Boisko

 :: Boisko

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Re: Boisko

Pisanie by Gabriel Smith on Nie 26 Sie - 22:18

Gabriel natomiast lubił wiercić w brzuchu dziurę ludziom takim jak Liam. Wiedział, że chłopak nie jest głupi i nie da się sprowokować, ale gdzieś w środku czuł narastającą w nim niechęć i dawało mu to w pewnym stopniu satysfakcje. tym większą, jeśli kiedyś nastanie czas rewolucji i zmian. Czas, kiedy śmierciożercy znów urosną w siłę pod wodzą swego Pana. Wtedy może Gabriel stanie nad nim, gdy chłopak będzie dogorywał wśród martwych przyjaciół. Wyciągnie różdżkę i z satysfakcją będzie patrzył na jego cierpienie. I złamie go. A kiedy chłopak zacznie błagać o litość, kiedy zacznie obiecywać dozgonną lojalność... wtedy go zabije. Do tego czasu mogą pozostać na stopie koleżeńskiej. Mogą nawet się w pewnym stopniu lubić. Na więcej niż niechęć i tak nie mają co liczyć.
Nienawidził przegrywać, więc i teraz nie przegra. Wiedział, że jest diabelnie dobry i ma świetny sprzęt i chociaż widział, że Liam też najgorszy nie jest, to liczył, że dziś jest jego dzień. Na szczęście nie było publiczności.
Triumfalny uśmiech zagościł na twarzy Gabriela. Podobało mu się podejście Liama.
- Hmmm... Pieniądze to rzecz trywialna, zgodzisz się ze mną? - Spojrzał na niego tajemniczo. - Osoba która przegra, będzie musiała wykonać zadanie... może - poderwać wybraną dziewczynę? To może być dość ciekawe. - I obsceniczne. I było wiele do wyboru. I można było się przy tym zbłaźnić. Tym bardziej, że przegrany dostanie dokładną odwrotność swojego ideału. W tej materii też znali się nieźle.
- Okej... zaczynajmy, bo zaczynam się tutaj nudzić! - Powiedział. Wystrzelili jednocześnie...

Jakby coś - rzucamy Kostką. Tak samo jak w temacie na Status Majątkowy ;). Powodzenia! : D

edit: buhahahaha - ciekawe, kogo mi wybierzesz xD.


Ostatnio zmieniony przez Gabriel Smith dnia Nie 26 Sie - 22:19, w całości zmieniany 1 raz
Gabriel Smith
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Boisko

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 26 Sie - 22:18

The member 'Gabriel Smith' has done the following action : Dices roll

'Kostka' :
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Boisko

Pisanie by Liam Peck on Nie 26 Sie - 23:07

Poderwać dziewczynę? Skrzywił się lekko, odwracając głowę znów w kierunku trybun. Nie był tym zachwycony. Nie popierał tego typu zakładów. Wychowany w szacunku do kobiet, które bądź co bądź pełniły ważną funkcję w rodzinie, Liam nie popierał ich przedmiotowego traktowania. Owszem, uważał, że to mężczyzna musi być głową domu, ale jednak to nie wszystko.
Rozprostował jeszcze barki, ułożył wygodniej dłonie na trzonku...
- Dogadamy to po wszystkim - dopowiedział, słuchając, jak Gabriel gotuje się do startu. Sam po raz kolejny poprawił się na miotle, i...

//edit: Trolololo, o dziwo Cię przebiłem... xd


Ostatnio zmieniony przez Liam Peck dnia Nie 26 Sie - 23:07, w całości zmieniany 1 raz
Liam Peck
Liam Peck
Uczeń

Liczba postów : 35
Czystość krwi : czysta
Skąd : Lerwick, Szetlandy

Powrót do góry Go down

Re: Boisko

Pisanie by Mistrz Gry on Nie 26 Sie - 23:07

The member 'Liam Peck' has done the following action : Dices roll

'Kostka' :
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 3066

Powrót do góry Go down

Re: Boisko

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 27 Sie - 0:28

Leciał szybko, jak strzała. Na początku wyleciał, jak z procy. Napawał się swoją przewagą kilkunastu metrów nad Liamem. Zgubiła go pewność siebie i chełpliwość. Wyrżnął barkiem w trybunę i zboczył z kursu o paręnaście metrów. Przy okazji ledwie udało mu się poderwać miotłę kilka centymetrów nad ziemią. Poczuł jak źdźbła trawy smagają go po twarzy i plecach. Zanim wrócił na kurs, Liam był już w połowie drogi do mety. Ogłuszony i obity Gabriel był już na przegranej pozycji. Tym bardziej, że Peck mknął z prędkością godną pioruna. Zanim Smith zdążył przelecieć choćby dziesięć metrów, chłopak przekroczył metę i zawinął w triumfalnej pętli. Nie wiedzieć jak i dlaczego, krew ciekła z nosa Gabriela. Nie zdawał sobie z tego sprawy, ale uderzył się w twarz kijem od miotły. Zacisnął na nim dłonie. Zacisnął też zęby. Podleciał spokojnie do kolegi. Był wściekły.
- No dobra Peck, miałeś farta. Dużego farta. - Wycedził przez zęby. Zleciał na ziemię, rzucając mu jeszcze wściekłe spojrzenie. Na pewno nie wybierze go do drużyny. NA PEWNO.
Gabriel Smith
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Boisko

Pisanie by Liam Peck on Pon 27 Sie - 22:06

Wystrzelił. Prosto, szybko, nie przejmując się prowadzącym Gabrielem. Widział, że chłopak raz po raz ogląda się przez ramię, sprawdzając, jak bardzo go wyprzedza. I stało się. Liam momentalnie docisnął ciało do miotły, zmuszając ją do jeszcze większej prędkości, i zaraz minął skręcającego kolegę. Z triumfalnym uśmiechem zawrócił i pomknął, nie zwracając uwagi na Gryfona w tyle, ku wyznaczonej mecie. Jednak i on oberwał za swoją pychę.
Twarz Pecka wykrzywił grymas bólu, gdy chłopak zawadził łokciem o stalową obręcz pętli. Zacisnął jednak zęby, starając się dalej cieszyć wygraną. Zostawił Smitha, kapitana drużyny daleko w tyle. Widział, jak wściekły zbliża się w jego stronę. Obniżył lot, przybierając normalną, niewzruszoną niczym minę.
- Może i tak - odparł, wciąż wisząc w powietrzu - ale co zrobić? - Wzruszył lekko ramionami, prostując się na miotle. Gabriel musiał kipieć. Nie ma wątpliwości. Tak jak co do tego, że raczej na tym nie poprzestanie. Może jedynie chwilowo.
Liam Peck
Liam Peck
Uczeń

Liczba postów : 35
Czystość krwi : czysta
Skąd : Lerwick, Szetlandy

Powrót do góry Go down

Re: Boisko

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 27 Sie - 23:35

Furia go rozpierała, ale starał się zachowywać z godnością. - Episkey - Powiedział, celując różdżką w swój nos. Coś chrupnęło, ale krwotok ustał. - Chłoszczyć! - Ślady krwi zniknęły z jego ubrania. Sam nie wiedział JAK, ale zaklęcia udało mu się rzucić perfekcyjnie. Zazwyczaj miał problem z tymi leczącymi i czyszczącymi...
Miał ochotę odwrócić się i odejść bez słowa, ale honor mu nie pozwalał. W końcu był zakład... Ehhhh...
- Dobra... wygrałeś, więc masz prawo wyboru. - Wybierz mądrze Peck. Sześć lat razem w dormitorium - dobrze wiesz, że jeszcze ponad rok przed nami. Wybierz mądrze.
Czuł się poniżony, ale wściekłość malała. Stygł. Nikt nie widział tej porażki. Poza tym przegrał nieuczciwie. Powinni powtórzyć wyścig! A co tam! Niech mu będzie! Niech choć raz zazna zwycięstwa! Życiowa oferma, przegrany. Nic nie warty pionek na szachownicy. Kiedyś spotkamy się twarzą w twarz, różdżka w różdżkę. Wtedy Gabriel nie przegra. Pokonał już niejednego takiego cwaniaczka, jak on. I niech nie myśli, niech nie czuje się wyjątkowy! Zacisnął dłoń na rękojeści miotły; drugą mimowolnie w pięść. Patrzył na niego z furią w oczach. Furią, która powracała.
Gabriel Smith
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Boisko

Pisanie by Liam Peck on Sro 29 Sie - 11:54

Delikatnie opadł na ziemię i zszedł z miotły, którą natychmiast z dumą postawił przy swoim boku. Wyprostowany, dumny, spoglądał spokojnie na gniew w oczach Gabriela. Tak, to było niesamowicie przyjemne uczucie. Widzieć go w takim stanie. I to wszystko dzięki niemu...
Rozpierała go pycha, ale także ból w łokciu, który nasilił się wraz ze spadkiem poziomu adrenaliny we krwi. Zaciskał jednak zęby, nie chcąc dopuścić do tego, żeby coś tak błahego jak obolałe kości popsuły tę chwilę. Uzdrowi się gdy tylko się rozdzielą. Wytrzyma. To w końcu nic takiego w porównaniu z wielką wygraną nad kapitanem drużyny Quidditcha, przeszło mu przez myśl i znów powrócił znakomity humor.
- Nie bardzo pasuje mi ten zakład - stwierdził od niechcenia, odwracając wzrok na trybuny stadionu. - To prostackie. Ale jeśli chcesz, sam wybierz sobie jakąś naiwną, która by dała Ci się poderwać i po... tygodniu, powiedzmy, daj znać czy Ci się udało - spojrzał kątem oka znów na chłopaka, jakby coś sobie przypomniał. - Tylko żadnej z Gryffindoru - dodał, nieco bardziej szorstkim tonem. Wolał nie narażać koleżanek czy przyjaciółek na zabawę ich kosztem. Zwłaszcza nie tych najbliższych.
Liam Peck
Liam Peck
Uczeń

Liczba postów : 35
Czystość krwi : czysta
Skąd : Lerwick, Szetlandy

Powrót do góry Go down

Re: Boisko

Pisanie by Gabriel Smith on Sro 29 Sie - 15:01

Obserwował go uważnie. Uczył się panować nad gniewem, chociaż najchętniej zmazałby mu ten uśmiech z twarzy w podobny sposób co Mikaelowi. Tamten skurwysyn naprawdę dzielnie wytrzymywał ból. Ale jak każdy... on też miał swoje granice. Prefekcik pieprzony. Oddech. Głęboki oddech. Spokój, opanowanie. Mózg, to Twoja największa broń. Przegrasz dopiero wtedy, kiedy przestaniesz myśleć. Jeszcze znajdę na Ciebie sposób. Niech myśli na razie co chce, niech cieszy się ze zwycięstwa. Przegrana w bitwie, to nie porażka na wojnie.
Swoją drogą dziwił się takim jak on. Żadnej godności, żadnego poczucia solidarności i lojalności. Jak można zdradzić swoją krew? Gabriel potrafił jeszcze jako tako zrozumieć osoby, które AKCEPTOWAŁY poniekąd fakt, że szlamy są pośród nas, nie potrafił natomiast zrozumieć ich obrońców i miłośników. Pieprzeni zdrajcy. Tacy jak on powinni stać murem po stronie czarodziejów! Wyplenić PRAWDZIWE zło. Gabriel zdawał sobie przecież sprawę, że niektóre ze środków, które używa, są brutalne i mogą uchodzić za zło, ale... nie było innej drogi. Już nie teraz. A przecież wszystko w imię większego dobra. Wieki temu tylko czystej krwi czarodzieje dostawali się do Slytherinu, wieki temu żadna szlama nie uczyła się magii. A dziś? Dziś świat tak nisko upadł, że najczystszej krwi dom przyjmuje pod swoje skrzydła wszystkich jak leci, w tym przyjaciół mugolaków i samych mugolaków również. Wszystkie znaki wskazują zagrożenie! Jeszcze kilka lat i czystej krwi czarodzieje zostaną stłamszeni! Arystokracja padnie! Na tron wstąpią niemagiczni! Wszyscy mugole dowiedzą się o ich istnieniu i każdy zacznie parać się magią. Do tego nie wolno dopuścić. Ich świat musi przetrwać i Gabriel tego dopilnuje. Ich świat jest lepszy, czarodzieje zostali wybrani! WYBRANI! Posiadają moc! To powinno dawać im władzę. Władzę nad resztą świata. Po to, żeby rządzić mądrze i rozsądnie. Dzielić dobra i miejsce na tym świecie. Każdy powinien znać swoje miejsce. Kiedy już będą dość silni - ujawnią się i pokażą światu, jak znaczącą są siłą i że są jedynymi, którzy potrafią nimi kierować i uchronić przed samymi sobą. Pierwszym krokiem była eliminacja wszystkich mugoli, którzy bawili się magią, jednym słowem: wszystkich szlamowatych czarodziejów. Byli niebezpieczni. Mogli zacząć działać w swoim imieniu! W imieniu mugoli!
Uśmiechnął się i prychnął nieznacznie na słowa Pecka.
- Oczywiście, że jest. Za proste. Ale niech Ci będzie. A z Gryffindoru i tak bym nie chciał. W tym domu nie ma żadnej wartej uwagi dziewczyny. - To prawda. Gorszy był chyba tylko Hufflepuff. Nie czuł się hipokrytą. Reprezentował barwy gryfonów, bo chciał odnosić sukcesy, być znanym uczniem, chciał, żeby go podziwiano. Nie robił tego dla domu. A sam tych barw nie wybrał. Wolałby już zostać krukonem.
Tiara nie wybrała źle. Sam Smith nie zdawał sobie przecież do końca sprawy z tego co tliło się głęboko w jego głowie. Był ukształtowany tak a nie inaczej, bo całe życie spędził w domu ze śmierciożercami. Całe życie był wychowywany na jednego z nich. A jednak coś dobrego w nim przetrwało. Bardzo głęboko. Przykładów ostatnimi czasy było równie wiele, jak przykładów jego odczłowieczenia. Sam w sobie łamał się z myślami, zaczynał dostrzegać to, czego wcześniej nie widział i... nadszedł czas wyborów. Delikatnych wyborów. Zła strona nadal przeważała, ale pojawił się ktoś, kto mógł pokazać mu drogę miłości. Właściwie... pojawiła się. I wytrzymała już wiele upokorzeń i zła z jego strony. Sam jej się dziwił. Nie rozumiał jej uczucia, chociaż sam jej mówił, że coś do niej czuje. Chociaż ranił ją, zdradzał i omijał szerokim łukiem. Tak czy inaczej, zaczynał powoli rozumieć. Cienka linia dzieliła go od odrzucenia tego wszystkiego na dobre, ale jednak dzieliła...
Gabriel Smith
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Boisko

Pisanie by Liam Peck on Czw 30 Sie - 17:01

Odkąd się poznali, Liam uważał, że obaj pochodzą z zupełnie różnych światów. A przynajmniej bardzo chciał w to wierzyć, w to, że nie mają ze sobą nic wspólnego. On, wychowany na prostego, ale uczciwego i dobrego chłopaka i Gabriel - wyrachowany, wykwintny, lecz nie w tym czym trzeba. Chłopak zdolny, a tak naiwny, by wierzyć, że coś tak złego i podłego może zawładnąć światem. Że tylu młodych, mądrych ludzi może wejść na drogę, którą obrał on. Drogę Czarnego Pana.
Liam nie był ślepy. Widział doskonale, co dzieje się w magicznym świecie i w samej szkole, teoretycznie najbezpieczniejszym miejscu w Wielkiej Brytanii. Moce zła wciąż czaiły się wszędzie dookoła i nadal trzeba było ogromnej siły, by się im przeciwstawić i walczyć z nimi w razie konieczności. On był gotów. Wiedział, że choć Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać upadł, jego zwolennicy wciąż działają. I wciąż jest ich wielu. Zbyt wielu. Przynajmniej raz w tygodniu dostawał od ojca sowę z wieściami o nowych ofiarach ataków trafiających do Świętego Munga. Nadal wielu czarodziejów znikało w "tajemniczych okolicznościach". Ale nie było sensu się oszukiwać. To byli oni.
Młody Peck, dorastając w małym miasteczku pełnym niemagicznych rodzin nigdy nie rozumiał niechęci jaką byli przepełnieni w stosunku do nich niektórzy czarodzieje. To w końcu także byli ludzie, a w niewielkim Lerwick i jego okolicach - jak sam Liam mógł się przekonać - wyjątkowo uczynni i sympatyczni. Nieraz pomagali sobie nawzajem, odwiedzali się czy po prostu rozmawiali na ulicy. I nigdy chłopak nie dostrzegł żadnej różnicy pomiędzy sobą a nimi. Co więcej, nie widział powodu, dla którego można by było ich nienawidzić. Przecież nic czarodziejom nie zrobili.

Chłopak skrzywił się lekko na wzmiankę o dziewczynach niegodnych uwagi. Pomyślał o Shirley. Nie, w porządku, to nie była obraza jako taka... To nawet lepiej, że się nią nie interesuje. Tylko by ją skrzywdził. Zmierzył Gabriela wzrokiem i złapał miotłę na wysokości środka trzonka, by wygodniej było mu ją nieść. Wzruszył nieznacznie ramionami.
- Jak uważasz. W takim razie z kim będziesz próbować? - Spytał, już współczując wskazanej dziewczynie.
Liam Peck
Liam Peck
Uczeń

Liczba postów : 35
Czystość krwi : czysta
Skąd : Lerwick, Szetlandy

Powrót do góry Go down

Re: Boisko

Pisanie by Gabriel Smith on Czw 30 Sie - 20:57

Nie zrobili jeszcze. Ale choroba już toczy to społeczeństwo. Biedny Liam już jest omamiony przez ich zwodnicze uśmiechy i gesty. Kiedy ich plaga rozszerzy się bardziej - kiedy przejmą kontrolę ABSOLUTNĄ, wtedy zacznie żałować. Jego dzieci staną się okazami w zoo mugoli. Albo co gorsza - będą najemnikami, którym płaci się grosze, za czynienie magicznych sztuczek lub różne prace, które mogą wykonać za pomocą czarów. I tak mugole zniszczą ich świat. Każdy chciałby coś załatwić za pomocą magii, a Czarodzieje muszą chronić swojej tajemnicy! Ich przodkowie, pierwsi czarodzieje zostali stworzeni po to, by bronić swoich zdolności, by ochraniać przed nimi prostaków, jakimi byli wszyscy mugole. A Gabriel zamierza kontynuować ich dzieło. Czasem szkoda mu było, kiedy myślał o ludziach, którzy będą musieli umrzeć, ale to wszystko w imię czegoś większego. W imię ładu na ziemi. Tego argumentu w umyśle chłopaka nie przebije absolutnie NIC! Ten argument wpajano mu od urodzenia i ten argument pozostanie w nim żywy. W nim! W Synu Roberta Marvina Smitha, z rodziny Smithów, rodziny oddanej służbie Czarnemu Panu! Tej, która zasłużyła się Sami Wiecie Komu i wszystkim jego poplecznikom! Tym, którzy wynieśli się na szczyt hierarchii! Byli traktowani niemalże na równi z Abbotami czy Malfoyami! A teraz ktoś śmiałby zmuszać go do zmiany poglądów? Tiarze przydziału się nie udało, a miałoby się udać jakiemuś gryfońskiemu miłośnikowi mugolaków? Nigdy!
W rzeczywistości była jedna godna uwagi w jego mniemaniu - Hannah. Ale ją traktował zawsze jak deser. Ona jego z resztą też. Shirley? Brzydził się nią. Może nie tak jak na przykład Marilyn, czy Mikaelem, ale brzydził się.
- A nie wiem... nie określiłeś sam, więc mam prawo wyboru. A w tej chwili nie mam nikogo konkretnego na myśli. - Spojrzał na niego z cwaniackim błyskiem w oku. Jeszcze zobaczymy Peck, jeszcze zobaczymy. - Chyba, że sam chcesz kogoś zaproponować? Masz jeszcze szansę. Mi z resztą też rzecz ułatwisz...
Gabriel Smith
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Boisko

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 :: Boisko

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach