Główny Hol

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Prudence Sayers on Pią 3 Cze - 1:02

Każdy człowiek posiada inny system wartości, który w większości przypadków zmienia się wraz z upływem czasu. Bo ileż to już dziewcząt zapierało się, że nigdy nie wyjdzie za mąż i nie założy rodziny, a potem stawały się matkami kilkorga dzieci i zamiast karierze poświęcały się prowadzeniu domu? Nie zawsze ma się komfort pisania własnej historii, dlatego też Sayers nigdy niczego nie wykluczała. Jednakże niewątpliwie posiadała swoje priorytety - karierę, męża, piękny dom i cudowne dzieci - z których nie zamierzała rezygnować. Amerykańska mentalność.
- Nawet nie tyle ambicja, co profesorowie. Nawet gdybym chciała napisać coś na poziomie, który w przypadku każdego innego ucznia byłby przyzwoity, niechybnie usłyszę kąśliwe uwagi, jakobym się opuszczała. Doprawdy, nie potrafię zrozumieć tego systemu edukacji - westchnęła ciężko, zakładając za ucho kosmyk jasnych włosów. Prudence niestety nie mogła poszczycić się równie komfortową sytuacją, co Josie - jej rodzicie byli mugolami z krwi i kości, a co za tym idzie nie posiadali bladego pojęcia o świecie magicznym, tak więc nie mogli służyć jej pomocą. Oszem, gdyby chodziło o coś związanego z niemagicznym światem, najprawdopodobniej stanęliby na głowie, by pomóc jej to zdobyć, jednakowoż w obecnej sytuacji pozostawali bezsilni. - Naprawdę? - zgodnie z przypuszczeniami, twarzyczka Prudie rozjaśniła się w mgnieniu oka. - Byłabym naprawdę wdzięczna, gdybym mogła zerknąć. Kiedy mogę się po nią zgłosić? Nie chcę się wydać nieuprzejma, ale naprawdę potrzebuję tej książki. - Dla niej wyrażenie niepotrzebna książka było z całą pewnością oksymoronem. Nie potrafiła rozstać się z żadną ze swych pozycji, a całe kieszonkowe wydawała w sporej większości na zakup nowych lektur.
avatar
Prudence Sayers
Uczeń

Liczba postów : 36
Czystość krwi : mugolska
Skąd : się biorą dzieci?

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Josie Fitzroy on Sro 22 Cze - 16:02

Wszystko, absolutnie wszystko było możliwe. Los bywał przewrotny, los bywał nieubłagany. Raz było z górki, raz pod górkę.I jedyne, co można było zrobić, to pogodzić się ze scenariuszem, jaki pisało życie. Nie można niczego zmieniać na własną rękę, ponieważ albo to nic nie da, albo przyniesie efekty odwrotne do zamierzonych. Czasami nie warto ryzykować i wychylać się przed tłum, lecz lepiej siedzieć cicho na dupie i oczekiwać efektów. Niektórym, jak na przykład Josephine, przychodziło to niebywale trudno, przez co pakowała się w kłopoty, z których trudno było się wykaraskać bez szwanku. Ale to uczyło tylko pokory i cierpliwości. Ze wszystkiego płynie nauka.
- Do wszystkiego tu idzie się przyzwyczaić, chociaż niektórzy zdecydowanie powinni spuścić z tonu i pójść czasem na coś mocniejszego, by przestać martwić się problemami dnia powszedniego. Może to pomogłoby im zrozumieć, że wyżej poziomu nie można podnieść – wzruszyła ramionami, mając wrażenie, że doskonale wie, co czuje dziewczyna. Wszak w Hogwarcie nie trudno było o pilnych uczniów, którzy chcieli przede wszystkim zdobyć jak najwięcej wiedzy i mieć jak najlepsze oceny. Jednak zbyt rygorystyczni profesorowie niweczyli w większości te plany, a na polu bitwo pozostawały jedynie wybitne jednostki, które za nic nie zamierzały się poddać.
- Naprawdę – potwierdziła z niemałą satysfakcją. – Jeśli chcesz, możemy iść nawet teraz, mnie to jest obojętne, a ty i tak zamierzałaś wspiąć się kilka pięter wyżej, czyż nie? – zauważyła, unosząc pytająco brwi. Nie zbawi jej, jeśli zamiast pooglądać roślinki, wróci z powrotem do Pokoju Wspólnego. Zielarstwo zawsze można odłożyć na kiedy indziej.
avatar
Josie Fitzroy
Uczeń

Liczba postów : 30
Czystość krwi : ¾
Skąd : Irvine

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Prudence Sayers on Nie 26 Cze - 21:03

Wychylać się przed tłum czy też podążać za nim? Bez znaczenia. Liczyło się tylko to, ile pracy i zaangażowania włoży się w coś, aby to osiągnąć. Przynajmniej z takiego założenia wychodziła Prudence i tej tezy się trzymała w swoim życiu.
- Alkohol nie rozwiązuje problemów, on je tylko potęguje - zauważyła, po raz kolejny powtarzając swoją mantrę. Prawdą było jednak, że dzisiejsza młodzież zamiast dążyć do wiedzy oddawała się używkom i udawała, że nie przejmuje się niczym. Błędne rozumowanie, które do niczego nie prowadzi. Ale co można z tym zrobić.
- Chętnie. Chodźmy - zgodziła się ochoczo, po czym wspięła się po schodach z Josefine.
I zniknęły.
avatar
Prudence Sayers
Uczeń

Liczba postów : 36
Czystość krwi : mugolska
Skąd : się biorą dzieci?

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Victor Hewson on Sro 29 Cze - 1:42

Przez chwilę stał jeszcze w miejscu, przeklinając w myślach. Jak mógł do tego dopuścić? Ta mała... Po co ona się w to mieszała? Mogła trzymać się z dala od niego. Po tym, jak wysłał ją do szpitalniaka, a potem na odwyk po prostu mogła dać sobie spokój. Ale nie! Ona była dumną, odważną Gryfonką! Musiała mu pokazać, że jest od niego lepsza. Tyle, że wcale nie była.
Ruszył w ślad za nią, starając się robić jak najmniej ruchu. Jako szukający był zwinny, szybki i potrafił poruszać się niemal bezszelestnie. Poza tym - ojciec z matką wychowali go na przyszłego Śmierciożercę, nic więc dziwnego, że potrafił podejść swoją ofiarę niczym prawdziwy drapieżnik.
Dogonił ją tuż przed schodami. Złapał za rękę i obrócił stanowczo w swoją stronę. Nieco zbyt mocno. Nieco zbyt gwałtownie. Niemal się przewróciła, jednak w ostatniej chwili udało jej się złapać równowagę. Sprawdził, czy są sami i przysunął się blisko niej.
Spojrzał jej wprost w oczy dziwnie smutnym wzrokiem.
- Po co się mieszałaś? - zapytał spokojnie. - Jutro wróciłabyś ze wszystkimi do domu, a potem nigdy więcej mnie nie zobaczyła. Mogłaś po prostu zapomnieć o tym wszystkim. Schować dumę i nie robić niczego pochopnie. A teraz... - zawahał się, wzdychając ciężko. - Nie mam wyjścia - odpowiedział nad wyraz spokojnym, pewnym głosem. - Do zobaczenia, Morwenno - mruknął jeszcze, unosząc różdżkę.
Widział jej wielkie oczy. Z każdą chwilą większe, aż wreszcie osiągnęły wielkość dorodnej monety. Nie ruszyła się - może ze strachu, a może z dumy. Stała z otwartymi ustami i przerażeniem wypisanym na twarzy, gdy dostrzegła drugą różdżkę, którą wyciągnął z kieszeni. Wiedział, że nie może użyć swojej własnej, ale przecież miał tę, którą wygrał w pojedynku - ona była całkowicie bezpieczna, w końcu nikt nie wiedział, że ma ją w swoim posiadaniu.
Dwa słowa... To dziwne uczucie rozdarcia i głuchy dźwięk, gdy ciało uderzyło o posadzkę. Nie chciał tego, ale nie dała mu wyboru. Znowu to zrobił, choć obiecał, że to się nie powtórzy. Tym razem wiedział jednak, że będą następne razy. Czuł to w swojej rozdartej na trzy części duszy.
- A więc będzie to znak ostrzegawczy dla wszystkich, którzy wciąż jeszcze nie wiedzą, po której stanąć stronie... - westchnął, unosząc kolejny raz różdżkę.
Jej ciało uniosło się kilkadziesiąt cali ponad ziemię i zawisło tuż przy ścianie, nieopodal schodów na półpiętro. Wiedział co powinien zrobić. Choć tego nie planował i tak w jego głowie pojawił się natychmiast plan, który powinien wykonać. Kilka machnięć różdżką, inkantacja i na ścianie, powyżej zwłok młodej dziewczyny, pojawił się krwisty napis:

Śmierć szlamom i obrońcom szlam!


Victor rozejrzał się wokoło, upewniając się, że nikt ich nie obserwował. Szkoła była uśpiona - wszyscy w tej chwili znajdowali się w swoich łóżkach. Podniósł z podłogi różdżkę dziewczyny i schował ją do swojej kieszeni. Upewnił się, że nie pozostawił po sobie żadnych śladów i ruszył w stronę lochów, rzucając na siebie zaklęcie Kameleona.
Gdy wrócił do pokoju wspólnego Slytherinu natychmiast rozpalił ogień w kominku i wrzucił do niego obydwie różdżki. Drewno piszczało, jak gdyby błagało o litość, a płomień przybrał niecodzienną barwę bladego błękitu. Poczekał aż po różdżkach nie został ślad i uprzątnął palenisko. Nie mogło być żadnego dowodu.
avatar
Victor Hewson
Administrator
Śmierciożerca

Liczba postów : 464
Czystość krwi : czysta niczym wódka
Skąd : Silvermines

http://green-death.mylog.pl

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Mistrz Gry on Sro 29 Cze - 22:34

To była tragedia. Tragedia na miarę samobójczej śmierci Agnet Liv Paladin. Jednak zabójstwo Morwenny Wilkes było sprawą zdecydowanie gorszą, a to ze względu na groźbę wiszącą nad wszystkimi uczniami mugolskiego pochodzenia, a także tymi, którzy jawnie deklarowali się za większymi prawami dla czarodziejów z mugolskich rodzin. Chociaż Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać przepadł, jego poplecznicy nadal stanowili ogromne zagrożenie dla społeczeństwa. Zbierali siły, przegrupowywali się, tworzyli armię i szykowali coś, co może odbić się na wszystkich. To było niebezpieczne, to było niedopuszczalne.
Hol Główny został jak najlepiej zabezpieczony, uczniowie nie mieli przejścia i siłą rzeczy musieli zostać w swoich dormitoriach. Atmosfera w całym zamku była przygnębiająca i dyskutowano tylko o jednym – kto to zrobił? Dlaczego? Czy mugolaki były jedynym powodem? I dlaczego padło na czarownicę czystej krwi? Te i wiele innych pytań można było usłyszeć dziś na każdym kroku. Spekulacji było jeszcze więcej, a przerażenie ogarniało nie tylko tych, którzy faktycznie mieli czego się obawiać. Wilkes nie pochodziła z byle jakiej rodziny, której nikt by nie kojarzył. Nie od dziś wiadomo też, że mieli konszachty z Czarnym Panem. Więc co się stało? Tego nie wiedział nikt. Właściwie nikt nie wiedział NIC. Żadnych śladów, żadnych dowodów. Nie można ustalić nic, ponieważ nie można wykryć obecności różdżki, z której zostało rzucone zaklęcie. Ktoś, kto dopuścił się tego bestialskiego czynu, pomyślał o wszystkim, wiadomym jednak było, że zbrodnia doskonała nie istnieje i prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw. Tak przynajmniej tłumaczyli to sobie pracownicy Ministerstwa, w ten sposób próbując uspokoić nie tylko siebie, ale i uczniów oraz grono pedagogiczne z dyrektorem na czele.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Rayner Cavanaugh on Wto 20 Wrz - 16:01

Pierwszy miesiąc edukacji powoli dobiegał końca. Nauki nie było jeszcze zbyt wiele, co poważnie trapiło Raynera, ponieważ zdawał sobie sprawę z tego, że to nieodzownie oznaczało jedno – czekała ich w najbliższym czasie nieziemska harówka zwieńczona ostatecznymi egzaminami podsumowującymi ich dotychczas zdobytą wiedzę. Jako prefekt naczelny także nie miał zbyt wielu obowiązków, wysługując się swoimi „podwładnymi”. Inną zaś kwestią było, że uczniowie ostatnimi czasy niechętnie łamali regulamin, tym samym nie naprzykrzając się prefektom czy profesorom. Zupełnie, jakby chcieli w ten sposób wyrazić swój sprzeciw i protest wobec obecnej władzy. A to zdecydowanie nie podobało się Ślizgonowi, dlatego tez wpadł na niezbyt genialny pomysł umieszczenia na tablicy ogłoszeń uczniowskich anonimu apelującego o urządzenie/zrobienie/zdewastowanie czegoś, co zwróciłoby większa uwagę prefektów na niesfornych uczniów. Bo przecież szkoła bez jakichkolwiek ekstrawaganckich atrakcji jest taka nudna... Problem polegał na tym, iż przez główny hol zawsze przewijały się niebotyczne tłumy uczniów, a on, będąc wzorem do naśladowania, nie zamierzał się zrywać z lekcji, tylko po to, by wcielić swój głupi plan w życie. Dlatego też kręcił się po holu, wypatrując jakichkolwiek oznak uczniowskiej przestępczości, a od czasu do czasu zerkał w stronę tablicy, mając nadzieję, że jednak uda mu się przemknąć niezauważonym i przyczepić tą drobną karteluszkę tkwiąca na dnie kieszeni.
avatar
Rayner Cavanaugh
Prefekt Naczelny

Liczba postów : 90
Czystość krwi : czysta
Skąd : Exeter

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Effy Hywer on Wto 20 Wrz - 16:57

Och, życie uczniowskie w znacznym stopniu łamiące regulamin toczyło się i to pełną parą - Elżbietka mogła poświadczyć, bo przecież zawsze była tam, gdzie działo się coś nielegalnego, niemoralnego lub tuczącego. Nikt jednak nie kwapił się, by poinformować o tym szkolnych Prefektów Naczelnych, czy też Bezczelnych, jak zwykło się nazywać Raynera i Ellie. Całkiem możliwe, że w swej wspaniałomyślności wyciągnęłaby Cavanaugha na jakiś melanż z dużą ilością napojów zawierających etanol, jednakże po krótkim przejawie ludzkiego zachowania, jakie zaserwowała rozmawiając z nim po wszystkim, najwyraźniej postanowiła powrócić do swojej zwyczajowej postawy i od ich ostatniego spotkania wcale nie dążyła do konfrontacji. Nie unikała go - takie zachowanie przystawało jedynie cnotliwym dziewicom, które ze wstydem wspominają upojne chwile i boją się spojrzeć w lustro - ale zwyczajnie przestała szukać jego towarzystwa. I gdyby zastanawiała się nad tym, możliwe iż nawet nie wiedziałaby, dlaczego. Miała ważniejsze rzeczy na głowie - zacząwszy od wykradania odpowiedzi do testów, a skończywszy na zabawie.
Przemierzała szkolne korytarze z nosem w książce - obłożonej szarym papierem, aby przypadkiem nikt nie dostrzegł tytułu - a na jej mlecznoobiałym licu już dawno wykwitły pąsowe rumieńce. Pochłonięta lekturą nawet nie zauważyła obecności Raynera, który dziwnym trafem nagle pojawił się na jej drodze - zdała sobie z tego sprawę dopiero wtedy, gdy zupełnie przypadkiem uderzyła w niego z impetem, upuszczając na ziemię książkę. Aby nieszczęściu stało się zadość, puścił również cudem trzymający się szew jej torby i całość rozsypała się po podłodze.
avatar
Effy Hywer
Dorosły

Liczba postów : 89
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Rayner Cavanaugh on Sob 1 Paź - 23:15

Elżbietka w takim razie musiała bywać na jakiś naprawdę skutecznie strzeżonych melanżach, ponieważ nie można zapominać, iż wszyscy prefekci mają swoje sposoby na to, by wyczaić wszelkie zło, gdziekolwiek by się ono nie kryło. A skoro Rayner – obrońca uciśnionych, współczesny superbohater pragnący ocalić Ziemię od nieuniknionej zagłady w postaci ludzi zbyt głupich, by dostrzec swoją dewastacyjna działalność – do tej pory nie natrafił na żaden występek, godny odnotowania, to NIC się nie działo. A nad tym można zacząć spokojnie ubolewać.
Całkiem niespodziewane i zdecydowanie zbyt bolesne spotkanie z Effy na dobre wyrwało Raynera z myśli orbitujących gdzieś w okolicach spektakularnego uratowania Hogwartu od popadnięcia w monotonię. Spojrzał na nią gniewnie, rozmasowując sobie brodę i sprawdzając czy kartka nadal bezpiecznie tkwi w kieszeni. Cóż to by było, gdyby dostała się w ręce Hywerówny? Płacz i zgrzytanie zębów, nie wspominając już o utracie jakiegokolwiek poszanowania ze strony braci uczniowskiej. Chociaż teoretycznie z drugiej strony niektórzy mogliby uznać, że Cavanaugh wcale nie jest taki straszny i groźny, na jakiego wygląda; że to całkiem równy gość i w ostateczności można by było z nim wypadać na różnego rodzaju fety.
- Weź się ogarnij, bo zamęt i spustoszenie siejesz – rzucił, nawet nie kwapiąc się, by jej pomóc pozbierać porozrzucane szpargały, które malowniczo wysypały się z jej torby. Jakby dla niepoznaki, dlaczego, po co, z kim, kiedy i jak, poprawił kilka ogłoszeń, które ledwo trzymały się na typowo mugolskich szpilkach. Rach-ciach, niezbyt skomplikowany ruch różdżką, proste zaklęcie przytwierdzające i wszystko znowu trzymało się na swoim miejscu, a tablica ogłoszeń świeciła porządkiem i harmonią.
avatar
Rayner Cavanaugh
Prefekt Naczelny

Liczba postów : 90
Czystość krwi : czysta
Skąd : Exeter

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Effy Hywer on Nie 2 Paź - 15:21

Nie ulega wątpliwości, iż wszyscy prefekci cierpieli na ową dotkliwą dolegliwość i wydawało się im, że wiedzą więcej, niż w rzeczywistości. Nie od dziś wiadomo, że tłum nigdy nie da się podporządkować jednostkom i zawsze znajdzie wyjście, by zrobić swoje za ich plecami. Tym samym Rayner mógł żyć w swej iluzorycznej świadomości, jakoby NIC w tym zamku się nie działo, bo przecież on wie o WSZYSTKIM podczas gdy tak naprawdę w zamku działo się COŚ, a on nie wiedział o NICZYM. Proszę, doskonały przykład, jak można ułożyć zdanie używając jedynie pustych słów.
Elżbietka miała w chwili obecnej ważniejsze zajęcie, niż zastanawianie się, co też kryje się w kieszeniach Ślizgona, a mianowicie zbieranie swoich rzeczy. Bo nie ulega wątpliwości, że ona nosiła w torbie zdecydowanie zbyt wiele przedmiotów, których dobrze wychowane dziewczę mieć przy sobie nie powinno. Nawet nie trudziłaby się, by zobaczyć na kogo bezczelnie wpadła przez chwilę nie uwagi, gdyby Rayner milczał i odszedł bez, w gruncie rzeczy niepotrzebnego, komentarza. A tak zadarła główkę do góry i spojrzała na niego, nie kwapiąc się by ukryć rozbawienie. Czyżby zdążyła się do niego przyzwyczaić?
- W takim razie nie wypadłam jeszcze ze swojej roli - odpowiedziała, nie ukrywając nuty kpiny w swym głosie. - Pytanie natomiast brzmi, dlaczego nie rzuciłeś się jeszcze w wir walki z zamętem i spustoszeniem, skoro masz je przed nosem, obrońco uciśnionych. - Właściwie stwierdzenie to nie wiele miało z pytania, ale Hywer nigdy nie przejmowała się takimi szczegółami. Z resztą, najwyraźniej zachowywała się jak zwykle, jak gdyby Rayner nigdy nie zjawił się w jej mieszkaniu. Bo po co sobie życie utrudniać? Zwłaszcza, że Effy nie była dziewczyną, która przejmuje się takimi sprawami.
avatar
Effy Hywer
Dorosły

Liczba postów : 89
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Rayner Cavanaugh on Pią 4 Lis - 21:29

Dlaczego więc od dłuższego czasu w klepsydrach przybywało jedynie kamyczków, a żaden z domów nie kwapił się, by cokolwiek z tym zrobić? Czy to tylko faktycznie brak wiedzy, spostrzegawczości, nieuwaga prefektów i profesorów, czy może jednak uczniowie rzeczywiście starali się nikomu nie naprzykrzać? Może coś się działo, jednak działo się tak cicho, tak potajemnie, że nikomu to nie wadziło i sprawiało, że jakakolwiek interwencja nie była wcale potrzebna?
- Bo widzę, że radzisz sobie z tym równie dobrze i nie potrzebujesz do tego mojej pomocy – wzruszył ramionami, jakby to była najoczywistsza oczywistość, której nie trzeba w ogóle tłumaczyć. – Chyba, że uważasz inaczej i jednak potrzebujesz do tego pomocnej ręki? – uniósł brwi, spoglądając na nią z góry. Zmarszczył brwi, widząc, chaos, jaki wydostał się z jej torby, jednak nie zamierzał tego komentować. Lepiej bowiem pozostać w błogosławionym stanie nieświadomości, niż zagłębiać się w tajniki wiedzy, która może szokować. A Raynerowi niekoniecznie spieszyło się, by na wskroś poznać wszystkie sekrety Effy, tak po prostu. Poza tym w dość dosłowny sposób brał przysłowie, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła i nie spieszyło mu się, by się tam znaleźć. Nie teraz i nie w najbliższej przyszłości. Za dużo miał jeszcze do zrobienia, za dużo do przeżycia, by tak sobie spaprać życie.
avatar
Rayner Cavanaugh
Prefekt Naczelny

Liczba postów : 90
Czystość krwi : czysta
Skąd : Exeter

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Effy Hywer on Pią 4 Lis - 23:13

Bo prefekci mieli lepsze zajęcie niźli ściganie niepokornych uczniów? A może kiepsko sprawdzali się w swojej roli? Może nauczyciele patrzyli na nich łagodniejszym okiem, może po prostu nawet nie chciało im się pilnować uczniów na szlabanach? Wszystko jest możliwe, nie można wykluczać żadnej możliwości.
- A może właśnie potrzebuję? - zapytała z lekkim zgorzknieniem, odgarniając z czoła włosy. - Ale co z tego, skoro ten kij, który ci ktoś wcisnął w dupę nie pozwoli ci się schylić i bez mojego udziału zachować się jak na faceta w takiej sytuacji przystało? - Effy nie oczekiwała od niego żadnej pomocy, z resztą sama uporała się z upychaniem swoich rzeczy na powrót w torbie i kończąc swoją tyradę stała już naprzeciw niego. Bardziej prawdopodobne, iż po prostu chciała go sprowokować, rozzłościć czy wywołać na jego twarzy emocje inne niż obojętność. Zasiać ziarno, które miała nadzieję, że zdąży wykiełkować, nim przejdzie do punktu drugiego. - Wracając jednak do tematu, chętnie skorzystałabym z twojej ręki, a nawet dwóch. Mogłabym użyczyć swoich dwóch i mielibyśmy komplet do... - lubieżne spojrzenie spod długich rzęs - w schowku na miotły. Odważysz się na odrobinę ryzyka czy tchórzysz? - Nie ulegało wątpliwości, że właśnie namawiała go do złego. Bardzo złego, bo nie mógł mieć wątpliwości, do czego zmierza jej propozycja. Ale to właśnie uwielbiała - balansowanie na krawędzi.
Jej nie śpieszyło się do tego, by ktokolwiek poznał jej sekrety. Miała ich zdecydowanie zbyt dużo, a większość dla potencjalnego obserwatora mogłaby się okazać szokująca, jeśli nie niebezpieczna dla niej samej. Raynera nie zamierzała w to wciągać.
avatar
Effy Hywer
Dorosły

Liczba postów : 89
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Rayner Cavanaugh on Sob 5 Lis - 20:06

Gdyby jeszcze jakiekolwiek szlabany były, można by rozważyć i taką możliwość, jednak o jakichkolwiek karach stosowanych na uczniach w przeciągu ostatnich kilku tygodni można było jedynie pomarzyć. I gdzie podziały się te czasy, gdy gawiedź szkolna wesoło hulała po korytarzach, doprowadzając swoim zachowaniem innych do białej gorączki? Może i prefekci mieli lepsze zajęcia, niż ściganie uczniów, jednak i tym próbowali się parać, bezskutecznie.
- Człowiek człowiekowi nierówny, więc przestań wszystkich z łaski swojej szufladkować, co? – wypalił, zbity z tropu, jej dziwnym tonem. Jakoś nie przypominał sobie, by kiedykolwiek przeszkadzało jej, że zachowuje się, jak ostatnia świnia. Co było, minęło. Może to, co stało się w jej domu, było tylko zbiegiem okoliczności i odskocznią od rzeczywistości dla nich obojga? Zresztą – to nie miało w tej chwili najmniejszego znaczenia. Gdy jednak poruszyła całkiem inna kwestię, zupełnie, jakby czytała mu w myślach, otworzył szeroko oczy, rozglądając się w popłochu po korytarzu. Nikt jednak nie zatrzymał się, by podsłuchać tą dwójkę. Nikt tez nie dosłyszał niemoralnej propozycji Elżbietki. Chwała Merlinowi! – To nie odrobina ryzyka, a głupota! Naćpałaś się czegoś, że wygadujesz takie bzdury? Przejrzyj na oczy i wróć do rzeczywistości, bo kiepsko widzę twoją najbliższa przyszłość – wyrzucił z siebie na wydechu, podchodząc do niej na tyle blisko, na ile się tylko dało. Tak czy siak patrzył na nią z góry, tym razem jednak dodatkowo ciskał z oczu gromy. Jeżeli chciała wyprowadzić go z równowagi, to jej się udało. Chociaż w głębi duszy musiał przyznać sam przed sobą, że jego złość była wywołana zupełnie czym innym – frustracją, że nie mógłby tak po prostu pójść z nią do tego schowka i oddać się rubasznym zabawom. Bo mu, najzwyczajniej w świecie nie wypadało.
avatar
Rayner Cavanaugh
Prefekt Naczelny

Liczba postów : 90
Czystość krwi : czysta
Skąd : Exeter

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Effy Hywer on Sob 5 Lis - 20:38

Skoro kar nie było to chyba nie ma nad czym ubolewać? Tym lepiej dla uczniów, bo nie muszą siedzieć na szlabanach, tym lepiej dla nauczycieli, gdyż nie tracą czasu pilnując uczniów na szlabanów, tym lepiej dla prefektów bo mają wolne. Gdzie tu problem?
- Nikogo nie szufladkuję. Stwierdzam jedynie, że korona by ci z głowy spadła, gdybyś bezinteresownie postanowił się schylić. Ewentualnie w dupie złamałby ci się kij. - Effy nie czuła się dotknięta tym, że Rayner zachowuje się jak ostatnia świnia, nie chce jej pomóc, nie była też na niego zła. W chwili obecnej miała zły humor, który musiała jakoś rozładować - pękła jej torba, wszyscy uczniowie mogli radośnie podziwiać jej zawartość na posadzce, a ona martwiła się jedynie, czy zakamuflowana w kieszeni, świeżo zdobyta działka przypadkiem się nie wysypała. Seks był jak wiadomo, odpowiedzią na wszystko i rozwiązaniem wszystkiego. A Rayner się buntuje!
- W dzisiejszych czasach tylko wariaci są coś warci - wzruszyła ramionami, zupełnie niewzruszona odmową. W między czasie zaczęła rozglądać się po mijających ich uczniach, wypatrując kogoś, kogo mogłaby do tego schowka zaciągnąć: Rayner wszak nie był jedynym facetem w tej szkole, prawda? - Poza tym, odrobina adrenaliny jeszcze nikomu nie zaszkodziła i... ach, spoko, rozumiem. Jednorazowy wyskok. Nie proponować ponownie. Zapisałam. Najwyraźniej musiałam źle cię zaszufladkować. - Spojrzeniem obdarzyła go jedynie przez chwilę; nie straszny był jej wielki, zły Rayner, nie obchodziło jej, co wypada a co nie. Robiła to, na co miała ochotę, a świat zewnętrzny nie miał na nią żadnego wpływu. W międzyczasie, zamiast przejmować się tym, że Cavanaugh właśnie toczy pianę z ust ze wściekłości, zaczęła naprawiać różdżką swoją torbę.
avatar
Effy Hywer
Dorosły

Liczba postów : 89
Czystość krwi : Półkrwi
Skąd : Cardiff

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Rayner Cavanaugh on Czw 10 Lis - 19:46

Problem był w samej sytuacji. Nadzwyczaj chorej, ponieważ do tej pory nikt nigdy nie wpadł na tak szalony pomysł, by ogłosić pokój pomiędzy uczniami, a tymi, którzy nad nimi sprawują władzę. Normalną relacją była wrogość na linii uczeń-profesor. Normalnym było uprzykrzanie życia zadzierającym nosa prefektom. Gdy tego wszystkiego zabrakło, Rayner dopiero zaczął to doceniać i tęsknić za tym. Najwyraźniej jednak nie można mieć wszystkiego.
- Straszne – podsumował, wywracając oczyma.
Cavanaugh się buntuje, bo ktoś musi dawać dobry przykład, poza tym naprawdę nie miał czasu na różne dziwne ekscesy w schowku na miotły. Nie tu, nie teraz, może nawet faktycznie nie z tą osobą. Nie, żeby Elżbietce czegokolwiek brakowało (poza ciałkiem tu i ówdzie), ale co to za przyjemność korzystać z czegoś, do czego dostęp ma każdy inny chłopak w zamku? Wątpliwe też, by ktokolwiek był zainteresowany zawartością torby Effy. Każdy miał na głowie swoje własne problemy, a podziwianie rozsypanych rzeczy Krukonki nie było czymś, co skutecznie poprawiłoby humor komukolwiek, kto ją mijał.
- Zaprzeczasz sama sobie, to śmieszne – stwierdził wielce niezadowolony. – Kobiety – nigdy was nie zrozumiem – rzucił z jawną wzgardą, zaplatając ręce na karku. – Jeśli nie masz mi nic więcej... A zresztą, i tak nie chciałbym tego usłyszeć – mruknął i odwrócił się do niej, by ruszyć w stronę schodów. Co prawda nie zrobił tego, co zamierzał zrobić, jednak nie chciał sobie psuć humoru, jak i nie chciał się narażać Hywer. Choć na dobrą sprawę i tak sobie u niej nagrabił. Jednak kogo to obchodziło? Mieli na siebie nawzajem wyjebane i tylko o to chodziło.
avatar
Rayner Cavanaugh
Prefekt Naczelny

Liczba postów : 90
Czystość krwi : czysta
Skąd : Exeter

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Elle Attwood on Nie 10 Cze - 13:08

Nadzwyczaj słoneczny dzień sprawił, że większość uczniów na miejsce spaceru wybrała szkolne tereny zielone. Dla panny Attwood to niewątpliwa okoliczność sprzyjająca, bo przynajmniej mogła bez lęku przemierzać korytarze. O dziwo, nawet chodzenie nie sprawiało jej dzisiaj trudności, była w stanie wykonać kilka kroków w linii prostej.
Zatrzymała się przy jednym z marmurowych, chłodnych parapetów i bezceremonialnie na niego usiadła. Oczywiście, nie obyło się bez kilku podejść, ale w końcu udało jej się przyjąć w miarę bezpieczną pozycję. Wbiła wzrok w tylko sobie znaną przestrzeń i pogrążyła się w głębokim zamyśleniu. W ciągu ostatnich dni wydarzyło się tak wiele, można nawet mówić o przełomie w jej życiu. Zaczynała odnajdywać w sobie odwagę, a uciążliwa ksenofobia przestała jej aż tak doskwierać. Nadal płoszyła ją sama obecność drugiej osoby, ale teraz przynajmniej nie wpadała w otchłań przerażenia. Chyba, że ktoś naprawdę źle jej życzył i wykorzystywał jej słabość i kruchość.
W tej chwili nie byłaby w stanie usłyszeć czyiś kroków. A to oznaczało, że gdyby nagle miała towarzystwo, musiałaby zareagować spontanicznie, nie miałaby czasu na zaplanowanie ewentualnej ewakuacji. To bardzo nieprzyjemna perspektywa, zwłaszcza dla Elle, dla której tego typu niespodzianki były realizacją najgorszych sennych koszmarów.
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Gabriel Smith on Pią 15 Cze - 21:44

Gabriel chciał przejść się trochę po zamku. Nie miał ochoty wychodzić na dwór. Opędził się od kilku czwartoklasistek i ruszył przez Główny Hol. Ku swojemu zaskoczeniu nagle zauważył Elle Attwood siedzącą na jednym z parapetów. Zawahał się chwilę, ale ostatecznie podszedł do niej.
- Cześć! - Uśmiechnął się przyjaźnie. - Co tutaj robisz? Też masz dość świeżego powietrza? - Parapet był dość duży, a jego bolały już nogi, z drugiej strony nie chciał, żeby Elle jakoś... źle to odebrała. - Mogę? - Wskazał na miejsce obok niej.
Bał się, że dziewczyna zaraz ucieknie. Ona nawet nie była nieśmiała, albo delikatna, po prostu miała problem z ludźmi. Każdy kontakt wydawał się ją strasznie stresować. Było mu jej w pewnym sensie żal. Nie wyobrażał sobie, jak to musi być czuć się tak jak ona. Poza tym można było się martwić o serce dziewczyny. Ciągły stres, jaki ją prześladował musiał przecież rzutować na jej zdrowie. Była chuda, ale nie wydawała się anorektyczką. Zastanawiał się, jak sobie radzi w trakcie posiłków, na lekcjach... Niby odbywał z nią zielarstwo, ale nigdy nie zwracał na nią uwagi. Nie sądził, że ktoś taki żyje w jego bliskim otoczeniu. Ciekawy był też jak zachowuje się w domu. W ogóle ciekawy był jej osoby. Było to poniekąd zabawne, bo nigdy nie interesował się takimi... słabymi osobami. Elle z pewnością nie należała do charyzmatycznych i tryskających energią. Mimo tego w pewnym sensie była tak niespotykana, że intrygowała go cała jej osoba. Trochę skłamał - trochę interesował się takimi ludźmi. Lubił uzależniać ich od siebie, czy to materialnie, czy to emocjonalnie. Ot - tak zabawić się czyimś kosztem. Co do Elle nie miał wątpliwości, że nawet nie będzie próbował...
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Elle Attwood on Wto 19 Cze - 11:20

Spotkanie z Gabrielem było jedną z tych rzeczy, których bardzo się obawiała. Górował nad nią każdym gestem i słowem. Starał się być dla niej wyrozumiały i cierpliwy, za co była mu wdzięczna, ale i tak czuła się przy nim jak mały pyłek, którego można zdmuchnąć w którą stronę się chce.
W pierwszej chwili, gdy usłyszała jego głos, miała wrażenie, że się przesłyszała. Za dużo rozmyślała o ostatnim spotkaniu w pubie i potem wszędzie słyszała głosy swoich towarzyszy. Jednak czas szybko zweryfikował jej osąd. Obróciła się w drugą stronę i jej oczom ukazał się Gabriel Smith we własnej osobie. Poruszyła się nerwowo, niepewna tego, co powinna teraz zrobić. Najnormalniej w świecie się przywitać, czy stchórzyć i odejść.
- Cześc. - odpowiedziała, siląc się na lekki uśmiech. A więc zdecydowała. - Właściwie to można tak powiedzieć. - dodała, na jego wzmiankę o świeżym powietrzu.
Trudna decyzja. Bardzo trudna. Gdy Gabriel koło niej usiądzie, przełamie się blokada. Jej bezpieczna przestrzeń zostanie w znacznym stopniu naruszona, a pewność dziewczyny pęknie jak mydlana bańka. Z drugiej strony, wyniosła z domu na tyle dużo kultury, że nie mogła odmówić.
- Proszę. - poklepała miejsce obok siebie, by zdynamizować swoją wypowiedź.
Delikatnie przygryzła dolną wargę. Czuła się skrępowana, ale nie wystraszona. Zdążyła już poznać Gryfona na tyle dobrze, że wiedziała, że chyba nic jej nie grozi. Jednak nie wzięła pod uwagę tego, że w jej towarzystwie chłopak mógł równie dobrze znacznie zubożyć swój temperament. Jak ona naiwnie wierzyła w ludzi...
Nie przejęła inicjatywy w rozmowie, ale chyba nikogo nie powinno to dziwić. Zerknęła tylko na Gabriela i uśmiechnęła się do niego subtelnie. Na chwilę zatrzymała się na oczach chłopaka. Fascynowały ją ludzkie oczy. Nie sam ich kolor, chociaż to też było wciągające, ale to, co mówiło spojrzenie. Z dziecięcą namiętnością chłonęła te emocje, starając się dostrzec w drugim człowieku coś więcej. W każdym szukała tej dobrej, jasnej cząstki, choćby nie wiadomo jak głęboko była ukryta.
Jeśli chodzi o dom, tam mogła być po prostu sobą. Potrafiła śmiać się do rozpuku z ojcowskiego kawału, a nawet nucić sobie pod nosem radiowe przeboje. Jednak nigdy nie mówiła za wiele i nie wychylała się przed szereg. Z pokorą robiła to, co do niej należało.
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Gabriel Smith on Wto 19 Cze - 23:47

Zauważył, że dziewczyna speszyła się w pierwszej chwili, ale ucieszył się, kiedy została i mu odpowiedziała.
- Faktycznie, trochę zimno prawda? Osobiście nie lubię zimy... - Uśmiechnął się do niej. Miała niesamowicie jasną cerę i jasne, niebieskie oczy. W jej oczach odnajdował wiele emocji, dawno nie widział kogoś, kogo nastroje można było czytać jak otwartą księgę, oczy Elle właśnie takie były. Nie były to takie oczy jak te Lily, ale zdecydowanie przykuwały uwagę najbardziej z niej całej. Na pewno nie działało to na jej korzyść - to, że ludzie spoglądają w nie, z pewnością bardzo ją peszyło. Oderwał od nich wzrok.
Widział, że dziewczyna walczy ze sobą, ale ostatecznie pozwoliła mu usiąść obok, więc wdrapał się na parapet. Postarał się nie usiąść za blisko dziewczyny.
Chłopak nie miał żadnych złych zamiarów wobec Elle, ale nie zdziwiłby się gdyby odebrała źle jego obecność. Właściwie ciągle czuł się winny, za to, że był wobec niej złośliwy w Hogsmeade. Przynajmniej na początku. Sam nie wiedział dlaczego, bo w końcu rzadko miewał wyrzuty sumienia.
- Przepraszam Cię jeszcze raz za moje zachowanie w Trzech Miotłach... nie powinienem był w taki sposób wykorzystywać tego, że jesteś taka wrażliwa... - Zdziwiło go, że dziewczyna spojrzała mu w oczy, raczej nie pasowało mu to do niej. Ostatecznie Elle była przecież zwykłą dziewczyną, mocno nieśmiałą, ale jego rówieśniczką. Spojrzał na nią nieco inaczej. Gabriel również wpatrywał się w jej oczy ciekawy czego ona szuka w jego. Chce się upewnić, że nic jej nie grozi?
- Jesteś ze Szkocji? Powiedz mi, jak to jest, że nigdy wcześniej na Ciebie nie trafiłem?
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Elle Attwood on Sro 20 Cze - 10:59

Wzięła głęboki oddech, by się uspokoić. O dziwo, już po kilku minutach była w pełni opanowana. Może popełniła błąd, ale zaufała Gabrielowi i nie spodziewała się po nim niczego złego. Nie patrzyła na niego przez pryzmat tego, jaki jest dla innych. Ważne było to, że w jej towarzystwie umiał się powściągnąć i dostosować do jej nietypowego zachowania.
Dziewczyna przywykła już do złego traktowania ze strony rówieśników. Już od pierwszej klasy była obiektem drwin, uczniowie wytykali ją palcami, śmiali się z tego, że niewiele mówi i jest niezdarna. To sprawiało, że Elle zamykała się w sobie, z czasem również na ludzi. Płoszyła się jak łania, nie pozwalała się dotknąć, bo czuła się naprawdę skrzywdzona. Nigdy nikomu o tym nie powiedziała, z racji tego, że nie lubiła się zwierzać. Żyła dla innych, by pomagać i wspierać. Zrobiłaby wszystko, by szerzyć w każdym dobro, ale jest za słaba, by efekty było widać od razu. Kto wie, może po siedmiu latach w szkole będzie w stanie kogoś "nawrócić"? Byłby to jej ogromny sukces i może przywróciłby dziewczynie wiarę w siebie i swoje możliwości.
Myślami powróciła do Gabriela. Jeszcze przez chwilę go obserwowała, ale gdy ten to wyczuł, umknęła wzrokiem. Nie chciała, by myślał, że jest wariatką. A może już tak myśli? Oby nie.
- Też nie lubię zimy. - pokiwała głową z aprobatą. - Robi się szaro i brzydko. Nie tylko za oknem. - dodała dwuznacznie. Taka jest prawda, im ciemniej na dworze, tym ciemniej w sercu.
Przeprosiny chłopaka sprawiły, że przez chwilę na jej policzkach widniały rumieńce. Zupełnie się tego nie spodziewała. Nie mogła sobie przypomnieć, kiedy ostatnio ktoś ją za coś przeprosił. To musiało być dawno temu.
- Nie przepraszaj, nic takiego się nie stało. - uśmiechnęła się lekko. Chciała poklepać go po ramieniu, ale w ostatniej chwili się wycofała. Jej ręka zawisła w połowie drogi, a oczy dziewczyny powiększyły się. Ciekawe, co ma teraz zrobić.
W jego oczach dostrzegła to, czego chciała, a mianowicie szczerość i autentyzm. Czuła, że się nie zgrywa, nie ma niecnych planów, które skrzywdziłyby wrażliwe serce Elle.
Ręka powoli wróciła na swoje miejsce. Uf, jakoś z tego wybrnęła, ale było ciężko. Mimo wszystko nadal nie była w stanie pozwolić sobie na pełną swobodę. Dystans pozostanie zawsze, jednak znacznie mniejszy, niżby się po niej tego spodziewał.
- Tak. - potwierdziła, a jej oczy zajaśniały. Kochała Szkocję całym sercem, to było jej miejsce na ziemi, z którego najchętniej nigdy by się nie ruszała.
- Staram się nie trafiać na ludzi. - znów mówiła zagadkami. Nie chciała powiedzieć wprost tego, co myśli. Nie była przyzwyczajona do tego, że ktoś może być ciekawy jej zdania na dany temat. Do tej pory tylko Tony wywołał w niej tak głębokie emocje.
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Gabriel Smith on Sro 20 Cze - 14:09

Chłopak nie zwracał uwagi na spięcie ze strony Elle. Zamyślił się na chwile. Ostatnimi czasy dużo myślał. O przeszłości, o teraźniejszości, o przeszłości. Pogoda i złe myśli generowały w nim smutek. Dziewczyna miała rację co do pogody, była przygnębiająca. Zrozumiał też aluzję. Nie okazywał raczej słabości. Nigdy nie okazywał słabości. Przy Elle mógł sobie jednak pozwolić na okazanie chociaż cząstki uczuć, wciąż jednak bał się obnażyć słabości swojego charakteru. Wiedział, że ona nie miała zbyt wielu znajomych, że nie ma komu powiedzieć o tym co on jej powie, poza tym nawet gdyby miała, to raczej jej osobowość determinowała fakt, że zachowałaby to dla siebie, ale wiedział też, że wtedy ktoś wiedziałby o nim za wiele. Nie chciał tego. Przynajmniej nie teraz. Miał zmęczony wyraz twarzy i smutne oczy, na tyle mógł sobie pozwolić w jej towarzystwie. Chciał odpocząć.
Zatracił się w rozmyślaniach i przez to zapomniał, że ciągle patrzy jej w oczy. W końcu Elle umknęła wzrokiem i znów się zarumieniła. Zauważył gest który chciała wykonać, nie miał jej za złe, że się nie odważyła. W końcu nie był dla niej nikim bliskim, nie był jej przyjacielem, ani nawet znajomym. Żałował. Czuł się skrępowany, co było dziwne, bo mógł przecież nad nią górować, mógł tryskać energią i pewnością siebie, a teraz siedział na parapecie zatracony w apatii i bierności. Cele które sobie postawił wydawały się teraz tak trudne do wykonania, że wręcz niemożliwe. Odpowiednio dawkowany pesymizm jest dobry, studzi temperament i nie pozwala na zbyt wielką wiarę w zwycięstwo.
- Właściwie to jest Elle... Zachowałem się tak jak większość ludzi by się zachowała. Tak jakbym sam nie czuł nigdy słabości, jakbym był lepszy dlatego, że mogę nad kimś górować, tymczasem to nie jest przecież tak, że jestem lepszy od Ciebie. I Ty i ja przedstawiamy te same wartości, jesteśmy ludźmi, jak każdy uczeń tej szkoły i chociaż różnimy się diametralnie, to nie zmienia to faktu kim się urodziliśmy, a każde nas pochodzi z łona swojej matki, każde z nas jest tą samą istotą. - Trochę popłynął, ale nie przeszkadzało mu to. Czasem miał ochotę snuć swoje filozoficzne gadki, a nie bardzo miał z kim. Elle nie musiała odpowiadać, wystarczy, że tu jest i nie pomyśli "ja pierdolę, zaczyna się... co za kretyn". Wystarczy, że spojrzy na niego ze zrozumieniem, nie musi nawet odpowiadać.
- Musisz kochać swój dom. - Powiedział ze spokojem. - Mnie czasem męczą naciski ze strony rodziny, czasami wolałbym być zwykłym szarym człowiekiem, którego rodzina cieszy się z każdego sukcesu i nie stawia przed nim zbyt wygórowanych wymagań. - Rozumiał, że nie pozwalała sobie na pełną swobodę, więc nie naciskał zbyt stanowczo.
- Ja wbrew pozorom też nie mam zbyt wielu przyjaciół. Właściwie to nie mam przyjaciół. Większość ludzi lubi mnie tylko dlatego, że jestem tym kim jestem, że skupiam ich wokół siebie... - Urwał. Nie wiedział jak to poprawnie ująć. Nawet może nie chciał tego zrobić. Był pewien, że ona zrozumie.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Elle Attwood on Sro 20 Cze - 15:45

Gabriel zaczął powoli się otwierać. Opowiadał o swoich rozterkach, wątpliwościach, a Elle cieszyło już samo słuchanie tego gawędzenia. W końcu pękła skorupa, która tak szczelnie osłaniała chłopaka, nie pozwalając na poznanie jego prawdziwego oblicza. Pod pozorami kpiny kryła się czująca istota, która po prostu szukała odpowiedniej osoby, której może to powiedzieć. Elle wreszcie czuła się spełniona, bo chyba się do czegoś w końcu przydała. Uśmiechnęła się szeroko, tak, jakby dostała swój wymarzony prezent. Wyglądała jak małe dziecko, które wyprosiło ogromnego lizaka i teraz może się nim nacieszyć. Szkoda, że nie umiała tej radości ubrać w słowa. A może to dobrze?
Całe szczęście, że Gabriel nie starał się nad nią górować. Już i tak czuła się skrępowana, więc kolejna fala stłamszenia mogłaby się dla niej źle skończyć. Gdzieś podskórnie czuła, że chłopak poznał ją już naprawdę dobrze i trochę ją to przerażało. Starała się być zamknięta, a on czytał ją praktycznie z zamkniętymi oczami. Oby nie wykorzystał tego przeciwko niej, bo to byłby zdecydowanie cios poniżej pasa.
Znów zszedł na tory przepraszania. Elle zrobiła kwaśną minę, bo wydawało jej się, że wszystko już sobie w tej kwestii wyjaśnili. A Gabriel postanowił to roztrząsać i rozkładać na czynniki pierwsze. Puchonka wpatrywała się w niego swoimi dużymi oczami, pełnymi dobroci i zrozumienia. Nie musiał się już więcej tłumaczyć, już dawno mu wybaczyła. Nadludzkim wysiłkiem uniosła rękę i dotknęła palcami warg chłopaka, w geście uciszenia.
- Już dobrze. - szepnęła i uśmiechnęła się ciepło. Cofnęła dłoń i skrzyżowała ręce na piersiach. Powoli przestawała poznawać samą siebie. Chyba zaczynała się otwierać, wręcz rozkwitać i nie miała pojęcia, czym jest to spowodowane. Wiedziała tylko jedno, więcej już sobie na taki gest nie pozwoli. Zanim zdążyła się rozkręcić, już znów spłoszyła się i prawie zwinęła w kłębek. Ponownie była małą, bezbronną dziewczyną, którą przerażała perspektywa towarzystwa. Z drugiej strony, ostatnią rzeczą, jaką by teraz chciała, to zostać sama.
- Rodzice Cię kochają i chcą Twojego dobra. - zapewniła łagodnym głosem. Była święcie przekonana, że każdy rodzic kocha swojego dziecko, bo właśnie w takich, kochających warunkach, została wychowana. Nie wyobrażała sobie innego życia.
Zrozumiała. Dobrze wiedziała, co miał na myśli, ale nie zdecydowała się na komentarz. Kiwnęła tylko głową ze zrozumieniem, będąc pewna, że mu to wystarczy. Oderwała wzrok od chłopaka i wbiła wzrok w marmurową ścianę. W jej życiu ostatnio tyle się działo. Chciała dorosnąć, wyzbyć się tego irracjonalnego lęku, ale nadal nie była w stanie, coś ją powstrzymywało. Miała nadzieję, że kontakt z drugim człowiekiem okaże się pomocny, ale jednak prawie nic to nie dało. Może poza małymi zrywami, gdzie czuła się dobrze we własnej skórze. Szkoda, że pryskało szybciej, niż mydlana bańka.
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Gabriel Smith on Sro 20 Cze - 17:48

Gabriel widział, jak jej oczy rozszerzają się, a na jej twarzy maluje się radość. Nie musiała nic mówić. Trochę żałował, trochę za dużo powiedział. Czuł żal do siebie, był zły, że tak łatwo i szybko się zdradził. Trochę się zapomniał i dał to po sobie poznać. Chciał, żeby ona zapomniała... nigdy nikomu nie mówił takich rzeczy, a z Elle nie łączyło go absolutnie NIC, zupełni nic. Rozmawia z nią drugi raz w życiu. Ostatnie wydarzenia były chore... najpierw ta cała sytuacja z Lily. Właściwie co ona sobie wyobraża? Że rzuci się w jej ramiona? Że powie jej... że ją kocha? Przecież tak nie jest i ona dobrze o tym wie. Właściwie zastanawiał się, czy to nie było tylko przelotne zauroczenie.
Siedział w milczeniu mocno spięty sytuacją która wynikła. Kiedy dziewczyna go dotknęła, wzdrygnął się. Spojrzał na nią kompletnie zdumiony. Wykonała gest, na który nawet on by się nie odważył. Zaskakiwała go. Dziewczyna szybko wróciła do dawnej pozycji, znów była tylko zmieszaną, zamkniętą Elle, której nie stać na żaden gest, żadne słowo ponad tych kilka, które wyrażają przecież tak mało.
Odwrócił wzrok. Zamknął oczy. Napięcie minęło, prysnęło. Ta krótka chwila została w jego pamięci. Zostanie w niej na zawsze.
- Wiem. Tylko ja czasem tej miłości nie rozumiem. - Powiedział cicho. Nie potrzebował wielu słów w jej towarzystwie. Po co? Żeby czuła się przytłoczona jego towarzystwem?
- Cieszę się, że Cię poznałem. - Takie proste gesty. Na razie takie proste gesty, przecież nie potrzeba nic więcej, żeby budować zaufanie, podsycać fascynację. Czy dziewczyna bywała smutna? Czy w głębi duszy była szczęśliwa? Chciałby usłyszeć odpowiedź, ale było jeszcze za wcześnie. Na razie po prostu posiedzi tutaj. Miał nadzieję, że nikt nie wlezie z butami w ten mały świat, który właśnie zbudowali. Właściwie to był jej świat, który on odwiedził, czuł się obcy, ale jednak emocje których wcześniej nie znał, a które teraz odczuwał... Błędy z przeszłości jeszcze nigdy nie wydawały mu się tak wielkie. Ostatnia sytuacja z Mikaelem - poniosło go, nie powinien był. Może już nigdy nie spotka Elle, ani żadnej z innych wyjątkowych osób, jeśli dojdą do tego co się stało. A dojdą... na pewno...
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Elle Attwood on Nie 24 Cze - 17:42

Podobało jej się to, co widziała i słyszała. Miała ogromną ochotę mu pomóc, dać możliwość do zwierzenia się, bez uczucia, że kompromituje się w jej oczach. Taka właśnie była Elle. Nigdy nikogo nie oceniała powierzchownie, starała się dotrzeć do sedna problemu, rozłożyć go na części pierwsze i powoli przeanalizować. Nigdzie jej się nie śpieszyło. Mogła poświecić Gabrielowi tyle czasu, ile potrzebował.
Nie było już śladu po jej wcześniejszym lęku. Czuła względem chłopaka braterską solidarność i lojalność, której już nie miała zamiaru ignorować. Stał się jej przyjacielem, powiernikiem, a ona miała stać na straży tych rzeczy, których nie mówiłby nikomu innemu. Teraz będzie go zawsze wspierała, choćby to jej świat usuwał się jej pod nogami.
Poczuła ogromne ciepło, słysząc jego wyznanie. Oczywiście, nie była w stanie się do tego ustosunkować, więc tylko uśmiechnęła się do niego delikatnie, wiedząc, że on wszystko rozumie.
Widziała, że coś go trapi. Wyraz twarzy Gabriela był bardzo zacięty i jakby zmartwiony. Wiedziała, że musi pomóc mu rozwiązać jego problemy, nawet jeśli sprawa należała do tych z kategorii beznadziejnych. Mimo swojej wątłej postawy miała ogromne serce, które miała zamiar szlachetnie wykorzystać.
- Coś Cię gryzie. - bardziej stwierdziła, niż spytała, wpatrując się w niego dużymi, czujnymi oczami. Chciała przekazać mu w ten sposób, że w jej towarzystwie nie musi bać się słów, nie obrócą się one przeciwko niemu. Wręcz przeciwnie, Elle stanie na rzęsach, by przyćmić jego ból. Będzie po jego stronie.
Niezgrabnie zeskoczyła z parapetu i powoli usiadła na zimnej posadzce. Rozmowy na poważne temat miały to do siebie, że potrzebowały przestrzeni, by móc się w pełni rozwinąć. Nadmierna bliskość ograniczała, nie powalała na odpowiedni dobór słów. A Ellen Attwood wiedziała, że to nie będzie rozmowa. Niezmiernie cieszyło ją to, że nikt nie zwracał się do niej pełnym imieniem. Na dźwięk "Ellen" wpadała w irracjonalne przerażenie, które zakrawało o obłąkanie. Nawet sama Elle nie była w stanie tego zrozumieć i cieszyła się, że inni jej do tego nie zmuszali.
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Gabriel Smith on Nie 24 Cze - 18:11

Coś mnie gryzie? Wiele rzeczy mnie gryzie. Wiele rzeczy się zbierało długi, długi czas. Nigdy, ale to nigdy nie prosił o pomoc. Sam sobie radził z problemami. ZAWSZE. I teraz miał się wygadać komuś z wszystkiego? Fakt, rozluźnił się. Już powiedział więcej niż kiedykolwiek chciał powiedzieć. Był strasznie zły, że nie potrafił się opanować. Oczywiście jej ciepłe słowa, postawa i to jaka była... Wiedział, że nie zawiedzie się na niej. To nie jest typ osoby, która dużo mówi, więc i jego sekrety zachowałaby w swoim serduszku. Pytanie tylko brzmi, czy serce tak dobrej istoty jest w stanie przyjąć ładunek zła, jakie nosi w sobie chłopak? Czy to nie za wiele? Czy ten ciężar nawet po podzieleniu na pół nie przytłoczy jej? Nie zamknie, nie skrzywdzi? Już dość osób skrzywdził ostatnimi czasy.
Zrozumiał. Zrozumiał bardzo dobrze. Nie potrzebne mu były słowa. Po co? Przy Elle uczył się, że czasem milczenie mówi więcej. Usiadła na podłodze. Spojrzał w jej oczy, przygryzł wargę. Gryzł się z myślami. Teraz o ironio wyglądało to tak, jakby zamienili się na chwilę rolami. Na chwilę. Jego oczy zgasły, jakby ktoś je wyłączył. Jego twarz stężała. Odetchnął głęboko. Nie wiedział od czego może zacząć?
- Robię dużo złych rzeczy, Elle... - Powiedział cicho. - Ranię wielu ludzi. Zawsze tak było. - Krążył wokół tematów. Setek tematów. Każdy z nich mógł poruszyć. Od najmniej drażliwych, po dzieciństwo i dorastanie w bezpośrednim otoczeniu śmierciożerców i Czarnego Pana. Nie poruszył żadnego. Ciągle wahał się stojąc na krawędzi. Zacisnął usta i pięści. Nigdy nie popełnia błędów. Nigdy się nie myli. To wszystko taka wielka bzdura, mit. Legnie w gruzach. Ostatnie wydarzenia dawały mu do myślenia, ale... irytowało go to, że takie błahe przecież sprawy są w stanie obudzić w nim uczucia.
- Ja nie potrafię czuć. - Powiedział spokojnie. Bardziej do siebie niż do dziewczyny. Ona jednak słucha. I rozumie. Choć niewiele. Wiedział, że nie zapyta o nic więcej. Nie będzie naciskała, ona nie chce i nie umie tego robić. Elle umie słuchać. Spuścił głowę.
- Widziałem czym jest zło na tym świecie. - Szeptał ledwie dosłyszalnie. - Widziałem martwych ludzi, umierających ludzi, widziałem jak umierają, jak cierpią. Nie mogłem nawet ochronić tej jednej osoby, którą kochałem. A od tego czasu nie czuję. Zobojętniałem. Kompletnie. Coraz bardziej... Nie czuję. - Znów za wiele, za wiele słów. Mógł powiedzieć mniej i więcej zarazem. Mógł, ale nie potrafił. Jeszcze nie teraz.
avatar
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Elle Attwood on Nie 24 Cze - 19:32

Każdy ma sekrety. Ukryty gdzieś głęboko potwór bezlitośnie wyciska ostatnie soki z sumienia, sprawiając, że człowiek kurczy się i traci grunt pod nogami. Ten stan, zbliżony do depresji, doprowadza umysł do szału, tworzy mozaikę przeróżnych myśli, zwanych tymi przeklętymi, niechcianymi. W takich chwilach warto mieć kogoś przy sobie. Kogoś, kto ukoi ból, będzie przysłowiową ostatnią deską ratunku, która nie okaże się otępiająca.
Elle jest w stanie znieść naprawdę wiele. Przez wiele lat była powiernikiem rodzinnych sekretów i musiała sobie z tym poradzić. Ciotki, wujkowie, lubili jej się zwierzać, bo mieli gwarancję, że ich nie oceni, nie potępi. Nieważne, co takiego zrobili. Najbardziej bolało ją, gdy przyznawali się do zdrad. Nie mogła zrozumieć, jak można zrobić coś takiego, a co gorsze, mówić o tym dziecku, które jeszcze nie zna tak dobrze świata. Jednak w Elle tkwiło coś hipnotyzującego, co ich do tego zmuszało.
W milczeniu obserwowała jego apogeum. Bo tak można było nazwać moment, w którym gryzł się z myślami, zastanawiając się nad tym, czy można jej zaufać. Nie ponaglała go. Tylko od niego zależało, czy zdecyduje się na powierzenie jej swoich wątpliwości. Miał gwarancję, że nikt więcej się o tym nie dowie. Nawet na torturach nic by nie powiedziała. Ach, Ci lojalni Attwoodwie.
- Najważniejsze, że nie chcesz ich ranić. - powiedziała miękkim, delikatnym głosem. Dało się wyczuć, że i tak jest po jego stronie.
Domyślała się, że cierpi. Bardzo. Powiedział wystarczająco dużo, by mogła nakreślić sobie szkic jego tragedii. Rozumiała go. Wstrząsające wydarzenie sprawiają, że człowiek może diametralnie się zmienić, bez udziału swojej woli.
- Czujesz i to ze zdwojoną mocą. Cierpisz. - szepnęła, lekko drżącym głosem. Jego słowa zrobiły na niej wrażenie. Współczuła mu, cierpiała razem z nim. Chciała do niego podejść, ale nie ruszyła się z miejsca. Chyba nie o to mu chodziło. Nie chciał, by ktoś go przytulał, utwierdzał go w tym, że jest jakiś powód do współczucia. Tutaj, właśnie wspomniany wcześniej, dystans był istotny. Dlatego pozostała w bezruchu i wpatrywała się w niego wzrokiem pełnym zrozumienia. Nie pytała o nic więcej. Decyzja należała do niego.
avatar
Elle Attwood
Uczeń

Liczba postów : 96
Czystość krwi : 1/4
Skąd : Edynburg

Powrót do góry Go down

Re: Główny Hol

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach