Candy Powell

Go down

Candy Powell

Pisanie by Candy Powell on Pon 10 Wrz - 21:52

1. Imię/imiona: Candice "Candy" Gia
2. Nazwisko: Powell
3. Data urodzenia: piątego maja tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego roku
4. Status: przeciętny
5. Czystość krwi: półkrwi
6. Dom w Hogwarcie: Ravenclaw
7. Zawód: (uzupełnia administrator)

8. Opis charakteru: Jeśli spodziewacie się laleczki z miękką skórą, atłasowym prześcieradłem, leniwie przeciągającej się przed dniem powolutkiego dreptania w dwudziestocentymetrowych obcasach i łapania własnych odbić w wystawowych szybach to hej, nie ten temat! Candy nazywa się może... Candy, ale do słodkiego kociaka brakuje jej sporo jeszcze machnięć rzęsami i bazgrania przebitych strzałami organów po okładkach. Przypomina raczej maszynę zaprogramowaną na dołażenie do celu bez względu na okoliczności, przepychając się przez trupy (ale ona nigdy nie pociąga za spust, lubi czyste ręce!), śmigając z maczetą przez urbanistyczne dżungle, dopinając ostatnie guziki: umie grać nie fair, ale dobra, życie też jest nie fair i nikt nie robi z tego wielkiej awantury, prawda? Czasem udaje jej się spiłować zęby i być całkiem uroczą, z tymi swoimi czerwonymi usteczkami Śnieżki i drobnymi paluszkami, ale to, czym odznacza się zazwyczaj to jednak język cięty jak brzytwa i średnio sympatyczne poczucie humoru (średnio sympatycznie nie znaczy, że mało zabawne. Po prostu średnio sympatyczne). Mały artysta, pisze bardzo trafne felietony, chociaż naszpikowane przynajmniej trzysylabowymi wyrazami (i to często po francusku). W ogóle należy raczej do tej "intelektualnej" ekipy Londynu, co pewnie tłumaczy po części ten Ravenclaw, którego nigdy do końca nie zrozumiała; posiada całe grono podobnie ukierunkowanych znajomych, z którymi często robią sobie wieczorki polityczne bądź filmowe (nowa fala!) bądź literackie bądź po prostu dekadenckie, gdzie piją dużo wina, dużo się całują, a rano grzecznie wracają na własne miejsca. Konkluzja: towarzyska, energiczna, raczej zawsze wybierze korzyści nad wygodę, wobec czego nie boi się porzucić w mgnieniu oka hedonistycznego wieczoru, jeśli nadarzy się okazja, żeby w jakiś sposób wspomóc własne długoterminowe dążenia; nie zastanawia się nad niczym długo, przez co łatwo namówić ją na jakąś głupotkę, ale kiedy zreflektuje się, że wciągasz ją w bagno, lepiej utop się w nim od razu, bo inaczej, cytując Królową Kier: off with their heads!

9. Opis wyglądu: Rzadko kiedy sięga do górnych półek, metr sześćdziesiąt trzy i kropka, finito, więcej nie będzie; drobniutka, cycki i tyłek prawie nie istniejące, co czasem, po jakimś wyjątkowo brutalnym ciosie wymierzonym w jej kobiecość spędza jej sen z powiek (ale rzadko). Usta ładnie zakreślone, włosy ciemne i raczej cienkie, nos leciutko zadarty, uszy przylegające, nieprzekłute, oczy szare jak niebo po deszczu (brzydko poetyckie, ale adekwatne, tak właśnie wyglądają!). Nogi za chude, ręce jak patyczki; cała wygląda jakby można było złamać ją jak zapałkę jednym pstryknięciem palca, a przy zdarzających się przypadkach mocniejszego wiatru sama się boi, że zwieje ją na cudzą werandę. Sprawia raczej niepozorne wrażenie, sumując wszystko w porządne równanie, dlatego często bierze ludzi z zaskoczenia, małą rączką rozbijając czyjeś misternie układane pałace na lodzie. Chodzi szybko, w sumie prawie biega, mogłaby stanąć w szranki jakiegoś sprintu; z ludźmi wita się krótkim uściskiem dłoni, nie żadne tam całuski: nie lubi, kiedy ktoś bez powodu przekracza jej intymną strefę, a dotykanie ciała dalej, niż za nadgarstkiem za podobną inwazję uważa. Jest małym pieguskiem; brązowe plamki zaczynają się na twarzy a kończą na kolanach, w lecie tylko przybierając na sile. Osobiście za tym nie przepada, ale wygląda na to, że chłopcy jednak tak. Guściki guścikami.
Co do stylu: rzadko kiedy nosi biżuterię, rzadko nosi obcasy, rzadko wciąga na siebie coś innego, niż dżinsy i sweter z prostych względów: nie ma czasu (a raczej tak sobie tylko wmawia, prawda jest dużo prostsza: wcale jej to nie bawi) na łażenie po sklepach i większość ubrań, które zalegają w jej komodzie posiada od ładnych paru lat. W sumie nuda.

10. Rodzina: Wszyscy dawno pogubieni, i matka, i ojciec zmarli zeszłego lata (najpierw jedno, później drugie: i to oboje na różne choróbska) zostawiając jej w spadku mieszkanie w centrum Londynu, na którego czynsz usilnie stara się zarabiać. Nigdy nie było między całą trójką rewelacyjnego kontaktu, ale nigdy też nie mieli do siebie większych żalów: można powiedzieć, że obyło się bez większych emocji i zadrapań, jak to angielskiej rodzinie z krwi i kości powinno się rozgrywać.
Jakieś tam ciotki, kuzynki i siódmi wujkowie po kisielu żyją porozrzucani po całej Wielkiej Brytanii, ale Candy nigdy nie zależało jakoś na tym, żeby ich szukać. I wzajemnie zresztą.

11. Historia postaci: Całe życie spędziła w Londynie: pewnie umrze też tutaj, może w jakimś symbolicznym miejscu, na przykład pod Big Benem; urodziła się w cieplutki wieczór, mleko spijała do szóstego roku życia (nie z piersi, rzecz jasna), obdzierała kolana, rzucała kamieniami, zasypiała o nieodpowiednich porach, miała spust jak małe tygrysiątko; wszystko jak z podręcznika, może tylko literatura weszła jej do głowy wcześniej, niż większości rówieśników, ale co to w świecie, który słowa i tak zawsze spycha na margines? Rodzice kochali ją w zdrowy sposób, bez rozpieszczania, bez klaskania bacikiem, przysyłali jej listy do szkoły w regularnych odstępach czasu, zawsze pamiętali o urodzinach i wyposażali ją w obiekty bardzo praktyczne: a to podręcznik, a to nowa szata, a to, raz, komplet czarodziejskich szachów, kiedy ktoś polecił im postawić raz na rozrywkę (ale się nie przyjęło). Hogwart był miejscem, do którego wracała chętnie, zacieśniła wiele więzi ciągnących się do dziś i nauczyła (ech, ci Krukoni) systematyczności, która kiedyś była dla niej nie lada problemem, a dzisiaj siedzi wygodnie w małym paluszku. Przez pewien czas pełniła funkcję komentatora quidditcha, co podobało jej się bardzo: biorąc pod uwagę, jak łatwo byłoby ją zepchnąć z miotły, nigdy nie dostała się do drużyny, więc przerzuciła się chociaż na drugą stronę megafonu. Parę lat po ukończeniu siódmej klasy zmarli rodzice i od tamtego momentu mieszka sama (no dobra, z przechodnimi gośćmi, zazwyczaj płci męskiej), bałagani, nie interesuje się dizajnem, zawala podłogi książkami i pilnuje, żeby nie znudzić się życiem zbyt szybko.

12. Wyniki OWUTEM-ów W z eliksirów, P z transmutacji, zielarstwa i astronomii, Z - opcm, numerologia i starożytne runy
13. Popiera: neutralna
avatar
Candy Powell
Dorosły

Liczba postów : 6
Czystość krwi : półkrwi
Skąd : Londyn, Anglia

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach