Pokój nr 1 - VII klasa

Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next

Go down

Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Mistrz Gry on Pon 11 Sty - 18:57

Duże, przestronne pomieszczenie, utrzymane w zielono - srebrnej kolorystyce. W dormitorium mieści się pięć łóżek, każde z kolumienkami w rogach, między którymi rozwieszone są szmaragdowe kotary, uszyte z tego samego materiału, co zasłony widniejące w łukowatych oknach komnaty.
Po prawej stronie każdego z mebli stoi niewielka, wykonana z ciemnego drewna szafka nocna z kilkoma często zacinającymi się szufladami. Miejsce przy drzwiach należy do Haerowen Villain, podczas gdy to pod oknem było własnością Kiara Moore. Trzy następne łóżka przy ścianach zajmują Virgilia Mallard, x, oraz x. Podłogę wyścieła gruby, ciemnozielony dywan w srebrne wężyki, zaś jedynym źródłem światła są tu umieszczone na suficie lampy, również przyozdobione srebrnymi wężami.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro 24 Sie - 22:52, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Pią 15 Sty - 23:35

Co też się działo z tym światem, że w tak przyjemny wieczór zamiast zaśmiewać się gdzieś wraz z przyjaciółmi, Amelia siedziała w dormitorium, za jedyne towarzystwo mając drzemiącego kota? Owszem, powinna patrolować korytarze, a przyłapanie migdalącej się parki, z Gryffindoru na przykład, i pozbawienie ich odpowiedniej ilości znacznie poprawiło by jej charakter - jednakże nie oszukujmy się - po prostu jej się nie chciało. Niech tym razem Victor wykaże się odrobiną odpowiedzialności i ją wyręczy. W końcu jest mężczyzną, a oni z założenia mają wybujałe mniemanie o sobie - niech i ona ma z tego jakieś plusy.
Otworzyła łukowate okno, wpuszczając do pomieszczenia trochę świeżego i mroźnego powietrza i zapaliła jedną z cygaretek Rose - po sześciu latach mieszkania z nią chyba powinna się do tego przyzwyczaić. Palenie stało się ostatnio o wiele trudniejsze - profesorowie ganiali wściekle w kółko, starając się dociec, kto jest winny tak strasznemu przewinieniu i nawet Snape nie był w stanie im pomóc. Albo nie, cofnij. Nie pomógł by jej. W końcu zdawał sobie sprawę, że Golightly bezczelnie podpuszcza go na lekcji i przypuszczalnie nawet nie kiwnął by palcem, by wyciągnąć ją z opresji.
Ale przecież ona nigdy nie pakowała się w tarapaty. Taki los, który zdecydowanie jej odpowiadał.
avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Roselyn Hepburn on Sob 16 Sty - 0:11

Roselyn, z Angusem skulonym na na jej ramionach, wparowała jak burza do dormitorium i huknęła za sobą drzwiami, rozcierając obolały nadgarstek. Gdy tylko spostrzegła przyjaciółkę, ruszyła w jej kierunku, przypominając przy tym nacierającego jak taran nosorożca.
- Joel Edwards to najgorszy, najbardziej szowinistyczny, podły, egoistyczny, zepsuty, nikczemny, obrzydliwy, karygodny, przebrzydły szubrawy drań jakiego kiedykolwiek spotkałam! - krzyknęła, wyrzucając ręce w górę, na co fretka fuknęła urażona i zeskoczyła z jej ramion. - Jak on w ogóle śmiał coś takiego mówić? I jakim prawem tak potraktował Angusa! I jakby tego było mało, ten cholerny, niewychowany prostak wykręcił mi rękę! - ciągnęła swój monolog, nie pozwalając Amelii dojść do słowa. A żeby potwierdzić te ostatnie, wyciągnęła przed siebie ową rękę i pokazała przyjaciółce posiniały nadgarstek. - I on śmie twierdzić, że nie jest damskim bokserem. Nie jest damskim bokserem, dasz wiarę!? A to co to niby jest, a? Sama ścisnęłam się tak mocno, że będę miała krwiaka przez tydzień? - Rose prychnęła zirytowana i zabrała Amelii cygaretkę, by chociaż odrobinę ukoić swoją irytację.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Sob 16 Sty - 0:37

Amelia wzniosła wzrok ku niebu, tudzież sufitowi, gdy Furia we wcieleniu przyjaciółki wkroczyła do dormitorium. Joel.. jaki? Nie miała pojęcia o kim mówiła Roselyn, najprawdopodobniej dlatego, że nigdy nie zasługiwał on na jej uwagę, a przecież panienka Golightly nie zaprzątała sobie główki byle kim. Spokojnie wysłuchała jej monologu, nawet nie próbując przerywać; skrzywiła się jednak, gdy zabrano jej cygaretkę i sięgnęła po kolejną. Już nie można nawet w spokoju zapalić?
- Jestem pewna, że on kocha cię równie mocno - odparła spokojnie, gdy Rose już skończyła - Ech, namnożyło się ostatnio samobójców socjalnych. Nie wiem, czy ci ludzie głupieją z wiekiem czy po prostu nie potrafią się uczyć na cudzych błędach.
Joel, kimkolwiek był, podpisał na siebie wyrok śmierci, w końcu Amelia nie zwykła odpuszczać, gdy ktoś krzywdził jej przyjaciół. Siniak na nadgarstku Hepburn potrzebował pomszczenie, a pana... Johna, czy jakkolwiek mu było, należało również nauczyć dobrych manier i szacunku wobec kobiet. A już szczególnie wobec tych pochodzących ze Slytherinu. Zemsta wielkiej A. naprawdę bolała, dziwne że ludzie jeszcze próbowali z nią zaczynać.
- Dziwię się tylko, że na to pozwoliłaś, przecież jesteś Ślizgonką, a on... kimkolwiek jest.


Ostatnio zmieniony przez Amelia Golightly dnia Sob 16 Sty - 0:57, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Roselyn Hepburn on Sob 16 Sty - 0:57

To przykre, że Amelia nigdy nie interesowała się Quidditchem równie mocno co przyjaciółka, ale można było jej to wybaczyć. A skoro nie kręcił jej widok grupki dzieciaków śmigających na miotłach za jakimiś tam piłkami, to można było jej też wybaczyć, że nie znała szkolnych drużyn - poza tą zieloną, której nie sposób było nie znać.
W spokoju palić nie można zważywszy na fakt, iż były to cygaretki Roselyn. Jasne, że Melia mogła się nimi częstować bez pytania, ale Rossie bez pytania mogła jej wyciągać je z ust i dopalać. Słysząc słowa przyjaciółki, Ślizgonka zmiażdżyła ją wzrokiem, milcząc wymownie. Nie zamierzała komentować jej sarkastycznej wypowiedzi. Nie, najpierw trzeba było jej przybliżyć osobę Krukona. Przystojnego Krukona o głębokich oczach, ponętnych wargach i łobuzerskiej czuprynie. Nie, przede wszystkim to był pieprzony egoista i bydlak.
- Głupieją. Głupieją jak jasna cholera. - warknęła, zaciągając się dymem. A zorientowawszy się, że Amelka pojęcia nie ma, o kim mówią, Rose westchnęła i podeszła bliżej okna, coby w sypialni nie dało się czuć tak intensywnego zapachu tytoniu. - Joel Edwards to pałkarz drużyny Ravenclawu z siódmego roku. Taki wysoki, trochę outsider. - wyjaśniła, czując jak wraz z wypuszczanym z płuc dymem ulatuje z niej wściekłość. Uważnie popatrzyła na przyjaciółkę i z niezadowoleniem odnotowała, że tamta najwyraźniej dalej nie wie o kim mowa. No cóż, Rossie będzie musiała go jej pokazać na najbliższym meczu.
- Jestem Ślizgonką i kobietą! Nie zniżam się do wykorzystywania siły fizycznej! - prychnęła, przewracając kolorowymi ślepiami. - Ja go tylko szarpnęłam za tą dziwną czuprynę. Chciałam mu pokazać jak źle obchodzi się z Angusem a ten prostak wykręcił mi rękę i zachowywał się tak, jakbym mu co najmniej odgryzła przyrodzenie.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Sob 16 Sty - 1:19

Miała na głowie ważniejsze sprawy, niż jakaś głupia gra na miotłach, która nawet nie pomoże jej w zawładnięciu światem. Owszem, przychodziła na mecze, ale jedynie dlatego, że przyjaciółka namiętnie je na nie ciągała, a skoro już znajdowała się na stadionie to wypadało się tam zachowywać jak należy, mianowicie zagrzewać do walki drużynę. Własną, oczywiście. Po za tym, na brodę Merlina, przecież odznaka prefekta sprawiała, iż była tam wręcz pożądaną osobą - co i tak nie zmieniało faktu, że Quidditch nie pomoże jej w zdobywaniu władzy. A to w sumie stanowiło jedyną rzecz, na której jej zależało.
Oczywiście nie przejęła się wzrokiem przyjaciółki, wiedziała, że ta i tak nie weźmie do serca jej słów, przecież znały się zbyt dobrze by takie nieporozumienia miały miejsce. Powierzchowność to jedno, o czym zdecydowanie Amy mogła poręczyć, ale liczył się również charakter.
- Cóż, w takim razie biedactwo pozostanie outsiderem do końca swojej marnej egzystencji w tej szkole. A przypuszczam, że później i tak nie zdoła się wybić. Mam mu zapewnić całkowitą porażkę towarzyską? Prawie zaczynam go żałować. - mruknęła z przejęciem, choć fałsz w jej głosie był doskonale wyczuwalny. Nie potrafiła współczuć, matka natura nie wykształciła w niej tego uczucia - i dobrze. Do szczęścia wcale nie brakuje jej wyrzutów sumienia, uniemożliwiających normalne w jej mniemaniu funkcjonowanie.
Uśmiechnęła się protekcjonalnie, po czym zdjęła nogi z parapetu robiąc przyjaciółce trochę miejsca obok siebie.
- Z tego co mi wiadomo, to to podchodzi pod wykorzystywanie siły fizycznej - zaśmiała się, wypuszczając dym z płuc - Może powinnaś mu je odgryźć? Pozbawiłabyś go problemów.
avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Roselyn Hepburn on Sob 16 Sty - 14:33

Wszyscy czarodzieje kochali Quidditch. No, znaczna większość z nich miłowała się w tym brutalnym sporcie. Gdyby Amelka troszeczkę bardziej zainteresowała się tymi paroma graczami uganiającymi się za kaflem i złotym zniczem, zapewne w końcu wpadłaby na genialny pomysł zawładnięcia światem poprzez wykorzystanie ulubionego sportu czarodziejów. Ale go nie lubiła, więc miała pod górkę i musiała kombinować. Głupia Amelka.
- Chcesz go zniszczyć. - bardziej stwierdziła niż zapytała Rose, przewracając oczyma i przykładając cygaretkę do ust. - To byłby całkiem niezły pomysł, ale on sprawia wrażenie pustelnika i mam wrażenie, że raczej by się nie przejął klęską towarzyską. - Ślizgonka pokręciła głową, marszcząc brwi w geście skupienia. Co prawda rzadko posuwała się do zemsty, ale to tylko dlatego, że rzadko kto zasługiwał na jej dłuższą uwagę. Do tej pory potyczki słowne wygrywała, te na różdżki w większości również i nie musiała robić niczego w odwecie. Aż do teraz i do spotkania tego parszywego, zaplutego Krukona. Musiała coś zrobić chociażby ze względu na fakt, iż obrażony został również Angus. A przecież była Ślizgonką, nikt nie mówił o czystych zagraniach. - Za to wiem, że bardzo zależy mu na drużynie i grze. A gdyby tak sprawić, że wyrzuciliby go z niej? - Roselyn zgrabnie wsunęła się na miejsce obok przyjaciółki i skuliła ramiona od podmuchów lodowatego wiatru. Czego nie zrobi palacz, żeby zaspokoić swój głód. Uśmiechnęła się mefistofelicznie i zerknęła kątem oka na Melę. - Żeby mu je odgryźć, musiałabym najpierw dobrać się do jego spodni a żeby to zrobić musiałaby go uwieść. - i w tym momencie błysk w jej oku świadczył o tym, iż panienka Hepburn wpadła na genialny plan.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Sob 16 Sty - 15:07

Wychodziła z założenia, iż to gracze powinni interesować się nią, a nie na odwrót. W końcu światem zawładnie i tak i siak, a żeby wykorzystać do tego głupią grę na miotłach, dopiero musiałaby się nakombinować! Po co iść pod górkę, jeśli można się teleportować, hm? Quidditch nie dawał jej nic, ona mierzyła wyżej - w najlepszy magiczny uniwersytet. W końcu lepiej myśleć głową, niż mięśniami. W każdym razie, gdy już zdobędzie władzę, z całą pewnością nie zabroni czarodziejom tego sportu i nadal będzie pojawiać się na meczach, udając zainteresowanie tym, co dzieje się na boisku. A Rosie zapewni miejsce dla VIP-ów i bliższe znajomości z zawodnikami.
- Siniak na twoim nadgarstku jest wystarczającym powodem, abym to zrobiła - odparła spokojnie, uśmiechając się lekceważąco - Ach, Rosie! Rozumiem, że niebywale wierzysz w moje siły, ale nie zapewnię takiej klęski komuś, kto nawet nie prowadzi życia towarzyskiego. Cudotwórcą nie jestem. Dobrze wiesz, że zniszczenie to nie tylko hierarchia społeczna - wyjaśniła, a w jej oczach rozbłysły niebezpieczne ogniki. Może i Hepburn nie posuwała się do zemsty, ale dla Golightly był to chleb powszedni; chociaż nie wiem, czy powinno się nazywać to owym rzeczownikiem. To co robiła stanowiło raczej... usadzanie ludzi tam, gdzie znajdowało się ich miejsce. W końcu nie mogła dopuścić, aby ktoś spróbował ją zdetronizować! - Nie stanowiłoby to żadnego problemu. - Ale wymagałoby więcej nakładów pracy z jej strony, musiałaby zaangażować to tej sprawy osoby trzecie, w tym i niestety kilku nauczycieli. Czego się nie robi dla przyjaciół? Amy nie przeszkadzał lodowaty wiatr, paradoksalnie uwielbiała zimno.
- Proszę, nie mów mi, że zamierzasz to zrobić - Przewróciła oczami, próbując odczytać reakcję przyjaciółki - Czy on jest chociaż czystej krwi?
avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Roselyn Hepburn on Nie 17 Sty - 12:06

Wcale nie musiałaby długo kombinować. Wystarczyło wykorzystać światowe rozgrywki Quidditcha, kiedy czarodzieje z całego świata zjadą się w jedno miejsce by oglądać pojedynki swoich ulubionych drużyn.
A pod górkę warto iść, by potem osiągnąć satysfakcję z celu i wspominać miło wspaniały krajobraz, jaki się mijało. Teleportowanie, owszem, było szybsze, łatwiejsze i wygodniejsze, ale satysfakcja z osiągnięcia celu była o niebo mniejsza niż przy pierwszym rozwiązaniu.
Ale jeśli to ma zapewnić Rosie miejsce dla VIP'ów na każdym meczu, to była gotowa nie truć przyjaciółce głowy, byleby to miejsce dostać.
- Siniak na moim nadgarstku świadczy o tym, że częściej trzyma pałkę do tłuczków niż kobietę w swoich dłoniach. - mruknęła kpiąco, uważnie oglądając swój nadgarstek. Nie było z nim tak źle, jak się mogło wydawać. - Wiem, kochana, wiem. Dlatego też Cię uprzedzam, że jest pustelnikiem i raczej trudno byłoby mu zapewnić porażkę towarzyską.
To nie tak, że Hepburn nie posuwała się do zemsty! Zemsta miała słodki smak a przecież Roselyn przepadała za słodyczą. Ale rzadko zmuszona była do brania odwetu, bo przeważnie wygrywała w pierwszej rundzie. A nauczycieli nie było sensu angażować. Prawdę powiedziawszy Rose nie wiedziała, jak Joela traktują profesorowie i jeśli okazałoby się, że jest jednym z krukońskich kujonów pupilków, mogłoby się okazać, że zemsta wcale nie będzie taka łatwa a jeśli wszystko by się wydało i dziewczęta miałyby problem. Malutki.
- Mhmm...w połowie, chyba. Tak sądzę. W każdym razie tyle słyszałam. - odparła, zagryzając wargę. - I owszem chyba zamierzam to zrobić. A skoro to ma być tylko i wyłącznie zemsta, to nie będę zwracała uwagi na krew. - poza tym Joel był posiadaczem cholernie seksownych ust. I te szare oczy, wyrażających zblazowanie. I silne dłonie. Och, czyżby zaczynała padać sympatią do swojego oprawcy?
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 18 Sty - 16:57

Teoretycznie jest to całkiem dobry pomysł, ale jak wiadomo teoria często znacznie mija się z praktyką, a Amelia musiała zdobyć swój świat z klasą tak, aby ludzie jedli jej z ręki. Nie należy zapominać, że po terrorze wprowadzonym przed Czarnego Pana, władzę będzie musiała zdobyć po dobroci, może nawet zachowując pozory starego porządku. Ech, będzie jak Juliusz Cezar, albo Napoleon... z tym, że nie zostanie zasztyletowana przez swoich popleczników, tylko będzie żyć wiecznie, a jeśli nie wiecznie, to przynajmniej bardzo długo.
Owszem tak jest, jednakże zależy co kogo satysfakcjonuje: osiągnięcie celu, czy widoki po drodze - Amy wybierała pierwszą wersję, z zaznaczeniem, że chce to jak najszybciej.
- Czyżbyś wątpiła w moje metody? - Uniosła do góry brew i posłała przyjaciółce krytyczne spojrzenie. Przecież nie trudno było się domyśleć, że Joel jest pustelnikiem i nie należy do elity - w przeciwnym wypadku, wiedziałaby kim jest. Dla niej nie istniało ani słowo porażka, ani problem i nawet gdyby Krukon należał do grona profesorskich pupilków, niewiele by mu to pomogło. Przecież nie wszyscy nauczyciele mogą go kochać, prawda? Zawsze znajdzie się jakiś, który chce mu uprzykrzyć życie.
- Fuj - skrzywiła się wydymając usteczka w nieprzyjemnym grymasie. Jej jasne włosy odrobinę przyciemniały, co zazwyczaj wyrażało obrzydzenie. Dla niej seksowne usta nie rekompensowały braku czystości krwi, ale przecież nigdy nie powie tego na głos, jeszcze ucierpiałaby na tym jej nieskazitelna opinia. Przecież oficjalnie nie ma nic do mugolaków, a czasami nawet ich broni w imię wyższej idei. Jeszcze raz fuj. - Lepsze to, niż nic - westchnęła, kręcąc głową - Mimo wszystko, zobaczę co da się zrobić, żeby oszczędzić ci tej wątpliwej przyjemności.
Bo wygląd to przecież nie wszystko, czyż nie?


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Roselyn Hepburn on Pon 18 Sty - 23:24

Amelii i tak by nie wyszło to zdobywanie świata. W całej historii świata - zarówno mugolskiej jak i czarodziejskiej - dyktatorzy, monarchowie i carowie byli obalani. Prędzej czy później. Bardziej boleśnie lub mniej. Niestety, dyktatura na dłuższą metę nie miała prawa bytu, bo zawsze był ktoś, komu nie podobał się aktualny rządzący i marzył o przejęciu władzy co skutkowało rebeliami, ścinaniem, wieszaniem, wygnaniem jednostki rządzącej i obsadzeniem najwyższego stanowiska innym tyłkiem. Albo anarchią a z dwojga złego to drugie było gorsze, bo przecież (chociaż anarchia fajnie brzmi) bezprawie i brak ładu był czymś najgorszym, co mogło spotkać państwo. Demokracja albo chociaż skuteczna demokratyczna osłonka to jedyne, co na dłuższą metę ma możliwość przetrwania.
- A gdzieżbym śmiała! - żachnęła się, gwałtownie wyrzucając dłoń z cygaretką przed siebie. - Mówię tylko, że zapewnienie mu towarzyskiej katastrofy nie miałoby sensu, bo nie znajduje się w elitach i raczej niewiele go obchodzi czy ktoś go lubi czy nie. - a to czyniło z niego obiekt intrygujący, ale do tego przyznać się nie miała zamiaru. Nawet sama przed sobą.
- Hm. Ale kto tu mówi o przyjemności? - spytała, kręcąc głową ze zrezygnowaniem. Czyżby nawet Amelka po tylu latach nie rozumiała jej specyficznego toku rozumowania? - Ja nie robię tego dla przyjemności a w odwecie. To czysta transakcja mająca mi zapewnić satysfakcję z zemsty a jemu odebranie tego, na czym mu zależy. A żeby dowiedzieć się, na czym może zależeć tak odosobnionemu człowiekowi najpierw muszę go poznać. Zresztą sama najlepiej wiesz moja droga, że dobrze jest mieć blisko przyjaciół, ale wrogów jeszcze bliżej.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Pon 18 Sty - 23:40

A czy ktoś mówi, o wprowadzeniu dyktatury? Nie, Amelka nie była głupia, szczególnie teraz gdy pierwsza wojna dobiegła końca, a właśnie taka próba zakończyła się fiaskiem. I to dlaczego? Jakieś roczne dziecko zabiło najpotężniejszego czarownika, ot co! Wróćmy jednak do Amy, jej rozumowania, oraz poparcie Roselyn dla wyższej sprawy którego nie było, a które być powinno. W końcu jako przyjaciółka powinna popierać jej działania, na razie mające na celu podporządkowanie sobie szkoły, a potem... a potem świata. Demokracja lub republika to jedyne sprawdzające się na dłuższą metę ustroje, ale również nimi można sterować - i właśnie to miała zamiar zrobić panna Golightly.
- A ja mówię, że wcale nie mam zamiaru zapewnić mu towarzyskiej katastrofy. To przecież niejedyny sposób aby zniszczyć człowieka i ty o tym wiesz - Amelia też wiedziała. I miała środki, żeby to wykonać, samej nie ruszając się z wygodnego fotela, wystarczy tylko jedno słowo Rose. Spojrzała wyczekująco na przyjaciółkę, równocześnie gasząc cygaretkę - Nie on jeden tak się zachowuje. - mruknęła lekceważąco.
Owszem, rozumiała jej tok myślenia, chociaż sama preferowała inne metody, osiągania wyznaczonego celu. Mniej się człowiek zmacha po drodze, nie upadnie, a satysfakcja będzie taka sama.
- Wątpliwej przyjemności - sprostowała, powtarzając swoje wcześniejsze słowa - Przecież wiem, o co ci chodzi - żachnęła się - Jeśli chcesz to zrobić sama, nie będę cię powstrzymywać, jednak, jeśli potrzebowałabyś pomocy wiesz, gdzie mnie znaleźć. Z zaznaczeniem, że JA się do niego nie zbliżę, a fe! Krukonowaty kujon, jeszcze upaprany błotem.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Roselyn Hepburn on Wto 19 Sty - 1:48

Ach, jeśli chciała pociągać za odpowiednie sznurki jako zamaskowany dyktator to zupełnie co innego. To to mogło jeszcze przejść, więc mina Roselyn nie mogła być aż tak sceptyczna. Poza tym wspierała przyjaciółkę! To znaczy, Rosie nie interesowała się polityką i prawdę powiedziawszy było jej obojętne czy trwa zryw narodowy czy pokój czy znowuż ktoś próbuje przejąć władzę dopóty, dopóki nie odczuwała tego na własnej skórze. Innymi słowy, dopóki jej względna wolność nie była ograniczona poprzez nowe zasady, w poważaniu miała co się dzieje w kraju. No, tak mniej więcej. To był konik Amelki i nie zamierzała jej odbierać posady.
- Tak, wiem wiem. Tylko zabrzmiałaś jakbyś właśnie to miała zrobić, więc Cię ostrzegam, że to nic nie da. - Roselyn westchnęła, wyrzucając tlącą się resztkami sił cygaretkę. Nie zamierzała ustąpić przyjaciółce. Zresztą już uparła się przy swoim pomyśle, choćby miał nie wypalić. Amelka mogła mieć swoje zdanie ale ten sposób niszczenia ludzi był o wiele skuteczniejszy według Hepburn. Owszem, wiązał się z pewnym ryzykiem ale było ono tak odległe, że dziewczyna w ogóle nie wiązała tego ze swoją osobą. I to był jej mały błąd, ale o tym później.
- Wiem, że mogę liczyć na Twoją pomoc i jestem Ci kochana niezmiernie wdzięczna, ale tym razem załatwię to sama i po swojemu. - ucałowała Amelkę w nos, jak to zwykła robić, i uśmiechnęła się szeroko. Określenie Joela upapranego błotem kujona było zabawne. Niezmiernie zabawne.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Wto 19 Sty - 21:38

Szare eminencje zawsze wychodziły korzystniej z potyczek, a ostre przedmioty rzadziej znajdowały się w ich plecach, czy też jakaś nieprzyjemna trucizna w żołądkach. I chociaż Amy nie kryła się ze swoimi działaniami, a patrząc na nią od razu można było stwierdzić, kto tu wiedzie prym, to zarzucenie czegokolwiek jej działaniach graniczyło z niemożliwością. Ponadto, nigdy nie robiła nic wbrew woli ogółu, przynajmniej nie oficjalnie i jeśli ktoś patrzył jej na ręce. A Rózia nie musiała się martwić, że gdy Amelia obejmie władzę, ktoś ograniczy jej wolność - koniec końców, jako przyjaciółka głównodowodzącej znajdzie się na niewątpliwie przyjemnie uprzywilejowanej pozycji. O ile będzie ją wspierać.
- Każdy ma słaby punkt, nawet ty. Wystarczy tylko go znaleźć i klęska towarzyska nie będzie konieczna, żeby zniszczyć komuś życie - westchnęła bardziej do siebie, niż do Hepburn. To smutne, że nawet Amy miała swoją piętę Achillesową i wbrew pozorom wcale nie było to miejsce w szkolnej hierarchii. Ale o tym mówić się nie powinno, bo jeszcze ktoś zechce wykorzystać jej własną broń przeciwko niej.
- Proszę cię bardzo - uśmiechnęła się do przyjaciółki. I tak przecież zrobi swoje, niezależnie od tego co powie. Jednakże lepiej, aby Rosie się o tym nie dowiedziała, ot co - Musimy zrobić imprezę - wypaliła ni stąd ni zowąd - Ale tylko dla VIP'ów. Od tego szlamu zbiera mi się na wymioty, szczególnie, że jako prefekt muszę być dla nich miła. A fe!


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Roselyn Hepburn on Wto 19 Sty - 22:13

Wolimy jednak nie przytaczać wizji zaślinionej i zwijającej się w konwulsjach po otruciu bądź wykrwawiającą się z wbitym między żebra sztyletem Amelki. Nie, raczej zdecydowanie nie podoba nam się ta wizja, zwłaszcza, że później nie znalazłby się nikt inny, kto potrafiłby z Rosie wytrzymać a i jej pewnie większość by nie odpowiadała. Umówmy się, że towarzystwo jest potrzebne i nawet Roselyn nie chciałaby zostać sama na tym ziemskim padole.
No tak, zapomniałam jak to dobrze jest mieć kogoś na wysokim stanowisku, kto w razie czego zawsze będzie w stanie poprawić nasz byt czy uratować dupsko. Z tą świadomością, że praktycznie będzie bezkarna (w granicach zdrowego rozsądku; z tymi gorszymi zbrodniami będzie musiała się skutecznie kamuflować przed opinią publiczną - w końcu jako najbliższa głównodowodzącej również będzie pod ostrzałem mediów), Rose była gotowa wiwatować i zagrzewać ją do boju. Ba, nawet w króciutkiej spódniczce i pomponami w dłoniach.
- Przecież ja zdaję sobie z tego sprawę, nie traktuj mnie jak podrzędną głupiutką Puchoneczkę! - zbulwersowała się, posyłając przyjaciółce miażdżące spojrzenie. Przecież bardzo dobrze wiedziała, że każdy ma słaby punkt i była świadoma, że można było go znaleźć. I właśnie na tym polegał jej plan; najpierw musiała zbliżyć się do celu by odkryć jego piętę achillesową, a dopiero potem zaatakować.
- Och, biedna. Nie martw się, na imprezie będziesz nie będziesz musiała udawać. Ale powiedz mi gdzie, co i jak, kochana. Masz jakiś konkretny plan czy to tylko luźny pomysł? - Roselyn już w główce ustalała sobie, jak przekonać Amelkę, żeby zgodziła się na przyjście Joela. I kto mógł go znać na tyle dobrze, by wziąć go ze sobą. W końcu musiała znaleźć jakiś punkt zaczepienia, by mogła nawiązać z nim kontakt.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Wto 19 Sty - 22:43

Ona także wolała uniknąć takich oto doświadczeń z otruciem bądź zasztyletowaniem związanych (inne formy morderstwa można włożyć do tego samego worka) i miała zamiar odnieść sukces. Będzie się trzymać z daleka od niemowląt i małych dzieci, Czarny Pan przypłacił to klęską. Amelia nie miała nic przeciwko towarzystwu Rosie i nie miała problemów, aby z nią wytrzymać. Przynajmniej, jak do tej pory. Zagrzewanie do boju jest mile widziane, jednakże pompony i krótka spódniczka były zbędne; w końcu panienka Golightly ceniła sobie elegancję, a taki strój ciężko nazwać eleganckim.
- Myślałam na głos - westchnęła, kręcąc głową - Geniusze zła ponoć tak mają i w ten sposób wyjawiają swoje niecne plany. - Lepiej jednak, aby niecne plany Amelii pozostały w tajemnicy, tak będzie lepiej dla całego świata, jeśli nie wszechświata. Do znajdowania słabych punktów innych miała swoich ludzi, rzadko angażowała się osobiście w takie akcje; jeszcze jej reputacja mogłaby ucierpieć - Ech, muszę sobie znaleźć Pana Właściwego, inaczej albo zwariuję, albo zrobię to z Hewsonem - skrzywiła się na samą myśl o tym. Ona szukała tego jedynego, który zadbałby o romantyczną atmosferę i sprawił, że wspominałaby swój pierwszy raz ze wzruszeniem do końca życia, albo i jeszcze dłużej.
- Zapewne pokój wspólne, albo któreś dormitorium, byle nie nasze. Nie wiem, kiedy ale kiedyś na pewno, najlepiej w najbliższym czasie. I nikogo, kto nie ma czystej krwi, za to dużo alkoholu, dobra muzyka i towarzystwo. Jak myślisz?


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Roselyn Hepburn on Sro 20 Sty - 0:07

Właściwie to chyba żaden z dyktatorów nie miał w planach zostać zamordowanym. To było takie niespodziewane jak pojawienie się Afry White w różowym lateksowym kostiumie na przyjęciu Bezgłowego Nicka.
Amelka nie mogła przewidzieć rozwoju wypadków i chociaż kamuflowałaby się wręcz perfekcyjnie, zawsze znalazł się ktoś, komu coś mogłoby nie odpowiadać. No i zawsze znajdzie się ktoś, kto może chcieć ją zabić. Oczywiście Rosie potem pomściłaby przyjaciółkę i żywcem wypatroszyła mordercę, napełniając jego wnętrze arszenikiem i tworząc półżywą bombę. I wielkie bum! Takimi krwawymi fajerwerkami zakończyłaby obrzędy pogrzebowe swojej przyjaciółki. Iście teksańska masakra.
- No to jeśli Ci się kiedyś zdarzy wyjawić swój niecny plan przy niepowołanej ku temu osobie, to skończysz jak pozostałe czarne charaktery - śmiercią albo w Azkabanie. - a tego zdecydowanie przecież Rosie nie chciała. I ze względu na dobro przyjaciółki i przez wzgląd na swoje wygody.
- Hewson jest przystojny. - skomentowała, przywołując w myślach obraz Ślizgona o którym była mowa. - W sam raz na raz.
Rosie nie miała takich romantycznych upodobań a swój pierwszy raz już miała za sobą. Zresztą nie tylko pierwszy. I dla pocieszenia, ten pierwszy taz nigdy nie był taki, jaki sobie romantyczki wyśniły. W rzeczywistości było odwrotnie. Ale Roselyn wolała tego nie mówić i nie psuć przyjaciółce marzeń.
- Prawdę powiedziawszy pomyślałam, że mogłabym w jakiś sposób ściągnąć tutaj Joela. Skoro mam się mścić, muszę jakoś się do niego zbliżyć a impreza to odpowiedni moment. - Angusowi się nie podobał pomysł ponownego spotkania z napastnikiem, co wyraził prychnięciem, kiedy wskakiwał na kolana swojej pani. - Poza tym małym ustępstwem zgadzam się na wszystko.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Sro 20 Sty - 0:57

Lepiej, żeby te obrzędy wykonała nim ktoś zdąży targnąć się na życie Amelii, wszystkim wyjdzie to na lepsze, a ona wciąż będzie miała swoją przyjaciółkę, wraz z przywilejami z tej przyjaźni płynącymi. Biletami na mecze Quidditcha, bliższymi znajomościami z członkami drużyn i przymykaniem oka na wszystkie występki Hepburn. Tego przecież nie chciałaby stracić, prawda? A taka bomba mogłaby stanowić ciekawe urozmaicenie jej koronacji na władcę świata. Będą grać mugolski Marsz Imperatora z Gwiezdnych Wojen. Pam pam pam pam pa ram pam pa ram... W przyszłym roku miała wyjść nowa część tego filmu, a Amy miała zamiar znaleźć się na widowni i może jakoś wciągnąć tam również Roselyn. W końcu nie może ukrywać przed nią swojej miłości do mugolskiej muzyki i filmów wiecznie.
- Nie grozi mi to. Będę wybitnym czarnym charakterem... chociaż nie, czarny charakter źle brzmi. Będę wybawicielem ludzkości, wyniosą mnie na ołtarze - uśmiechnęła się mimowolnie, rysując sobie ten obrazek przed oczami. Ach, jakie życie mogło być piękne!
Przewróciła lekceważąco oczami. Hewson był przysojny, nie dało się zaprzeczyć. I chętny prawie zawsze.
- Nie szukam kogoś na raz. Seks powinien być czymś wspaniałym, wręcz lirycznym, a Hewson poezji mi nie zapewni.
Amelia nie miała zamiaru rezygnować ze swoich marzeń i zadowalać się czymś, co całkowicie ich nie wypełni. Jeśli nie mogła czegoś mieć tak jak chciała... nie, taka opcja nie istniała.
- Nie ma mowy. Nie wpuszczę kogoś takiego na moją imprezę - skrzywiła się nieznacznie - Możesz się nim zająć po niej, nie chce tu jakichś podrzędnych Krukonów.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Roselyn Hepburn on Sro 20 Sty - 18:22

No tak, niby i lepiej ale z drugiej strony, gdyby zabiła potencjalnego mordercę zanim dokonałby zabójstwa, to sama stałaby się zwykłą morderczynią a w tym drugim przypadku miałaby pretekst do morderstwa - zabiłaby w odwecie za zamordowanie przyjaciółki. Mogłaby udać zrozpaczoną, załamaną i skruszoną. Może mogłaby nawet liczyć na okoliczności łagodzące, jeśli przymknęli by oko na okrucieństwo i zimną krew z jaką zaplanowała całe zajście.
Z drugiej jednak strony wejściówki i vipowskie miejsca na wszystkich ważnych meczach byłby zbyt kuszącą perspektywą, by z niej od tak zrezygnować i dziewczę było gotowe bronić Meli niczym lwica broniąca swoich młodych. Szkoda, że lwice nie miały takich grzyw jak lwy, wyglądałyby o wiele korzystniej.
- Te, wybawicielu ludzkości, Przecinek zaraz doprowadzi do ruiny Twoją ulubioną bluzkę. - zauważyła spokojnie, starannie kryjąc rozbawienie i zachowując powagę. Kocur był w trakcie ostrzenia pazurków...na ślicznej bluzeczce Amelii. O gwiezdnych wojnach nie chcemy rozmawiać, nigdy mnie ten film nie kręcił i nie rozumiem czemu wszyscy tak strasznie się nim ekscytują. Uwagę o lirycznym i wspaniałym seksie puściła mimo uszu, choć o mały włos mina panienki Hepburn zdradziłaby sceptyczne podejście do teorii przyjaciółki. Seks nie był liryczny, nigdy.
- Albo mogę zająć się nim zamiast imprezy. - odcięła się, odchylając głowę w tył tak, by jej lekceważący wzrok był jeszcze bardziej lekceważący niż normalnie. Impreza w pokoju wspólnym bez jej udziału? Tego jeszcze nie było.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Sro 20 Sty - 20:14

Nie należy zapominać, że w dzisiejszych czasach, mordercy są na poziomie dziennym, a aurorzy mają ręce pełne roboty, ścigając byłych Śmierciożerców. Pewnie nawet przeoczyliby sprawę Roselyn i uszłoby jej to na sucho. Jakby jeszcze pociągnęła nosem, zatrzepotała rzęsami i uśmiechnęła się niewinnie nikt nie byłby w stanie oskarżyć ją o tak niecny czyn. O pretekst do morderstwa nie trudno, choć nie da się ukryć, że pomszczenie zabójstwa przyjaciółki to byłby motyw! Gryfoński, ale zawsze motyw.
Lwice to kolejny gatunek, który został poszkodowany żeńską płcią. Pawie także. Amelia naprawdę cieszyła się, że jest człowiekiem, przynajmniej powierzchownie i wyglądała lepiej, od większości mężczyzn, a jeśli nie... cóż, bez większego problemu mogła to zmienić.
- Przecinek! - pisnęła karcąco, zeskoczyła z okno i wzięła na ręce rudego kota, który zabawiał się z jej bluzką. Nadszarpany materiał zsunął się na podłogę; może jeszcze uda się go uratować? - Wykastruję cię, zobaczysz - prychnęła na niego i powróciła na swoje poprzednie miejsce. Amy miała swoje poglądy na temat tego, jak miał wyglądać jej pierwszy raz i nie miała zamiaru ich zmieniać, nie ważne, jakie było zdanie Rose, oraz to czy przyjaciółka wątpiła w to czy też nie.
- Nie mów, że chcesz poświęcić moją imprezę dla tego nieudacznika - spojrzała lekceważąco na przyjaciółkę, unosząc jedną brew do góry. Amelia organizowała najlepsze imprezy, wiedzieli o tym wszyscy, którzy choć raz zostali na nie zaproszeni; nie warto odpuszczać ich dla kogoś takiego, jak Joel.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Roselyn Hepburn on Sro 20 Sty - 20:52

Mordercy są na poziomie dziennym i owszem, najprawdopodobniej jej sprawa zginęłaby w natłoku innych ale tu nie chodzi o to. Problem tkwił w tym, że Rosie nie wiedziała jak mogłaby żyć dalej po morderstwie kogoś. Nigdy nie zastanawiała się nad tym, czy byłaby zdolna do popełnienia morderstwa a tym bardziej nie roztrząsała, jak czułaby się sama ze sobą do końca swojego życia. Roselyn nie umiałaby zabić zwierzęcia a już na pewno nie człowieka. Ale o tym nikt wiedzieć nie musiał, w końcu należało być bezuczuciowym stworzeniem, nie? I nie przesadzajmy z tymi gryfońskimi motywami. Ślizgoni częściej brali odwet na mordercach swoich przyjaciół. Czerwoni woleli donosić i załatwiać sprawy poprzez wykwalifikowany personel. Zieloni nie chcieli tracić kontroli.
Właśnie! Zresztą umówmy się, że w świecie zwierząt na każdym kroku spotykało się przypadki, gdzie w gatunku to samiec przyciągał wzrok a samica była bezbarwna. Jak choćby u lwów, pawi czy bojowników. Samiczki bojowników wyglądały nieciekawie. Ale to tylko dowód na to, że natura uwarunkowała wygląd samców od gustów samiczek, które to nie musiały uwodzić a tylko wybierać w co ciekawszych okazach. Okropne, że u ludzi role się odwróciły i to kobiety musiały uwodzić wyglądem i zachowaniem.
- Już dawno powinnaś go wykastrować, raptem kilka dni temu widziałam jak zaliczał burą kotkę mugolskiej Puchonki. Powinnaś trzymać Przecinka i jego zbyt wielki popęd seksualny w zamkniętym pokoju.
O miłości nie ma sensu rozprawiać, bo dziewczęta miały na ten temat skrajnie odmienne zdania. Rose w nią nie wierzyła. I tyle.
- Cóż, imprezy mam co tydzień i zaczyna mnie nudzić ich monotonia a ten nieudacznik może być zabawną odskocznią. - wzruszyła ramionami, zeskakując z parapetu i pośpiesznie zamykając okno. Może i organizowała najlepsze imprezy ale Roselyn była na wszystkich, to w końcu mogło się znudzić.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Sro 20 Sty - 21:29

Tematy zbyt patetyczne i abstrakcyjne, aby nawet się nad nimi zastanawiać. Istniały naprawdę znikome szanse, że którakolwiek z nich kiedykolwiek do tak okrutnego czynu, jakim z pewnością było morderstwo. Nawet Amelia w swoich planach podbicia świata nie brała pod uwagę, by mogła kogoś usunąć ze swojej drogi, usuwając go ze świata. Co innego doszczętnie zniszczyć komuś życie, co innego mu je odebrać. Ślizgoni tacy nie byli wbrew temu, co się o nich powszechnie mówiło. Owszem, zamykali się we własnym kręgu, tocząc wojnę z przedstawicielami innych domów, szczególnie teraz, gdy po upadku Czarnego Pana co bardziej chorobliwe jednostki, postrzegały każdego mieszkańca Slytherinu, jako potencjalnego Śmierciożercę. Taka sytuacja sprawiała, że przyjaźnie zielonych były o wiele trwalsze niż te z innych domów, chociaż nigdy się o tym nie mówiło otwarcie.
Tak, tak - dziwny jest ten świat, a już szczególnie ten mugolski - przez tą dzisiejszą modę, aż trudno odróżnić kobietę od mężczyzny, a wszyscy wyglądają jak pawie.
- Za bardzo mi go szkoda. Po za tym, to tylko zwierzę, instynkty biorą nad nim górę, a nie zakłada dwa razy tych samych rękawiczek. I całe szczęście - westchnęła ciężko. Kocur rozłożył się na jej kolanach, mrucząc przytakująco.
Jemu zdecydowanie nie śpieszyło się do straty genitaliów.
- Chyba żartujesz - żachnęła się - Jeśli zamierzasz wybrać zabawianie się z nim, a nie moją imprezę i mnie, to nie zamierzam wybijać ci tego z głowy. Nie będę przecież zanudzać się swoim towarzystwem - oznajmiła lekceważąco, zeszła z parapetu, wskoczyła na swoje łóżko i zaciągnęła kotary. Jeśli Roselyn naprawdę wybierze Krukona, pożałuje tego. Joel oczywiście. Bo to, co zrobi Amelia, będzie niczym w porównaniu z zemstą Rose.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Roselyn Hepburn on Sro 20 Sty - 21:48

Teoretycznie morderstwo w wykonaniu którejś z dziewcząt było tak abstrakcyjne, jak... no nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak co. W każdym razie one mogły o tym nie myśleć. Teraz. Ale statystycznie jedna na niespełna tysiąc osób to potencjalny morderca a w zamku było ponad tysiąc uczniów. No, chyba, tak to w każdym razie wyglądało. Zatem potencjalnie co najmniej jedna osoba ze szkoły mogła w przyszłości dopuścić się morderstwa. Szanse każdej z nich były jak jeden to liczby uczniów, czyli wyrównane. A nóż to któraś z nich kiedyś zostanie zabójcą?
O Czarnym Panu lepiej nie wspominać w murach szkoły, wszyscy jeszcze trzęśli się ze strachu na samo wspomnienie jego imienia. A raczej tytułu, jaki sobie nadał. Ślizgoni trzymali się razem a znaczna większość szkoły była podejrzliwa i niechętnie z nimi przebywała. To przykre, Ślizgoni też mieli uczucia!
- Moja droga wierz mi, że gdyby był wykastrowany, czułby się nawet i lepiej. I nie dostawałabyś co chwila przykrych listów z groźbami, że jeśli jeszcze raz ten koci macho przeleci czyjąś kotkę, to Ty będziesz miała przykrości. Kobieto! On zaliczył już wszystkie kotki w zamku i okolicy. Aż się boję, że niedługo zabierze się za Angusa. - tu podświadomie podrapała leżącą na jej ramionach fretkę.
- Nie masz prawda mną dyrygować, Amelio Golightly. - warknęła oschle, przenosząc się na swoje łóżko. - Zrobię to, na co mam ochotę, niezależnie od tego co Ty uważasz. A jeśli masz zamiar mnie szantażować, to możesz być pewna, że nie zagoszczę na Twojej imprezie. - i również zasunęła kotary, ani myśląc mówić cokolwiek więcej.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Amelia Golightly on Sro 20 Sty - 22:52

Takie statystyki zazwyczaj nie przynoszą oczekiwanych rezultatów i mijają się z prawdą. Jeśli założyć, że jedna osoba na tysiąc to potencjalny morderca, to skąd wiadomo, że wszystkie tysięczne osoby nie zgrupowały się teraz w zamku i w najbliższym czasie nie dokonają jakiegoś obrzydliwego mordu masowego na samych sobie?
To dziwne, że nawet kiedy media ogłosiły, że era Czarnego Pana dobiegła końca i czarodzieje są już bezpieczni, ludzie nadal czuli strach przed wypowiadaniem jego imienia. Sama Amelia wzdrygała się na jego dźwięk i raz szła za tłumem, potulnie nazywając go Tym, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, jak i z resztą większość Ślizgonów. Teoria, jakoby większość z nich miała na przedramieniu mroczny znak była czystym kłamstwem, a jedynym nawróconym Śmierciożercą w zamku był profesor Snape - wszyscy o tym wiedzieli, w końcu jego rozprawa znajdowała się w ścisłej czołówce tych najgłośniejszych. Ale dla Amelii wciąż był on starszym o zaledwie kilka lat Severusem, który pomagał jej w eliksirach w pierwszej klasie i podrzucał książki, dotyczące czarnej magii.
Przecinek pisnął przeraźliwie, kuląc się na kolanach swojej właścicielki oznajmiając wszem i wobec, że wcale nie byłoby mu tak lepiej.
- Widzisz? - wskazała głową na swojego kocurka - To ich wina, że nie potrafią upilnować swoich kotek i nie przesadzaj, takie listy były tylko dwa, a ich autorzy zostali usadzeni na właściwych miejscach. Nie bój się, Przecinek za Angusa się nie weźmie, bo preferuje kotki.
O nie, Amelka nie miała zamiaru mówić nic więcej. Ona nikogo nie szantażowała, a tym bardziej nie drygowała - i tak wersji się trzymajmy. Zakopała się w swojej pościeli głaszcząc pomrukującego kota.
Kilka minut później, wstała z łóżka, odsunęła kotary przy wyrku Rosie i położyła się obok niej; nie, zdecydowanie nie przyznawała się do winy, nie przepraszała, po prostu cała sprawa wyleciała jej z głowy, a słowa wypowiedziane przed chwilą przez przyjaciółki odbiły się od niej jak groch o ścianę. Tak było zawsze, a Roselyn chyba zdążyła się do tego przyzwyczaić.
- Myślisz, że Hewson da się wrobić w ściągnięcie alkoholu? - zapytała, szczerząc się wesoło.


I could flirt with all the guys, smile at them and bat my eyes
Press against them when we dance, make them think they stand a chance

Then refuse to see it through, on a dream that won't come true
But to cry in front of you, that's the worst thing I could do


avatar
Amelia Golightly
Administrator
Królowa Pszczół

Liczba postów : 655
Czystość krwi : czysta
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Roselyn Hepburn on Sro 20 Sty - 23:14

No nie, wolałabym jednak nie myśleć o Hogwartcie jak o szkole pełnej szaleńców, którzy gotowi byli w każdej chwili popełnić zbiorowe samobójstwo albo pozabijać siebie nawzajem. Oj nie, to było niemożliwe. Poważnie, nie dałoby się zgromadzić przypadkowo aż tylu ludzi z zaburzeniami psychicznymi w jednym miejscu.
Sytuacja po obaleniu Voldemorta wcale nie była dziwna. Zastraszeni wyczerpani nieustannym oglądaniem się za siebie czarodzieje wciąż nie mogli uwierzyć, że Czarny Pan odszedł na zawsze a w ich świecie na nowo miał zapanować stary ład i porządek. Musieli oswoić się na nowo z tym, że koniec z terrorem. Musieli na nowo nauczyć się ufać innym a to wcale nie było łatwe. Zwłaszcza, kiedy o Ślizgonach krążyły takie niestworzone historie a oni sami nie mieli ochoty zaprzeczać, tym samym sobie szkodząc.
- Niedługo mu się skończą kotki i zabierze się za albo inne gatunki albo za samców. - mruknęła, rzucając podejrzliwe spojrzenie rudzielcowi.
Pojawienie się Amelki w jej łóżku nie było niczym zaskakującym. Roselyn zaczęłaby się martwić, prawdę powiedziawszy, gdyby tak się właśnie nie stało. Wtedy mogłaby podejrzewać, że przyjaciółka naprawdę się obraziła.
- Myślę, że będzie chciał czegoś w zamian - wiadomo czego może chcieć taki osobnik jak on - ale nie będzie z tym problemu. - odparła, robiąc Meli miejsce obok siebie. Cóż z Joelem spotka się przed imprezą, niby to przypadkiem, kiedy już będzie ubrana wyjątkowo seksownie.
avatar
Roselyn Hepburn
Dorosły

Liczba postów : 181
Czystość krwi : czysta
Skąd : Glasgow, Szkocja

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 1 - VII klasa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach