Trybuny

 :: Boisko

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Scarlett Whitehall on Nie 9 Sty - 23:03

Cóż, przynjamniej udało się jej w jakiś sposób go rozbawić. W tym momencie było to naprawdę nie lada wyczynem zważajac na podły nastrój chłopaka. Dziewczyna go rzuciła?! Och, stary, pomyślała Scarlett, nawet nie wiesz, ile mamy ze sobą wspólnego.
Przecież niedawno i ona rozstała się z chłopakiem, który teraz na dodatek zaginął. Dziewczyna musiała jakoś odreagować stres i właśnie dlatego przyszła na boisko polatać na miotle. Starała się powstrzymać od założenia płaszcza i wyruszenia na poszukiwania zaginionego ucznia, który był jej naprawdę bliski. Dodatkowo przecież wszystko zakończyli i starali się nie mieć ze sobą nic wspólnego. I to przez niego Scar omal nie złamała dawno złożonego przyrzeczenia o niepłakaniu przez nic, ani przez nikogo.
Przysunęła się nieco bliżej i położyła swoją drobną dłoń na ramieniu Lucasa.
- Ou - powiedziała smętnie i spuściła wzrok. - Wiem co czujesz, przeżywam to samo. Ale będzie dobrze, nie martw się! - Uśmiechnęła się pokrzepiająco i poklepała go po plecach. - Trzeba wziąć się w garść i nie martwić na zapas! Już niedlugo wszystko siezmieni, zobaczysz - pocieszała go Scarlett.
Posiedziała jeszcze chwilę, porozmawiała z Lucasem, a po chwili wstała, pożegnała się i poszła z powrotem do zamku. Zrobiło się jej zimno, z resztą miała pracę domową do napisania.
Scarlett Whitehall
Scarlett Whitehall
Dorosły

Liczba postów : 105
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Helmsley

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Liam Hartley on Sob 26 Mar - 19:04

Przerzuciwszy torbę oraz miotłę przez ramię, Liam wspiął się po drewnianych schodkach, chwilę później zajmując swoje stałe miejsce na samym szczycie trybuny Ravenclawu. Odłożywszy wysłużoną Błyskawicę na bok rozsiadł się wygodnie i powiódł wzrokiem bez większego zainteresowania po otaczającej go scenerii, jakby chcąc się upewnić, czy gdzieś nieopodal nie zauważy jakiejś znajomej, zbłąkanej twarzy. Podczas sobotnich popołudni ciężko jednak było dopatrzyć się w Hogwarcie tłumów uczniów - zazwyczaj wszyscy spędzali czas w swoich dormitoriach lub pokojach wspólnych, ogarnięci czarną rozpaczą próbując nadrobić lekcyjne zaległości, odrobić stos zadań i przeczytać kilka podręczników naraz, jeszcze dzień wcześniej upchniętych głęboko do kąta - któż bowiem przejmowałby się nimi podczas piątku. Właściwie w tej chwili jedynymi osobami, których Liam by się tutaj spodziewał, byli spragnieni zakupów w jego sklepiku klienci, a zwłaszcza Puchoni, którzy desperacko poszukiwali lekarstw na kaca, chorując po sobotniej zabawie w ich pokoju wspólnym. I choć Krukon wydał im niemalże całą partię magazynowanych w swej skrytce fiolek, niecałą godzinę temu otrzymał sowę z błaganiami o kolejnych pięć.
Nie dostrzegając jednak nikogo, otworzył niespiesznie torbę i wyjął z niej niewielką książeczkę oprawioną w fioletowy materiał, na którym wyszyte zostały dwie złote nuty oraz tytuł: "Zaklęcia akustyczne". Uwielbiał muzykę. Jej świat interesował go chyba mocniej, niż same czary - nie bez powodu przecież tak często można go więc spotkać w jakichś nieużywanych już klasach, gdzie godzinami potrafi ćwiczyć grę na swojej czarodziejskiej gitarze, marząc o założeniu własnego zespołu. Choć Liam zawsze należał do osób, które od słów o wiele bardziej ceniły sobie ciszę, muzykę uważał za wyjątek. Gdy słowa już daremne, myśli daremne, a wyobraźni nie chce się już wyobrażać, jeszcze tylko muzyka. Jeszcze tylko muzyka na ten świat, na to życie.
Odszukawszy zagięty wcześniej róg ostatniej przeczytanej kartki, zabrał się do lektury.
"Czar niewerbalny, służący do organizacji struktur dźwiękowych o własnych, odpowiednio dobranych amplitudach" - przeczytał, szybko przesuwając wzrokiem na dół. - "Aby użyć tego zaklęcia, należy dwukrotnie zatoczyć różdżką koło odwrotnie do kierunku ruchu wskazówek zegara oraz wykonać ruch w kształcie małej litery '"h'".
Chwilę później grzebał już w torbie w poszukiwaniu czarodziejskich trzynastu cali dębu.
Liam Hartley
Liam Hartley
Dorosły

Liczba postów : 8
Czystość krwi : mugolska
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Samantha Sullivan on Pon 28 Mar - 22:57

Prawdę mówiąc na hogwardzkich trybunach nie spodziewała się spotkać o tej porze żywej duszy. Wszyscy bowiem zamykali się teraz po swoich pokojach i kuli do kolejnych testów, pisali wypracowania na cztery strony pergaminu, starając się nadgonić cały semestr w trybie przyśpieszonym. Skąd to wiedziała? Ludzie wokół niej ubolewali nad tym przez cały, długi tydzień. A ona odpowiadała im tylko swoim charakterystycznym uśmieszkiem, który mówił "Trzeba było mnie słuchać, kiedy była na to pora." Owszem, w przypominaniu o nauce nie było równych tej dziewczynie. Przyjaciele już się do tego przyzwyczaili, a cała reszta uważała ją za nieco pokręconą pod tym względem i zaczynali wątpić w niezawodność starej tiary, która nie przydzieliła Samanthy do szeregów Krukonów. Była zdecydowanie do przodu z materiałem i mogła sobie pozwolić na jeden dzień absolutnego relaksu. Teraz oni wszyscy musieli nadganiać zaległości, a ona powtarzała spokojnie zaklęcia, które i tak znała już na pamięć od piątego roku. Po chwili już zajęła się wyciąganiem książki do owego przedmiotu z torby zawieszonej na ramieniu i zmierzając po drewnianych schodach ku górze. Z trudem uporała się z suwakiem, a gdy w końcu wydobyła stamtąd podręcznik i gdy powoli uniosła wzrok dostrzegła chłopaka, którego ciemne oczy patrzyły na nią pytająco. Liam Hartley, facet o orientalnej urodzie, którego kojarzyła głównie z historii krążących po szkolnych korytarzach, jakoby prowadził jakieś tajemnicze transakcje z resztą uczniów. Odsunęła złośliwie opadający kosmyk z twarzy i przygryzła niefortunnie wargę, utkwiwszy wzrok w jego brązowoniebieskim krawacie ... Rozglądnęła się niespiesznie dookoła. No tak, pomyliła trybuny, zawędrowała nie tam gdzie trzeba. Jakie to jednak miało teraz znaczenie? Uśmiechnęła się delikatnie koniuszkiem ust, jakby strofując się w myślach i zwilżyła usta, przyglądając się okładce książki, którą trzymał w ręku. Ach, książki, to nad czym mogła rozczulać się dniami i nocami. A tutaj chodziło o nie byle jaką książkę...
- Zaklęcia akustyczne? Pasjonujesz się muzyką? - jej głos wyrażał kontrolowane zainteresowanie. Natychmiast zatrzasnęła książkę od zaklęć i wpakowała ją z powrotem do środka. Jeśli w grę wchodziła muzyka nic nie mogło się z nią równać. - Samantha Sullivan. - wyciągnęła smukłą dłoń w jego kierunku. Wypadałoby się przedstawić, wszak mógłby jej nie kojarzyć, nigdy nie zostali sobie oficjalnie przedstawieni.
Samantha Sullivan
Samantha Sullivan
Dorosły

Liczba postów : 28
Czystość krwi : mugolska.
Skąd : Crawley, Anglia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Haerowen Villain on Czw 2 Cze - 22:25

Słońce powoli chowało się za horyzontem. Zaczynało się ściemniać a świat powoli stawał się obcy, tajemniczy i... niebezpieczny. Skąd ten wniosek? Może przez niepokój, który już od dłuższego towarzyszył Haerowen niemalże na każdym kroku. Nie potrafiła określić, czy było to efektem jej wyjątkowo bujnej wyobraźni czy coś rzeczywiście się kroiło. W końcu po szkole ostatnio krążyły różne plotki...
Haerowen potrząsnęła głową starając się odrzucić wszelkie myśli. Wyszła z zamku ryzykując szlaban właśnie po to, aby się wyciszyć i odetchnąć. Atmosfera w Hogwarcie zrobiła się gęsta i ciężka do zniesienia a ludzie jak na złość zaczęli unikać Haerowen. Nie to, żeby dziewczynie zaistniała sytuacja przeszkadzała, gdyby nie fakt, że przy okazji straciła kilku modeli i modelek. To wprawiało ją w zły nastrój a co za tym idzie- potrzebowała spaceru. Tak oto odkryliśmy prawdziwy powód przybycia ślizgonki na trybuny. Nie planowała zawędrować aż tutaj, ale skoro znalazła się na boisku postanowiła zrobić sobie krótka przerwę. Usiadła na drewnianej ławce. Wyciągnęła z torby szkicownik oraz ołówek.
-Lumos- szepnęła a koniec różdżki rozbłysł jasnym światłem. Od razu lepiej, nieprawdaż?
Haerowen przez chwilę siedziała w bezruchu, próbując skupić myśli. Z początku nie była pewna, co tak naprawdę chciała przelać na papier. Westchnęła cicho i przyłożyła ołówek do białej powierzchni. Po kilku minutach pojawił się zarys postaci; obcej, tajemniczej i niebezpiecznej, tak jak dzisiejsza noc. Na papierze widniała sylwetka Śmierciorzercy.
Haerowen Villain
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Victor Cape on Pią 3 Cze - 15:48

Ludzie są rzeczywiście bardzo dziwni. Są chyba gorsi od robactwa, którym łatwo można pogardzać, bo przecież niczym nie odpowie, ani nie zemści się. Dlaczego więc, skoro ludzie mają możliwość bronienia się zachowują się tak, jakby nagle postradali rozum i nie byli świadomi swojej siły? Przecież wielu z nich ucieka... - Victor zamknął książkę i przejechał palcem po jej grzbiecie. "Tajemnice umysłu" zaczynały wciągać go coraz bardziej. Nagle znikąd dobiegł go cichy pisk. Victor przewrócił oczami i szybko otworzył książkę, aby po raz czwarty w tym tygodniu przeprosić kolejną ilustrację za brutalne wbicie jej zakładki w oko. Ślizgon odłożył "Tajemnice umysłu", przeciągnął przez głowę bluzę z kapturem i powolnym krokiem opuścił dormitorium.
Okolice Hogwartu spowiła jakaś ciemność, która zaczynała pociągać Victora. Nie miał ochoty na powrót w cieplutkie objęcia zamku, toteż ruszył przed siebie analizując ostatnio przeczytane zdanie; Przecież wielu z nich ucieka..., ludzie są po prostu głupi. Czasem przepuszczają najlepszą szansę, jaką los im dał, aby tylko przez chwilę poczuć coś lepszego. Potem żałują i ...Victor uniósł brew. Przed chwilą jakby coś mignęło mu przed oczami.
-Lumos... - szepnął, kiedy upewnił się, że to nie jego różdżka przeleciała mu koło nosa kilka sekund wcześniej. Przyśpieszył kroku, a kiedy mały migoczący przedmiot był na wysokości jego ramienia, Victor odetchnął głęboko i nachylił się nad....:
- Haerowen Villain, dawno cię nie widziałem. Unikasz kogoś? - Victor nawet się nie uśmiechnął.


Ostatnio zmieniony przez Victor Cape dnia Pią 3 Cze - 16:36, w całości zmieniany 1 raz
Victor Cape
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Haerowen Villain on Pią 3 Cze - 16:12

Cóż za interesujący fragment! Gdyby Victor przeczytał to na głos i najlepiej nieco bliżej Haerowen, dziewczę bez zwłoki zainteresowałaby się książką. W prawdzie jej harmonogram ostatnio bywał napięty (ha-ha), przez co prawdopodobnie nie znalazłaby czasu na czytanie, ale od czego są wakacje! Pomijając, iż Haerowen planowała w ich trakcie stworzyć co najmniej kilka tysięcy nowych obrazów i szkiców. Z resztą! I tak nie dowie się o istnieniu tej książki więc czy jest sens dalej zastanawiać się nad znalezieniem czasu na jej przeczytanie? No właśnie.
Gdy Victor niespodziewanie przerwał spokój panujący na trybunach szkic Śmierciojadka (jak Haerowen miała w zwyczaju mówić) był niemalże gotowy. Brakowało jedynie krańców stóp wystających spod wielkiej, czarnej niczym noc szaty. Ślizgonka drgnęła słysząc jakże znajomy głos i z hukiem zatrzasnęła szkicownik. Odwróciła się w stronę Victora nie pozwalając aby na jej twarzy również pojawił się uśmiech, nawet ten złośliwy.
-Prócz ciebie? Niekoniecznie- odpowiedziała z iście stoickim spokojem mimo, iż w środku cała się gotowała. Od ich ostatniego spotkania minęło naprawdę sporo czasu a i jego Haerowen dobrze nie wspominała. O ile dobrze pamiętała, była wtedy pijana (whiskey robi swoje) i na tyle głośna, że pół Hogwartu wiedziało o ich sprzeczce.
-Bądź łaskaw wytłumaczyć po co mi przeszkadzasz- poprosiła swoim typowo bezuczuciowym głosem. Odwróciła wzrok w stronę boiska, spowitego mrokiem tak samo jak reszta hogwarckich błoni.
Haerowen Villain
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Victor Cape on Pią 3 Cze - 17:23

Victor tylko lekko zacmokał i bez żadnego zaproszenia usiadł niedaleko panienki Villain. Serce zabiło mu mocniej, a on poczuł jak zimna tafla lodu powoli topnieje pod wpływem nagłego ocieplenia. Westchnął z politowaniem, aby odwrócić uwagę swoich myśli i skierować ją na coś innego niż piękny profil ślizgonki. Jego wzrok powędrował w stronę szkicownika, na co usta wydały ponowne cmoknięcie.
- Tak właśnie myślałem. Nie jesteś taka pewna siebie na trzeźwo. - uśmiechnął się złośliwie. Co prawda nie wiedział ile rzeczy Haerowen pamięta z ich ostatniego spotkania, które zakończyło się dość nieprzyjemnie. Victor do tej pory żałował, że wtedy sam nie był pijany, albo w ogóle, że nie był w innym miejscu. Oberwał za nic ( on przecież nigdy nie jest niczemu winny, helloł.) i jeszcze do tej pory nie usłyszał przeprosin.
Chłopak wciąż pochłaniał wzrokiem szkicownik, a po głowie chodziło mu jedno zdanie z niedawno rozpoczętej książki; Siłą umysłu, jest umiejętność zniewolenia ciała, a siłą ciała jest umiejętność ogarnięcia umysłu. - Haerowen zdawała się być pochłonięta rysowaniem całą sobą. Za każdym razem, gdy Victor ją mijał, nie zauważała go właśnie dlatego, że szkicowała. Była w tym naprawdę dobra i chyba to w niej jednocześnie interesowało i denerwowało chłopaka.
- Schlebiasz sobie. - odparł równie chłodno.

Victor Cape
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Haerowen Villain on Pią 3 Cze - 17:44

Cóż za urocza sytuacja, nie ma co! Villain z trudem opanowywała złość wypełniającą jej skromne ciało po same brzegi. Gdyby miała postać cieczy, albo chociaż pary na pewno zaczęłaby wylewać się z uszu ślizgonki a szkole groziłaby niechybna powódź. Jednakże, prócz uroczych rumieńców na policzkach, dziewczę nie dało poznać po sobie jakie emocje nią targały. O nie, nie da Victorowi tej satysfakcji!
-Oszczędź sobie tych złośliwości. Na nikim nie robią wrażenia- prychnęła, krzyżując ręce na piersi. Ostatnio zdarzało jej się zachowywać infantylnie. Ale co innego mogła począć, gdy modele, nie wiedząc czemu, postanowili zrobić sobie urlop a biedna Haerowen została skazana na towarzystwo Victora! Co do przeprosin- chłopak w żadnym razie nie powinien się ich spodziewać. Dziewczynie nie pozwalała na to ślizgońska duma, która niekiedy przysłaniała zdrowy rozsądek.
Haerowen nie zdawała sobie sprawy z tego jak szkicowanie ją wciągało. W prawdzie czas mijał szybciej gdy w dłonie dzierżyła ołówek (nawet na lekcji czy, o zgrozo, egzaminach!). Victorowi zdarzało się napomknąć od czasu do czasu o jej manii, jednak Villain odbierała to jako zwykłe droczenie się. Gdyby wiedziała, jak chłopak się czuł moze od czasu do czasu oderwałaby się od szkicownika. Oczywiście gdyby wspomniał o tym z jakiś rok temu. WW obecnej sytuacji wszystko było ciekawsze od tego dupka!
-Wątpię. Po prostu wiem, jak jest- ciągnęła dalej ten bezsensowny zalążek kłótni.
Haerowen Villain
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Victor Cape on Pią 3 Cze - 18:13

Co za kobieta! Ślizgon miał jej zdecydowanie dość. Ignorując Haerowen, Victor wyciągnął z paczki jednego papierosa i zapalił go unosząc brew ku górze, jak gdyby coś sobie przypomniał. Ale ta dziewczyna go denerwowała!
- Skoro tak bardzo ci przeszkadzam, to sobie idź. - odparł niczym obrażony pięciolatek, któremu ktoś zabrał uprzednio ukradzionego cukierka. Dlaczego ona w ogóle się do niego odzywa? Victor czuł jak fala złości ogarnia go na dobre. Nie wiedział tylko, czy bardziej złości się na Haerowen za to, że go totalnie olewa, czy dlatego, że po prostu była nie do zniesienia. Z drugiej strony sam wciąż tu siedział i raczej nie zapowiadało się, aby gdziekolwiek się wybierał. Ostatnio nie wiedział, co ze sobą zrobić: Czy była to kwestia zbliżającego się lata, które najpewniej będzie jednym z najnudniejszych, czy może kwestia braku zajęć, które przecież zajmowały trochę wolnego czasu. Victor w ciągu kilku ostatnich dni nie miał nic do roboty i trzeba przyznać, że stęsknił się za wrogim spojrzeniem Haerowen, która chyba jako jedyna ślizgonka urzekała go najbardziej. - Pokaż to. - rzucił nagle i w mgnieniu oka usiadł na samym dole trybun ( chociaż również stamtąd wciąż widać było całe boisko Quidditcha) wyrywając jej uprzednio szkicownik z rąk. Prace były wręcz idealne. Victor przez chwilę pomyślał, że mógłby pozwolić się narysować, jednak potem przypomniał sobie, że WCIĄŻ czeka na przeprosiny, dlatego też nie będzie szedł Haerowen na rękę.
- Jesteś CAŁKIEM niezła. Ale dużo ci brakuje. - rzekł sucho oddając dziewczynie szkicownik za pomocą różdżki. Na razie bezpieczniej było zostać na dole.
Victor Cape
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Haerowen Villain on Pią 3 Cze - 18:54

No patrzcie, nareszcie się udało! Victor miał już po dziurki w nosie Haerowen. Misja wykonana, proszę spocząć żołnierzu. I kto by pomyślał, że jeszcze zaledwie rok temu Villain kleiła się do Cape niczym Puchatek do miodu. W prawdzie robiła to na swój typowo ślizgoński sposób, iż całe migdalenie się przypominało bardziej mało śmieszny kabaret.
Haerowen spojrzała na chłopaka z niedowierzaniem słysząc jego słowa. Co za... Aż zabrakło jej słów! Cóż za egoizm i wygórowane ego! Victor chyba zaczął bujać w obłokach a dziewczę postanowiło jak najszybciej ściągnąć go na ziemię.
-Chyba sobie kpisz!- niemalże krzyknęła, a rumieniec przybrał na sile. W akcie złości złapała za pudełko z papierosami nim Victor zdążył je schować. On zaś skradł szkicownik. Transakcja niekoniecznie sprawiedliwa. Zamiast jednak rzucić na Victora kilka zaklęć wsadziła papierosa do ust i odpaliła go końcem różdżki. W głębi duszy dziękowała losu, iż wszystkie szkice związane ze ślizgonem pozostały bezpieczne ukryte w dormitorium.
-Wiem to. Nie potrzebuję twoich komplementów- swoja odpowiedź poprzedziła wydmuchaniem dymu z płuc. Tak naprawdę cieszyła się, iż Victor docenił jej szkice (chodź w tak obsceniczny sposób) jednak nie planowała dziękować mu za te kiepskie pochwały. Co to, to nie!
Haerowen Villain
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Victor Cape on Sob 4 Cze - 23:49

Również Cape mógł sobie pogratulować, tego że Villain powoli zaczynała tracić równowagę. Widział ją już w różnych sytuacjach, ale zawsze miał wrażenie, że jeszcze nie oberwał tak, jakby mógł - mogła go przecież nieraz rąbnąć trującą rośliną na zielarstwie, albo potraktować Bóg wie jakim zaklęciem, czy chociaż zepchnąć ze schodów, albo wlać mu coś do dyniowego soku. Bawiło go to, jak Haerowen rumieni się ze złości i myśli o nim nie wiadomo co. Nie miał zamiaru odpuścić jej tego, jak potraktowała go w czasie ich ostatniego starcia. Czysta bezczelność! I guzik go obchodziło taktowne zachowaniem względem kobiet.
Wsunął prawą dłoń do kieszeni spodni i cicho jęknął, kiedy zauważył jak jego ostatni papieros spoczywa w ustach ślizgonki. Co jak co, ale mogła chociaż zapytać, jakaś taka solidarność względem palaczy, i te sprawy.
- Daj spokój, widziałem o niebo lepsze prace. Chyba mi nie uwierzyłaś, że twoje są dobre? - odparł chłodno wzruszając ramionami. Zaciągnął się i zlustrował dziewczynę wzrokiem. Poczuł ciepłą falę na sercu, gdy uświadomił sobie, że Haerowen nie może nagle i bez zapowiedzi wtargnąć mu do umysłu i dowiedzieć się, że według ślizgona wszystko co robi jest niemal i d e a l n e. Rzeczywiście, Victor już nie jeden raz analizował, to co wie o Villain i z przykrością stwierdzał, że dziewczę zajmuje ważne miejsce w jego życiu, ale to wkurzało go jeszcze bardziej i stać go było tylko na niemiłe chrząkania, głupie komentarze i niepotrzebne dogryzanie.
Chłopak uniósł lekko brew.
- Lepiej poćwicz w wakacje. - dodał i ponownie się zaciągnął.
Victor Cape
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Haerowen Villain on Nie 5 Cze - 0:08

Nie chcąc doszczętnie stracić cierpliwości Villain skupiła się na papierosie. Ostatnio paliła prawie wcale, z czego była dumna. Przynajmniej z jednym uzależnieniem sobie radziła, chociaż powoli i stopniowo. Z alkoholizmem było gorzej, chociaż nikt tak naprawdę o tym nie wiedział. Haerowen ukrywała swoje problemy przed wszystkimi nie widząc sensu w rozgłaszaniu ją na skalę całej szkoły. Im mniej inni wiedzieli, tym lepiej! Może tylko Victor kiedyś czegoś się domyślał, jednak dziewczę wątpiło aby po ich ostatnim spotkaniu obchodziło go zdrowie dawnej przyjaciółki. Co z tego, że zawsze miała przy sobie niewielki napierśnik wypełniony po brzegi Ognistą albo whiskey przez co ślizgonka miała na swoim koncie już kilka szlabanów? Urodziny (w dodatku siedemnaste) obchodzić będzie dopiero za kilka dni. Do tego czasu nawet picie w Hogsmeade wiązało się z niemałym ryzykiem.
Dość. Haerowen skorciła się w myślach, mocniej zaciskając palce na papierosie. Z impetem wydmuchała dym przez usta. Czy Victor zauważył jej zeszklone oczy? Na Merlina, oby nie!
-Nawet jeżeli, to nie twój interes- burknęła, wolną dłoń opierając na torbie. Palce ślizgonki drżały, chociaż nie z zimna. Bo ciężko, aby ktokolwiek mógł narzekać na mróz przy tak paskudnie dobrej pogodzie. Było na tyle gorąco, iż Haerowen ostatecznie postanowiła pozbyć się czarnego swetra tym samym odsłaniając nagie ramiona. Pod spodem skrywała podkoszulek na ramiączkach, tej samej barwy co okrycie wierzchnie. Dżinsy zaś gdzieniegdzie oznaczone zostały plamami po farbie.
Haerowen spojrzała ukradkiem na Victora. To był błąd. W jednej chwili serce wystrzeliło w górę i ugrzęzło ślizgonce w przełyku, na chwilę odbierając oddech. Przez ostatni rok widziała go raptem kilka razy i to przeważnie na zajęciach. Ze wszelkich sił starała się nie zwracać na niego uwagi. Zwłaszcza, gdy towarzyszyła mu jedna z "koleżanek". Ale to było trudne. Nawet trudniejsze od rzucenia palenia i porównywalnie ciężkie jak od-uzależnianie się od whiskey.
-Pozwól, że sama zdecyduję co będę robić w wakacje- odpowiedziała odrzucając wypalonego papierosa gdzieś hen-hen przed siebie. Teraz mając obie wolne ręce zapragnęła się napić.
Haerowen Villain
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Victor Cape on Nie 5 Cze - 0:46

Trudno było się ukryć przed uważnym wzrokiem Victora, który oczywiście zdawał sobie sprawę, że alkohol plus Haerowen wcale nie zawsze równa się super zabawa i chwila zapomnienia, ale częściej łączy się z hasłem ' uwaga: problem zaktualizowany. Ogłaszam stan alarmowy'. Ciężko było mu patrzeć, jak w wolnych chwilach Villain zamiast zająć się czymś bardziej pożytecznym, wędrowała w stronę pubów, aby po kilku godzinach wyjść stamtąd, jako kompletnie inna osoba, o którą należało się troszczyć, ale i uważać, aby nie oberwać. Złośliwe uśmieszki Cape nie miały nic wspólnego z tym co przeżywał w środku widząc roześmianych i gwiżdżących chłopców uważnie obserwujących zataczającą się Haerowen.
Victor lekko drgnął na widok gołych ramion ślizgonki. Odchrząknął i skupił się na swoich zniszczonych trampkach.
- Racja, zapomniałem, że jesteś bardzo samodzielna. - starał się nie patrzeć na ramiona, szyję, dekolt dziewczyny. Ona chyba robiła mu to specjalnie. Tak, na pewno. Na Brodę Merlina, kiedy Haerowen zdążyła tak się zmienić? On pewnie wciąż wygląda tak samo, a nawet jeszcze gorzej; ostatnio chodził jakiś rozczochrany, w zdecydowanie za dużych bluzach i powycieranych spodniach, nie wspominając już o cieniach pod oczami, które były efektem wielu nieprzespanych nocy. Ale chwila...czy to możliwe, żeby Haerowen była smutna? A zresztą, co go to. Nawet dobrze jej tak. Albo nie, w sumie to nawet by ją przytulił, ale jak przeprosi, niech sobie nie wyobraża, że tak łatwo jej to ujdzie.
Victor postanowił, że wróci na górę, w razie gdyby Haerowen postanowiła oprzeć się na jego ramieniu...to znaczy nie, po prostu tam jest lepiej - i nie trzeba ciągle patrzeć w górę.
- Mogłaś pójść do jednej ze szkół dla mugolaków i tam się w to bawić. - powiedział wskazując palcem na plamy po farbie na jej spodniach.

Victor Cape
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Haerowen Villain on Nie 5 Cze - 1:07

Problem z alkoholem wywoływał w ślizgonce mieszane uczucia. Z jednej strony wstydziła się swojej słabości, która odczuwała na samą myśl o whiskey. Z drugiej zaś dzięki odrobinie promili w krwi czuła się lepiej, wręcz błogo. Chociaż na chwilę mogła oderwać się od szarej codzienności. Poza tym po alkoholu miała cholerną wenę, której nijak nie mogła przelać na papier. Niestety szkicowanie wychodziło jej lepiej na trzeźwo.
Victor niegdyś był wielkim oparciem dla młodej ślizgonki, mimo, iż ta nigdy by się do tego nie przyznała (zarówno przed innymi jak i sobą). Istniało duże prawdopodobieństwo, że gdyby nie on Haerowen za którymś razem obudziłaby się w kompletnie obcym miejscu i nie najlepszym stanie zarówno fizycznym jak i psychicznym.
-Żebyś wiedział!- skrzyżowała ręce na piersi. Tylko na krótką chwilę- lewa dłoń odruchowo powędrowała w stronę torby. Z ust Haerowen padło hasło na wzór "pieprzyć" a w ręce pojawiła się piersiówka. Przegrałam. Znowu. Ta myśl nie przeszkodziła jej w odkręceniu pojemnika z alkoholem. Zapach whiskey rozniósł się po trybunach. Jak na złość w tym samym momencie Victor znalazł się tuż obok. Haerowen nie sądziła, aby zrobił to z powodu alkoholu- chyba go jeszcze nie dostrzegł. Tym lepiej dla niej. Odwróciła głowę w przeciwną stronę i napiła się. Od razu lepiej. Prawda, moja droga?
-Po co? W mugolskiej szkole nie uczą jak tworzyć ruchome portrety- odparła zgodnie z prawdą, przypominając sobie pewne zajęcia pozalekcyjne. Mało kto o nich wiedział. Prócz Haerowen na spotkania przyszło trzech, może czterech uczniów którzy i tak z czasem się wykruszyli. A co za tym idzie- zajęcia zostały odwołane. I tak oto dziewczę zostało pozostawione z wpół skończonym portretem przedstawiającym goblina w płonącej łódce. Ogień może i się ruszał, ale mozolnie i nienaturalnie. Zaś sam goblin wydawał się martwy jak, no cóż!, sam trup.
A tak nawiasem mówiąc, ramię Victora zapewne niedługo się przyda.
Haerowen Villain
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Victor Cape on Nie 5 Cze - 1:25

Gdyby nie bardzo dziwny zapach, który przed momentem uderzył w nozdrza ślizgona, chłopak na pewno odpowiedziałby coś niemiłego i po prostu sobie poszedł, jednak...Victor nie przypominał sobie, aby używał perfum o tym zapachu, a tym bardziej aby Haerowen w takowych się lubowała. Zmrużył oczy próbując zlokalizować źródło tajemniczej wonności.
- Jesteś tak wiarygodna. - odparł sucho, kiedy jego oczy natknęły się na małą piersiówkę starannie opatuloną dłonią Haerowen. A więc wciąż trzymała ją przy sobie. Należało ją porządnie opieprzyć, zabrać whiskey ( szybko wypić samemu, prawda Victorze?) i odstawić do dormitorium. Tak, to było rozwiązanie, które trzeba natychmiast wcielić w życie.
- Wiedziałem, że jesteś egoistką, ale nie uważasz, że na za dużo sobie pozwalasz? - wskazał w stronę piersiówki. A gdzie twoja stanowczość, Cape? Gdzie szarpanina i zaciąganie niezadowolonej Villain do zamku? Przecież wiedział, jak bardzo alkohol pomaga Haerowen w odnalezieniu weny, jaka jest pod jego wpływem wrażliwa, pełna pomysłów, ale niestety niezbyt zdolna do ich realizacji. Victor miał jednak nadzieję, że ostatnia ilość szlabanów da dziewczynie do myślenia. Obdarzył ją zażenowanym spojrzeniem mówiącym: ' jesteś jak dziecko' i po prostu wyrwał jej piersiówkę z ręki. Oczywiście udało mu się przejechać dłonią po jej nagim ramieniu, co wywołało przyśpieszenie bicia serca i o mały włos nie doprowadziłoby do upuszczenia naczynia z alkoholem.
Zadowolony ze swojego zwycięstwa, Victor uważnie przyjrzał się małej piersiówce i bez większego namysłu najpierw pociągnął spory łyk, a później wylał resztę. Chyba niedługo zasłuży na poważny łomot.
Victor Cape
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Haerowen Villain on Nie 5 Cze - 1:44

Owszem, Victor zasłużył na łomot i to porządny! Lepiej, by się na niego przygotował, bo po minie Haerowen łatwo było wydedukować, iż na przebaczenie nie ma co liczyć. Villain poderwała się do góry niczym oparzona. Nie dbała już o zażenowane spojrzenie ślizgona, którym ją obdarzył czy o słowa jakie padły z jego ust. Mógł sobie myśleć i mówić o Haerowen cokolwiek chciał, ale od piersiówki łapy precz! Już nawet biedny szkicownik zszedł na dalszy plan mimo, iż niedbale rzucony na ławkę wymagał dopieszczenia i uwagi ze strony swojej właścicielki. Zaraz się nim zajmie, tylko najpierw da popalić pewnemu kawalerowi!
-Bądź łaskaw mi to oddać- syknęła w stronę Victora, zmniejszając dzielący ich dystans o kilka kroków. To wystarczyło aby do uszu Haerowen doszedł szum trunku uderzającego o drewniane belki. Zdenerwowana była kilka sekund temu. Teraz ogarnęła ją wściekłość. Bez namysłu rzuciła się w stronę swojej biednej piersiówki, jednak wyrwanie jej z silnych dłoni Victora do najłatwiejszych zadań nie należało. Haerowen sięgnęła do kieszeni po różdżkę i... o! Zdziwiła się. Jej jedyna broń leżała cichutko tuż obok szkicownika. Za daleko, aby sięgnąć po nią nie odrywając się od ślizgona. Złość, którą Villain czuła względem Victora przysłoniła jej całą radość związaną z jego bliskością. Minęły wieki odkąd ostatni raz poczuła jego woń, która niegdyś zdobiła większość jej ubrań.
-Co ty wyprawiasz?!- niemalże pisnęła, wyrywając chłopakowi piersiówkę z dłoni. Ze zgrozą odkryła, iż pozbył się jej ostatniego zapasu "na wszelki wypadek". Dziewczę nie wiedziało co ze sobą począć. Śmiać się czy płakać? Krzyczeć czy milczeć? W czasie gdy w jej głowie pojawiło się tak wiele sprzecznych myśli dłonie same, jakby mechanicznie, zacisnęły się w pięści które dosłownie sekundę później zaczęły obijać się o klatkę piersiową Victora. Zapewne go to zabolało, ale nie na tyle silnie jakby sobie Haerowen tego życzyła.
Haerowen Villain
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Victor Cape on Nie 5 Cze - 2:18

Victor tylko przewrócił oczami. Przerabiali to już tyle razy, że aż nie chciało mu się złościć. Co prawda, pierwszy raz w ciągu ich sześcioletniej znajomości Haerowen użyła czegoś więcej niż śmiechu pomieszanego ze łzami lub różdżki, którą zazwyczaj groziła Victorowi, ale nawet to nie zrobiło na nim wrażenia. Chociaż nie powie, że nie było to denerwujące. W końcu, czy to najlepsze podziękowania? O, właśnie teraz to jeszcze poczeka trochę na podziękowania...ale zaraz, czy Haerowen właśnie rzuciła się na niego z pięściami?
- Jest z tobą coraz gorzej. - odparł. Nie łatwo było uniknąć rozwścieczonej Villain i jej dość silnych pięści. Victor natomiast pozwolił jej chwilę się pozłościć, aż w końcu uznał, że wystarczy. Wstał i objął dziewczynę w tali pozwalając na przeniesienie ataku na swoje plecy. Z nadzieją, że Haerowen się uspokoi, chłopak przyciągnął ją do siebie mocniej. Pachniała pięknie pomimo soczystego zapachu whiskey, który powoli zaczynał tracić na świeżości. Aby kompletnie już nie zwariować, Haerowen została posadzona z powrotem na swoje miejsce, zaś szkicownik bezpiecznie wylądował na jej kolanach. Victor zaś zrobił wielce obrażoną minę.
- Naprawdę mnie wkurzasz. - rzucił i spojrzał w stronę zejścia z trybun, aby oznajmić, że jeśli coś się nie zmieni, to za chwilę pusta piersiówka i Haerowen zostaną tu same.
Victor Cape
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Haerowen Villain on Nie 5 Cze - 2:28

Ona go wkurzała? ONA GO?! Gdyby tylko Victor wiedział, jak działał Haerowen na nerwy i jakie przekleństwa przelatywały przez jej głowę pod jego adresem od razu zrobiłoby mu się głupio. I w dodatku zamiast choćby trzepnąć ją w głowę w podziękowaniu za "masaż" pięściami on po prostu ją przytulił! Dziewczę z początku szamotało się niczym żywa ryba wrzucona do foliowej reklamówki. Jej oddech był nie równy a w dodatku łaskotał Victora w kark. To było za wiele jak na jeden wieczór. Z każdą kolejną sekunda cała siła zaczęła opuszczać drobne ciało Haerowen pozostawiając po sobie bezradność i to przeciwne uczucie tak podobne do melancholii.
-Mam dość- niemalże wyszlochała, odsuwając się od chłopaka. On jednak nie odpuścił i posadził ją z potworem na drewnianej ławeczce. Kiedy szkicownik pojawił się na kolanach Haerowen, dziewczę zrzuciło go niedbałym machnięciem ręki.
-Nie mam na to ochoty- mruknęła, chowając twarz w dłoniach. Och nie, nie sądźcie, iż planowała się rozpłakać! Może i łzy z czasem napłynęły do oczu ślizgonki, aczkolwiek na wędrówkę po policzkach pozwolenia nie dostały.
-Oczekujesz czegoś ode mnie?- burknęła, podkulając nogi. Jakby na znak gumka, którą włosy Haerowen zostały spięte, pękła. Brązowe kosmyki rozsypały się po nagich ramionach ślizgonki w towarzystwie kilku cichych przekleństw.
Haerowen Villain
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Victor Cape on Nie 5 Cze - 2:44

A z wielką trzepnąłby ją po głowie, raz a porządnie. Może wtedy by się opamiętała i przestała głupio zachowywać. Victor powoli zaczynał żałować, że nie dał Haerowen popalić, albo chociaż że nie zostawił jej na pastwę losu z jej ukochaną piersiówką. Obie obchodziły go tyle co zeszłoroczny śnieg, albo chociażby cokolwiek innego. Chyba po prostu zaraz sobie pójdzie.
Chłopak rzeczywiście ruszył w stronę wyjścia, po drodze machnął ręką, pomruczał pod nosem coś o typowo dziewczęcym zachowaniu i już miał wracać do zamku, kiedy coś go zatrzymało. No przecież nie może tak, o, odejść. Obejrzał się. Haerowen wyglądała jak wymięty potworek, który dopiero co się obudził. Victor wkurzył się jeszcze bardziej. Stanął na przeciw ślizgonki i chłodno odparł:
- Nie. Szczerze mówiąc, mam cię gdzieś. - wzruszył ramionami. Może zbyt brutalnie się wyraził, może troszkę przegiął, ale w sumie było w tym trochę prawdy. Miał ją gdzieś i miał jej dość, ale to zbyt mało, aby dać sobie z nią spokój, przestać zerkać na nią, śnić o niej i co on tam jeszcze robił. Victor zaklął pod nosem, podniósł szkicownik, jednak tym razem położył go obok właścicielki. Ile można. Nawet nie miał ochoty jej dotykać i bardzo dobrze, że ona również nie miała takich planów. Jeszcze by zaczęła tu płakać i wtedy miałby wyrzuty sumienia. Hm...albo i nie...nie, nie miałby.
- Tylko trochę ci współczuję. - w jego głosie nie było ani odrobiny uczucia, natomiast jego serce szalało jak opętane, aby tylko nie wyrwać się z klatki piersiowej i nie polecieć do rąk dziewczyny. - Najwyraźniej nie jesteś tak samodzielna, jaka się wydajesz. - dodał i usiadł nieopodal niej.
Victor Cape
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Haerowen Villain on Nie 5 Cze - 3:14

Skoro Victorowi Haerowen była tak wielce obojętna, po co opróżnił jej piersiówkę? Było trzeba zabrać siebie i swoje cholerne cztery litery z powrotem do zamku i dać jej spokojnie się napić! Obeszłoby się bez wyrzutów sumienia bo jedna piersiówka to za mało aby określić ślizgonkę mianem pijanej. Bez większego problemu trafiłaby z powrotem do szkoły. No, może przez szpilki potknęłaby się z raz czy dwa, ale na wizytę w Skrzydle Szpitalnym się nie zapowiadało. Zamiast tego lepiej było wylać całą whiskey, prawda? Udowodnić dziewczynie nie wiadomo co! Że ma nad nią władzę? Niedoczekanie jego!
-I vice versa- burknęła obejmując kolana rękoma. Ze względu na niekoniecznie dobry nastrój nie wytrzymała długo w tej pozycji. Podniosła się z ławki łapiąc do ręki swój sweter. Wciąż było duszno i gorąco ale to nie przeszkodziło ślizgonce w założeniu okrycia na nagie ramiona. Nieświadomie wyświadczyła mu przysługę. Zapewne gdyby wiedziała, jak Victor zareagował na jej odkryte ramiona nie wahałaby się przed zdjęciem samej koszulki. Byle tylko przysporzyć mu problemów!
Właściwie... Ciekawe, czy ślizgon dostrzegł kolejną zmianę w wyglądzie swojej niegdyś przyjaciółki. Stojąc tak niemalże przed nim w tych swoich wysokich szpileczkach i, o dziwo, sprzyjającym oświetleniu sprawiała wrażenie doroślejszej. Może nawet dojrzalszej, choć zachowanie wskazywało coś zupełnie innego.
-Nie wziąłeś pod uwagę jednego szczegółu- ni to syknęła, ni mruknęła nachylając się nad rozmówcą. -Możesz się mylić. Nawet nie wiesz jak bardzo.
Victor w prawdzie całkiem popsuł Haerowen humor, aczkolwiek zabicie w niej wojowniczego ducha było w gruncie rzeczy niemożliwe. Dziewczę wyprostowało się i podeszło do swojej torby z zamiarem spakowania do niej wszystkich swoich własności porozwalanych po trybunach. Pierwsza w kolejce była pusta piersiówka. Ugh!
Haerowen Villain
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Victor Cape on Nie 5 Cze - 10:14

Tak, następnym razem zostawi Haerowen samą i guzik będzie go obchodziło, co się z nią potem stanie. No, bo przecież to w ogóle istotne nie jest, kto przywalił kilku chłoptasiom idącym za pijaniutką ślizgonką i mruczącym coś na jej temat? Już nawet nie warto wspominać, kto zerwał się w środku nocy, po usłyszeniu hałasu w Pokoju Wspólnym, który przywołał Snape'a i kto zaczął tłumaczyć, że pijana Haerowen to wcale nie jest pijana Haerowen, tylko Krwawy Baron urządzający sobie bal maskowy. Oczywiście oberwało się całej trójce, w tym Victorowi najbardziej, ale przynajmniej Haerowen nie była narażona na złośliwe spojrzenia Snape, natomiast Victor nadal nie wynagrodził Krwawemu Baronowi tego upokorzenia. Ale łaski bez - następnym razem Haerowen będzie mogła się troszczyć o swój tyłek sama. I tyle!
- Chciałbym zobaczyć to ' jak bardzo się mylę'. - rzucił już lekko rozbawiony. Faktycznie, chciałby to zobaczyć, ba, może się nawet z nią założyć, że długo sama nie pociągnie.
Victor spojrzał na nią wzrokiem mówiącym, że tak dobrze, to się dawno nie ubawił, i że Haerowen powinna się leczyć. A i owszem: Victor zauważył nagłą przemianę dziewczyny z bardzo brzydkiej gąsienicy w pięknego motyla ( okej, może Haerowen nie byłaby aż tak brzydką gąsienicą) i ze smutkiem stwierdzał, że coraz bardziej ten motyl mu się podoba. Robiła się coraz piękniejsza i Victor nic nie mógł na to poradzić. Chciał jeszcze coś powiedzieć, ale ta ni stąd ni zowąd zaczęła się zbierać i pewnie za chwilę będzie chciała wrócić do zamku. A jak na złość idą w tym samym kierunku! No to już jest lekkie przegięcie.
- I tak wiem, że masz w swoim kufrze cały zapas tego cuda. - dodał widząc, że dziewczyna zbliżyła się do pustej piersiówki. Cały zapas. Przynajmniej tak było, kiedy jeszcze się 'przyjaźnili'. Wspólne wymykanie się z zamku i popijanie ognistej schowani jak małe dzieci, było jednym z najlepszych wspomnień ślizgona. Wtedy też martwił się o przyjaciółkę, ale był za mało stanowczy, aby zatrzymać to wszystko. No, wszystko jak zawsze jest jego winą.
A Haerowen lepiej niech sobie nie wyobraża, że wszystko jej wolno! Ot co!

Victor Cape
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Haerowen Villain on Nie 5 Cze - 13:07

Może rzeczywiście zdarzyły się sytuacje w których Victor był Haerowen niezbędny. Wtedy przyłapana przez Snape'a dziękowała wszechświatowi, iż był na tyle litościwy by zesłać jej do pomocy przyjaciela. Szkoda tylko, że tak wiele rzeczy się pozmieniało i gdyby ta sytuacja się powtórzyła ślizgonka zamiast tłumaczyć profesorowi swój stan wolałaby skupić się na kłótni z Victorem. Ta dwójka była idealnym przykładem jak wszystko potrafiło zmienić się w tak zaledwie krótkim czasie. Na dodatek, nie ukrywajmy, z wina obojga. Nie było sensu marnować czasu na sprzeczanie się kto tak naprawdę zawinił. Gdyby Haerowen czasem odłożyła swoją dumę na bok zapewne to ona zajęłaby miejsce Scarlett czy jak jej tam. A gdyby tylko Victor poświęcił przyjaciółce więcej czasu dostrzegłby w jaki sposób ślizgonka na niego patrzyła i zapewne uniknęli by kłótni która postawiła krzyżyk na ich przyjaźni. Nie wspominając już o tym, iż żadne z nie miało zamiaru schować swojej dumy do kieszeni i wyciągnąć jako pierwsze rękę na zgodę.
-Proszę bardzo!- prychnęła, nie mogąc znieść rozbawionego tonu Victora. Czy on naprawdę musiał ją tak dręczyć? Nie mógł po prostu sobie odpuścić i zabrać swoich czterech liter z powrotem do zamku? Wyświadczyły przysługę zarówno sobie jak i Haerowen, która miała już po dziurki w nosie jego towarzystwa. A zwłaszcza swojego durnego serca, które jak na złość przyspieszało za każdym razem gdy wzrok ślizgonów się spotykał. I jeszcze te uporczywe drżenie rąk, zupełnie jak dzieciak!
-Nawet jeżeli to podobno masz mnie gdzieś. Więc nie powinno cię interesować co mam, a czego nie w swoim kufrze- burknęła pod nosem zarzucając torbę na ramię. Ona po prostu nie miała siły zwracać się do chłopaka innym tonem! Była zbyt roztrzęsiona i poirytowana aby wysilać się na typowo dziewczęcy słodki ton. Zamiast tego ruszyła w stronę wyjścia mając zamiar jak najszybciej wrócić do dormitorium. Pomijając drobny fakt, iż Victor wracał dokładnie tą samą trasą (a niech to szlag!). Haerowen zatrzymała się tuż przy wyjściu i odwróciła głowę tak aby móc spojrzeć na chłopaka. Nie wiedząc czemu, wyglądała jakby... na niego czekała.
Haerowen Villain
Haerowen Villain
Dorosły

Liczba postów : 63
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Victor Cape on Nie 5 Cze - 17:52

- Racja. Nic mnie to nie obchodzi. - on również wstał. To wszystko zaczynało go naprawdę denerwować. Victor znał siebie na tyle, aby stwierdzić, że jeszcze jedna taka wymiana zdań, a coś się komuś mogłoby stać. Jeszcze do tego wszystkiego mętlik w jego głowie przechodził sam siebie i ślizgon już nie wiedział, czy chce dalej ciągnąc tą 'rozmowę', czy powinien zacząć krzyczeć na Haerowen, czy najlepiej po prostu sobie pójść. Haerowen natomiast wybrała ostatnią opcję. Kiedy stanęła przy wyjściu, Victor odchrząknął. Czemu nie mogła być w innym domu? Chociaż do końca roku szkolnego?
- Nie wiem, jak ty, ale ja nie mam zamiaru sterczeć tu ani minuty dłużej. - teraz zrobił się naprawdę zły. Co śmieszne, jego złość nie była w ogóle skierowana w stronę Haerowen. Wkurzało go to, że nie może jej przytulić, powygłupiać się, podręczyć z nią kogoś...Nie, teraz oboje byli wielce obrażeni.
Victor ponownie odchrząknął i ruszył w stronę wyjścia. Co prawda zatrzymał się tak samo jak Haerowen, ale wskazał głową na zamek.
I poszli....Victor trochę szybciej i nie oglądając się za siebie.
Victor Cape
Victor Cape
Uczeń

Liczba postów : 76
Czystość krwi : Czysta
Skąd : Dublin, Irlandia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Blair Dale on Sob 3 Lis - 21:19

Blair nie przyszła tu z nudów jak większość uczniów, tylko raczej z takiego uczucia, którym darzyła Quidditch, oczywiście pozytywnym. Wchodząc na trybuny poszukiwała takiego miejsca w którym będzie sama i będzie mogła się skupić na tym co się dzieje na boisku, a doskonale wiedziała, że razem ze znajomymi obok siebie nie ma na to szans. Zauważyła dopiero teraz, że trening mają Puchoni. Lubiła ich zdecydowanie bardziej niż Krukonów. Oczywiście zdarzały się wyjątki, ale w Hufflepuffie po pierwsze znała więcej osób a po drugie lubiła ich za... hmm.. właściwie za co? Można powiedzieć, że za większą część wszystkiego. No cóż..z nimi przynajmniej da się porozmawiać, co prawda nie są tak towarzyscy jak Gryfoni, ale na pewno bardziej niż Krukoni. Oni to w ogóle świata nie widzą poza książkami. Tak jej się przynajmniej zdawało. Nigdy specjalnie nie chciała się przyjaźnić z jakimkolwiek Krukonem. Nagle zdała sobie sprawę z tego, że znowu nie skupiła się na Quidditchu. Tak właściwie boisko było najbardziej odpowiednim miejscem do takich rozważań.
-Skoro już i tak nie skupiam się na grze to równie dobrze mógłby ktoś teraz do mnie podejść, usiąść i pogadać...- powiedziała do siebie...
Blair Dale
Blair Dale
Uczeń

Liczba postów : 10
Czystość krwi : 3/4
Skąd : Londyn,Wielka Brytania

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Dwayne Morison on Nie 4 Lis - 15:31

Rozważania na temat quiddicha nie były wyjątkiem dla panny Blair. Z pewnością większa część uczniów zajmujących pozycje w drużynach miały na tym punkcie fioła. A przynajmniej tak uważał Dwayne, który obserwował trening Puchonów z dość sporej odległości, sadowiąc się wygodnie na jednym z wyższych siedzeń trybun. A może ukrywając? Siedział skulony między oparciami siedzeń, na chłodnej podłodze i bawił się powykrzywianą, popękaną w kilku miejscach różdżką. Chciał sprawić psikusa swoim znajomym, ale jak na złość nie potrafił przypomnieć sobie żadnego ciekawego zaklęcia. Zupełnie tak, jakby Cassiede rzuciła na niego czar zapomnienia! Zdegustowany swoją niewiedzą podparł dlonią swój podbródek, przyglądając się przede wszystkim ścigającym. Nikt, dosłownie nikt nie mógł dorównać Gryfonom! Tego Dwayne był stuprocentowo pewny, nawet mimo kilku mniejszych czy większych potknięć.
Jakiś ruch w dolnych partiach trybun sprawił, że spojrzał w tamtym kierunku i ujrzał znajomą sylwetkę. Blair! Tak, nie miał żadnych wątpliwości, że to ona. Przecież tyle razy podczas meczów kierował się instynktem i podawał jej kafla, teraz wiec nie mógł się mylić.
Z dzikim uśmiechem na ustach, przytrzymując ukochany pióropusz na głowie przeskoczył jeden szereg ław i pomknął nieco wolniej w stronę schodów. Tak, tak, udało mu się dotrzeć do niej akurat wtedy, kiedy mówiła do siebie. – Czy Skaczący Fasol może być tym ktosiem? – Mogła usłyszeć konspiracyjne pytanie tuż przy swoim uchu, kiedy Dwayne’owi udało się do niej podkraść i pochylić nad ramieniem. Tak, tak, celowo starał się ukryć swoją osobę i przestraszyć koleżankę z drużyny.
Dwayne Morison
Dwayne Morison
Uczeń

Liczba postów : 79
Czystość krwi : Mugolska!
Skąd : Walia

Powrót do góry Go down

Re: Trybuny

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Powrót do góry


 :: Boisko

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach