Kamienne schody

 :: Jezioro

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Re: Kamienne schody

Pisanie by Nadine Mistel on Nie 2 Maj - 23:45

- Przejdzie na mnie - stweirdziła z udawaną trwogą - dlatego się nie zbliżaj - dodała, na koniec puszczając jej jednak oko. To było właśnei w ich stosunkach może zastanawiające. Jak w takim razie Mia znosiła charakter Nadine, obfitujący zazwyczaj w tego typu cechy, których ona nie znosiła? Przyzwyczajenie zapewne. Nie powinno jej to ruszać, skoro Nadine i tak nigdy jej dociąć specjalnie nie chciała... chyba, że były pokłócone, ale to inna sprawa. Niby dziwnie się dobrały, ale, przynajmniej panienka Mistel, nigdy na to nie narzekała. Może Mia ją trochę... stopowała? Pewnie tak. Lepiej dla innych.
- Wiesz co? Szkoda że ty nie masz jakichś mini-pseudo-kopii, wiesz? Zamknęłybyśmy ich w jednej klatce. - tak sobie rzuciła, patrząc chwilę przed siebie, by w końcu posłać brunetce rozbawione spojrzenie z iskierkami w oczach.
- I skończ może już, bo sama zaraz zacznę - mruknęła pod nosem przelotnie, znacząco zerkając na papierosa. Już wypaliła 'dawkę' na dzisiaj. Nie chciała przekraczać. Takie nowe postanowienie, ha.
avatar
Nadine Mistel
Uczeń

Liczba postów : 36
Czystość krwi : czysta
Skąd : Oxford

Powrót do góry Go down

Re: Kamienne schody

Pisanie by Abbey Maxwell on Czw 14 Paź - 10:02

Robiło się coraz zimniej - no cóż, w końcu była jesień, ANGIELSKĄ jesień. Abbey niespecjalnie się z tego powodu cieszyła. Nawet entuzjazm i wielkie nadzieje co do przyszłości z Clayem odrobinkę opadły przez ten cały okropny i bezduszny chłód otoczenia. Była akurat przerwa między lekcjami, więc dziewczyna miała na sobie znienawidzony mundurek szkolny. Szalik ogromnie gryzł ją w szyję, ale cóż mogła uczynić, skoro było zimno? Mama w liście kazała jej na siebie uważać, a ona już miała kaszel. Nawet ulubione żółte tenisówki czekały na lepsze czasy pod łóżkiem na rzecz czarnych, ciężkich, wiązanych butów. Abb mogłaby przyrzec, że włosy jej jakoś tak zblakły, a i cera wyglądała szaro. Zdołowana faktem, że w mundurku wygląda jak wszyscy oraz tym, że jest ZIMNO i BRZYDKO, wyszła na spacer na zewnątrz. Mało osób się tam pałętało ze względu na pogodę. Skierowała się kamiennymi schodami w stronę jeziora, ale w połowie opadła z westchnieniem na jeden ze schodków. Oparła łokcie o kolana, zaś główkę ułożyła na dłoniach i zrobiła smutną minkę. No cóż. Nawet perspektywa wykonania eliksiru miłości dla Claytona - bo taki miała plan - jej nie pocieszała. Właściwie nie miała na to ochoty. Złe, złe życie.
avatar
Abbey Maxwell
Uczeń

Liczba postów : 11
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Kamienne schody

Pisanie by Clayton Darcy on Czw 14 Paź - 13:42

Clayton natomiast uwielbiał jesień. Z przyczyn oczywistych preferował tą irlandzką, choć w gruncie rzeczy szkocka i angielska niewiele się różniły. Temperatury plasujące się w okolicach kilku stopni powyżej zera były najlepsze do treningów, nic więc dziwnego, że po spektakularnym powrocie do drużyny, większość czasu spędzał na boisku. Najbardziej cierpiała na tym jego dziewczyna, która musiała pogodzić się ze stałą absencją chłopaka - jeśli akurat nie szybował na miotle w powietrzu i nie spędzał czasu z kumplami, musiał skupić się na tak prozaicznych sprawach, jak nauka. Chociaż starał się jakoś wpleść do pękającego w szwach grafika jeszcze Delilah, zdawał sobie sprawę, że mogą cieszyć się swoim towarzystwem zdecydowanie mniej, niźli powinni. Żywił tylko nadzieję, że ich związek przetrwa próbę i kiedy wreszcie skończy się ta harówka, wszystko wróci do normy. I zawsze były jeszcze święta, prawda?
Szczęściem siódmoklasistów są okienka i takim właśnie mógł aktualnie cieszyć się Clay. Postanowił nacieszyć się ulubioną pogodą i w gustownym, czarnym płaszczu, z szalikiem w barwach Gryffindoru wybrał się na spacer po błoniach. Włócząc się bez widocznego celu, wreszcie trafił na kamienne schody. Jakby inaczej, dostrzegł na horyzoncie sylwetkę znanego mu dziewczęcia. Niestety, na odwrót było już za późno, postanowił więc kontynuować swój marsz.
avatar
Clayton Darcy
Dorosły

Liczba postów : 165
Czystość krwi : czyściutka
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Kamienne schody

Pisanie by Abbey Maxwell on Czw 14 Paź - 15:24

Abbey była nieszczęśliwa. Było to niezwykle niemożliwe ze względu na to, iż dziewczę wszystkich kocha i uwielbia żyć. Zawsze. A jednak. Aż jej się oczy zaszkliły, jak sobie pomyślała o tym wszystkim - pogodzie, Delilah, Claytonie i... pogodzie. Usłyszała za sobą kroki. I podjęła decyzję. Nie wstanie. O nie, choćby tamta osoba uciekała przed nie wiadomo kim - ona nie wstanie! Będzie tak siedziała, bo ma bardzo poważny ku temu powód.
Chcecie wiedzieć, co to za powód? Dobrze, już mówię. Ten powód, żeby nie wstawać brzmi następująco: Abbey nie chce i nie zamierza wstać. O to jest usprawiedliwienie dla jej zachowania.
avatar
Abbey Maxwell
Uczeń

Liczba postów : 11
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Kamienne schody

Pisanie by Clayton Darcy on Czw 14 Paź - 15:43

Tyle słyszy się o jesiennej depresji... jej ofiar nawet nie trzeba daleko szukać. Jeśli nawet ktoś tak żywiołowy jak Abbey dał się złapać szarej melancholii to już powinno dawać do zrozumienia. Oczywiście wszelkie naukowe teorie nie dotyczyły Claytona, gdyż w swojej ideologii Carpe Diem i nadmiarze zadań w życiu uczniowskim, nie pozostawało mu już czasu na przygnębienie i czarne myśli. Nie potrafił zrozumieć, jak można się smucić skoro w każdej chwili da się zorganizować imprezę, a ta jak wiadomo zawsze poprawa humor. No tak, czego więcej oczekiwać od kogoś kto jest zupełnie szczęśliwy mając przy sobie jedynie paczkę papierosów, butelkę wódki, ukochaną dziewczynę i grono znajomych?
Zapewne wyminąłby siedzącą Puchonkę bez większego problemu, gdyby ta nie rozłożyła się na całej szerokości schodów. Westchnął tylko ciężki i pewien, że pożałuje swoich słów zwrócił się do dziewczęcia:
- Odmrozisz sobie nerki jak będziesz siedziała na zimnym kamieniu. - Jego głos był spokojny. Przez to stwierdzenie delikatnie dał jej do zrozumienia, że powinna się przesunąć, gdyż blokuje drogę, jednakże typowo dla siebie nie potrafił tego zrobić w sposób, który mógłby kogoś urazić.
avatar
Clayton Darcy
Dorosły

Liczba postów : 165
Czystość krwi : czyściutka
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Kamienne schody

Pisanie by Abbey Maxwell on Czw 14 Paź - 15:53

Gdy usłyszała jego głos, aż podskoczyła w miejscu. Zamrugała szybko, spojrzała na Claytona potem na schody, potem znowu na Claytona. Zaskoczył ją do tego stopnia - chociaż nie było nic zaskakującego w tym, że po prostu szedł sobie schodami - że aż zapomniała na chwilę, że jest smutna. Chciała mu powiedzieć jednocześnie, że nie martwi się o nerki, że jest jej tu dobrze, że nie chce się przesunąć, że go kocha i że nienawidzi Delilah, ale jak to zazwyczaj w jej przypadku bywało - pomyliła wszystko i wydukała coś jakby:
- Niedobrze, przesunę, kocham Delilah! - po czym uderzyła się ręką w twarz na znak własnej głupoty - Ech, nie to chciałam powiedzieć! Zresztą, nieważne.
Przypomniała sobie, że jest smutna.
- Życie jest okrutne, zejdź mi z oczu! - jęknęła rozpaczliwie, nadal nie pozwalając Gryfonowi na przejście. Jej smutek był ważniejszy w tej chwili.
avatar
Abbey Maxwell
Uczeń

Liczba postów : 11
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Kamienne schody

Pisanie by Clayton Darcy on Sob 16 Paź - 16:57

Wetknął dłonie do kieszeni czarnego płaszcza i spojrzał na dziewczę z góry - oczywiście dosłownie. W końcu przy jego dwóch metrach wzrostu zestawionym z jej dosyć niską sylwetką, w dodatku siedzącą i to kilka stopni niżej, wydawało mu się, że dziewczę niknie gdzieś na dole. Nie wiedział, dlaczego też wydała mu się tak zaskoczona - jej prześladowcza miłość kilkakrotnie dała mu się już we znaki (choćby czyszcząc trawnik po jej przemiłym prezencie), więc dałby sobie rękę uciąć, że znała jego plan lekcji na pamięć i doskonale wiedziała, że teraz ma okienko, a więc będzie włóczył się bezcelowo po błoniach. Sam albo z Delilah. Może po prostu smutek wziął górę nad jej fatalnym zauroczeniem i wreszcie zapominała o Claytonie, który swoją obecnością zburzył tę nadchodzącą sielankę? Zmarszczył nos, próbując odnaleźć sens w jej wypowiedzi.
- Byłoby miło, gdybyś się przesunęła... jeśli zaś chodzi o Delilah, to nie sądzę aby była skłonna odwzajemnić twoje uczucia - uśmiechnął się do niej, rozbawiony jej słowami. Właściwie, nie przypuszczał, że może darzyć takim uczuciem jego dziewczynę, ale to może nawet lepiej? Zawsze jeden problem mniej, a on miał pewność, że Keates go nie porzuci dla innego.
- Zszedłbym. Ale zajmujesz całe schody - zauważył, cierpliwie czekając na przejście.
avatar
Clayton Darcy
Dorosły

Liczba postów : 165
Czystość krwi : czyściutka
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Kamienne schody

Pisanie by Abbey Maxwell on Sob 16 Paź - 23:20

Owszem, znała jego plan zajęć. Początkowo wszędzie chodziła z pergaminem, na którym to go zapisała, jednak z czasem nie był już potrzebny. W chwili aktualnej smutek brał górę nad rutynowymi zachowaniami i dziewczę za nic nie mogło sobie przypomnieć, żeby o tej godzinie Clayton miewał jakiekolwiek okienka.
Haha, jej wyznanie na trawniku było genialne, przez jakieś dwa tygodnie ciągle rozpływała się na samą myśl o własnym geniuszu!
- Nienienienienie! - powiedziała tak szybko, że rzeczywiście zabrzmiało to jak jedno słowo. Wbiła w chłopaka spojrzenie swych wytrzeszczonych w tej chwili oczu, mając nadzieję, że nie będzie zazdrosny - Po prostu Twoja obecność, mój miły, rozproszyła mnie do tego stopnia, że nie byłam w stanie powiedzieć nic logicznego. Nigdy jej nie kochałam, jestem nawet skłonna rzec, iż nigdy nawet nie akceptowałam faktu jej istnienia! - zadeklarowała niezwykle poważnym głosem, dumna z ilości poważnych słów, jakie udało jej się wymówić. Prawie zapomniała o tym, że jest smutna.
Na szczęście jej się przypomniało.
- Chociaż te schody mi pozostały, reszta świata nie jest dla mnie! - rzekła dramatycznym tonem. Nawet uroniła łzę!
Och, ona nie chciała wkurzyć Claytona. Po prostu... tak jakoś jej wychodziło.
avatar
Abbey Maxwell
Uczeń

Liczba postów : 11
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Kamienne schody

Pisanie by Clayton Darcy on Pon 25 Paź - 18:20

Dobrze, przyzwyczaił się - Abbey jak i kilka innych darzyła go miłością przeogromną i nieodwzajemnioną, ale on naprawdę nie wiedział, czemuż to budzi w kobietach tak... namiętne uczucia. Wszak nie był aż tak przystojny (od razu widać, że za knuta nie zna się na urodzie męskiej) a od dobrego roku nie grał w reprezentacji Gryffindoru. I gdzie tu sens?
A Clay przez dwie godziny doprowadzał trawnik do porządku, bo głupio mu było prosić o to skrzaty, podczas gdy jego dziewczyna stacjonowała w ich rezydencji. Zupełnie pomińmy już szczegół, że jej wyznanie przeszkodziło im w chwili zdecydowanie intymnej, a wzrok Delilah kiedy jego bolał już nadgarstek nie należał do najprzyjemniejszych.
- Ojej - odparł jedynie, niezbyt zadowolony z jej deklaracji - Wiesz, wydaje mi się, że gdybyś ją poznała, z pewnością zmieniłabyś zdanie - powiedział, jak na Gryfona przystało dzielnie broniąc... no może nie cnoty, ale zawsze honoru damy swego serca. Może gdyby w tym momencie ujawniły się jego zdolności krasomówcze, Abbey prędzej czy później by się poddała i umożliwiła mu przejście, jednakże nim dostrzegł szansę, dziewczę powróciło do poprzedniej postawy. Westchnął ciężko, spoglądając na nią z góry.
- Może przesuń trochę nogi? - zasugerował, nie poddając się. Przecież jej nie przekroczy (a mógłby) bo to nieuprzejme.

//sorka, sorka - na śmierć zapomniałem!
avatar
Clayton Darcy
Dorosły

Liczba postów : 165
Czystość krwi : czyściutka
Skąd : Belfast

Powrót do góry Go down

Re: Kamienne schody

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry

- Similar topics

 :: Jezioro

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach