Trybuny

 :: Boisko

Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Blair Dale on Nie 4 Lis - 17:06

Kilka sekund po wypowiedzeniu swojego zdania, ktoś na nie odpowiedział.Nie wiedziała dokładnie kto to. Jednak w tamtych kilku sekundach nie myślała raczej o tym, bo przeżywała można powiedzieć szok termiczny. - Ojej! - pisnęła z lekkim strachem w głosie. Dopiero potem zorientowała się, że to nikt inny niż Dwayne, głównie rozpoznała go po głosie. Gdyby to był zaiste jakiś Ślizgon lub Krukon za którym nie przepadała zaraz wymyśliła by zmyślne kłamstewko, że wystraszyła się pod wpływem bycia tu samej. Ale z racji, że to był nie dość, że Gryfon to jeszcze kolega z drużyny postanowiła być szczera.-Wystraszyłeś mnie tak jakby, ale oczywiście nie mam ci tego za złe - powiedziała nie odrywając wzroku od boiska i można powiedzieć, że trochę się uśmiechnęła- No skoro już chcesz to okej- całkowicie uśmiechnęła się dopiero w tym momencie oraz spojrzała na niego. - [b]Ale najpierw powiedz jaki był cel Twojego przyjścia tutaj.Bo skoro mnie zauważyłeś to musiałeś za bardzo nie skupiać się na grze [/b- spojrzała wymownie oczekując na odpowiedź. W tej chwili po jej głowie zaczęło kłębić się mnóstwo myśli i dużo pytań o które chciałaby go zapytać, głównie to na temat Quiddicha. Jednak panienka postanowiła dać mu najpierw odpowiedzieć, a później obsypać go swoimi pytaniami.
Blair Dale
Blair Dale
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn,Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Dwayne Morison on Nie 4 Lis - 17:16

Reakcja Blair spodobała mu się wystarczająco mocno, aby jego usta rozszerzyły się w dość sporym uśmiechu ujawniając całą wesołość. Dwayne nigdy nie potrafił zachować powagi, nawet w najbardziej podniosłych chwilach i wszyscy znajomi uważali go za śmieszka. Jemu oczywiście to w pełni odpowiadało, ponieważ mógł bez problemu pozostawać beztroski i za pomocą swojego uroku wymuszać od innych prace domowe.
Wizja nadchodzących SUMów oczywiście nie napawała go optymizmem i domyślał się, że dostanie przynajmniej jednego trolla, ale.. no właśnie – nie byłby Dwaynem, gdyby się tym przejmował.
Niezgrabnie chwycił oparcie krzesełek z niższych rzędów trybuny i lawirując między siedziskami, przeciskał się aby znaleźć się w jednej linii z Gryfonką. – I o to mi chodziło! – Niemalże prychnął śmiechem, ignorując słowa o ewentualnym gniewie. Chłopak nigdy nie przejmował się takimi osobami i groźbami, ponieważ wielokrotnie kłócił się chociażby z Laylą. Traf chciał, że zawsze zapominali o kłótni, kiedy spotykali się ponownie na korytarzach.
- No wiesz, mogę iść jak ci przeszkadzam. – Powiedział, wykonując bliżej nieokreślony ruch dłonią, w której znajdowała się różdżka. Przecząc własnym słowom usadowił się krzesełko obok ścigającej, wpatrując się również w śmigających na miotłach Puchonów. Machnął od niechcenia wolną ręką, zbywając tym samym jej pytanie i dopiero po chwili na nią spojrzał.
- Znasz jakieś ciekawe zaklęcie? – Zagadnął konspiracyjnym szeptem ułamek sekundy później niż pochylił się w jej stronę. Wskazał dłonią latających i zaśmiał się pod nosem. – No co? Trochę śmiechu im nie zaszkodzi. – Podzielił się z Blair własnym pomysłem, nie myśląc w ogóle o konsekwencjach danego czynu.
Dwayne Morison
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Blair Dale on Nie 4 Lis - 18:03

Trochę czasu jej zajęło nim jej mózg do końca przetworzył słowa kolegi. - Nie no zostań, przecież Cię nie wygoniłam - spojrzała na niego z lekkim uśmiechem. Widząc satysfakcję Dwayne'a z tego jak ją wystraszył, postanowiła nic na to nie odpowiadać bo jeszcze powiedziała by coś głupiego, czym możliwe, że wywołała by drobne spięcie, bo kłótnią nie można było by tego nazwać. Nie sądziła bowiem, że Gryfon ten jest typem kłótliwego gostka. W sumie gdyby była w podłym nastroju, który ostatnio jest jej nie odłącznym przyjacielem to pewnie by go jakoś sprowokowała do sporu. Ale ponieważ nastrój taki dzisiaj postanowił jej nie przeszkadzać postanowiła, że obejdzie się bez zbędnych sprzeczek. Dobra dość myślenia o błahych rzeczach. - Hmmm... Zaklęcie...- mruknęła do siebie- Zaklęć to ja znam wiele, ale nie wiem jakie w tym problem- lekko się skrzywiła. - Jakie by Cię mogło choć trochę zainteresować ?- zapytała myśląc intensywnie. W tej chwili poczuła drobną pustkę w głowie, jakby czuła, że wszystkie znane jej zaklęcia można powiedzieć uciekają od niej. A nie. Jednak to było tylko takie uczucie. Zdała sobie sprawę, że pamięta większość, ale czekała na jakąś podpowiedź Gryfona o jaki dokładniej typ zaklęcia mu chodzi. Więc nie zostało jej nic więcej jak czekać..
Blair Dale
Blair Dale
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn,Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Dwayne Morison on Nie 4 Lis - 18:53

- Ja myślę! – Powiedział tonem wyraźnie oburzonym, że Blair mogłaby się dopuścić aż takiego strasznego czynu jakim było wygonienie go z publicznych trybun. W tym momencie należałoby wspomnieć, że Dwayne nie pozwoliłby też komuś ot tak rozkazywać i na złość, trułby atmosferę swoimi niemądrymi wywodami. Mimo przyjaznego nastawienia do wszystkiego i wszystkich, jeśli ktoś nie zgadzał się z nim bądź nadepnąłby mu na odcisk – nie dałby sobie w kaszę dmuchać. Do Gryfonki jednak nie miał nic negatywnego, darzył ją sympatią jak zwykłego kumpla do pogadania. Czasem trudno im było znaleźć wspólny język, bo w końcu najczęściej widywali się na treningach. Kiedyś jednak trzeba zacieśnić kręgi znajomości, co też właśnie szatyn robił.
Bawił się końcówką różdżki, przekładając ją sobie miedzy palcami w ogóle się w nią nie wpatrując. Słysząc satysfakcjonująca odpowiedź, wyprostował się i zaczął się uważniej przyglądać Blair. W końcu była rok starsza od niego, z pewnością posiadała stosowną wiedzę! Ha! Kącki ust Dwayne’a nie mogłyby chyba już bardziej się unieść jak w tym momencie, odsłaniając równocześnie niezbyt równe i białe zęby.
- Serio? No jakieś.. nie wiem. Może stworzenie jakiejś chmurki, nad którymś z graczy? Wiesz, taka kąpiel! O, o, o, albo zaczarowanie kafla, aby uciekał przed ścigającymi? – zaczął zasypywać powoli Blair kolejnymi pomysłami, nie wiedząc właściwie jakie są jej ograniczenia. Zamyślił się na moment mrucząc pod nosem, aż w końcu wycelował od niechcenia końcówką różdżki w Gryfonkę. – Albo zamiana tłuczka w żabę? – zaproponował, wyraźnie zadowolony, że ktoś popiera jego chęci spłatania komuś figla.
Dwayne Morison
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Blair Dale on Pon 5 Lis - 18:13

Gryfonka spojrzała na niego z lekkim zdziwieniem. - Wiesz...Nie sądze, żeby istniały takie zaklęcia, ale musiałabym iść do biblioteki i poczytać, a to zajęłoby mnóstwo czasu- powiedziała i spojrzała na swoją różdżkę. Blair myślała bardzo intensywnie bo lubiła takiego typu żarty, jednak po pewnym czasie zaczęła zastanawiać się czy to dobry pomysł. Bo co jeśli wywalą ich za to ze szkoły?. Nie to trochę paniczne przecież nie możliwe, żeby za takie małe rzeczy wywalali ze szkoły.- pomyślała. -Hmmm.. Podobnego typu zaklęcia jak mówisz jest Drętwota, chyba nie muszę wyjaśniać co się stanie jeśli się je wykona-spojrzała na niego przez chwilę i wróciła do patrzenia na różdżkę. W tym momencie wiele zaklęć zaczęło krążyć jej po głowie tylko nie to odpowiedni. - Może być jeszcze Duro - powiedziała całkowicie zamyślona- może ono zmienić dowolny przedmiot w kamień. -Albo Impervius, nadaje ono celowi właściwości odpychające czyli nie można danej rzeczy dotknąć - powiedziała i wróciła do swoich myśli. - I jeszcze ostatnie, które przychodzi mi do głowy to Wingardium Leviosa.. Wiesz co powoduje prawda?-nie czekając na odpowiedź zapytała- Interesuje Cię któreś?
Blair Dale
Blair Dale
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn,Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 5 Lis - 20:23

Był ubrany w czarną szatę z szkarłatnymi obszyciami - typowy strój do quidditcha.
Gabriel przyszedł trenować, zauważył jednak, że ktoś już zajął boisko. No tak... Puchoni. Zmrużył oczy. Czyste powietrze polepszało widoczność. Dostrzegł na trybunie dziewczynę, która z pewnością była Gryfonką. Ba! Należała do drużyny. Blair Dale. Obok niej siedział nie kto inny, jak Dwayne Morison - również gryfon, również członek drużyny Quidditcha. Chłopak uśmiechnął się pod nosem dość paskudnie, pociągnął nosem i ruszył w ich stronę. Po drodze zdjął rękawiczki i zarzucił miotłę na ramię. Podszedł do nich, wciąż uśmiechając się ironicznie.
- No, no, no! Kogo ja tu widzę! - Skłonił się sztywno, nie spuszczając wzroku z pary. Ujął dłoń Blair i pocałował ją. - Witam! - Uśmiechnął się, patrząc w oczy dziewczyny. - Ciebie również... - Dodał wyraźnie mniej przyjemnie i rzucając krótkie, pełne odrazy spojrzenie w stronę chłopaka. - Cieszy mnie wsza obecność tutaj! Achhh - jakże mnie cieszy! Miło mi, że jeszcze czasem tu bywacie... szkoda tylko, że na trybunach, zamiast na boisku, szkoda też, że teraz, a nie w czasie treningów naszego zespołu! - Jego oblicze stężało, a głos wyraźnie się ochłodził i chociaż uśmiech nadal nie znikał z jego twarzy, to oczy błyszczały nieprzyjemnie. Odłożył miotłę na ziemię i usiadł obok nich z westchnieniem. - No ale cóż... dyscypliny nie ma co wymagać od szlam... - Spojrzał wymownie na Dwayne'a i uśmiechnął się do niego. - Gdyby to ode mnie zależało Dwayne, nie dostałbyś się do drużyny, ale jako że nadal mam tu pewną siłę sprawczą, więc jeśli nie będziesz pojawiał się na treningach, a na meczach nie będziesz równie dobry - co raczej wątpliwe... - jak reszta drużyny, to McGonagall tym razem nie wpłynie na moją decyzję i po prostu cię wyeliminuję, rozumiesz? - Spojrzał na dziewczynę. - Ciebie natomiast muszę poprosić, żebyś się bardziej przykładała do trenowania, w przeciwnym razie będę zmuszony wyciągnąć z tego jakieś konsekwencje, Blare. - Ostatnie zdanie wypowiedział nieco cieplej. W końcu miała więcej wspólnego z prawdziwymi czarodziejami! Nawet jeśli przyjaźniła się z takimi jak Morison, to jednak była niemalże czystej krwi czarownicą. No i razem chodzili na zajęcia od sześciu lat. - Nawiasem mówiąc - ładna bluzka. - Uśmiechnął się do dziewczyny.
Srogo żałował faktu, że boisko jest zajęte. Miał nadzieję trochę wyżyć się na stadionie. Ostatnie czasy nie były dla niego łaskawe. Bardzo wiele się wydarzyło, a jeszcze więcej wydarzyć się miało. Był tym wszystkim zmęczony i choć czuł się w obowiązku, aby dyscyplinować członków drużyny, to wolałby polatać w samotności. Coraz częściej ją doceniał...
Gabriel Smith
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Dwayne Morison on Pon 5 Lis - 22:38

Różnorodność zaklęć, jakie mu właśnie powodowała sprawiała, że zaczął się coraz bardziej zastanawiać pomiędzy zaklęciem odpychającym a zamieniającym przedmiot w kamień. Milczał przez dłuższą chwilę, szukając w odmętach pamięci jakichś logicznych urywków z lekcji Zaklęć. Próbnie wykonał ruch ręką, nie wypowiadając jeszcze na głos zaklęcia. Czy one je w ogóle znał? Spojrzał z zainteresowaniem na Blair, a błysk w jego orzechowych oczach nie mógł oznaczać niczego dobrego. – Impervius będzie chyba najlepszy! – Powiedział z entuzjazmem, po czym raz jeszcze wykonał machnięcie rożdżką, tym razem jednak zupełnie inny niż poprzedni. – Możesz mi pokazać dokładnie jak się go rzuca? – Zagadnął do koleżanki z drużyny, wyraźnie zadowolony jej żywym zainteresowaniem spłatania psikusa Puchonom. Taki malutki, niewinny żarcik nikomu przecież nie zaszkodzi.
- Tak, Impervius będzie najodpowiedniejszy, ale Duro tez brzmi ciekawie. Nauczysz mnie ich? – Poprosił w sposób dość dziecinny, wykorzystując swój beztroski urok i wyszczerzył się ponownie w jej kierunku. Nie był zbyt dobry … właściwie miał problemy z każdych lekcji, ale poszerzanie umiejętności w zakresie Zaklęć zaczęło mu sprawiać coraz większą przyjemność. Oj, Dwayne, czyżbyś dorastał?
Ich sielankę przeciął miarowy chód oraz ironiczny głos, który towarzyszył gryfonowi na każdym treningu i meczu. Nie lubił go, nie przepadał za jego wywyższającą się arogancją i przytykami związanymi z „zabrudzeniem krwi” Morisonów. Cofnął swoją różdżkę i spiął się sam w sobie, nie chcąc się przyznać nawet przed samym sobą, że czuje respekt przed Gabrielem. Biła od niego wręcz duma i odwaga, których nie sposób było nie zauważyć. Dwayne zacisnął usta w wąską szparkę, wychodząc z założenia, że o wiele więcej dobrego zrobi, jak po prostu zamilknie. Przeczeka, aż kapitan drużyny powie co ma do powiedzenia i pójdzie w swoją stronę. Tak, taki plan był całkiem dobry, chociaż nachodził na ten związany z rzuceniem zaklęcia odpychającego.
- Cześć. – Wymamrotał niewyraźnie pod nosem, nie mogąc zmusić się do tego, aby przenieść wzrok gdzie indziej niż na twarz Gabriela. Miał ochotę rzucić się na niego z gołymi rękoma, ale wówczas szybko trafiłby do skrzydła szpitalnego i na pewno wywaliliby go z drużyny. Nie miał szans ze Smithem, nawet w swoich krwawych wizjach. Przyglądał się chłopakowi spod zmarszczonych brwi i pochylonej głowy, mieląc w ustach potrzebę sprawdzenia nowego zaklęcia na gryfonie.
- Na szczęście od ciebie to nie zależało. – Odparował werbalny cios piskliwym głosem dość odważnie, najwyraźniej nie przejmując się mutacją jaka zaatakowała go kilka tygodni wcześniej. – McGonagall wie doskonale kto się nadaje do drużyny. Nie myśl, że się boję twoich gróźb! – Rzucił gwałtownie, prostując się z dumą i podnosząc podbródek, spojrzał na niego wyzywająco. Wyglądało to dość komicznie, ponieważ Dwayne przypominał bardziej patyka niż kogoś, kto miałby odwagę stanąć naprzeciwko kogoś pokroju Gabriela. Najmniejsze psy najwięcej szczekają: takie porównanie pasowało tutaj idealnie.
Dalszą część przemilczał, dostrzegając różnicę w traktowaniu „znajomych” Smitha. Przeniósł spojrzenie w stronę Puchonów, dopiero teraz zdając sobei sprawę że odrywa kawałek wystającej drzazgi z różdżki.
Dwayne Morison
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Blair Dale on Wto 6 Lis - 15:36

- No postaram się - odpowiedziała widząc entuzjazm kolegi. Nagle spostrzegła kogoś idącego w ich stronę. Przez chwilę wydawało jej się, że to jakiś Ślizgon, ale... nie skądże! To jest przecież Gryfon i to na dodatek znajomy Gryfon- Gabriel Smith. Znała go na swój sposób dobrze, no w końcu znają się od sześciu lat i jeszcze są razem w drużynie. Sposób w jaki jej kolega przedstawił się był dla niej lekkim zakłopotaniem, zawsze witali się tak z nią znajomi rodziców, ale nigdy nie jej znajomi. - Cześć - uśmiechnęła się lekko. Pierw cicho przysłuchiwała się jak Gabriel mówi, ale trochę się wzburzyła gdy poruszył tą część o szlamach. Nigdy nie lubiła gdy ktoś, szanował tylko czystą krew. - Gabrielu! - powiedziała spokojnie. - Przecież najważniejszy jest talent a nie czystość krwi - powiedziała lekko oburzona. - A co do moich treningów.. oczywiście że się postaram- To zdanie wypowiedziała odrobinkę cieplej.Po wypowiedzeniu tego zdania usiadła i przyglądała się dalszym działaniom z ich strony. - Dziękuję - powiedziała Gryfonka z uśmiechem na twarzy. Chwilę później spojrzała na Dwayne'a. - To co uczymy się zaklęć czy nie? - powiedziała patrząc na niego
Blair Dale
Blair Dale
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn,Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Gabriel Smith on Wto 6 Lis - 23:48

Wiedział, że Dwayne nie należy do najodważniejszych ludzi w szkole, a jednak znalazł się w Gryffindorze z jakichś powodów. Zawsze jednak wydawał się być przytłoczony charyzmą bijącą od ludzi pokroju Gabriela i chłopak skrzętnie i często to wykorzystywał. Uczyniłby z niego swojego giermka, gdyby w jego żyłach płynęło choć kilka kropel czarodziejskiej krwi. Tacy jak on jednak nie przedstawiali sobą ŻADNEJ wartości. Paskudny uśmiech wykwitł na jego twarzy, gdy tylko usłyszał odpowiedź chłopaka. - Nie pogrążaj się Morison, proszę cię... nie chcę ci zrobić krzywdy. - Spojrzał mu w oczy z naciskiem. A przynajmniej na razie nie chciał i nie przy świadkach. Najchętniej zrzuciłby go z trybuny na murawę. Brzydził się ludźmi jego pokroju... Hańbił dobre imię tej szkoły. Bądź co bądź - od kiedy Dumbledore zajął posadę dyrektora, coraz więcej takich jak on, zaczęło pojawiać się w jej murach. Ten człowiek może i był wybitnym czarodziejem, ale zdecydowanie stanowił zagrożenie dla rodów czystej krwi!
Gabriel spojrzał na Blair ze zdziwieniem. - Dziwi mnie fakt, że trzymasz się z taką kupą łajna jak on, zamiast przestawać z ludźmi godnymi swojego pochodzenia. Tacy ludzie nie mają talentu... Cieszy mnie to, że weźmiesz sobie do serca moje uwagi. - Uśmiechnął się ciepło, choć jego oczy jak zwykle pozostawały zimne i bez wyrazu. Te same, które patrzyły na wszystkie okropieństwa których się dopuścił. Zawsze chłodny, zawsze wyniosły... Zmarszczył z zainteresowaniem czoło. - Trenujecie zaklęcia? To może być ciekawe. - Powiedział chytrze, zerkając na Dwayne'a. Szczególnie w jego wykonaniu.
Gabriel Smith
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Dwayne Morison on Pią 9 Lis - 15:35

Osoba Gabriela tak mocno pochłonęła percepcję nastolatka, że ten nie był w stanie skupić się na czymkolwiek inny. Łatwość, z jaką przychodziło mu obrażanie go aż świeżbiła w ręce i podsycała do rzucenia Drętwoty w stronę gryfona. Atak na ucznia, w dodatku starszego, co gorsza z tego samego domu i ku tragedii kapitana drużyny z pewnością nie skończyłoby się na zwykłym szlabanie. Dwayne doskonale o tym wiedział, szczególnie że pan Smith mu o tym raczył wspomnieć przy pierwszych słowach powitania. Wyleciałby z drużyny zanim jeszcze by trafiło go zaklęcie obezwładniajace bądź jeszcze jakieś inne.
Upomnienie Blair co do niestosownego zachowania Gabriela jakoś tak umknęło jego uwadze, ponieważ gryfon nie należał do osób, które przejmują się zdaniem innych. A tym bardziej ich upomnieniami. Przez te kilka lat zdążył się przyzwyczaić do silnej osobowości kapitana, podświadomie podziwiając go właśnie za te mocne cechy charakteru jak pewność siebie czy władczość.
Zaciskał mocno usta, a jego policzki nabrały powietrza w dość specyficzny sposób dla niego, powodując całkiem komiczną minę. – No śmiało, proszę bardzo! Myślisz, że się ciebie boję?! – Zapiszczał ponownie, przedstawiajac swoją osobą dość żałosny widok. Nie lubił jednak kiedy ktoś kpił sobie z niego w żywe oczy i zawsze doprowadzał do konfrontacji. Tym razem jednak z pewnością będzie inaczej, ponieważ Gabriel miał głowę na karku i z pewnością nie da się sprowokować młodszemu gryfonowi. Ta świadomość była dla Dwayne’a jeszcze bardziej dobijająca.
- Gdybym nie miał talentu, to bym się nie dostał do drużyny, łysy łbie. – Wtrącił się w jego wypowiedź, która była skierowana do Blair. Świadomie dopuścił się obrazy, nie mogąc znieść dalszych przytyków i wytykania jakim to jest ścierwem. Policzki Dwayne’a były już nieco czerwone z powodu kumulowanej w środku złości, a pytanie koleżanki na temat zaklęć przyczyniły się do popłochu w jego oczach. Katem oka ośmielił się tylko spojrzeć na Gabriela, po czym zerwał się na równe nogi. Jeszcze by tego brakowało, aby kapitan przygląda się jak płata figle innym. Nie, nie jest AŻ takim idiotą.
- Nie, Blair. Poćwiczymy kiedy indziej, ale dziękuję. Pogadamy w salonie, później, ok.? Nie chcę psuć sobie wolnego czasu, wystarczająco dużo razy muszę znosić jego towarzystwo. – wskazał kościstym paluchem w stronę Smitha, najwyraźniej majac zamiar odejść stąd jak najszybciej się tylko da. W myślach zaś obrał sobie plan udania się do biblioteki i poszerzenia swojej wiedzy na temattych dwóch zaklęć. Aby zdziwić kiedyś Gabriela i spłatać mu figla z ukrycia, o tak!
Dwayne Morison
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Gabriel Smith on Pon 12 Lis - 21:56

Uśmiechnął się do chłopaka chłodno. Ciemne oczy skupiły na nim swoje spojrzenie. Zdawały się przeszywać go na wylot. Ta postawa nie wróżyła raczej niczego dobrego, ale Gabriel umiał panować nad sobą bardzo dobrze. Może ostatnio parę razy mu nie wyszło, ale teraz to się zmieni. Po prostu czekał, aż ten cwaniaczek się wygada. Był wyraźnie wypłoszony i chyba miał zamiar odejść. Bardzo dobrze.
- Będziesz się bał, Morison. - Powiedział to z lekkością i z nutą szaleństwa w głosie. Już rozprawił się z niejednym takim jak on. Łamał silniejszych od niego, zniósł też ból, o jakim ten chłopak nie mógł mieć pojęcia. Palił żywcem Mary i katował cruciatusem Mikaela. Skopał i pozostawił skrępowaną w lesie Herę. Nie znał litości, a ten marny mugolak nie stanowi dla niego żadnej przeszkody. Ba! Kiedyś, a nastąpi to wkrótce, kiedy jego plan w końcu się ziści, tacy jak on, staną się ofiarami Gabriela i ludzi, którzy będą za nim kroczyli. Już zbiera wyznawców, swoich katów, gotowych nawet zabić. On nie ma o tym pojęcia, bo i skąd? Przekona się jednak, że strach niejedno ma imię, a wyrok już zapadł. Właśnie dlatego, nie było teraz sensu się na nim wyładowywać. Ten czas nadejdzie wkrótce...
Dalszej części wypowiedzi nie skomentował, tylko przeniósł wzrok z chłopaka, na gryfonkę. Jego uśmiech stał się cieplejszy, choć oczy wciąż pozostawały zimne i władcze. - Na całe szczęście, Dwayne chyba nas wyzwoli od swojego towarzystwa. - Rozprostował kości i westchnął, spoglądając na puchonów, śmigających w powietrzu. - Szkoda, że jest zajęte... boisko znaczy się. - Dodał spokojnie, jak gdyby sytuacja sprzed chwili nie miała miejsca.
Gabriel Smith
Gabriel Smith
Uczeń

Liczba postów : 623
Czystość krwi : czysta
Skąd : Romsey, Hampshire

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Dwayne Morison on Pon 12 Lis - 22:09

Sposób, w jaki spojrzał na niego Gabriel sprawił, że Dwayne wstrząsnął się pod wpływem zimnego dreszczu jaki przebiegł mu po plecach. Aż nadto było oczywistym, że gryfon bał się starszego kolegi już teraz, a zapewnienie go o tym wzmocniło odczucia chłopaka. Omijać go jak najszerszym łukiem! Czy nawet podczas treningów będzie musiał uważać i rozglądać się nerwowo dookoła?
Przełknął nerwowo ślinę, uciekając po dwóch sekundach spojrzeniem gdzieś w ziemie, wbijając je w jakiś leżący papierek. Zaciskał przestraszony wargi, po czym bez słowa pożegnania odwrócił się na pięcie i zaczął zmierzać w stronę wejścia do zamku. Pędził tak szybko, jakby się za nim paliło, potykając się co chwilkę i kilka razy odwracając przez ramię. Gabriel siedział jednak wygodnie w towarzystwie Blair, najwyraźniej zapominając o istnieniu takiego kogoś jak Dwayne. Prychnął buńczucznie pod nosem i zadarł drżący ze strachu podbródek, po czym poprawił pióropusz i ruszył pędem do Salu gryfonów.

z/t
Dwayne Morison
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Powrót do góry


 :: Boisko

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach