Pokój nr 2 - VI klasa

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Mistrz Gry on Sob 29 Paź - 14:42

Duże, przestronne pomieszczenie, utrzymane w zielono - srebrnej kolorystyce. W dormitorium mieści się pięć łóżek, każde z kolumienkami w rogach, między którymi rozwieszone są szmaragdowe kotary, uszyte z tego samego materiału, co zasłony widniejące w łukowatych oknach komnaty.
Po prawej stronie każdego z mebli stoi niewielka, wykonana z ciemnego drewna szafka nocna z kilkoma często zacinającymi się szufladami. Miejsce przy drzwiach należy do Cornelii Golightly, podczas gdy to pod oknem jest własnością Cassandry Hayes. Trzy następne łóżka przy ścianach zajmują Marylin Langdon, Holly Fitzgerald, oraz Vesna de Chaves. Podłogę wyścieła gruby, ciemnozielony dywan w srebrne wężyki, zaś jedynym źródłem światła są tu umieszczone na suficie lampy, również przyozdobione srebrnymi wężami.
avatar
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Sob 23 Cze - 21:58

Doszły do dormitorium śmiejąc się w niebogłosy. - Zostaniesz sławna, już ja się o to postaram. Założę nowy Departament, Departament od Spraw Znęcania się nad Młodszymi Uczniami w Hogwarcie. Oczywiście będą tam debaty na temat: Sposoby dręczenia młodszych! Kto stanie na czele tego Departamentu? Cassandra Hayes! - Zaśmiała się jeszcze głośniej. Humor i tak miały już dobry, ale alkohol może go polepszyć.
Panna Langdon w swym kufrze miała nie tylko trunki procentowe, ale także małą sziszę i dwie paczki tytoniu, którą udało jej się kiedyś wynegocjować z pewnym mugolskim chłopakiem. - To co? Robimy libację? - Zapytała, unosząc pytająco brwi.
Schyliła się do swej skrzyni, która stała przy łóżku i wyciągnęła z niej jedną butelkę whisky i jedną wódki. Miała tylko takie trunki. - Zapalimy do tego? - Wyciągnęła siszę i zaśmiała się.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Cassandra Hayes on Sob 23 Cze - 22:11

Cassandra wpadła do dormitorium za Mary, zginając się wpół ze śmiechu. Przez chwilę tarzała się po zielonym dywanie w srebrne wężyki, ale gdy w końcu się uspokoiła, jej fryzura pozostawiała wiele do życzenia, a z oczu spływały łzy śmiechu. Chwiejąc się na nogach, rzuciła się na łóżko i zdjęła glany, które natychmiast wrzuciła pod łóżko.
- Ach, te marzenia są piękne - rozmarzyła się panna Hayes, przewracając na brzuch i podpierając głowę na łokciu.
Przyglądała się przyjaciółce, kiedy grzebała w swoim kufrze. Po chwili wyciągnęła butelkę whisky i wódki, a także dwie paczki tytoniu i małą sziszę. Otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia, po czym roześmiała się.
- Robimy, robimy - potwierdziła z łobuzerskim uśmiechem na ustach. - Jak masz ochotę, w kufrze jest czekolada... podaj whisky, Mary!
Znowu wybuchnęła śmiechem, jakby już się upiła. A kto wie, czy po tym wszystkim nie wyjdzie z dormitorium i nie zrobi czegoś głupiego na korytarzu... W końcu wszystko jest możliwe.
- Możemy, czemu nie - odpowiedziała z zagadkowym uśmieszkiem na twarzy Cassie, dźwigając się na łokciu do góry. Po chwili zniżyła głos do konspiracyjnego szeptu. - Tylko uważajmy, żeby nasze współlokatorki się znikąd nie pojawiły...
Spojrzała na przyjaciółkę. To będzie pamiętna noc!
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Sob 23 Cze - 22:26

Marzenia, to będzie rzeczywistość!
- Kto wie? Może na marzeniach się nie skończy. - Powiedziała zagadkowo. Rozmyślając co by było gdyby naprawdę została Panią Minister Magii. To by było bardzo ciekawe doświadczenie, no cóż. Kiedyś może spróbuję, chociaż jedną kadencję, albo dwie.
- Nie rób takich oczu. - Zaśmiała się z koleżanki. Co jak co, ale potrafiła kilka rzeczy. Po pierwsze ściągać na klasówkach i sprawdzianach, po drugie przemycać niedozwolone rzeczy, po trzecie... To ma zostać tajemnicą. Otworzyła whisky i uświadomiła sobie, że nie ma żadnego kubka, czy czegoś. Co tam, w końcu nic się nie stanie jak będą piły z gwinta. Chrzanić dobre zachowanie, dzisiejszym wieczorem rządzą anarchia i alkohol.
Zapaliła sziszę, użyła swojego ulubionego tytoniu, jabłkowego. Zaciągnęła się i wydmuchała słodko pachnący dym. Podała whisky Cass. - Czekoladę powiadasz? - Uśmiechnęła się i poszła buszować w kufrze przyjaciółki. - Znalazłam! - Krzyknęła z uśmiechem na ustach.
- Nie zjawią się, zresztą mieszka tu nas tylko trójka, a tej eee trzeciej dziewczyny dawno nie widziałam. - Zaśmiała się poddając siszę dziewczynie.
Pamiętna? Ta noc zostanie opisany w nowszym wydaniu książki o Hogwarcie. Panna Langdon tak mówi, więc tak będzie.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 24 Cze - 1:16

W takim razie panna Langdon musi się dobrze uczyć, mieć ambicje i być przyjemną dla społeczeństwa. Trochę nieprawdopodobne, ale nic nie jest niemożliwe, prawda?
- Ale ty będziesz mądra - uśmiechnęła się Cassie. Przez chwilę zastanawiała się, co właściwie chciałaby robić w przyszłości. Nigdy nad tym nie myślała, mówiąc szczerze. Zawsze chciała jedynie zdać egzaminy i przejść do następnej klasy. A może by tak... zostać aurorką? To musi być niezmiernie ciekawe zajęcie. No i Mary nadal byłaby jej szefem. Zajebiście!
Wzięła whisky od Mary i upiła kilka łyków. Co z tego, że nie miały kubków... butelki miały! Cassandra dawno nie piła, więc prędzej czy później upije się niewielką ilością alkoholu i będzie gadała głupoty.
- Prosto z Miodowego Królestwa - uśmiechnęła się do przyjaciółki. Czekolada... mniam. Ale nie teraz, najpierw wolała się... no cóż... upić. Podobno whisky jest najlepsze na problemy.
- Nieznośna Ethel zamknęła ją w kantorku - roześmiała się głośno Cassandra. Czyżby whisky dawała już o sobie znać?
Będą sławne. Wszyscy imprezowicze będą brać z nich przykład... marzenia są takie piękne.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Nie 24 Cze - 1:25

Tak. Postanowienie noworoczne, Marilyn będzie się teraz pilnie uczyła, wzorowo zachowywała, a wszyscy będą chcieli z nią przebywać z powody jej miłego i słodkiego charakteru. Iluzja prysła jak bańka mydlana. Panna Langdon swą wredotą i arogancją zdobędzie najwyższy szczyt, o tak.
A ona chciała być, chciała... W sumie to nie wiedziała kim chciała być. Na pewno sobą. Może jej przyszłość będzie związana z muzyką, którą tak bardzo kochała, albo faktycznie zostanie Panią Minister i będzie rządziła. Tak, bardzo ładna perspektywa.
A Mary na szczęście miała mocną głowę, tak szybko się nie upije, ale i tak wiadomo, że trunek kiedyś do niej dotrze i to będzie miała na nią zły wpływ. Biada wszystkim nieszczęśliwcom, którzy napatoczą się temu duetowi.
- Dawno nie jadłam czekolady. - Powiedziała i ugryzła kawałek. A cLangdon zastosuje inną metodę. Wyciągnęła rękę po whisky. Popiła czekoladę tym alkoholem.
- Khm... - Parsknęła śmiechem. Miała minę typu: naprawdę?
Sława ahh, już ją czuje. Wszyscy już biorą z nich przykład, bo tylko one potrafią się tak upić. Czemu marzenia, to będzie rzeczywistość.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 24 Cze - 11:34

Wszystko jest możliwe, ale żaden z wyborców nie lubi złośliwych i wrednych kandydatów. Chyba że program wyborczy Mary będzie zaskakujący i dużo obiecujący. Hmmm... poprosi się najmądrzejszego Krukona w szkole o pomoc pod groźbą jakąś tam i ta dam! Wybory wygrane!
Niech zostanie Panią Minister, która na każdym spotkaniu z czarodziejami będzie dawała własny koncert. Wtedy na pewno ją pokochają! Koncerty za darmo, trzeba się jedynie wybrać na debatę wyborczą.
W sumie według postronnych musiałoby to być bardzo zabawne, widok dwóch szesnastolatek, nie potrafiących ustać prosto i wybuchających co chwila niepohamowanym śmiechem.
- Ja jadłam wczoraj ciasto czekoladowe - powiedziała Cassie, biorąc butelkę z whisky z rąk przyjaciółki i pociągając solidny łyk. Przypomniało jej się całe spotkanie z Gabrielem w Hogsmeade, ilości łez wylanych przez ich oboje i gorzka prawda, której się dowiedziała. Uśmiech spełzł z jej twarzy i próbując zamaskować zmieszanie, napiła się jeszcze kilka porządnych łyków alkoholu. Przeszła jej przez głowę myśl, czy Mary zauważyła zmianę w jej zachowaniu.

avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Nie 24 Cze - 12:26

Żaden nie lubi takich kandydatów, ale żaden z nich nie zna Marilyn Langdon, ona będzie wyjątkową pretendentką na to stanowisko i dlatego ludzie ją pokochają, nieważne jest, że mogliby nie przeżyć jej kadencji. W sumie to pomoc Krukona byłaby bardzo dobrym posunięciem, a więc kto jest tym najmądrzejszym?
Koncerty za darmo. To będzie wielka zmiana w Ministerstwie. Ludzie zamiast pracować będą przychodzili, by jej posłuchać, ahh ta cudowna wizja rock and roll'owego półświatka w tej zacnej instytucji. Na pewno każdy marzy o tym, ażeby wysłuchać prawdziwego rocka.
Widok dwóch pijanych dziewcząt z ambitnymi marzeniami. Nie każdy jest taki, jak one. Niektórzy ludzie takie szalone rozmyślania mają na trzeźwo, strach się bać, co by było, gdyby się naprawdę upili.
- Kiedy ja ostatnio jadłam coś czekoladowego. - Myślała na głos. W końcu zrezygnowana wzruszyła ramionami, co miało oznaczać, iż nie pamięta.
Spojrzała na nią pytająco, pomimo tych kilku łykach whisky nadal umiała patrzeć. Wyciągnęła rękę po butelkę. Czekała, aż dziewczyna zdradzi jej, co było powodem takiej zmiany zachowania. W końcu się przyjaźniły, a pannie Langdon można powiedzieć wszystko.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 24 Cze - 13:53

Cassandra zorganizowałaby Mary taką kampanię wyborczą, że magiczne ulotki walałyby się dosłownie wszędzie. Pierwsze strony w Proroku Codziennym, wysyłane listownie przez bezpłatne sowy, wizerunek Ślizgonek na każdym szyldzie na ulicy Pokątnej i Hogsmeade. Ludzie przychodziliby na ich debaty, aby posłuchać nie tylko programu wyborczego i wizji złudnej przyszłości, ale również pięknego głosu panny Langdon. Cassie specjalnie na tę okazję nauczyłaby się grać na jakimś instrumencie, żeby wspierać swoją przyjaciółkę na scenie. To byłaby naprawdę piękna rzeczywistość.
Nikt nie może być taki, jak one. Cassie i Mary są niepowtarzalne i żadna Ślizgonka nie będzie mogła powtórzyć ich sukcesów w przyszłości, choćby nie wiem jak bardzo była zła.
- Przed chwilą - uśmiechnęła się blado panna Hayes, pokazując palcem na tabliczkę czekolady w dłoniach panny Langdon. Upiła jeszcze kilka nerwowych łyków. Widząc spojrzenie Mary, wiedziała, że właśnie nadeszła pora spowiedzi. Będzie mogła jej powiedzieć wszystko, a ona tego nie wypapla. Była tego pewna.
- Więc... wczoraj coś się stało - zaczęła cicho, nie wiedząc, co powiedzieć dalej. Spojrzała bezradnie na przyjaciółkę.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Nie 24 Cze - 14:08

Tak. Ulotki, reklamy. Wszędzie one, nie byłoby osoby, która by ich nie znała. Ich wizerunki powinny być jeszcze na szatach, szalikach, kapeluszach. Wszędzie! Będą razem grały, razem komponowały. Wszyscy je pokochają. A panna Langdon nie umie śpiewać i nie ma pięknego głosu. No dobra ma, ale jej niska samoocena podpowiada jej inaczej.
Nikt nie może być, nikt nie był. Nikt nie jest i nikt nigdy nie będzie. One są wyjątkowe, one są zgrane, one są sobą. Ich więź jest bardzo mocna, w końcu nawet glany noszą bardzo podobne.
Spojrzała na tabliczkę czekolady. Dopiero teraz zobaczyła, ze była ona z Hogsmeade, a przecież ostatnie oficjalne wyjście było bardzo dawno temu, a tabliczka teoretycznie zostałaby już dawno zjedzona. A więc siłą dedukcji Mary domyśliła się, że jej przyjaciółka zawitała tam w ostatnim czasie. Ciekawie, bo nie były tam razem, czyli łamała zasady z kimś innym. Pokiwała głową uważnie patrząc na dziewczynę. Czekała na jej spowiedź, będzie jak mugolski duchowny. Nikomu nie powie, to będzie ich tajemnica.
Pokiwała głową i powiedziała: - Mów dalej. - Czyżby Cassandra była na randce. Otworzyła wódkę, teraz każda miła po butelce. Pociągnęła potężny łyk i skrzywiła się.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 24 Cze - 14:18

Hmm... jeśli pomysł z Ministerstwem nie wypali, zawsze Cassie może porzucić swoje ewentualnie plany zostania aurorką i razem z Mary założą zespół. Będą popularniejsze od Fatalnych Jędz i to właśnie ich zespół będzie zapraszany na wszystkie imprezy w Hogwarcie, w Ministerstwie... a czasem nawet na prywatne wesela i przyjęcia. Miałyby pieniędzy jak lodu i nie musiałyby się martwić przyszłością, która na razie była mocno niepewna, chyba że ich rodzice zaaranżują małżeństwa i tyle będzie z tej sielanki.
Ach... gdyby nie wychodziły do Hogsmeade nielegalną drogą, czekolady i innych rzeczy nie było by już, łohohoh, od jak długiego czasu! Wczoraj Cassie uzupełniła te braki, będąc z... Gabrielem. Nie z Mary, nie z Mikaelem, z Gabrielem. Zarumieniła się. Wyglądała teraz jak piwonia. Spojrzała na pannę Langdon, po czym napiła się jeszcze trochę whisky. Podobno po alkoholu zwierzenia przychodzą łatwiej. Jednak na razie Cassie nie czuła takiego błogosławieństwa. Słowa co chwila stawały jej w gardle.
- Byłam w Hogsmeade... z chłopakiem - dodała po chwili, siląc się na obojętny ton, ale nadal był słychać lekkie drżenie jej głosu. - Gryfonem. Byliśmy w herbaciarni.
Przerwała i czekała na jakąkolwiek reakcję przyjaciółki.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Nie 24 Cze - 14:40

Zawsze obydwie mogą zostać aurorkami, a zespół też założą. Będzie się on nazywał Nawiedzeni Aurorzy. Będą grały podczas różnych pościgów za Śmierciożercami, złymi wampirami i wilkołakami. Pogoń za złem byłaby wtedy bardzo przyjemna. Ahh ta nierealna wizja świata. Faktycznie, zaaranżowanie ślubu przez rodziców wydawało się bardzo prawdopodobne. Jednak dziewczyna wolałaby sama wybrać sobie partnera do życia.
Dokładnie, czekolada znika w bardzo krótkim czasie, więc te wypady do Hogsmeade były bardzo dla nich przydatne. Zresztą właściciela różnych sklepów, które tam się znajdywały też musieli być bardzo zadowoleni z takich klientek. Była tam z Gabrielem, z tym dupkiem. Ehh, dziewczyna go nienawidziła. Wykorzystał tak wiele dam, z tak wieloma flirtował. Był lowelasem, a panna Langdon za takimi nie przepadała. Ona też pociągnęła kolejny łyk wódki, łatwiej będzie jej słuchać, a przynajmniej taką miała nadzieję.
- Z chłopakiem powiadasz? - Obstawiła, że ten chłopak musi być w ich wieku. Do tego Gryfon. Zastanowiła się ilu było osobników spełniających te kryteria. Było takich sześć, ale o ile dziewczyna znała swoją przyjaciółkę to obstawiała, że chodzi o tego jednego. Z nim ostatnio dużo czasu spędzała.
- Czyżby Gabriel? - Zapytała z nadzieją, że dziewczyna zaprzeczy. Tyle razy mówiła przy niej, jakim to on jest skończonym dupkiem, że wymienia dziewczyny co chwila. Miała nadzieję, że nie omamił Cassandry. Pociągnęła jeszcze większy łyk wódki, by być przygotowaną na ewentualne potwierdzenie tej wiadomości.
Miała mocną głowę, jednak dzisiaj to chyba ona szybciej się upije.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 24 Cze - 15:05

Och tak, umilałyby w ten sposób czas nie tylko sobie, ale również i innym aurorom, którzy z zapałem będą rzucać zaklęcia swoimi wysłużonymi różdżkami w te niedobre potworki oblegające cały świat. Do Azkabanu z nimi, śpiewałyby na zmianę Cassie i Mary, pomiędzy kolejną Drętwotą a Jinxem. Ciekawa wizja świata. A najlepsze jest to, że jeśli będą bardzo, bardzo chciały, to ta wizja może stać się rzeczywistością! Co do partnerów życiowych - Cassie zawsze chciała być niezależna, więc wola głupiego ojczulka, który nawet nie miał czystej krwi, w tym wypadku nie mogła zrobić na niej większego wrażenia. Nie, żeby nie kochała ojca, czy coś - wręcz przeciwnie, bardzo go kochała. Jednak miała mu za złe, że poświęcał im tak mało czasu, a jeśli już z nimi przebywał, ciągle krzyczał i krzyczał. Nora zresztą też krzyczała, głupia ciotka. Panna Hayes bardzo chciałaby, aby jej matka żyła.
Cassandra przypomniała sobie te wszystkie wieczory, kiedy były młodsze i chowały się pod kocem na łóżku jednej z nich, i w tajemnicy przed współlokatorką objadały się wszystkimi słodyczami, jakie wpadły im w ręce. Na takie wieczory nigdy nie zabrakło nieco słodkości z hogwardzkiej kuchni, smakołyków z Miodowego Królestwa i niektórych przysmaków, które przysłali im rodzice.
Przez pewien okres czasu Cassie uważała Gabriela za aroganckiego gnojka, ale bardzo, bardzo przystojnego. No i kiedy w końcu poznała go osobiście, tamtego feralnego dnia na błoniach, kierowała się swoim uprzedzeniem i słowami Mary.
- Yhm... - mruknęła potwierdzająco Ślizgonka, pociągając z butelki kolejny łyk. Whisky była lepsza od wódki, przynajmniej według niej. Skoro miała zamiar się upić, nie odda swojej kanciastej buteleczki. Zająknęła się, gdy Mary tak szybko odgadła, z kim była w herbaciarni. - Skąd wiedziałaś?
Spojrzała na pannę Langdon ze zdziwieniem. Jaką ona miała bystrą przyjaciółkę...
- No i... byłam tam z Gabrielem - powtórzyła raz jeszcze, spuszczając głowę. - Pocałował mnie. Ja... uderzyłam go w twarz i... się wkurzyłam, potem pocałował mnie znowu, a ja się rozpłakałam... no i... boże, jakie to jest głupie... on też płakał, wiesz?
Zaczerwieniła się porządnie. Trudno jej było o tym mówić, bardzo trudno.
- Gdy wróciliśmy z Hogsmeade, poszliśmy do jednej z opuszczonych klas na piętrze - kontynuowała, ciągle nie patrząc na Mary. Czy ona ją potem zlinczuje? - I wtedy...
Zacięła się. Zupełnie nie wiedziała, jak ma opisać to, co się działo dalej. Ułożyła się wygodnie na łóżku, upijając jeszcze kilka łyków whisky.

avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Nie 24 Cze - 15:32

Miejmy nadzieję, że umilały. W końcu nie każdy musi lubić, jak dwie szajbuski śpiewają podczas walki ze złem. W sumie każdy bohater ma jakąś muzykę, która pojawia się w tle podczas jego walki z czarnymi charakterami. Ta wizja stanie się rzeczywistością! Jeszcze tylko kilka lat, jeszcze trochę czasu, a tak wiele razem zrobią. Mary też chce być niezależna, w sumie ona jest niezależna. Okres buntu każe jej w tej chwili nie słuchać rodziców i nie zwracając na nich uwagi. Chociaż dziewczyna pewnie i bez tego będzie zagorzałą anarchistką. Ta ironia, anarchistka Panią Minister. No cóż, zdarzają się takie wyjątki. Ale wracając do tematu partnerów życiowych, a w sumie teraz do rodziny, to panna Langdon na szczęście nie miała takich problemów, jak jej przyjaciółka. Ona bądź, co bądź była szczęśliwa. Kłóciła się czasami z rodzicami, krzyczeli na siebie, ale to zawsze były kłótnie o jakieś błahe sprawy i zawsze kończyły się jakimś dobrym deserem przy obiedzie (tak na pogodzenie się).
No cóż dziewczyna nadal uważała go za gnojka, jego osoba ją odpychała. Jednak ich znajomość polegała na razie na dogryzaniu sobie nawzajem i wyzywaniu się, w sumie nie znali się, a kto wie. Może, gdyby go kiedyś poznała, to jej opinia na jego temat się zmieni, a na razie czas pokaże.
Uśmiechnęła się ponuro. Martwiła się teraz tylko, żeby nie skrzywdził za bardzo jej przyjaciółki. Jeśli to zrobi, to spotka go kara z rąk panny Langdon. Pociągnęła kolejny łyk, a w jej głowie robiło się coraz weselej. Skończą jako dwie upite dziewczynki, rozmawiające o chłopakach i chichrające się z każdego słowa. Porażka. - To było do przewidzenia. - Powiedziała, mrugając do niej.
Tak, była bystra. Wiele rzeczy można wyczytać z małych i dla niektórych nic nie znaczących słów i gestów.
Kiwała głową, jak słuchała dziewczyny. Chyba jest między nimi coś poważniejszego, a Marilyn będzie musiała się z tym (o zgrozo!) pogodzić. - Faktycznie, głupie. - Powiedziała, popijając wódkę. Już się nie krzywiła na smak tego trunku.
Nie dziwota, trudno jest mówić o takich sprawach.
- Yhm . - Mruknęła biorąc kolejny łyk trunku.
- Co zrobiliście?! - Krzyknęła pytająco dławiąc się napojem, który akurat połykała. Czy oni zrobili to, o czym dziewczyna myślała?
Niech opisze, tak jak było, dokładnie. Chociaż pannie Langdon to się nie podobał, to czasu już cofnąć nie może i przyjaciółki swej nie powstrzyma, chociaż bardzo by chciała. Miejmy nadzieje, że wszystko się ułoży, a na razie niech ona opowiada, a Marilyn ma zamiar się porządnie upić.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 24 Cze - 16:57

Szajbuski? Niee. Kochane dziewczątka, walczące ze złem, pragnące zostać aurorkami i jednocześnie spełniać się twórczo... ale nie szajbuski! Jeśli ktokolwiek je tak nazwie, rzucą w niego Drętwotą i będzie po sprawie. Przynajmniej na jakiś czas będzie najpierw myślał, zanim coś zrobi. Muzyką aurorów będą przeboje Nawiedzonych Aurorek, a jeśli Cassie i Mary nie będzie w pobliżu, będą wkładać na uszy mugolskie słuchawki i wykrzykiwać klątwy i uroki w rytm ich piosenek. Mrr. Nawiedzone Aurorki, przybywają! A jeśli chodzi o rodziców... Cassie tylko od czasu do czasu słuchała swojej ciotki, nic poza tym. Mamy nie było, a ojciec albo był w pracy, albo na nich krzyczał, więc wtedy wolała wyjść z domu i sobie samotnie pospacerować.
Cassie nie uważała Gabriela za gnojka. Już nie. Teraz był... kimś więcej? No cóż, nie potrafiła otwarcie określić, kim dla niej jest, ale był kimś ważnym, był kimś, kogo nie chciała stracić. I chciałaby, żeby jej przyjaciele go akceptowali... na razie nie wyglądało to zbyt kolorowo. Mikael, potraktowany Cruciatusem, miał prawo do nienawiści Gryfona, a Mary... to już była zupełnie inna sprawa. Nie lubili się odkąd tylko pamiętała. A Phoenix z kolei... oni się w ogóle znali?
Skrzywdził ją, a raczej Hitchcocka. Jednak był jej przyjacielem, więc według Cassie wyglądało to tak, jakby celował właśnie w nią. Co by zrobił, gdyby na miejscu Mikaela była panna Hayes?
- My... rozmawialiśmy? - powiedziała niepewnie Cassie, co pewnie zabrzmiało jak pytanie, a nie odpowiedź. Nie spodziewała się takiego wybuchu po Mary. - No, ale potem to już jakoś tak... samo poszło i... się całowaliśmy... ale wszystko się posypało.
Spojrzała ze smutkiem na przyjaciółkę. Oj, tak, panie Smith, wszystko się posypało. W głowie Cassie do dzisiaj był niezły mętlik. A upicie się było pewnym sposobem na ucieczkę od problemów, na chwilowe zapomnienie o tym, co było, i chwilowe marzenie o tym, co będzie...
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Nie 24 Cze - 17:34

Aurorzy na pewno wynagrodzą je jakimiś orderami w nagrodę za umilanie czasu, jaki musieli poświecić na swą pracę. Jednak Nawiedzenie Aurorzy będą znani nie tylko w kręgach tych pracowników państwowych, ale również wśród cywili na całym świecie. W Europie, Azji, Australii. Wszędzie, wszyscy będą słuchali przebojów tej uzdolnionej dwójki. Jak widać kolejną rzeczą, w której były bardzo podobne, było słuchanie opiekunów. Obydwie robiły to raz na ruski rok.
Do póki go nie pozna bardziej będzie gnojkiem, który (o zgrozo) pokonał ją. Dodatkowa rzecz do stosu powodów: dlaczego Langdon nie lubi Smitha. Był kimś ważnym, okej. Dziewczyna zaakceptuje to wszystko, naprawdę. Jednak martwi się o swoją przyjaciółkę, bo już słyszała o jednej jego dziewczynie. Też był dla niej kimś ważnym, a potem ją zostawił, zachował się chamsko. Może kiedyś się polubią, ale naprawdę trzeba czasu, no i kogoś, kto ich zapozna i pogodzi.
Nie możliwe by było, żeby dziewczyna była na miejscu Mikaela, no ale gdyby jednak, to chyba też oberwałaby Cruciatusem.
Przyjrzała się jej podejrzliwie, ale uwierzyła. - To dobrze, zabrzmiało to, sama wiesz jak. - Uśmiechnęła się znacząca. Mary się o nią martwiła, więc jej wybuch był w słusznej sprawie. - Czemu? - Pytająco uniosła brwi i pociągnęła łyk wódki. Jak dobrze, że siedziała. Do tego przypomniała sobie o sziszy, więc znowu się zaciągnęła.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Cassandra Hayes on Nie 24 Cze - 23:42

Będą znane na całym świecie, a każde czarodziejskie państwo świata będzie słało im dzięki za ich przepiękną muzykę. Ordery, puchary, medale - to wszystko będzie miało jeden, wielki pokój we wspólnym domu Cassie i Mary, ponieważ nigdzie indziej nie będzie mogło się już zmieścić, tyle tego będzie! Będą miały wiele platynowych płyt, a czarodzieje będą im przysyłać zaczarowane listy z pięknymi podziękowaniami za twórczość i życzeniami dalszych sukcesów. Och, tak, to będzie piękne życie, gdy wszyscy będą je uwielbiać nie tylko za muzykę, ale również za pracę, za którą dostają uczciwe pieniądze. W końcu aurorzy są potrzebni społeczeństwu, bez nich ludzie by sobie nie poradzili!
- Powiedzmy, że wiem - uśmiechnęła się blado Cassie, tocząc ze sobą największą wojnę myślową, jaka kiedykolwiek istniała na tej ziemi. Złamała obietnicę, którą dała Gabrielowi. Powiedziała o wszystkim Mary... no, o prawie wszystkim, ale zaraz i tak dowie się reszty. Zaczerwieniła się, pociągając kilka kolejnych, o wiele większych łyków whisky. Tak samo jak wczoraj.
- Gabriel mi powiedział, że... rzucił Zaklęcie Niewybaczalne - powiedziała, już żałując swoich słów. - Ale Mary, on... on nie chciał... na pewno...
Zaczęła się plątać we własnych wyznaniach.
- Potem poszliśmy do Zakazanego Lasu i piliśmy whisky - wyszlochała prawie, czując wielkie wyrzuty sumienia. - Mary, proszę, nie mów o tym nikomu! Obiecałam, że nie powiem!
Spojrzała na przyjaciółkę błagalnie, po czym zagrzebała się w swojej kołdrze, jej jedynej obecnej obronie przed całym światem.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Pon 25 Cze - 0:06

Jeśli istnieją inne formy życia, na odległych planetach to Ślizgonki tam też będą znane. Wszyscy ludzie będą chodzić i śpiewać ich pieśni. Wykrzykiwać zaklęcia do ich melodii. Będą miały swoje własne święto, dzień w roku na uczczenie tego cudownego pod względem muzycznym, jak i pomocy dla magicznego świata duetu. W ich wspólnym domu będzie tyle pokoi! Każdy pokój dla osobnego instrumentu, jedno wielkie pomieszczenie, w którym zrobią pocztę, a tam będą wszystkie listy miłosne i te z podziękowaniami od ich fanów. A w kolejnym pokoju będzie wiele płyt. Zarówno ich ulubionych zespołów, jak i tych, które same wydadzą. No właśnie, wydadzą, bo będą miały własną wytwórnie płytową. Będą pomagały się wybić innym artystą. W sumie w końcu będą obrzydliwie bogate, jak każdy bogacz będą mogły brać kąpiel w pieniądzach, idiotyczne, no ale bogaci tak muszą.
- Nie wątpię. - Uśmiechnęła się pocieszająco. Przechyliła butelkę kierując wylot do ust, a na jej język spadła jedna kropla trunku. To już? Zrezygnowana ruszyła swoje leniwe cielsko w stronę kufra. Zataczając się trochę przy tym pogmerała w nim. Z tryumfalnym uśmiechem na ustach wyciągnęła jeszcze jeden zestaw, whisky i wódka. Pustą butelkę gdzieś wywaliła, a nową otworzyła. Kolejne strumienie wódki przepływały przez jej przełyk. Kit z obietnica, dzisiaj już nie liczyło się nic. Żadne przykazania, żadne zasady, żadne tajemnice i obietnice.
Pokiwała głową. - Nie powiem. - Chociaż ją to kusiło, by narobić problemów Smithowi. - Obiecuję. - Miało nie być obietnic, miały się one nie liczyć.
Spojrzała na górę z kołdry. Westchnęła. Miała cudowny głos, jednak uważała inaczej, ale to Cassandra, mogła dla niej zaśpiewać. Metallica, ten zespół jeszcze nie jest bardzo znany, jednak w klimatach Langdon, więc ona bez problemu wyszukała taką perełkę. - ...No one but me can save myself, but it's too late... - Jej głos roznosił się po pokoju, wypełniając pustkę śpiewem.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Cassandra Hayes on Pon 25 Cze - 0:52

One będą dobrymi, bogatymi czarodziejkami. Raz w tygodniu będą szły na ulicę Pokątną z nadmiarem pieniędzmi, aby mieć na koncie jedynie równy milion i rozrzucały po ulicy, uśmiechając się do każdego, czy to starego, czy to młodego, czy do kobiety, czy do mężczyzny... przystojnego, oczywiście... codziennie rano prowadziłyby swój własny program telewizyjny, miały własną rubrykę w Proroku Codziennym i założyły gazetkę plotkarską, gdzie oczerniałyby wszystkich tych, którzy normalni ludzie nie lubią. Ministra Magii, urzędników albo zwyczajną niemiłą panią ze sklepu odzieżowego. Ich imionami nazywano by ulice, pisałyby podręczniki do szkoły... ba, wykładałyby nowy przedmiot w Hogwarcie, muzykę i aurorstwo!
Cassie, na szczęście, miała jeszcze trochę swojej whisky. Co prawda na dnie, ale miała. Głowa zaczynała ją powoli boleć, ale na szczęście mogła jeszcze wypić jedną butelkę whisky i dopiero wtedy pójść spać. Będzie miała niezwykle poryte sny, a rano obudzi się z kacem. Piękna perspektywa... Pociągnęła kilka ostatnich, maleńkich łyków ze swojej butelki i rzuciła ją gdzieś w kąt, od razu biorąc się za następną. Zapijała smutki? Bardzo możliwe...
- Dziękuję, Mary - powiedziała Cassie spod kołdry, więc jej głos był nieco przytłumiony. Gdy jej przyjaciółka zaczęła śpiewać, uśmiechnęła się lekko i przymknęła oczy, przykładając głowę do poduszki. - Uwielbiam, jak śpiewasz...
Uśmiechnęła się lekko do panny Langdon. Co prawda nie skończyła swojej opowieści, ale nie zamierzała. Dla Mary to był oficjalny koniec historii. Nigdy by się nie przyznała, co robiła z Gabrielem pod zaśnieżonym krzakiem...
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Pon 25 Cze - 1:12

Dobroć w wykonaniu Marilyn, ciekawe. Tak ciekawe, że aż nierealne. No dobra realne, no ale niech to pozostanie tylko domysłem, marzeniem, wizją, która niekoniecznie będzie musiała się spełnić. Program telewizyjne tego duetu, czyli Jak do Hogwartu przemycić alkohol, a potem stać się sławnym. Na pewno będą miały milionową oglądalność, każdy będzie z niecierpliwieniem czekał na kolejny odcinek tej serii, wszyscy będą marzyć, by znaleźć się z nimi na ekranie, jako gość, chociażby tylko na kilka sekund. Ich sława będzie wielka. Jeśli chodzi o plotkarką gazetkę, to całość zostanie oddana w ręce Cassandry, panna Langdon nie lubiła komercyjnego szmatławca, no dobra, od czasu do czasu będzie mogła umieścić w nim informacje, artykuł o jakimś koncercie, czy kolejnej kasecie, płycie jej ulubionego zespołu, ale to tylko czasami, jak będzie miała dobry humor. Nowy przedmiot jest bardzo kuszącą perspektywą, a szczególnie muzyka, tutaj Marilyn będzie miała pole do popisu.
Zauważyła końcówkę napoju panny Hayes, więc rzuciła, a w sumie poddała (bo rzucenie mogłoby się źle skończyć) jej kolejną butelkę tego trunku. A ze swej wódki pociągnęła kolejny łyk. Jak tak dalej pójdzie to dziewczyna będzie miała szanse na zgon spowodowany zbyt dużą ilością procentów we krwi. Zapijanie smutków jest złe, ale pomaga zapomnieć, w butelce można znaleźć pocieszenie, metodę na ból.
Kiwnęła tylko głową. Spojrzała znowu na tą kołdrę i skończyła śpiewać. - ...Death greets me warm, now I will just say goodbye - Ta piosenka, jej słowa chyba były nie do końca dobrane na to chwilę, jednak piosenka i tak była piękna. Uśmiechnęła się.
Dla niej skończyła. Dziewczyna chyba nie zniosłaby reszty tej historii, krzaczki, to co się tam działo jakoś jej teraz nie interesowało, zamiast tego wódka znowu spłynęła przełykiem do jej żołądka.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Cassandra Hayes on Pon 25 Cze - 18:23

Podsumowując, przyszłość świata czarodziejów wyglądała tak, że nieważne, gdzie i po co się udadzą, ale wszędzie natkną się na plakaty, podobizny, sobowtóry, piosenki, zabawki, pamiątki... z podobiznami Mary i Cassie. Nie, żeby panna Hayes miała coś przeciwko. To musi być takie ekscytujące, być rozpoznawalną! Jednak po jakimś czasie może stać się męczące i będzie musiała chodzić po ulicy w czarnej peruce. Co do plotkarskiej gazetki - sam podpis Mary na okładce wystarczyłby, żeby wszyscy chcieli ją kupować. Hmmm... teraz trzeba byłoby wymyślić jedynie tytuł.
Z westchnieniem otworzyła drugą butelkę whisky. Mimo że miała już cholernie dość picia, pociągnęła kilka kolejnych łyków alkoholu, krzywiąc się niemiłosiernie. Wypiła sama jedną butelkę. Całą. Kręciło jej się w głowie i chciało się jej jednocześnie śmiać i obrażać na cały świat. Jednak nie zamierzała przerywać pić. Chciała odpłynąć, żeby choć przez chwilę nie myśleć o wczorajszym dniu. To wszystko ją przytłaczało i znów czuła się jak niewinna, bezbronna dziewczynka, która mimo wszystko jest bita przez ojca.
Gdy Mary skończyła śpiewać, Cassie, nie wiadomo czemu, wybuchnęła płaczem. Po raz trzeci w ciągu tych dwóch dni. Nie wiedziała, co się z nią dzieje. Nie płakała od kilku lat, a tu nagle... tyle razy w ciągu tak krótkiego czasu! Była bardzo nieszczęśliwa.
- Mary - zaszlochała panna Hayes, odkładając butelkę na podłogę i chowając twarz w poduszce. - Co ja mam teraz zrobić?!
Gorzki płacz zranionego dziewczęcia wstrząsał jej drobnym ciałem, przez co wyglądała, jakby miała drgawki. Czuła się okropnie.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Pon 25 Cze - 20:21

Tak, wszędzie one, wszędzie. Zawładną światem, a w sumie ich władza to zrobi, moc, siła, jaką będą mogły manipulować ludźmi ze względu na swoją sławę, talent. Wszyscy będą chcieli być blisko nich, każdy będzie chciał ich dotknąć, zrobić sobie z nimi zdjęcie. Będą sławne i rozpoznawalne, jak Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać, tylko pozytywnie. W sumie fakt, sława może być męcząca. Tak dużo autografów do rozdania, rękę będzie bolała po takim wysiłku, a jeszcze wszyscy będą reagowali krzykami i piskami podniecenia, kiedy je zauważą, to może lepiej nie być sławnym? Nie, sława ma zbyt wiele korzyści. Podpisy Langdon będą licytowane na wszelkich aukcjach. Ich gazeta, czyli Świat według Cassie i Mary będzie kupowana na całym świecie.
Napiła się wódki. Jej (druga już!) butelka była do połowy pusta. Za dużo i za szybko piła. Nie zawsze tak było, tylko dzisiaj. Dzisiaj każda z nich chciała odetchnąć, dzisiaj każda chciała pobyć sama z butelką napoju procentowego, a jednocześnie każda chciała być z innym człowiekiem. Tego wieczoru wszystko się ze sobą przeplatało, to co nierealne stawało się jawą, a rzeczywistość snem. Ich świat zawirował, ich świat się przewrócił. Tylko teraz, tylko dzisiaj. Alkohol robił swoje, trunek dziwnie działał, ale działał.
Jej głos potrafił poruszyć, jej głos umiał stopić najzimniejsze serca, ale Cassie nigdy nie płakała, gdy dziewczyna śpiewała. Było źle, albo inaczej. Dziwnie. Znowu sen to rzeczywistość, a jawa to fikcja... Wszystko się już miesza.
Wykopała dziewczynę spod kołdry i przytuliła. Znowu była pocieszycielką, znowu broniła, znowu pomagała... Co się z nią ostatnio działo?! - Cii. Nie płacz. - Szeptała, kołysząc dziewczyną. - Nie mogę decydować za Ciebie. - Powiedziała cicho. - Zrób to co wydaje Ci się słuszne.. - Powiedziała tajemniczo.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 26 Cze - 19:19

Cassie bardzo bolała głowa i miała ochotę wymiotować. Półtora butelki whisky spełniło swoją powinność - Ślizgonka się upiła. W tej chwili nie myślała o niczym innym oprócz sprawy z Gabrielem i o tym, żeby Mary jej nie opuszczała. Czuła się okropnie. Wolałaby, żeby Sam - Wiesz - Kto powrócił i zrównał ją z ziemią, żeby nie musiała doczekiwać następnego dnia, gdy będzie ją bolała głowa i musiałaby znowu stanąć twarzą w twarz z Gabrielem. Za każdym razem, kiedy go widziała, chciała go przytulić, pocałować, czuć jego ciepło i samą obecność. Teraz duma jej na to nie pozwalała. Nie chciała się przed nim płaszczyć jak ostatnia ofiara.
Szlochała w ramię Mary, znowu czując się jak mała, niewinna, skrzywdzona dziewczynka, szukająca pocieszenia w ramionach najlepszej przyjaciółki. Właściwie, to nie wiedziała co w Mary wstąpiło. Tego wieczora była taka wyrozumiała i kochana. W sumie to Cassandra by się nie obraziła, gdyby panna Langdon została taka na zawsze... Oderwała się od Ślizgonki na chwilę, pokazując jej swoją zapłakaną twarzyczkę.
- Mary - zaszlochała znowu, wykręcając dłonie w charakterystyczny dla siebie sposób. - Ja nie wiem, co wydaje mi się słuszne! Mam w głowie prawdziwy mętlik! Ja... ja go kocham, rozumiesz?! A on traktuje mnie jak zabawkę!
Wybuchnęła jeszcze większym płaczem niż wcześniej. Przytuliła się do panny Langdon, czując się w jej ramionach nieco bezpieczniej. Ramiona Gabriela były bezpieczniejsze... nie! Nie mogła o tym myśleć w ten sposób! Była załamana. Prawie każda rzecz kojarzyła się jej z tym Gryfonem.
- Mary... ja naprawdę nie wiem, co mam zrobić - szepnęła, przełykając łzy. - W co ja się wpakowałam...
Przygryzła wargę, próbując powstrzymać kolejne łzy. Niestety. Popłynęły znowu z większą mocą.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Marilyn Langdon on Wto 26 Cze - 19:42

No cóż. Langdon po wypiciu drugiej butelki wódki też nie czuła się najlepiej. Miała głowę do picia bardzo dobrą, jednak dzisiaj przegięła. Pierwszy raz czuła się tak źle. Jak dobrze, że nie musiała wstawać, upadek był murowany. Machnęła różdżka i przed nimi znalazło się wiadro. Ciekawe, która pierwsza go użyje, naprawdę było to pasjonujące. Fajka wodna nie dawała takiej radochy jak prawdziwe papierosy. W sumie walić to. Dziewczyna wyciągnęła pełną paczkę papierosów i zapaliła jednego szluga. Cassie wyglądała bardzo źle, więc jej papierosa nie proponowała. Teraz jedną rękę co chwila kierowała w stronę czerwonych ust, a drugą obejmowała przyjaciółkę.
Kołysała nią cicho, by ją uspokoić. Dzisiaj byłą nad wyraz dobra i miła. W sumie dla swej najlepszej (i jedynej) przyjaciółki często taka była, jednak dzisiaj jeszcze bardziej, niż zwykle. Ile razy sama potrzebowała pocieszenia, ile razy to panna Hayes dawała je dziewczynie. Teraz kolej na nią. Jednak nie pozostanie taką na zawsze. Kiedy będzie trzeba przywdzieje ten strój i maskę super bohatera.
- Rozumiem. - Rzekła smutno. Nie wiedziała co zrobić. Pozwolić dziewczynie, by była z nim szczęśliwa, o ile było to możliwe. Czy powiedzieć to, co ona o nim uważała, o tej całej sprawie. Jednak nie mogła za nią decydować. Co zrobić.
Odrzuciła papierosa, który już zresztą zgasł, gdzieś w kąt. Najwyżej potem posprząta. Przytuliła dziewczynę, mocno. Nie da jej tyle i Gabriel, ale też nie zabierze tyle, co on...
- Nie rycz. - Powiedziała cicho, aczkolwiek stanowczo. Jeszcze wiele razy będzie płakać, jeszcze wiele razy przez niego. Jednak od niej zależy czy będzie silna i pokona w sobie płacz. Podała dziewczynie chusteczkę.


Saksofonista przeciągły, saksofonista kpiarz
Ma własny system świata, nie potrzebuje słów.
Przyszłość - któż ją odgadnie. Przeszłości pewien - któż.
Myśli zmrużyć i grać czarna piosenkę.
avatar
Marilyn Langdon
Roszpunka

Liczba postów : 306
Czystość krwi : Brudna w 75%
Skąd : Limerick, Irlandia

http://czekajowo.blogspot.com/

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Cassandra Hayes on Wto 26 Cze - 20:56

Miała ochotę się gorzko roześmiać, kiedy Mary wyczarowała metalowe, lśniące wiadro tuż obok łóżka Cassie. Mary, Mary. Jak zwykle była przewidywalna. Na szczęście panna Hayes nie zamierzała na razie zwracać swojej kolacji. Jeszcze. W zasadzie nie przeszkadzało jej to, że panna Langdon zapaliła papierosa i jej nie poczęstowała. Wzięła głęboki oddech, wciągając do płuc duże ilości dymu papierosowego wydychanego przez Ślizgonkę.
- Pieprzyć to! - wkurzyła się Cassie, biorąc z rąk Mary paczkę papierosów i zapalając jednego z nich. Zaciągając się, oczy zaszły jej łzami, chociaż teraz i tak nikt nie mógłby odróżnić, które łzy były spowodowane przez sferę uczuciową, a które przez fajki. Gdy cudem skończyła jednego szluga, brała się za następnego, a nudności wciąż przybierały na sile.
- Nic nie rozumiesz, Mary - powiedziała panna Hayes ze smutnym uśmiechem. Za radą przyjaciółki, przestała płakać, choć podbródek ciągle jej drżał. Włosy miała potargane, oczy zapuchnięte, a w dłoni dzierżyła wypalonego do połowy, kolejnego papierosa. Z wdzięcznością wprost wymalowaną w oczach przejęła od niej chusteczkę i zaczęła ocierać łzy z twarzy.
Właśnie tak. Cassie jeszcze nieraz zapłacze przez Gabriela Smitha, ale najwyraźniej ten płacz uzależniał, tak samo jak chęć znajdowania się blisko niego.
avatar
Cassandra Hayes
Administrator

Liczba postów : 319
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Pokój nr 2 - VI klasa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach