar
Michael Johnson
Uczeń

Liczba postów : 70
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Miyu Earlson on Nie 11 Gru - 11:52

Zapatrzona w taflę wody, nawet nie zauważyła że ktoś tu jest. Dopiero gdy usłyszała czyjś głos, podniosła głowę i zobaczyła swojego, można by powiedzieć przyjaciela. Tak, był to jej ulubiony puchon, z jej rocznika. Uśmiechnęła się wesoło
-A za co mnie przepraszasz? -zapytała wesoło. Nigdy się z niego nie wyśmiewała mimo że wiedziała o jego statusie krwi i stanu majątkowym. Dobrze że przeżyła tą masakrę szkoda by było gdyby go śmierciożercy zabili. Czarodzieje z mugolską krwią przecież również mają talent. A Ona uważała, że Michael miał talent. I to wielki, tylko był za bardzo skryty, i jadł zbyt dużo słodyczy, które otępiają mózg.
-Siadaj. Fajna pogoda nie? Jeju, dawno Ciebie nie widziałam, byłeś chory? A może znowu jadłeś słodycze? Pamiętasz jak Cię ostrzegałam, słodyczy się nie je, bo otępiają mózg psują zęby i podnoszą cukier we krwi i możesz być nadpobudliwy. Chociaż ty nigdy nie jesteś nadpobudliwy-rozgadała się, przy okazji zasypując go gradem pytań. A przy tym lekko się do niego uśmiechała, żeby go trochę bardziej ośmielić. Mimo, że wśród przyjaciół bywał otwarty to i tak trzeba było dbać, aby ponownie się nie zamknął. Był po prostu zakompleksiony. Chociaż, nie wiedziała z jakich powodów, ale mniejsza. W jej mniemaniu, nie miał nic sobie do zarzucenia. Był zdolnym czarodziejem, może trochę biedniejszym, ale sama była nie lepsza. Więc skąd te kompleksy? Pewnie bierze sobie za bardzo do siebie, że nie ma w sobie „lepszej” krwi. Idiotyzm… Położyła się wygodniej na brzuchu, bo szykowała się dłuższa rozmowa, więc musiała mieć wygodnie. O ile, ktoś może mówić o wygodzie, leżąc na twardej, zimnej ziemi.
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Michael Johnson on Nie 11 Gru - 12:24

Nie spodziewał się, że będzie to właśnie Miyu, ale ucieszył się na jej widoki i lekki uśmiech zagościł na jego twarzy. Powoli usiadł na zimnej ziemi, podkulając nogi i zakładając ręce za kolana. Spojrzał w wodę, gdy czekał, aż skończy mówić. Sam nie pojmował, jak ona może tyle, za przeproszeniem gadać. Może to dlatego, że jest dziewczyną. Śmieszyło go to troszkę, ale to dlatego, że sam był bardzo cichy... Spojrzał na dziewczynę, nie mając pojęcia co ma jej odpowiedzieć. Jak na listopad, było bardzo ciepło.
-Jem tylko czekoladę, a to nie słodycze. -uśmiechnął się lekko... Fakt, dawno się nie widzieli. W sumie, to sam nie wie jak to się stało i wielka szkoda, że tak już to musiało być. Bądź co bądź fajnie, że w końcu się spotkali, a mówiąc szczerze, to się nawet za nią troszkę stęsknił. Zbliżył głowę do kolan, i poprawił kciukiem lekko okular. Uniósł głowę do góry i spojrzał w niebo. Skrzywił się, na myśl o zbliżającej się zimie.
-Piękna. -mruknął cicho pod nosem. Zerknął na Miyu i uśmiechnął się znowu.
-A Ty co tutaj tak sobie leżysz? -spytał króciutko. W końcu go to troszkę dziwiło. Jakoś on sam nie potrafił mówić w nieskończoność, o byle czym. Lepiej. On w ogóle bardzo mało mówił.
avatar
Michael Johnson
Uczeń

Liczba postów : 70
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Miyu Earlson on Nie 11 Gru - 12:36

Popatrzyła na niego i prychnęła w rozbawieniu kręcąc głową. Jej czarne tęczówki, patrzyły na niego w czystym rozbawieniu. No co za człowiek, naprawdę…
-Piwo, to też nie alkohol. Uzależniony człowieku-skomentowała krótko. Tak tłumaczą się tylko osoby uzależnione, że to co robią, to tak naprawdę nie jest to, tylko coś innego. A ją takie tłumaczenie, szczerze irytowało Chociaż, na niego nigdy się nie denerwowała albo prawie wcale. Dlatego dziewczyna lekko zmrużyła brwi, po czym odgarnęła włosy do tyłu, mrużąc lekko oczy. Gdy zadał jej pytanie, zmieszała się. Bo co mu powie? Gdy mu powie, ze leży tutaj sobie, bo dopiero co spadła z drzewa, i teraz odpoczywa, to nigdy by jej już, poza tereny Hogwartu nie wypuścił. A po za tym by się jeszcze na nią zdenerwował, co robiła na drzewie i ogólnie, by się jej oberwało. Dlatego postanowiła sprytnie zmienić temat. Wyciągnęła rękę, i delikatnie ściągnęła mu okulary. Bardzo jej się te okulary podobały, takie czarne i twarzowe.. Założyła je na swój nos, i zaśmiała się, poprawiając je.
-Ładnie mi?-zapytała wesoło. No, i teraz pewnością jest, że przez najbliższe kilkanaście minut, tych okularów mu po prostu nie odda. Ale już taka Ona jest, po za tym niemal zawsze, za każdym razem, zabiera mu te okulary, gdy tylko może. Ale, to nie jej wina, że ma takie ładne i ona też takie chce. I to nic, że później ją oczy po tym bolą, bo w końcu ona ma zdrowe oczka, i nie potrzebuje okularów. Ona, po prostu była jak mały pasożyt. Musi mieć, to co jej się podoba i koniec kropka.
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Michael Johnson on Nie 11 Gru - 12:54

Pokręcił głową na boki. On nie jest uzależniony. Nie no jest, ale od czekolady się nie umiera, więc o co chodzi. Poza tym będzie jadł o co chce. Nie będzie słuchał ostrzeżeń od dziewczyny... Kogo on oszukuje. Doskonale wie, że ona ma rację i chce dla niego, co jest troszkę dziwne. Zdecydowanie częściej powinien jej słuchać.
-Od czekolady się nie umiera. -mimo wszystko, dalej się bronił. Przynajmniej starał, dopóki nie zabrał mu okularów. Zapomniał o wszystkim, o czym do tej pory rozmawiali i skupił na tym, żeby oddała mu okulary.
-Nie widzę bez okularów, ale pewnie tak... -miał coś jeszcze dodać, ale stchórzył. Rękę wyciągnął do niej. Przyglądał się jej z bardzo poważną twarzą. Nie miał zamiaru nic mówić, ale bez tego się chyba nie obejdzie.
-Proszę, oddaj. -powiedział błagalnym tonem. Innego sposobu, by jej zabrać okulary nie znał. Nie no, znał, ale bał się jej je zabierać siłą.
avatar
Michael Johnson
Uczeń

Liczba postów : 70
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Miyu Earlson on Nie 11 Gru - 13:02

Niech będzie sprawa czekolady zakończona. Jednak Ona wiedziała swoje. Nie chce, aby cukier, doprowadził go do białej śmierci. W końcu, nie po to, się o niego martwiła gdy było zagrożenie śmierciożercami, żeby mu się nic nie stało, aby teraz pochłaniał zbyt duże ilości czekolady! Tego to mu nie daruje. Ale do tego tematu, wrócą potem. Gdy wyciągnął do niej rękę, uścisnęła ją, i potrząsnęła nią serdecznie. Doskonale wiedziała, poco tą rękę wyciągnął, jednak chciała się z nim podroczyć. Ale gdy tak mrużył oczy, to serce jej zmiękło. Zresztą, ono i tak było miękkie. Japonka puściła jego dłoń, ściągnęła okulary, i założyła mu z powrotem na nosie.
-No masz, masz. Nie jojcz mi tu-zaśmiała się rozbawiona, po czym westchnęła i trzymała mu dłonie na ramionach. Sama nie wiedziała co chce zrobić. A nie wie. Przytrzymała się go mocniej, wbijając lekko paznokcie w jego ramiona i podciągnęła się do niego, by po chwili mozolnie, ale jednak, usiąść mu bokiem na kolanach. Ciężko jest zrobić cokolwiek, gdy nogi wydają się być jak klocki betonowe. Za nic, nie chcą się ruszać. Dziewczyna odgarnęła włosy na bok, po czym uśmiechnęła się do niego.
-Tulimy! Stęskniłam się-mruknęła, obejmując go ramionami za szyję, i opierając głowę na jego ramieniu Dla niej, to był czysty przyjacielski gest. W końcu była wesołą dziewczyną…
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Michael Johnson on Nie 11 Gru - 13:22

Poprawił okulary na nosie, po tym jak mu je założyła. Zamrugał kilka razy i spojrzał na Miyu. Wszystko byłoby świetnie , gdyby nie poczuł jej dłoni na swoich ramionach. Nie miał pojęcia, co chce zrobić. Mówiąc szczerze, to się troszkę wystraszył, gdy usiadł mu na kolanach. Popatrzył na nią. Była strasznie blisko, co sprawił, że zrobił się cały czerwony i speszył. Gdy go objęła, w ogóle nie miał pojęcia, co ma zrobić.
-Emm... Yhym... J-ja też. -ledwo udało mu się z siebie cokolwiek wydusić. Głowę lekko spuścił w dół. Ogarnęło go coś na podobieństwo strachu. Bał się tej bliskości dziewczyny, chociaż mu to nie przeszkadzało. Delikatnie uniósł głowę i spojrzał na dziewczynę. Dlaczego ona jest tak blisko niego? Sam już nie wiedział co czuł. Po prostu chciał się zapaść pod ziemię i zniknąć raz jeszcze. Dlaczego ona to zrobiła? Przecież zna go doskonale.
avatar
Michael Johnson
Uczeń

Liczba postów : 70
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Miyu Earlson on Nie 11 Gru - 13:36

A no tak, zapomniała. On nie był zbyt wesoły. Puściła go, i poprawiła mu sweterek, uśmiechając się lekko Po czym popatrzyła przed siebie. Dłonie, oparła na swoich kolanach, jednak nie schodziła z jego kolan. Nie po to się tyle męczyła, żeby teraz po prostu z nich zejść, bez przesady. Japonka, odgarnęła włosy na bok, po czym lekko się uśmiechnęła do siebie.
-Wiesz co się okazało? Jak spadłam z drzewa, to miałam łaskotki, jak Lucas szukał mi tętnicy. A ty też masz łaskotki?-zapytała zaciekawiona. Dziwne, z tego wszystkiego, nie wiedziała gdzie on ma łaskotki. A wypadałoby wiedzieć, żeby potem muc go tymi łaskotkami torturować. Oczywiście, w pozytywnym sensie, w końcu nie chciała mu zrobić żadnej krzywdy, a wręcz przeciwnie pilnuje go, żeby większej krzywdy sobie nie zrobił. I tu znowu wraca punkt na temat czekolady. Jak przestanie ją jeść, w mniejszych ilościach, to będzie dłużej żył. OJ, czeka ich poważna rozmowa…
Ale, po chwili zdała sobie sprawę co powiedziała. Przyznała mu się, że spadła z drzewa! No, to teraz się zacznie, na bank jej teraz z Hogwartu nie wypuści. Mowy nie ma.
-Znaczy, ten no, bo no ten..-zaczęła się pokrętnie tłumaczyć, ale z tego wszystkiego zrezygnowała, bo i tak to nic nie da. Ten realista, zaraz zrobi takie kazanie, ze ho ho…
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Michael Johnson on Nie 11 Gru - 13:50

Uspokoił się troszkę, ale tylko troszeczkę, gdy go puściła. Dalej siedziała mu na kolanach i zejść zamiaru nie miała. Nie miał chyba innego wyjścia, jak się do tego przyzwyczaić. Westchnął lekko i gwałtownie spojrzał na nią, gdy wspomniała o drzewie.
-Jak to spadłaś z drzewa? Nic Ci się nie stało? Kim jest Lucas? -akurat tego ostatniego mówić nie chciał. Jednak zrobił to tak szybko, że nawet nie zauważył. Jeśli chodzi o łaskotki, to sam nie wiedział czy je ma. Patrzył na japonkę. Tak się martwi o niego, a sama nie jest lepsza. Skrzyżował ręce na brzuchu i zrobił minę dosyć obrażoną.
-Tak się o mnie martwisz, a sam jesteś nie lepsza. -mruknął cicho pod nosem. Zdecydowanie jest inny, gdy się otworzy dla kogoś, jak na przykład Miyu. Uśmiechnął się szybko i dodał.
-I nie wiem, czy mam łaskotki. -zaśmiał się lekko. Spojrzał na dziewczynę. Jeszcze kilka sekund temu, bał się gdy go obejmowała, a teraz sobie spokojnie żartował. Na prawdę, dziwny z niego człowiek.
avatar
Michael Johnson
Uczeń

Liczba postów : 70
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Miyu Earlson on Nie 11 Gru - 13:57

Popatrzyła na niego spod grzywki. No i mówiła, zaczęło się. Ale o dziwo, na razie zaczęło się od pytań. Sama nie wiedziała, czy się cieszyć czy nie? Wolałaby, jakby się na nią wydarł i miałaby spokój.
-Wlazłam na drzewo to spadłam. A znajomy. Wiesz, mam dwa punkty honoru. Ciebie oduczyć pochłaniania tyle czekolady, a jego ponownie otworzyć na ludzi, strasznie szkoda by było, gdyby tak sympatyczny człowiek, przepadł bezpowrotnie. -powiedziała i westchnęła. Michael to znał. Pomagałaby wszystkim na około, a osobie myślała niewiele Mimo, że sama niewiele może dać, oprócz rozmowy. Ale czasami właśnie taka rozmowa, mobilizuje do poczynienia pewnych środków. Popatrzyła na niego, po czym westchnęła. Czy jej się nic nie stało? No cóż, bolała ją głowa, po za tym była bledsza niż zazwyczaj. Ale póki co, musi załagodzić tą sytuację, tak szybko jak tylko może.
-Dobra krzycz na mnie. No, wydrzyj się, śmiało krzycz. Krzycz, na kogoś takiego jak ja…-powiedziała i teatralnym gestem położyła dłoń na głowie, wzdychając przy tym ciężko. Miała nadzieję, ze to go rozbawi, a nie zmobilizuje do tego, żeby się na nią wydarł? Chociaż, podświadomie liczyła na to drugie. Byłoby zabawniej. Zresztą, z nich oryginalna para przyjaciół.
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Michael Johnson on Nie 11 Gru - 14:12

Zerknął na nią i zamrugał kilka razy. Nie bardzo zrozumiał, co właśnie powiedziała, ale mniejsza z tym. Zdjął okulary i przetarł dłonią oczy. Uśmiechnął się lekko. Dlaczego ma na nią krzyczeć. Ma inny pomysł. Znowu założył okulary. Zdecydowanie, gdy ich ni miał, był kompletnie ślepy.
-Dlaczego mam krzyczeć? -powiedział cicho. Spojrzał na jeziorko. Uśmiechnął się delikatnie.
-Wolę się na Ciebie obrazić, za to, że się tak o mnie troszczysz, a sama o siebie nie dbasz -"foch". Przestał spoglądać na dziewczynę. Całą swoją uwagę skupił na jeziorze. Słuchał jej tylko jednym uchem. Oczywiście udawał to wszystko, więc i tak długo nie wytrzyma, ale "kto nie ryzykuje, ten nic nie ma". Więc dlaczego nie mógłby spróbować się z nią podroczyć. W końcu bardzo ją lubił i to przed nią się otworzył jako pierwszej. Po prostu, uważał, że może zrobić przy niej prawie wszystko, a ona i tak się na niego nie zdenerwuje.
avatar
Michael Johnson
Uczeń

Liczba postów : 70
Czystość krwi : Mugolska
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Miyu Earlson on Nie 11 Gru - 15:19

Foch? Co to znaczy foch? Tylko nie to! Popatrzyła na niego oczami zbitego szczeniaczka. Już wie, jak go zmusić, żeby się na nią nie obrażał. Zrobi, to co przed chwilą. Przybliżyła się do niego, i głowę przytuliła do jego ramienia, a dłonie położyła na jego plecach. No, i teraz tuliła się jak mały, rasowy kotek.
-No nie obrażaj się na mnie…-wymruczała, zaciskając mocniej palce na jego ubraniu. Nastąpiła chwila ciszy, po czym uśmiechnęła się i puściła go, poprawiając włosy. Odgarnęła opadającą grzywkę z oczu, i jej czarne tęczówki skupiły się na postaci puchona. To jej jedyny przyjaciel, póki co. Taki jedyny prawdziwy. Ciężkie były początki, bo ona chciałaby, żeby zachowywał się tak jak Ona. A gdy już się otworzył, podobieństwo między nimi o wiele większe.
-Zgłodniałam-stwierdziła po chwili i popatrzyła na niego wymownie. Może miał przy sobie coś do jedzenia? Bo po chwili, oprócz jej słów, dołączył się jej burczący brzuch. Dziewczyna zaśmiała się, po czym zarumieniła się zawstydzona. Rety rety…
avatar
Miyu Earlson
Uczeń

Liczba postów : 161
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Japonia, Jokohama. Obecnie Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Brzeg jeziora

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Jezioro

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach