Gabinet

Go down

Gabinet

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 0:48

Tak na dobrą sprawę można go opisać bardzo krótko, acz treściwie - mroczny. Tak, to określenie idealnie do niego pasuje. Jest tu ciemno, zimno i okropnie nieprzyjemnie.
W centralnym punkcie ustawiono stare, nieco zniszczone biurko, na którym stoi niewielki, bez przerwy dymiący, kociołek. Mistrz Eliksirów przez cały czas coś warzy, w tajemnicy przed innymi, dlatego też nie trudno domyślić się, iż nikt nie jest tu mile widziany. Właściciel gabinetu ceni sobie swoją prywatność i samotność.
Przy ścianach znajdują się wysokie półki, na których poukładano prywatne książki profesora, a także jakieś fiolki i słoiki o zawartości niewiadomego pochodzenia.
W głębi pomieszczenia, zaraz za biurkiem można dostrzec niskie, ale szerokie drzwi, prowadzące do sypialni Severusa Snape'a.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Victor Hewson on Pon 22 Lut - 22:54

Victor wcale się nie uśmiechał. I wcale nie był z siebie zadowolony. Liczył li i jedynie na to, że wizyta w gabinecie jego ulubionego profesora i opiekuna jego domu poprawi mu nieco humor. Choć z drugiej strony czuł, że wcale nie chce, by ten się poprawił. Przynajmniej nie do czasu, kiedy poprawi się melkowy humor.
W każdym bądź razie, pojawił się wreszcie w lochach, zupełnie sam, z łapskami wciśniętymi w kieszenie, trzymając w ustach tlącego się peta i co chwilę prychając pod nosem. Kiedy stanął wreszcie przed drzwiami, prowadzącymi do kwater Snape'a zgasił papierosa i przetransmutował go w złamane pióro, które potem po prostu upuścił na posadzkę, dodatkowo je depcząc i zapukał. Gdy usłyszał lodowate "wejść" nacisnął klamkę i przekroczył próg, zatrzaskując za sobą drzwi i natychmiast zbliżając się do krzesła, stojącego przy biurku profesora, na wprost owego mężczyzny. Zasiadł na nim jak zwykle całkowicie swobodnie i uśmiechnął się lekko.
- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam, panie profesorze - zaczął kulturalnie. - Mam do pana dwie pilne sprawy, które nie mogą czekać - kontynuował. - Jedna wiąże się z moim ogłoszeniem, które zapewne już pan zdążył przeczytać, a druga z pewną Gryfonką, leżącą obecnie w Skrzydle Szpitalnym, o czym zapewne także już pan wie - przeszedł natychmiast do rzeczy, a potem zamilkł, wpatrując się w mężczyznę, w oczekiwaniu na jego odpowiedź.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Severus Snape on Pon 22 Lut - 23:48

Severus z mściwym uśmiechem na twarzy sprawdzał prace domowe trzecioklasistów. Oczywiście w pierwszej kolejności zabrał się za te, należące do Gryfonów i z lubością doszukiwał się w nich braków czy niedociągnięć, stosownie obniżając za nie ocenę. Taki zabieg zawsze skutecznie poprawiał mu humor, a od śmierci Lily i upadku Czarnego Pana ten dobry towarzyszył mu niezwykle rzadko. Dziennikarze śledzili go na każdym kroku, media zasypywały listami z pytaniami... jakby tego wszystkiego było mało, Ministerstwo nadal całkowicie nie wierzyło w jego niewinność i czuł na sobie podejrzliwe spojrzenia aurorów, który nieoficjalnie go pilnowali. Jak gdyby myśleli, że tego nie zauważy.
- Wejść - mruknął lodowato, gdy w gabinecie rozbrzmiało pukanie. Niechętnie podniósł wzrok znad wypracowania niejakiego Patricka, który jutro zdziwi się widząc wielkie O na swoim wypracowaniu, nad którym zapewne wylewał siódme poty. Wyraz jego twarzy odrobinę złagodniał, gdy ujrzał przed sobą sylwetkę młodego Hewsona - Przeszkadzasz, ale usiądź Victorze - odparł chłodno, skinieniem głowy wskazując krzesło naprzeciw siebie. Nie dało się ukryć, że jego zły humor go zdziwił, w końcu szóstoklasista nie był typem chłopców, którzy owe złe humory miewają. I bynajmniej nie powiązałby go ze złym humorem Amelii, który aż nazbyt dobrze rzucał się w oczy - od tygodnia nie próbowała wyprowadzić go z równowagi podczas lekcji swoimi zdolnościami metamorfomagicznymi, a choć nadal pyskowała, to pyskowała znacznie mniej. Mimo to, nie zamierzał mieszać się w prywatne sprawy uczniów, chyba, że sami mu o tym powiedzą. Mało skomplikowane - Widziałem ogłoszenie i nawet zastanawiałem się, co za nim stoi, a profesor McGonagall poinformowała mnie o stanie panny Wilkes - oświadczył spokojnie - Zamieniam się w słuch, Victorze.
avatar
Severus Snape
Profesor

Liczba postów : 21
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Spinner's End

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Victor Hewson on Wto 23 Lut - 0:10

Wystarczyło jedno spojrzenie na profesora i wypracowania przed nim leżące, by i Victor uśmiechnął się szerzej. Jak podejrzewał, wizyta w tym gabinecie znacznie poprawiła jego humor i dodała nieco energii. Miło popatrzeć na Severuska przy pracy!
- Mam nadzieję, że mi pan wybaczy - powiedział krótko. - No tak - sprawdzanie Gryfońskich wypocin to rzeczywiście okropnie męcząca i zajmująca praca. Współczuję - rzekł z wyraźnym rozbawieniem, spoglądając na pracę, którą właśnie ocenił. Wcale nie przejmował się faktem, że jest nieco bezczelny - psor zdążył przywyknąć już do jego tonu i stylu bycia.
O jego problemach z Amelią, o ile tak to można było nazwać, nie zamierzał mu mówić. Biedny nauczyciel z całą pewnością nie zniósłby dobrze tej informacji i to wcale nie ze względu na fakt, iż dwójka jego prefektów niemalże uprawiała seks w łazience... Victor domyślał się, że mógłby poważnie zacząć zastanawiać się nad tym, czy ktoś aby nie użył jakiegoś niewybaczalnego zaklęcia przeciwko Ślizgonowi, skoro ten przejmował się takimi sprawami i w dodatku wydawał się być nieszczęśliwy z tego powodu. Ale o to już mniejsza.
- A dlaczego coś miało by się za tym kryć, panie profesorze? - zapytał z nieodgadnionym wyrazem twarzy, jednoznacznie wskazującym na to, że pytanie owo jest czysto retoryczne, a on sam wcale nie ma zamiaru być szczerym ze swym opiekunem. - Po prostu zamierzamy wykorzystać swój wolny czas w odpowiedni sposób - wzruszył lekko ramionami, a w jego oczach dostrzec można było dwie podejrzane iskierki... - W związku z tym, chciałbym, w imieniu swoim własnym i przyszłych członków organizacji, prosić pana, by został kimś w rodzaju jej patrona. Od czasu do czasu po prostu wpadłby pan na nasze spotkanie, ot tak, by udzielić nam kilku ciekawych wskazówek - nie miał zamiaru dodawać, że poinformuje profesora wyłącznie o tych spotkaniach, na których będą rozmawiać rzeczywiście o eliksirach... - A co do panienki Wilkes, muszę z przykrością zawiadomić, że jej stan jest wynikiem jej własnego zaklęcia, które zostało przeze mnie odbite. Zamierzała ugodzić nim Amelie Golightly, po uprzednim obrzuceniem jej wieloma wyzwiskami. Uznałem, że powinienem stanąć w obronie swojej koleżanki, a w dodatku prefekta, ponieważ ona nie zdawała sobie sprawy z zagrożenia - rzekł. - A wszystko przez to, że odjęliśmy Gryffindorowi kilka punktów, za niecenzuralne słownictwo i nieodpowiednie zachowanie. Morwenna nie zgodziła się z nami w... mało kulturalny sposób, a ja uznałem, że należy się jej szlaban. Dlatego też zwracam się do pana z prośbą, by wyznaczył jej pan jego termin, gdy już zostanie wypuszczona ze Skrzydła Szpitalnego - mimo, iż starał się za wszelką cenę zachować powagę, kącik jego ust uniósł się lekko ku górze. - A tak swoją drogą, jak ona się czuje? Mam nadzieję, że nie zrobiłem jej krzywdy. Natychmiast kazałem dziewczętom przenieść ją do Skrzydła - sam niestety musiałem zrobić porządek z resztą uczniów, zamieszanych w to wszystko, a potem udałem się na patrol i nie miałem już czasu do niej zajrzeć. Okropnie mi przykro, że tak to się wszystko potoczyło, ale nie miałem wyjścia - nie zamierzał się tłumaczyć - tylko winni to robią, jednakże uznał, że powiedzenie tych ostatnich zdań z całą pewnością zadziała na jego korzyść - pokazał, że interesuje się losem dziewczyny i wykazał się troską o jej zdrowie. Snape pewnie i tak w to nie uwierzy, ale co tam...
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Severus Snape on Wto 23 Lut - 14:36

Otworzył szufladę i szybkim ruchem zepchnął do niej kilka kopert, których młody Hewson nie powinien widzieć. Jakkolwiek darzył tego chłopca swojego rodzaju sympatią, notorycznie krył jego wybryki i pozwalał mu na więcej, niźli innym, to zdawał sobie sprawę, iż mała różnica wieku pomiędzy nimi (na Merlina, przecież był starszy od Victora nawet mniej, co Lucjusz od niego samego!), stanowcze wychowanie chłopca, jego poglądy i przywiązanie do Czarnego Pana mogły być niebezpieczne dla Zakonu. Lepiej, żeby o niektórych rzeczach nawet nie wiedział.
- Nie wiem, co tak cię bawi. Po Gryfonach zacznę sprawdzać te napisane przez Ślizgonów, a ostatnimi czasy, niektóre są naprawdę o wiele gorsze. Slytherin schodzi na psy, należy coś z tym zrobić - oświadczył spokojnie, odkładając pióro na blat biurka i rozsiadając się wygodniej w swoim fotelu.
Przyzwyczaił się do jego bezczelności, ale nie ukrywajmy - Severus nie był hipokrytą i doskonale dobrze pamiętał, jak on sam zachowywał się w stosunku do Malfoya, jak nadal się zachowuje... Co innego, że Lucjusz nigdy nie był jego nauczycielem.
- Skoro już postanowiliście spożytkować czas inaczej, niż na scysjach z Gryfonami, przypuszczam, że mogę na to przystać, jednakże preferowałbym, by terminy tych spotkań dostosowane zostały do mojego grafika - odparł spokojnie, ale z jego wzroku bez problemu można było wyczytać, że nawet w najmniejszym stopniu nie wierzy młodemu Hewsonowi.
Skinął głową, dając mu jednocześnie do rozumienia, że przyjął jego tłumaczenia, które wcale nie mijają się z tym, co usłyszał od Minerwy. Jego troska była ewidentnie wymuszona i udawana, Snape na tyle dobrze znał Victora, by wiedzieć, że ten prędzej pozwoliłby się jej wykrwawić na korytarzy niż udzielił pomocy, czy choćby przejął jej stanem. Dziwnym trafem, zupełnie mu to nie przeszkadzało.
- Panna Wilkes czuje się dobrze, z tego co przekazała mi profesor McGonagall, odzyskała przytomność zaraz po przetransportowaniu jej do Skrzydła Szpitalnego - odparł lakonicznie, przyglądając się Victorowi - Z racji tego, że działałeś w obronie koleżanki, nie sądzę, bym, po za słowną reprymendą, musiał wyciągać z tego jakieś konsekwencje.
avatar
Severus Snape
Profesor

Liczba postów : 21
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Spinner's End

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Victor Hewson on Wto 23 Lut - 19:14

Victor nawet nie zauważył kopert, które jego nauczyciel schował przed nim. Nie zauważył, bo nie chciał. Zdążył się przyzwyczaić już do tego, że Severus miał przed nim wiele tajemnic, a ponieważ szanował swojego profesora bardziej, niźli kogokolwiek innego, starał się po prostu szanować także jego sekrety. Nie patrzył mu na ręce, nie starał się wypytywać o to, co robi, do kogo pisze i od kogo otrzymuje listy. Nie mógł powiedzieć, żeby go to nie interesuje - interesowało go bardzo, ale nie śmiał spytać o żadną z tych rzeczy. Wiedział, że odpowiedzi nie otrzyma, a tylko rozdrażniłby Severusa.
- Przepraszam, ma pan rację - rzekł ze skruchą, choć w jego spojrzeniu nie do końca można było ją dostrzec. - Slytherin rzeczywiście schodzi na psy. To także było jednym z powodów tej potyczki, w której ucierpiała Wilkes - mruknął z wyraźnym niezadowoleniem. Bo fakt, że jego dom zaczyna się "staczać" wcale nie był zbytnio zadowalający...
Jego bezczelność w stosunku do Mistrza Eliksirów była czymś zgoła innym, niźli ta, skierowana chociażby w stronę McGonagall. Po prostu przy Severusie nie musiał tak bardzo się kontrolować - jakby nie było jeszcze do niedawna byli ze sobą na ty - czymże jest pięcioletnia różnica wieku. W efekcie wielokrotnie już zapomniał się i odezwał do Severusa po imieniu. Cóż, wcale nie jest tak łatwo przyzwyczaić się do takich szczegółów... Co prawda w szkole niewiele ze sobą rozmawiali, ale nie zmienia to faktu, że w późniejszych latach, poza nią, mieli przecież ze sobą trochę kontaktu. Choćby z powodu zebrań wiadomej "organizacji", odbywających się niekiedy w jego domu rodzinnym...
A Lucjusza Malfoya nie lubił. jakoś już tak wyszło, że za każdym razem, gdy odwiedzał jego dom musiał się z nim o coś posprzeczać. Ten człowiek go zwyczajnie denerwował i już. Za to jego żona była bardzo interesującą i wyjątkową kobietą. No i piękną, o czym nie można przecież zapomnieć... Może właśnie dlatego Lucjusz zawsze był tak bardzo niezadowolony jak młody Hewson pojawiał się w Malfoy Manor?
- To oczywiste - mruknął. - Za każdym razem, gdy będę planował spotkanie, poinformuję pana o tym i wspólnie ustalimy jego termin - powiedział, patrząc mu prosto w oczy.
W rzeczywistości był pewien, że profesor zdaje sobie sprawę z tego, że jego podopieczny nie będzie go informował o wszystkich spotkaniach. Przecież Victor musiał zadbać, by Snape nie pojawił się na zebraniu, na którym będą omawiać najnowszy plan dręczenia szlam.
- W takim razie zapewne najpóźniej jutro zostanie wypuszczona ze skrzydła, nie mylę się? - zapytał, patrząc na mężczyznę z nadzieją. - Sądzę, że w sobotę powinna być już na siłach, by odpracować swój szlaban - zastanowił się na głos.
A kwestii słownej reprymendy nie skomentował. Doskonale wiedział, że profesor tak, czy siak mu jej nie udzieli, więc nie było o czym mówić.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Severus Snape on Wto 23 Lut - 20:38

Zapewne doskonale wiedział, że rozdrażnienie Severusa nie wyszło mu na dobre, w końcu tylko on krył te jego nieustanne wybryki i wciąż wstawiał się za nim u McGonagall.
- Wolę nie znać szczegółów, Victorze. Nie podoba mi się, że rozwiązujecie swoje konflikty w tak prymitywny sposób - odparł chłodno, choć w jego głosie nie można było wyczuć nawet krztyny gniewu czy rozdrażnienia. Jedynie czysty spokój.
Właśnie z powodu tak małej różnicy wieku nie traktował jego impertynencji poważnie, a na wiele jego zachowań mógł patrzeć z przymrużeniem oka. Nie przejmował się również, gdy nazywał go po imieniu, jeśli w pobliżu nie było niepotrzebnych świadków, jednakże jeśli wymsknęło mu się to w klasie, wtedy otrzymywał reprymendę... a raczej otrzymałby, gdyby to kiedykolwiek się zdarzyło. Na razie Victor zachowywał się w jego towarzystwie przyzwoicie i nie musiał sobie przysłowiowo brudzić rąk.
- W porządku Victorze, wiesz gdzie mnie szukać - oznajmił spokojnie, postanawiając się nie wdawać się w szczegóły istnienia nowej organizacji - Na pierwszym spotkaniu się nie zjawię, niestety w tym terminie mam już plany - poinformował go jeszcze, dając równocześnie do zrozumienia, że będą mogli robić co im się żywnie podoba, oczywiście w granicach rozsądku. Jego kompetencje jako nauczyciela mają swoje granice, nie należy ich zbytnio nadwyrężać.
- Pozwól, że sam się tym zajmę. Panna Wilkes otrzyma adekwatną karę, mogę cię o tym zapewnić - westchnął, po czym ze zniecierpliwieniem zerknął na plik wypracowań, znajdujących się przed nim - Czy o czymś jeszcze chciałbyś ze mną porozmawiać, Victorze? Jak widzisz, mam dziś dość dużo pracy.
avatar
Severus Snape
Profesor

Liczba postów : 21
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Spinner's End

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Victor Hewson on Wto 23 Lut - 20:58

Tu nawet nie chodziło już o krycie jego wybryków. On po prostu nie lubił denerwować Severusa. Wiedział, że nigdy nic dobrego z tego nie wychodziło. Mieć go po swojej stronie jest lepiej niż po przeciwnej.
- Wyjątkowo nie rozwiązywaliśmy wtedy żadnych konfliktów. Ale to w sumie nie jest istotne - cóż, rozwiązywanie konfliktów w prymitywny sposób było bez wątpienia specjalnością co poniektórych Ślizgonów, ale Victor wolał raczej bardziej wyszukane sposoby, o czym profesor bez wątpienia nie raz słyszał...
Bo Hewson był, mimo wszystko, cholernie inteligentną osobą, choć czasem nic na to nie wskazywało. W każdym razie, wiedział o tym, że przy świadkach lepiej zachowywać pozory. Cóż, będąc wychowywanym przez takich, a nie innych ludzi, był tym, kim był. A, jak wiadomo, większość Śmierciożerców wolała zachowywać ostrożność. On także...
- Jasne - jego odpowiedź dotyczyła zarówno pierwszej, jak i drugiej części wypowiedzi Severusa.
Chłopak uśmiechnął się lekko. Oczywiście, że Snape zdecydowanie lepiej poradzi sobie z wymierzeniem kary tej wrednej wielbicielce mugoli. On sam wolał nie brudzić sobie tym rąk.
Wstał z fotela i skinął głową, kierując się do wyjścia.
- Powodzenia - rzucił, spoglądając na wypracowanie.
Położył rękę na klamce i już chciał wyjść, gdy przypomniał sobie o czymś.
- Zapomniałbym - mruknął niechętnie. - Ojciec chciał się z tobą spotkać. Nie mam pojęcia o co może mu chodzić, więc nie pytaj - westchnął, przewracając oczami. - Od aresztowania matki zrobił się... dziwny - dodał. - W każdym razie - prosił, bym cię powiadomił - rzekł jeszcze.
Poczekał na odpowiedź nauczyciela i wyszedł z pomieszczenia.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Severus Snape on Wto 23 Lut - 21:38

- Skoro tak twierdzisz - wzruszył ramionami, nie chcąc już dłużej ciągnąć tego tematu. Wiedział, jak Victor rozwiązywał swoje konflikty, wiedział, że nie tylko on i Amelia znajdowali się wtedy przy lustrze i tyle tej wiedzy w zupełności mu wystarczyło.
Gdy zauważył, że chłopiec podnosi się z krzesła i kieruje do wyjścia bezceremonialnie wrócił do sprawdzania prac - bądź co bądź nie zamierzał siedzieć nad nimi zbyt długo, po tak męczącym dniu, jak ten dzisiejszy należała mu się chwila odpoczynku, jednakże gdy usłyszał głos młodego Hewsona podniósł wzrok znad wypracowań i przytaknął głową ze zrozumieniem.
- Dziękuję, Victorze, jeszcze dzisiaj skontaktuję się z Alphardem - odparł.
Chyba zdawał sobie sprawę, czego chciał od niego ojciec chłopca, ale to raczej nie były sprawy, o których Ślizgon powinien wiedzieć.
Gdy Victor opuścił jego gabinet, powrócił do uprzednio przerwanego zajęcia, stawiając wielkie Z na pracy jakiejś Gryfonki.
avatar
Severus Snape
Profesor

Liczba postów : 21
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Spinner's End

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Rayner Cavanaugh on Pon 13 Cze - 16:27

Spanikowana Poppy Pomfrey to był koniec końców. Po co w takim razie przychodził z nią aż tutaj, skoro bliżej, zdecydowanie bliżej, miał do gabinetu Mistrza Eliksirów? To całkiem bezsensu i do dupy! Kląć pod nosem na czym świat stoi przemierzał z powrotem niemal tą samą drogą, jaką pokonał przedtem, by dostać się do lochów i odnaleźć Snape'a. Nie było to specjalnie trudnym zadaniem, bowiem od wiek wieków wiadomym było, gdzie nie należy się zbliżać, jeśli nie chce się być tym, który rozjuszy złego profesora. Inną sprawa było, że Rayner należał do wąskiego grona uczniów, którzy do eliksirów nie musieli się prawie wcale uczyć, a i tak jechali na samych wybitnych. To plasowało go również na jednym z pierwszych miejsc listy Severusa Snape'a, dotyczących jego ulubionych uczniów. O ile w ogóle taka lista istniała. W każdym bądź razie bez większego martwienia się konsekwencjami, zaczął walić pięścią w drzwi jego gabinetu, mając nadzieję, że psor zaraz zerwie się z łóżka i pospieszy na ratunek potrzebującej uczennicy. Czasu było coraz mniej i Cavanaugh zaczął zastanawiać się, czy nie lepiej byłoby, gdyby na przyszłość sam zaczął gromadzić małą apteczkę najbardziej potrzebnych składników, eliksirów i antidotów, właśnie w razie takich dziwnych przypadków. Nie musiałby przynajmniej czekać, aż nauczyciel łaskawie zechce go wpuścić. I nie musiałaby wlec niemal nieprzytomnej dziewczyny aż na trzecie piętro do pielęgniarki, która nie miała lekarstw!
avatar
Rayner Cavanaugh
Prefekt Naczelny

Liczba postów : 90
Czystość krwi : czysta
Skąd : Exeter

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Severus Snape on Pon 13 Cze - 16:39

Poppy Pomfrey panikowała zawsze, wszędzie i niezależnie od sytuacji. Możliwe, iż właśnie z tych trzech powodów Severus nagminnie odmawiał dorobienia jej kluczy do swojego składzika z eliksirami oraz zajmował miejsce na drugim końcu stołu. Doprawdy, nie znosił ludzi, którzy tak emocjonalnie podchodzą do kataru i najchętniej naszpikowali by setką eliksirów wszystkich, którzy nie są okazami zdrowia. W gruncie rzeczy, dwa lata po śmierci Lily sympatią nie darzył nikogo. Jak nie trudno się więc domyślać, nie istniała żadna lista uczniów, których lubił. Co najwyżej, mogłaby się znaleźć taka, których tolerował i na niej znalazłby się właśnie zdolny Cavanaugh czy Hewson. Mimo wszystko, Ślizgon miał szczęście, że Mistrz Eliksirów jeszcze nie spał. Bo jeśli było coś, czego nie znosił bardziej od Gryfonów, to z pewnością byłyby to brutalne pobudki. Tej nocy miał jednak na głowie poważniejsze sprawy niźli sen, a mianowicie stertę wypracowań siódmoklasistów. I właśnie gdy, niemal z nieopanowaną złością, kreślił na pracy Golightly "Bzdury, bzdury, bzdury. Następnym razem korzystaj z innych źródeł", by za chwilę musieć postawić jej wybitny, ktoś zapukał do drzwi. Lekko podirytowany otworzył i spojrzał na podopiecznego.
- Lepiej, żeby ktoś umierał - powiedział oschle - Czego chcesz, Cavanaugh?
avatar
Severus Snape
Profesor

Liczba postów : 21
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Spinner's End

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Rayner Cavanaugh on Pon 13 Cze - 16:50

Cóż, po szkole krążyły różne pogłoski, a że Raynerowi niekoniecznie zależało, by je wszystkie weryfikować, pozostawał pod ich wpływem, dopóki ktoś brutalnie nie uświadomi mu, że jest zupełnie inaczej, niż do tej pory myślał. Wówczas starała się spokojnie wszystko do siebie przejmować i godzić z nowo zaistniałą sytuacją. W tym przypadku byłoby tak samo, jednak najwyraźniej ani żaden uczeń, ani tym bardziej Snape nie zamierzali zdradzać tego wcale nie tajnego sekretu reszcie magicznego społeczeństwa Hogwartu.
Gdy Mistrz Eliksirów gwałtownie otworzył drzwi, Ślizgon w ostatnim momencie powstrzymał się od uderzenia profesora pięścią w klatkę piersiową. Nieco zmieszany, przełknął ślinę i zaczął dość chaotycznie mówić, co się stało, aż w końcu doszedł do najważniejszego punktu:
- ... więc wysłała mnie do profesora po antidotum lub bezoar.
I lepiej, niech Snape ma to wszystko pod ręką, bo faktycznie zaraz ktoś umrze. Chociaż może i nie byłaby to jakaś szczególnie wielka strata dla braci uczniowskiej, prócz braku sytuacji do śmiechu i przypadkowego seksu. Życie.
avatar
Rayner Cavanaugh
Prefekt Naczelny

Liczba postów : 90
Czystość krwi : czysta
Skąd : Exeter

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Severus Snape on Pon 13 Cze - 16:58

Słuchał uważnie chaotycznego bełkotu, mając niebywałą ochotę mocno nim potrząsnąć. Jednakże był nauczycielem i takie zachowanie mogłoby wielu wydać się wielce niestosowne, choć sam Snape uważał je za konieczne. Z tego, co udało mu się wyłapać, jakaś Krukonka właśnie leżała w Skrzydle Szpitalnym i czekała na ratunek, bo pielęgniarka zapomniała uzupełnić zapasy. Niewiarygodne kogo Albus zatrudnia.
- Mam je w składziku - oznajmił spokojnie, opuszczając swój gabinet i kierując się w stronę swojego królestwa. Bardzo szybko odnalazł potrzebną butelczynę (w przeciwieństwie do Poppy on doskonale wiedział, gdzie znajdują się wszystkie jego eliksiry) i na wszelki wypadek zabrał również kilka sztuk bezoaru, by bez słowa skinąć głową na chłopaka i ruszyć na trzecie piętro. Nie, z pewnością nie da Pomfrey zaaplikować dziewczynie antidotum, bo znając ją, wleje jej do gardła od razu całą buteleczkę, marnując cenny zapas. W tej sytuacji potrzebny był ktoś z zimną krwią. I miał ochotę odjąć kilka punktów.
avatar
Severus Snape
Profesor

Liczba postów : 21
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Spinner's End

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach