Krużganki

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Amelia Golightly on Sro 22 Wrz - 20:30

Nie widziała sensu w ukrywaniu swojego stanu - i tak wszyscy wiedzieli, że Żelazna Dziewica Hogwartu spodziewa się dziecka (czy w tym wypadku dwójki), więc powstawały tylko nowe teorie spiskowe, jak do tego doszło i czy aby na pewno czerwcowy ślub nie był spowodowany jej ciążą. Szeptami za plecami przejmowała się jedynie przez pierwszych kilka dni po powrocie do szkoły, później uznała, że tak naprawdę to nie ma większego znaczenia, a o wiele poważniejszym zmartwieniem jest to, że w styczniu zostanie matką bliźniąt i jakoś musi sobie z tym poradzić. Bo czymże są plotki, kiedy wciąż posiada się idealną sylwetkę (plus minus powiększający się ciążowy brzuszek) i niezachwianą pozycję w szkole?
Owszem, była metamorfomagiem, ale od dobrych kilku lat nie nadużywała tej umiejętności. Chociaż niegdyś potrafiła modyfikować swój wygląd praktycznie co przerwę, teraz jednak przyzwyczaiła się do swojego oblicza i, wyłączając akcje wywrotowe, gdy bez większego problemu wcielała się w skórę innych, starała się go nie zmieniać. Skoro i tak była obiektem marzeń sennych większości szkolnych chłopców, może lepiej gdy myśleli o konkretnej powierzchowności? Oczywiście całkowicie pomijając już fakt, że lekarz zabronił jej korzystać ze zdolności podczas ciąży, aby przypadkiem nie zaszkodzić dzieciom.
- Witaj, Skye - uśmiechnęła się do niej tak słodko, jak tylko ona potrafiła i wskazała jej ruchem głowy ławeczkę pod wnęką. Niepisana zasada bycia królową? Inni powinni siedzieć przynajmniej jeden stopień niżej - Nie widziałam cię od kilku tygodni. Jak minęły wakacje? Wybacz, że nie dałam rady pojawić się na twoim przyjęciu.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Skye Miller on Czw 23 Wrz - 20:18

Widocznie fakt, iż Skye nie bywała przez okres wakacyjny zbyt często na jakichś imprezach czy spotkaniach, poza tym ogólnie alienowała się od społeczeństwa, dając sobie chwilę wytchnienia - trochę filmów, książek, muzyki no i biegania - może właśnie to sprawiło, że nie obił jej się o uszy stan Amelii. Ale znając tempo z jakim wszelkie informacje przenoszą się w szkole, bardzo szybko będzie miała okazję się o tym dowiedzieć. No chyba, że Amelia sama jej powie.
Puchonka usiadła na wskazanym przez nią miejscu, po czym założywszy nogę na nogę odparła:
- Och, jeżeli chodzi o przyjęcie, to nie ma sprawy, sama się rozchorowałam i zostałam w domu... Nawet nie widziałam się z Heleną i nie wiem, czy ktokolwiek przyszedł. - No cóż, nie byłaby zbyt szczęśliwa, gdyby wiedziała. Może jednak dobry był ten stan słodkiej nieświadomości? - Jeżeli chodzi o wakacje, to ogólnie starałam się znaleźć trochę czasu dla samej siebie, wiesz, takie długie wieczory piękności, w końcu przeczytałam zaległe książki, obejrzałam filmy... Nie miałam nawet ochoty na żadne wyjazdy.
Fakt. O ile Roseanna z chęcią wybrała się z rodzicami zwiedzać Włochy, to Skye wolała wrzucić na luz. I wcale jej to nie ciążyło. Czasem pobiegała, wpadła do Issy... Były też niezbyt przyjemne niespodzianki, ale starała się o nich zapomnieć. Łajnobomby ciągle przywodzą jej na myśl ten okropny smród, którego starała się pozbyć przez dłuższy czas, nawet nie wiedząc, kto jest sprawcą.
- A Tobie jak minęły? - spytała.
Jeszcze jedna rzecz, jeżeli chodzi o niepisane zasady - Skye słuchając rozmów innych z Amelią, zawsze miała wrażenie, że zwroty grzecznościowe naprawdę mówią z dużej litery. Dziwne, ale tak było.
avatar
Skye Miller
Uczeń

Liczba postów : 114
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 26 Wrz - 12:57

Amelia wychodziła z założenia, że skoro cała szkoła już wie o jej stanie - w końcu pod luźnymi sukienkami widać było zarys powiększającego się brzuszka - ona nie musi o tym nikogo informować, ograniczając się jedynie do prostych odpowiedzi. Najczęściej mających na celu wyprowadzić ludzi z błędu, jakoby czerwcowy ślub był spowodowany jedynie wpadką, a jej ciąża jest wynikiem znanej, magicznej tradycji dotyczącej nocy poślubnej, dotyczącej tego iż pierwszy stosunek w małżeństwie powinien odbyć się bez żadnych zabezpieczeń - wiedzieli o tym wszyscy, zazwyczaj również stosowali i dlatego młode czarownice jeszcze nie ogarnął szał robienia kariery i zapominania o posiadaniu potomstwa. Uśmiechnęła się delikatnie, słysząc jej słowa.
- Biedactwo! Toż to przeogromny pech! - westchnęła z przejęciem. Wakacje Amelii... cóż, z pewnością odbyły się bez niemiłych niespodzianek w postaci łajnobomb czy nudy. Właściwie, ich sporą większość spędziła z mężem, czasami odwiedzając rodzinny dom (z czego Victor nie był zbytnio zadowolony jeśli już musiał dotrzymywać jej towarzystwa) lub Roselyn. Jednakże wolała uciec od pełnych zainteresowania spojrzeń i plotek dotyczących jej ciąży. Skoro już miała stawić im czoła, wolała, aby stało się to we wrześniu.
- Cudownie, dziękuję - odparła grzecznie, opierając dłonie na zaokrąglonym brzuszku - Miesiąc miodowy był naprawdę miodowy i jak widać, również owocny, a końcówkę wakacji spędziliśmy w rezydencji Victora... właściwie naszej rezydencji, w Irlandii.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Skye Miller on Nie 26 Wrz - 13:46

Skye chciała mieć dzieci. W przyszłości, rzecz jasna. Conajmniej dwójkę - ona sama lubiła towarzystwo ludzi w każdym wieku i czasem wkurzała ją zbytnia cisza w domu. Nawet kłótnie z Rosie poprawiały jej humor, bo COŚ się działo. I chociaż zdawała sobie sprawę z tego, że dzieci to nie zabawka tylko ludzie, to i tak wychodziła z założenia, że będzie niezła zabawa. W końcu będzie mogła bez wstydu wrócić do dzieciństwa!
Tyle, że nie przesypiając nocy próbując uśpić dzieciątko zapewne nie będzie miała na to sił, ale kogo by to obchodziło? Skye przynajmniej o tym nie myślała, przede wszystkim dlatego, że nie lubiła zbytnio wybiegać myślami w przyszłość, zastanawiając się "A co jeśli?".
- No cóż... Całe szczęście, że to nie ostatnia impreza w moim życiu. - odparła. Oby miała rację, bo zdarzały się przypadki, kiedy ktoś robił wiele razy po raz ostatni, nawet o tym nie wiedząc. Ale opuśćmy ten średnio przyjemny temat - imprez będzie wiele, Skye na nich zagości, koniec, kropka.
Skye, a jak już wcześniej wspomniałam - nieświadoma Skye - skierowała wzrok na brzuszek Amelii. Na jej twarzy odmalowało się coś na wzór zachwytu i wzruszenia.
- Jejku, a ja nic nie zauważyłam! Amelia, gratuluję! Kiedy masz termin? - zapytała, pochyliwszy się nieco w stronę dziecka - a raczej dzieci - tak, jak gdyby oczekiwała, że dwa cienkie głosiki przedstawią jej się i zamiast mamusi podają datę swojego dostarczenia.
avatar
Skye Miller
Uczeń

Liczba postów : 114
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 26 Wrz - 14:24

W przyszłości również Amelia chciała mieć dzieci - przecież nie mogła pozwolić, by nie wydać na świat potomstwa, posiadającego jej arystokratyczne geny. Jednakże myśląc o przyszłości, nie miała na myśli ostatniego roku nauki w Hogwarcie. A co miała? Miała wyjść za księcia z bajki, nacieszyć się małżeństwem bez obowiązków, zawładnąć światem a dopiero potem pomyśleć o prokreacji. Scenariusz, który otrzymała w rzeczywistości, znacznie odbiegał od jej marzeń. Przecież zostanie matką, nie ukończywszy osiemnastu lat, a najlepsze lata swojego życia poświeci na wychowanie dzieci. Chociaż pogodziła się już z myślą, że jej kariera zawodowa nie będzie tak bujna, jak się spodziewała, to gdzieś w głębi duszy odczuwała pewien żal i wolała, by bliźniaki przyszły na świat dobrych kilka lat później.
- Z całą pewnością - zaśmiała się uroczo, na co kilku Gryfonów, kroczących dumnie po krużgankach zapatrzyło się w jej anielską buzię i z impetem uderzyło o ścianę - Swoją drogą, rozważam możliwość uproszenia dyrektora o zorganizowanie balu Halloweenowego, miast typowej uczty. Wpadłam na pomysł unowocześnienia tradycji weneckich maskarad i przeniesienia ich z karnawału na Święto Duchów. Co sądzisz na ten temat? - Bal, długie suknie, fikuśne maski... to wszystko brzmiało niebywale w stylu Amelii. Posiadało więcej klasy, niźli typowe przebieranki i mogło przyciągnąć sporą rzeszę uczniów.
- Koniec lutego, choć uzdrowiciele podejrzewają, że mogą urodzić się nieco wcześniej - odparła, trzymając się wyklepanej regułki. Termin miała ustalony na dwudziestego stycznia, według swojej wersji historii powinna rodzić na początku marca, musiała więc znaleźć najmniej podejrzane rozwiązanie.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Skye Miller on Nie 26 Wrz - 15:32

No tak, tak to jest. Jak Skye była mała, to jej dziadek ciągle powiadał takie powiedzonko: "Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli". Człowiek sobie coś planuje, ale po drodze znajdzie się głupi los, który z chęcią da głośną nagrodę za cichą robotę i następuje tak zwany "Ups?" czyli moment, kiedy okazuje się, że nie wszystko wyszło tak, jak miało wyjść. Skye to na razie nie spotkało i chwała Panu za to. Może nie wszystko szło DOKŁADNIE tak jak chciała, ale specjalnych niespodzianek od losu nie miała.
Skye kątem oka sprawdziła tylko, czy nikt z Gryfonów nie umarł - skoro nie, z powrotem spojrzała na Amelię. Już przyzwyczaiła się do takich wypadków, że ktoś się zagapił na królową, więc z czasem nie wywierało to na niej większego wrażenia, nie martwiła się tak o zdrowie delikwentów.
- Genialnie! - zachwyciła się Skye. Już wyobraziła sobie samą siebie, jak wkracza do Wielkiej Sali ubrana w oszałamiającą kreację. W końcu trochę elegancji, zwyczajne Halloween było takie... zwyczajne? - Myślę, że wszystkim się to spodoba, na pewno.
- No, to w takim razie lepiej dla Ciebie. -
oznajmiła dziewczyna - Z tego co pamiętam, to im późniejszy okres ciąży, tym kobiecie coraz cieplej, bo małe coraz więcej ciepła wydalają i tak dalej... W lutym będzie chłodno, jakaś ulga przynajmniej.
Zamrugała, analizując, czy usłyszała to, co usłyszała.
- Mogą? To ciąża bliźniacza? - upewniła się. Dwa małe amelko-i-wiktorko-podobne niemowlęta? Czyżby Hewsonowie załapali się na kumulację?
avatar
Skye Miller
Uczeń

Liczba postów : 114
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 26 Wrz - 16:08

Właściwie, życie Amelii od lutego składało się głównie z takich niespodzianek. Może nie na całym froncie, jednakże ściśle w sferze uczuciowej. Wpierw walentynki, które całkowicie wymknęły się spod kontroli i sporo namieszały w główce Amelii. Później oddanie dziewictwa nie księciu z bajki, a ostatniej osobie, która pasowała do tego wizerunku. Następnie wszystko zaczęło walić się jak kostka domina - coraz częstsze spotkania, niedoszły ślub Victora, ciąża, śmierć Agnet, zawarcie małżeństwa... Z jednej strony, nie żałowała, że tak się to potoczyło. Miała cudownego męża, powoli zaczynała odczuwać instynkt macierzyński, kiedy czuła jak jej dzieci się poruszały. Jednakże świadomość, że to wszystko mogło wyglądać inaczej, tak jak sobie wyobrażała, wciąż istniała. Nie przeważała, ale była. I to wystarczało, by zachwiać jej pełne szczęście.
- Zawsze to przyjemna alternatywa dla nudnej uczty - odparła, zadowolona z reakcji Skye. Miała nadzieję, że pozostali uczniowie potraktują jej pomysł równie entuzjastycznie. Dla dziewcząt byłaby to z pewnością okazja do zaprezentowania swych wdzięków i przybrania oszałamiających sukni. Chłopcy z pewnością będą mniej zachwyceni, jednakże wygląd partnerek mógł się okazać wystarczającą nagrodą.
- Nie słyszałam o tym, ale dziękuję za informację - założyła za ucho kosmyk włosów. Miała nadzieję, że nudności w pierwszych miesiącach ciąży to jedyne ze stereotypowych objawów, które ją spotkają i przez pozostałe negatywne aspekty tego stanu przejdzie łagodniej.
- Owszem. Sama byłam zaskoczona, jednakże najwyraźniej jeśli ma się szczęście to we wszystkich aspektach życia - Wcale nie wyglądała na zmartwioną tym faktem, mimo iż w rzeczywistości trzęsła się na myśl o dwójce niemowląt. Nie polecamy biurka profesora Snape'a w celach rozmnażania się, przynosi pecha.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Skye Miller on Nie 26 Wrz - 16:59

Życie uczuciowe Skye przedstawiało się od lutego tak: poznała Allana, kręcą ze sobą. Koniec wspaniałej historii. Owszem, on ją zdradzał, ale dziewczę nic o tym nie wiedziało, więc pełen luz i cieszmy się życiem. Niespodzianek nie było, chyba, że fakt ślizgoństwa ów absztyfikanta można uznać za niesamowity zwrot akcji... a nie można. Bądźmy szczerzy - to nie są czasy Romea i Julii. Nikogo takie sytuacje nie dziwią.
- Dokładnie. Uważam, że mamy zdecydowanie za mało bali w naszej szkole. W zeszłym roku był chyba jeden, może zapomniałam i dwa, ale na pewno nie więcej. To niewybaczalny błąd. - oznajmiła Skye - Jak można tylko siedzieć i jeść? Szkoła powinna dbać o to, żeby uczniowie przyzwyczaili się do tańca.
Kiedy Skye widziała, jak ludzie tylko siedzą i jedzą, i siedzą i jedzą, to aż czuła taką falę oburzenia, która wręcz wywoływała u niej dreszcze. Okropieństwo.
- Och, nigdy nie znałam się na sprawach związanych z dziećmi, ale to akurat pamiętałam... Po niektórych kobietach ma się wrażenie, że są jakby przepuszczone przez maszynę do mięsa, ale Ty, Amelio, doprawdy świetnie się prezentujesz. - powiedziała zgodnie z prawdą.
- Widocznie tak. - odrzekła Skye i uśmiechnęła się. Ktoś jej kiedyś powiedział, że przy jednym dziecku zajmujesz się nim 12h, przy dwóch 24, przy większej ilości nie robi to już różnicy.
Dwoje dzieci w tym samym czasie na pewno było swego rodzaju wyzwaniem. Jedno płacze, bo jest śpiące, drugie, bo narobiło - i teraz zidentyfikuj co które chce. I pomóż im.
Z drugiej strony niesamowicie piękne było to, jak niemowlęta zakochują się w swojej mamie, w jej głosie. Nawet teraz, siedząc w brzuszku Amelii słuchały jej pięknego głosu. I zawsze będą się uśmiechać i uspokajać, słysząc go.
avatar
Skye Miller
Uczeń

Liczba postów : 114
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 3 Paź - 18:59

Związki Ślizgonów z mieszkańcami innych domów w tym czasie? Owszem, to wręcz niespotykane. Utarło się, zwłaszcza po upadku czarnego pana, że wychowankowie Slazara Slytherina są alienowani od reszty uczniów, postrzegani przez nich jako ci źli i podli. Kiedy Amelia rozpoczęła swą politykę zdobywania świata, polegającą na otaczaniu się z mieszkańcami innych domów (czego ofiarą padła między innymi Skye) i udawaniu, że nie ma się nic przeciwko niej (jakby nikt nie zauważył, że dwórki Golightly pochodziły z rodzin czystej krwi). Podtrzymywała swój wyidealizowany wizerunek, przez co wiele rzeczy uchodziło jej na sucho. Bo kto widział, by Królowa Pszczół sama mieszała się w jakąś akcję wywrotową?
- Nie było ani jednego, moja droga - poprawiła ją uprzejmie - Zorganizowano jedynie koncert walentynkowy, nic więcej. Dyrektor najwyraźniej nie ma już głowy do takich spraw - powiedziała to tak słodkim głosem, że nikt nawet nie był w stanie posądzić ją o niepochlebne wyrażanie się o Dumbledorze. Co, notabene, właśnie zrobiła. Owszem, była mu wdzięczna za to, że pozwolono jej na dokończenie nauki pomimo ciąży i po długich naleganiach wuja przyznano osobne dormitorium. Nie zmieniało to jednak faktu, że nie popierała działań starego trzmiela, a tym bardziej jego uwielbienia dla szlam.
- Dziękuję - Amelia doskonale wiedziała, że wyłączywszy powiększający się brzuch, ciąża jej służyła - Choć przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie końcówki tego roku. Naprawdę liczę na twoją pomoc, Skye - ponoć tonący brzytwy się chwyta, a Golightly nie miała oporów przed proszeniem innych o pomoc. Zwłaszcza, że nie chciała zatonąć w morzu pieluch i stać się pełnoetatową matką. Musiała coś zrobić ze swoim życiem, jednocześnie jego część poświęcając na wychowanie dwójki dzieci jednocześnie.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Skye Miller on Nie 3 Paź - 19:11

No dobrze, było to trochę, jakby to ująć - w stylu Romea i Julii właśnie. Ale czy dwa domy rzuciłyby się w stronę gołąbków, robiąc wszystko, by ich rozdzielić? No dobra, może parę osób. Takich już konkretnie zawziętych.
- Przepraszam, mój błąd. - poprawiła się dziewczyna, po czym poparła Amelię - Widocznie nie... W pewnym wieku nie ma się już, jak to powiedziałaś, głowy do balów i tego typu spraw.
Dumbledore naprawdę mógłby trochę wyluzować z tym swoim faworyzowaniem mugolaków i półkrwi. Serio. Skye była w stanie z a a k c e p t o w a ć fakt ich istnienia, ale jakoś niespecjalnie ciągnęło ją do bliższych relacji - co to, to nie!
- Och, oczywiście, możesz na mnie liczyć. - odparła uśmiechając się uroczo blondynka - Z pewnością Ci pomogę.
No bo jak mogłaby nie pomagać Amelii? Po pierwsze: Amelia = Amelia. Po drugie: Skye paliła się do pomocy innym. Zwłaszcza, jeżeli ten ktoś był szanowany w swoim środowisku.
avatar
Skye Miller
Uczeń

Liczba postów : 114
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 3 Paź - 19:20

No cóż - gdyby Skye nie mogła poszczycić się czystością krwi, lub też zbytnio popierała mugolaków, z pewnością znalazłoby się kilka osób, którzy uznaliby ten związek za obraźliwy dla siebie i postarało się jakoś rozdzielić kochanków. Jednakże szczerze, Amelia wątpiła w to, że kiedykolwiek wyjdzie z tego coś poważniejszego. Prince zdawał się wzorować na dawnym wizerunku jej męża, przynajmniej w kwestii kobiet i choć nie wychodziło mu to zbyt dobrze (bo przecież Hewson jest tylko jeden) to jednak chyba nie śpieszyło mu się do stałego związku.
- A szkoda. Sądzę, iż tej placówce przydałoby się trochę zabawy. Skorzystaliby na tym zarówno uczniowie, jak i nauczyciele. Jednakże wątpię, żeby dyrektorowi chciało się angażować w organizację takiego balu i przypuszczam, że jego organizacja spadnie na ramiona prefektów - westchnęła, po raz kolejny przemycając informację o swojej niechęci do Albusa w pozornie nieszkodliwej wypowiedzi. W końcu była szkolną mistrzynią mowy ezopowej.
- Wypadałoby zapytać, jak się czujesz ze świadomością, że niedługo zostaniesz ciocią - uśmiechnęła się do blondynki.
A któż był bardziej szanowany niźli szkolna królowa? Skoro jej reputacji nie zaszkodziło ani małżeństwo z Victorem, ani ciąża już nic nie miało zagrozić jej władzy.
Amelio, nie bądź taka pewna, bowiem zawsze możesz się przeliczyć!


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Skye Miller on Pon 4 Paź - 15:06

Skye - och, jakże beztroska i słodziutka Skye - niestety jak na razie nie przejmowała się tym, czy warto ufać Prince'owi. Ot, po prostu - jakby co zrobi mu awanturę przy wszystkich. Ale... on przecież obiecał, prawda? Więc nie ma się czym martwić.
Swoją drogą, ciekawie wyglądałoby to, gdyby Miller dowiedziała się o grze na dwa fronty Allana. Ciekawie, bo "tą drugą" była niekoniecznie lubiąca się z nią Soniere. Nie wróżyłoby to dobrze ich relacji - na pewno by się nie polepszyło.
- Owszem. Taka odskocznia od codziennej intensywnej pracy, trochę radości. - rzekła dziewczyna. Uczniowie Hogwartu mieli poza tym za mało ruchu - bądźmy szczerzy, nie wszyscy należeli do drużyny quiditcha, a poza nim nie było żadnych zajęć tego typu. Zresztą, nawet grając w ów konkurencję dużo się człowiek nie napocił - od tempa lotu zależało ile wydał na miotłę. Owszem, potrzebny był talent, ale stricte sport do którego potrzeba dużo siły to nie był.
- Bardzo dobrze czuję się z tą świadomością. - odparła Skye - nie kłamała. Zawsze rozentuzjazmowana, teraz nie kryła radości z nadchodzących zmian - Chociaż na pewno nie będzie to znaczyło tyle dla mnie, co dla Ciebie. Jak Ty się z tym czujesz?
avatar
Skye Miller
Uczeń

Liczba postów : 114
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 4 Paź - 18:14

Ślizgonom nie powinno się ufać już z samej definicji. Wszyscy byli równie obłudni i fałszywi, dbający jedynie o własne dobro. W gruncie rzeczy - nawet urocza, przemiła i skora do pomocy Amelia. Cóż z tego, że zawsze była skora podać pomocną dłoń, skoro najczęściej kąsała owego potrzebującego bardziej, niźli ucierpiałby bez jej wstawiennictwa? Co się zaś tyczyło Prince'a... nie interesowała się jego życiem, dopóki nie mieszał się w jej własną koncepcję świata i nie zagrażał nienagannej reputacji. Jeśli zamierzał pogrywać sobie z dziewczętami, nie miała zamiaru stawać mu na drodze. Skye żyje w błogiej nieświadomości, Serafina również... wszyscy są szczęśliwi, więc w czym problem? Nie widziała sensu w psuciu tegoż obrazu.
- Tańce, wyrafinowane suknie... - pociągnęła temat, już zastanawiając się nad kreacją. Wszyscy wiedzieli, że Amelia zawsze prezentowała się najlepiej, może dlatego, że dużą wagę przywiązywała do ubioru. A okazja, kiedy mogłaby ubrać się jak na księżniczkę przystało... cóż, nie zamierzała z niej rezygnować. - To wspaniale - zaśmiała się perliście i kolejnych dwóch chłopców spotkało się bliżej ze ścianą. - Cóż... skłamałabym, jeśli bym powiedziała, że uważam to za najlepszą porę na rodzenie dzieci. Jednakże liczyłam się z taką możliwością, zachowując magiczną tradycję i w gruncie rzeczy się cieszę - Kłamstwo trzeba było pielęgnować. Gdyby wyznała, że cieszy się z ciąży, nikt by jej nie uwierzył - bo jak to miałaby wychowywać bliźniaki, nim opanuje świat? Wersja z nocą poślubną była najbezpieczniejsza i to jej się trzymała.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Skye Miller on Pon 4 Paź - 19:44

Jak dają to bierz, jak biją to uciekaj. Jak na razie nikt nie bił, więc nie było żadnego problemu w kwestii Allana. Skye nie przywykła do zamartwiania się na zapas.
- Och, już nie mogę się doczekać... - rozmarzyła się Skye. Przed oczami już miała te wszystkie przygotowania - bo trzeba rozsiewać wokół urok! - oraz sam bal. Tańce, rozmowy, trochę luzu, ale w eleganckim wydaniu. Perfekcyjnie!
- No tak, trochę niefortunnie. - potwierdziła dziewczyna - Ale tradycji trzymać się powinno, a bez sensu czekać nie wiadomo ile na ślub.
Millerówna była zapatrzona w ten wizerunek Amelii - ten, w którym dziewczyna zachowała dziewictwo do ślubu - i zamierzała uczynić tak samo.
- Poza tym, nawet jeżeli będą problemy i trudności, to nikt Ci nie odbierze tego, że na świat przyjdą tylko i wyłącznie Twoje dzieci. Znaczy się Twoje i Victora, ale wiesz, co mam na myśli. Miłość matczyna jest czymś wspaniałym, na pewno będzie to odpowiednie wynagrodzenie za trud. - powiedziała dziewczyna.
avatar
Skye Miller
Uczeń

Liczba postów : 114
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 4 Paź - 21:06

W gruncie rzeczy to całkiem dobre podejście - szkoda tylko, że w chwili obecnej zupełnie nie przemawiało do pełnej hormonów Amelii, gotowej wybuchnąć z błahego powodu. Potrafiła urządzić karczemną awanturę o byle bzdet, a marudzeniu i narzekaniu nie było końca. Jednakże takie zachowanie nie opuszczało wspólnej sypialni Hewsonów. Niebywale dziwiła się Victorowi, jak może z nią wytrzymywać i z takim spokojem znosić jej histerię. Momentami zdawało się, że przez to wszystko coraz bardziej (tu należy wypikać, bo przecież ona nic takiego nie czuje) swojego męża.
- Zejdź na ziemię - zachichotała - Wpierw muszę porozmawiać z dyrektorem, a nie wiadomo, czy wyrazi zgodę na zorganizowanie takiego balu.
Że wyrazi to pewne, bo Golightly się nie odmawia, jednakże ponoć skromność jest cnotą. W wydaniu Amelii może i była fałszywa, ale była i to się liczy.
W takim razie dobrze, że tak kryła się w przedwczesną ciążą. Wcale nie była tak czysta, jak się wszystkim wydawało, a jej dziewictwo nie dotrwało ślubu. Fakt faktem - cnotę straciła ze swym aktualnym mężem i tak właściwie był i nadal jest jedynym mężczyzną w jej życiu, jednakże przy takim przedstawieniu faktów, jej wizerunek mógłby ucierpieć.
- Nawet sobie nie wyobrażasz, jakie to przyjemne uczucie, gdy czuje się ich ruch - odpowiedziała wymijająco, powstrzymując się by nie posłać zniesmaczonego spojrzenia Skye. Ona wcale nie odczuwała instynktów macierzyńskich, a myśl, że nie długo będzie musiała przewijać dwójkę płaczących dzieci powodowały u niej powrót porannych mdłości.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Skye Miller on Sro 6 Paź - 11:19

No właśnie, bo mówienie komuś, kto ma zły humor, żeby się nie zamartwiał rzadko kiedy przynosi efekty. Takie podejście to kwestia czasu, albo - jak to było w przypadku Amelii - kwestia tego, w jakim stanie się ów osoba znajduje. Oraz wielu innych czynników, takich jak wychowanie, wcześniejsze życie, ale w to się nie zagłębiajmy - to nie referat z psychologii.
- Och, no tak. - jakby oprzytomniała dziewczyna, jednak po chwili dodała radośnie - Myślę jednak, iż przystanie na Twój pomysł.
W porównaniu do tego, w jaki sposób podchodziły do tych spraw niektóre dziewczęta, Amelia nadal, nawet z prawdziwą wersją wydarzeń była o niebo bardziej dziewicza od nich.
- Nie wiem, ale domyślam się, że zdecydowanie przyjemne. - odparła, nie zauważając ukrytej irytacji Golightly.
avatar
Skye Miller
Uczeń

Liczba postów : 114
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 10 Paź - 14:07

Takie mało pomocne rady zazwyczaj osiągają efekt zupełnie odwrotny do zamierzonego. W gruncie rzeczy Amelia unikała żmudnego pocieszania wszystkich na około, może dlatego, że sama gardziła takimi osobami, a może ponieważ naprawdę niewielu uczniów w Hogwarcie zasługiwało na jej uwagę. Dwórki rzadko kiedy zwracały się do niej z problemami (może dlatego, że nawet pomimo sympatii czuły do niej pewnego rodzaju respekt), a na dzień dzisiejszy wspierała tylko dwójkę ludzi: swoją najlepszą przyjaciółkę, Roselyn, która nie mieściła się w żadnych granicach i męża, w chwili słabości po śmierci jego byłej narzeczonej.
- Mam nadzieję - westchnęła z udawaną skromnością, wymachując zgrabną nóżką w powietrzu. Była przekonana, że dyrektor się zgodzi, ale jak mówią: nie mów hop, zanim nie przeskoczysz. Co innego, że Amelia miała miotłę, więc nad przeszkodami przelatywała.
- Wiesz, Allana również nie widziałam od dawna... - delikatnie zasugerowała zmianę tematu, spoglądając z ciekawością na Skye - Wydarzyło się coś między wami?


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Skye Miller on Nie 10 Paź - 15:36

Owszem. Skye miała zbyt duży wobec Amelii respekt, żeby do niej lecieć jak do swojej najlepszej psiapsióły. Od tego miała Issę. Mówiła o sobie Amelii wtedy, gdy ta o to pytała. Chyba proste, prawda? No właśnie. Nie warto przekraczać pewnych granic. Zwłaszcza, jeżeli są to granice wokół Królowej Szkoły, Amelii Dawniej Żelaznej Dziewicy, Dawniej Golightly, Teraz Hewson i Przyszłej Matki.
- Ostatni raz widziałam go na imprezie u Darcy'ego, ale nie rozmawialiśmy. - powiedziała dziewczyna, zastanawiając się nad tym, co właśnie powiedziała - A wcześniej, to przed wakacjami, spotkaliśmy się w Pokoju Życzeń.
Pokój Życzeń się k o j a r z y ł . Jak ktoś mówi, że spotkał się z kimś tam właśnie, to raczej interpretacja wierszy to nie była. Akurat w przypadku Skye i Allana nic niesamowicie emocjonującego się nie zdarzyło.
avatar
Skye Miller
Uczeń

Liczba postów : 114
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 10 Paź - 18:37

A wszystkie tytuły pisane z wielkiej litery, co świadczy o niebywałej wadze tychże granic. Amelia została stworzona aby zawładnąć światem, a nie by być nazywaną psiapsiułą. Swoje problemy powierzała jedynie Rose i dlatego tylko jej bez zbytniej niechęci mogła użyczyć swojego ramienia. Skye, owszem, znajdowała się na uprzywilejowanej pozycji i zawsze mogła liczyć na wstawiennictwo Golightly u profesorów czy też innych uczniów, ale na przyjacielską radę? Niekoniecznie. Takie są zalety bycia damą dworu Szkolnej Królowej.
- Moim zdaniem przesadził z dymem i alkoholem - wzruszyła ramionami, uśmiechając się do Skye. Właściwie, w jej ustach brzmiało to jak hipokryzja, przecież nim zaszła w ciążę nie stroniła ani od jednego, ani od drugiego, jednakże teraz... teraz nie mogła i nad tym ubolewała. Niemiłosiernie. - Doprawdy, weszłam i wyszłam - powinnam teraz unikać papierosów we wszelkich odmianach.
I po raz kolejny można zaobserwować, jak ton głosu potrafi zdziałać cuda i obelgę w stosunku do Gryfona przemienić w niebywale nieszkodliwy komentarz dotyczący szkodliwości tego rodzaju przyjęć dla jej nienarodzonych dzieci.
- Pokoju Życzeń? - powtórzyła za nią, sugerując każdy wie co.
Oj, kojarzył. A już zwłaszcza Amelii, która przecież właśnie tam pożegnała się ze swoją cnotą i tak to bywa, o to samo zaczęła podejrzewać Miller.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Skye Miller on Pon 11 Paź - 16:22

Nic dodać, nic ująć - tych granic się nie przekracza i tyle.
- Też tak uważam. - stwierdziła Skye. Ona sama w ogóle nie paliła - alkoholu to może troszkę czasem, w rozsądnych ilościach - więc jasne, że jej przeszkadzało, no bo w końcu po to nie pali, żeby być zdrowa. Przebywanie wśród palących niestety te plany niweczyło. - I bardzo dobrze. To źle, żeby dziecko od samego startu miało nie do końca sprawne zdrowie.
- Och, nic takiego się nie wydarzyło. - zapewniła ze śmiechem dziewczyna, po czym dodała - Utrzymam tradycję, nie ma obaw.
No tak, Skye nadal wierzyła, że gdyby było inaczej, to byłaby wśród zastępu dwórek Amelii wraz z nią samą pierwsza. Może i to dobrze?
avatar
Skye Miller
Uczeń

Liczba postów : 114
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Drew Huntington on Czw 14 Paź - 18:30

Strasznie interesowało go zachowanie puchonki, którą zostawił w szklarni. Przez pierwszą połowę drogi nie mógł opanować kpiąco-zadowolonego uśmiechu na jego twarzy. Co wzbudziło pewne podejrzenia u mijających go uczniów, ale to już nieco inna historia. W każdym bądź razie, chłopak kierował swoje kroki w okolice bliższe śliz gonom, przed kim nie musiał by męczyć się z cisnącymi na końcu języka kpinami. Bo wśród zielonych, nie potrzebnym było zadawanie jakichś sarkastycznych uwag. A przynajmniej nie tym, którzy na to nie zasługiwali.
W każdym bądź razie, rudzielec postanowił przejść się dziedzińcem, nie skracając swojej drogi przez środek – wręcz przeciwnie, powoli i dość dumnie kroczył przez krużganki. Nie można było mu się w końcu dziwić, zawsze taki był i chyba niewiele w tej kwestii się zmieniło. Jak gdyby pokazywał wszystkim: „patrzcie, żyję i wróciłem, więc się bójcie”. Czy było tak naprawdę? To już jego prywatne myśli, do których nikt nie miał wglądu. Całe jego mniemanie u innych składało się z pozorów, wyrobionych w ciągu tych kilku lat. a jemu to wcale a wcale nie przeszkadzało.
Wchodząc na dziedziniec, zastanawiał się nad kwestią, która kilkakrotnie go trapiła: co się działo z jego kuzynostwem? Większość z nich należała do domu węża, a ich rodziny w mniejszym czy większym stopniu miała styczność ze śmierciożercami. Wśród wymienionych nazwisk nie usłyszał jednak bardzo znajomo brzmiących nazwisk zmarłych… rozmyślał i rozmyślał, aż ujrzał dwie, dobrze znane sobie sylwetki dziewczyn. A może wypadałoby powiedzieć już kobiet? W stosunku do nienagannie eleganckiej Amelii można użyć tego stwierdzenia bez jakichkolwiek skrupułów. Była od niego starsza o rok, już dawno powinna opuścić Hogwart i rozpocząć nowe, zielone życie. Słyszał wiele plotek na jej temat, niektóre okazywały się fałszywe i błahe, dość krzywdzące. Nie dawał im wiary, prócz jednej. Jedno zdanie, które wypowiedziała jego rodzona matka: Amelia Hewson wiele mówiło. Bardzo wiele mówiło. Nie miał jednak aż tak wiele czasu, by zastanowić się dogłębnie nad prawdziwą historią pani H. Spojrzenie ciemnobrązowych ślepi przeniosł na drugą osóbkę, wcale nie tak różniącą się urodą od wcześniej wspomnianej ślizgonki.
Jak zwykle nieskazitelne blond kosmyki opadały z gracją na ramiona, dobrze dopasowana bluzka podkreślała jej walory jak talia czy biust, gesty dość wyszukane. Już przy pierwszym spojrzeniu można było śmiało powiedzieć, że Skye nie należy do codziennych, szarych dziewczyn.
- Witam panie. – Odezwał się w końcu, zbliżywszy się do nich na tyle, by usłyszały wyraźnie jego głos. Jak zwykle przy powitaniach nie miał dłoni wciągniętych w kieszenie. Jak zwykle przy spotkaniu z obiema, ukłonił się nieznacząco w stronę Amelii, a dopiero potem Skye, przy tej drugiej zatrzymując nieco dłużej spojrzenie.
avatar
Drew Huntington
Śmierciożerca

Liczba postów : 158
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Brandford, hrabstwo West Yorkshire

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 17 Paź - 15:02

Dziecko, a właściwie dzieci, które nosiła w sobie Amelia to w chwili obecnej jedyni - oczywiście zaraz po mamusi - dziedzice fortuny Golightly, a także kolejni przedstawiciele magicznej arystokracji. Odkąd była małą dziewczynką, wpajano jej do głowy jak ważne jest przedłużenie rodu, czy też jak miało to być w jej przypadku, złączenie go z innym, równie poważanym. Zdawała sobie sprawę, że jej rodzina nie popiera wyboru męża, a wszyscy, na czele z dziadkiem, nie uważają Victora za godnego ręki jedynej spadkobierczyni. Właściwie po raz pierwszy w życiu, ich zdanie nie liczyło się dla niej na tyle, by chciała cokolwiek zarzucić Hewsonowi. Bo czy jakiś arystokrata, który dorównywałby poziomem jej rodowi, byłby w stanie dać jej tyle szczęścia co on? W chwili obecnej, kiedy zaczynały się rodzić w niej niebywale mocne, ale również niechciane uczucia do bruneta, wątpiła, by mogła spędzić życie z kimkolwiek innym.
- Wiesz, z perspektywy czasu - czyli oficjalnie jako mężatka, która cnotliwie doczekała nocy poślubnej - nie wiem, czy to jest tego warte - uśmiechnęła się do dwórki. Ona sama żałowała, że tak długo zwlekała z pożegnaniem się z dziewictwem. W całym życiu nie doświadczyła niczego bardziej cudownego i jeśli mogłaby korzystać z tego dłużej... może należało słuchać rad Victora i Roselyn? Czasami się nad tym zastanawiała, jednakże czy wtedy jej życie potoczyłoby się tak samo i miałaby tak cudownego męża?
- Witaj, Drew - uśmiechnęła się do dalekiego kuzyna, kiedy ten zaszczycił je swoją obecnością. Amelia, jak to Amelia, musiała dostrzec wzrok, którym lustruje jej dwórkę i w jej jasnej główce narodziła się pewna koncepcja.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Skye Miller on Pon 18 Paź - 16:30

Rozmyślanie nad tym co by było gdyby nie jest zbyt dobrym pomysłem - po prostu nie daje zbyt wielu owoców. Po pierwsze, i tak nic się nie zmieni, po drugie, nigdy nie wiemy co by się zdarzyło. Czasami nasze życie zmienia to, w którą uliczkę skręcimy. Bardzo prawdopodobne, że przez inną decyzję relacja z Victorem nie zaszłaby tak daleko, a i reszta życia Amelii potoczyłaby się inaczej. I nie tylko jej - to na ślubie Skye poznała Allana. A to już coś zmieniało.
Skye zaczęła rozmyślać nad odpowiedzią Amelii, zastanawiając się nad odpowiedzią, jednak w tej chwili przerwał jej to pewien młodzieniec. Wcześniej wpatrzone w Hewson oczy przeniosła na przybyłego kolegę.
- Witaj. - przywitała się, darząc go łagodnym uśmiechem. Drew... To chyba był jakiś kuzyn Amelii. Kojarzyła go ze ślizgońskiego towarzystwa, może kiedyś zamienili kilka zdań. Nie wywierał na Puchonce nie wiadomo jakiego wrażenia, ale owszem, zwracał na siebie uwagę. Był dość charakterystyczny, przede wszystkim przez swoje włosy.
O czym to ona? Ach, zgubiła wątek. Poprawiła automatycznie włosy i założyła nogę na nogę.
avatar
Skye Miller
Uczeń

Liczba postów : 114
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Drew Huntington on Wto 19 Paź - 21:43

Reakcja Skye przypadła mu do gustu niemalże od razu. Albo bardzo dobrze wzięła sobie do serca jego słowa, albo była bardzo dobrą aktorką. Jego zdziwienia nie można było jednak ujrzeć ani w oczach ani w zachowaniu, gdyż pozostał obojętny jak zwykle. Wyprostował się i postanowił oprzeć się plecami o jeden z betonowych murków. Amelia jak zwykle olśniewała gracją i urodą, przyciągała uwagę każdego kto przechodził obok. Przynajmniej jeśli chodzi o płeć brzydszą. Nie mógł powiedzieć dokładnie tego samego o puchonce, chociaż prawie że dorównywała jego kuzynce. Wolał jednak stwarzać pozory takie jak do tej pory, nikogo nie wyprowadzając z błędnego myślenia o nim.
- Mam nadzieję, że nie przerwałem wam jakiejś arcyważnej rozmowy. – teoretycznie powinno to zabrzmieć jak pytanie, jednak uznał że lepiej stwierdzić to jako fakt. Znając ślizgonkę, odpowiednio naprowadzi go na właściwy tor jeśli będzie sprzeczny. Zastanawiał się nad minionym rokiem, wakacjami swojej kuzynki jednak wolał tak jawnie nie interesować się jej losami. Zachowując pozory.
Jego duma jednak została lekko ugodzona poprzez zachowanie Skye, która właściwie nie zareagowała na jego przybycie. A to ona przecież była przyczyną tak głośnego rozstania Drew z Hesper. Czyżby gniewała się na jego nagłe zniknięcie i brak jakiegokolwiek kontaktu z nią? Możliwe.
avatar
Drew Huntington
Śmierciożerca

Liczba postów : 158
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Brandford, hrabstwo West Yorkshire

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Amelia Golightly on Nie 24 Paź - 19:20

Owocem takowych rozważań może być jedynie przygnębienie, a to chyba nie najlepsze rozwiązanie. Czasu nikt nie cofnie, tak samo jak i nikt nie zmieni biegu wydarzeń, po co więc się wysilać? Może lepiej po prostu żyć chwilą, łapać każdy dzień i skupić się na teraźniejszości i przyszłości, nie przejmując się zbytnio przeszłością?
- Nie, nie przerwałeś - odpowiedziała uprzejmie, z gracją zakładając nogę na nogę. Jej dzieci urządziły sobie istną fetę, gdyż od dobrych kilku minut przewracały się gwałtownie w jej brzuchu, sprawiając, że Amelia miała jedynie ochotę położyć się w łóżku z filiżanką kawy u boku męża i jeszcze najlepiej z cygaretką Rose. Och, jak ona cierpiała widząc zbawienną nikotynę w ręku kogoś innego! - Skończyłeś już zabawę z Puchonkami? - zapytała, spoglądając na Ślizgona kątem oka. Właściwie, mało ją obchodziło co robił i z kim się umawiał, ale przecież był z nią spokrewniony. A czuła obrzydzenie, wyobrażając sobie, że ktoś z kim łączą ją więzy krwi otacza się towarzystwem kogoś takiego. Nawet pomimo tego, iż zazwyczaj utrzymywała, iż nie ma nic przeciwko czarodziejom pochodzenia mugolskiego. Wystarczy, że jej własny ojciec spłodził dziecko mugolce.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Krużganki

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach